Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RIGOR MORTIS

RIGOR MORTIS

Rigor Mortis

ocena:8
Rok prod.:2003
Reżyser:Timo Rose
Kraj prod.:Niemcy
Obsada:Dan van Husen , Andreas Pape , Ben Teewag , Anja Gebel
Autor recenzji:GrzEGOrz
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:5.67
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Niemiecka scena gore powszechnie jest kojarzona z trzema nazwiskami - Schnaas, Ittenbach, Buttgereit. Ich filmy to istna orgia krwi i flaków, szokujących scen i obrzydliwych obrazów. Pierwsze produkcje tych panów nie były jakoś specjalnie wyszukane od strony wizualnej. W połowie lat '90 Ittenbach założył studio efektów specjalnych, którego zadaniem stało się nadanie filmowej makabrze jak najbardziej realistycznego wymiaru. Jednocześnie zaczęli pojawiać się twórcy, którzy doskonale odnaduja się w niemieckiej konwencji kina gore. Jednym z nich jest Timo Rose, który wyrasta na kolejną gwiazdę krwawego kina. "Rigor Mortis" to jedno z jego ostatnich dokonań, podobno jedno z lepszych...

W otwierającej scenie filmu jesteśmy świadkami rozmowy dotyczącej przekazania wirusa komputerowego za niebagatelną sumę 3 milonów dolarów. Następnie widzimy kobietę, która jest na spacerze z niepełnosprawnym bratem swojego chłopaka. W trakcie pogawędki dziewczyna dowiaduje się, że jej mężczyzna nawygadywał bratu jakichś głupot i odchodzi na chwilę na bok żeby zadzwonić. W trakcie rozmowy z lasu wypada człowiek o okropnie zmasakrowanej twarzy, który wciska siedzącemu na wózku Ritchiemu coś za pazuchę i ponownie skrywa się w lesie. Całą scenę obserwuje tajemniczy mężczyna, który przez telefon zdaje raport szefowi, że nastąpiło przekazanie wirusa. Pada odpowiedź "wyeliminować wszystkich!". Przestępcy porywają Nadję po tym jak opuszcza mieszkanie swojego chłopaka. Zawożą ją do swojej kryjówki, gdzie zostaje poddana torturom. W tym celu zostaje wezwany szalony doktor, który uwielbia pastwić się nad bezbronnymi ofiarami i czerpie z tego perwersyjną przyjemność. Ponieważ dziewczyna nie wie nic o żadnej płycie z wirusem, koniec jaki ją spotyka jest nader drastyczny. Następny w kolejce do przesłuchania jest Ritchie. Zostaje uprowadzony, gdy razem ze swoim bratem Denverem ponownie są na spacerze w okolicach już nam znanych. Denverowi udaje się ujść cało z zasadzki i poprzysięga zemstę porywaczom. Najpierw szuka pomocy na policji, ale wobec jej bezradności szuka innych sposobów żeby dopaść złoczyńców. Tymczasem w katowni przestępców pojawia się kolejny psychol, bardzo chętny żeby zmasakrować kalekę...

Fabuła, jak to w filmach gore, nie jest najmocniejszą stroną tej produkcji. W końcu taki filmy mają szokować ilością przelanej krwi i wyprutych wnętrzności, a nie nowatorstwem scenariusza. Ale trzeba przyznać, że i tak twórcy się postarali i dają widzowi namiastkę historii. To już nie jest "Violent Shit", gdzie dzieje się byle co, byle było krwawo. Oczywiście takie scenariusze jak do "Rigor Mortis" to każdy może tworzyć w pięć minut na kolanie, ale pewien postęp jest. Jeśli chodzi o efekty specjalne to trzeba przyznać, że stoją one na wysokim poziomie. Mamy tu wycinanie warg, masakrowanie twarzy siekierą, podrzynanie gardła, strzał z bliskiej odległości w głowę i parę jeszcze rarytasów dla maniaków juchy i flaków. Wszystko wygląda dość efektownie, choć przy takiej ilości tryskającej krwi trudno mówić o realizmie. Jednak trzeba przyznać, że Ittenbach i Rose, którzy byli odpowiedzialni za efekty specjalne, wykonali kawał świetnej roboty. Tak jak to zwykle bywa w przypadku takich gore-festow, po pierwszej scenie, gdzie tryska posoka, widz osiąga pewien stań niewrażliwości na to, co się dzieje na ekranie. Potem tylko zastanawia się, co jeszcze wymyślą twórcy i jak daleko się posuną w filmowej makabrze. Tutaj naprawdę spisali bardzo dobrze. Mi jednak zawsze przy oglądaniu takich filmów nasuwa się myśl, że najbardziej szokujące i poruszające widzem są te produkcje, które dawkują makabrę. Hektolitry krwi raczej wywołują uśmiech niż obrzydzenie. Ale każdy fan krwistych produkcji będzie naprawdę usatysfakcjonowany. Dla tych którzy lubią połączenie nagości i krwi również znajdzie się coś ciekawego. Widać tu pewne inspiracje kinem japońskim jak sądzę. Ale według mnie Niemcy w tym porównaniu wypadają lepiej - przynajmniej od strony wizualnej.

To nie jest rodzaj kina, które lubię najbardziej, ale "Rigor Mortis" obejrzałem z zaciekawieniem. Film jest bardzo sprawnie zrealizowany od strony technicznej. To już nie są amatorskie produkcje kręcone z ręki z nieostrym ziarnistym obrazem. To, można powiedzieć, pełny półprofesjonalizm. Jeśli chodzi o grę aktorską to niektóre postacie wypadają dość ciekawie i nie rażą swoją obecnością w kadrze. Psychol wzorowany na Normanie Stansfieldzie z "Leona Zawodowca" naprawdę wygląda jak świr. Trochę może przeszarżował z grą aktorską, ale można uwierzyć jego narkotyczny szał. Mi osobiście podobała się muzyka - nie była ani zbyt tandetna, ani zbyt agresywna, pasowała, trochę na zasadzie kontrastu do filmu. Podsumowując film ten jest naprawdę jasnym punktem na niemieckiej mapie niezależnego kina. Dla każdego maniaka gore pozycja obowiązkowa i dla nich też jest ocena. Reszta niech ogląda na własną odpowiedzialność i wytrzymałość.

Screeny

HO, RIGOR MORTIS HO, RIGOR MORTIS HO, RIGOR MORTIS HO, RIGOR MORTIS HO, RIGOR MORTIS HO, RIGOR MORTIS HO, RIGOR MORTIS HO, RIGOR MORTIS HO, RIGOR MORTIS HO, RIGOR MORTIS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ bardzo dobre efekty specjalne
+ sprawnie zrealizowany
+ szczątkowa fabuła
+ muzyka

Minusy:

- "niemiecka przaśność" niektórych scen

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -