Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FACULTY, THE

FACULTY, THE

Oni

ocena:8
Rok prod.:1998
Reżyser:Robert Rodriguez
Kraj prod.:USA
Obsada:Elijah Wood, Robert Patrick, Salma Hayek
Autor recenzji:GrzEGOrz
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:6.31
Głosów:49
Inne oceny redakcji:
Lohikaarme - 7
Sabbath - 6
BartX - 6
Ash J. Williams - 4
Skaraś - 6

Roberta Rodrigueza znają wszyscy. Nakręcił kilka świetnych filmów - kto nie pamięta "Desperado" czy "From Dusk Till Dawn"? Inteligentna zabawa konwencjami, świetne zdjęcia, bardzo dobre aktorstwo, słowem rozrywka na najwyższym poziomie. Kevin Williamson to cudowne dziecko horroru lat '90. Jego scenariusze (głównie pierwsze dwie części "Scream"), pełne wewnątrzgatunkowych odniesień, zmyślnego pastiszu, niezłego poczucia humoru, tchnęły nowe życie w lekko zamarły gatunek filmowej grozy w połowie ubiegłej dekady. Ten duet wziął się za remake klasycznej opowieści - "Invasion of the Body Snatchers". "The Faculty" zostało przyjęte bardzo dobrze przez widzów na całym świecie. Oczywiście nie zabrakło takich, którzy odmawiali obrazowi jakiejkolwiek wartości. Ja chciałbym zaproponować, zamiast klasycznej recenzji, spojrzenie na dzieło Rodrigueza i Williamsona jak na baśń, współczesną baśń.

Małe miasteczko, położone gdzieś w peryferyjnym Ohio. Źle się dzieje w miejscowym liceum - Herrington High. Pewnej nocy w kilku członkach grona nauczycielskiego budzą się mordercze instynkty. Trener drużyny futbolowej (Robert Patrick) z pomocą nauczycielki muzyki (Piper Laurie) morduje dyrektorkę szkoły. Następnego dnia do pracy, jak gdyby nigdy nic, zjawia się cała trójka! Jakby tego było mało, Casey, ofiara prześladowań ze strony szkolnych kolegów, znajduje na boisku futbolowym jakiś dziwny organizm. Początkowo wydaje się, że to nieznany jeszcze ziemski gatunek zwierzęcia. Ale w pracowni biologicznej wychodzi na jaw, że jego pochodzenie może być nieco bardziej tajemnicze. Później tego samego dnia Casey i Delilah, którą chłopak skrycie kocha, są świadkami mordu (tak im się zdaje) na szkolnej pielęgniarce. Wezwana policja zastaje siostrę Harper (Salma Hayek) w doskonałym zdrowiu. Do gabinetu lekarskiego wzywani są kolejni uczniowie. Po wyjściu coś z nimi jest nie tak. Do szkoły trafiają kolejne transporty wody mineralnej - wszystkich dokoła dręczy dziwne pragnienie. Casey i Delilah postanawiają działać. Razem z Zeke'm (Josh Hartnett), szkolnym dilerem i bystrzakiem, świeżo przeniesioną z innej szkoły Marybeth, outsiderką Stokley i kapitanem drużyny futbolowej Stanem, wiedzą, że muszą szybko wymyślić sposób, żeby przeciwstawić się czemuś, co najwyraźniej wygląda na inwazję obcych istot!

Od strony technicznej film prezentuje się nienagannie. Świetne zdjęcia, plastyczne kadry, dynamiczny montaż. Rodriguezowi udało się zgromadzić na planie całą plejadę dobrych aktorów. Zarówno ci starszego i średniego pokolenia (Laurie, Patrick, Hayek, Janssen), jak i młoda ekipa (Wood, Hartnett, Brewster) nie zawodzą. Scenariusz to typowa dla Williamsona robota - wziął na warsztat dobrze znany temat i przepuścił go przez filtr swojej fascynacji kinem grozy. Mamy więc kilka znaczących mrugnięć w stronę widza. Jak choćby w scenie, gdy Zeke sprzedaje kasety wideo z filmami, gdzie występują nagie Neve Campbell i Jeniffer Love-Hewitt. Stokley w pewnym momencie mówi, że to jest życie, a nie "Inwazja porywaczy ciał" czy "Władcy marionetek". Albo scena testu, który ma wykazać, kto został zainfekowany. Przecież to wyraźne odwołanie do "The Thing" Carpentera. Tyle tylko, że tutaj sposobem na sprawdzenie tożsamości okazuje się być... domowej roboty narkotyk. Z tym ostatnim ciekawa sprawa. O ile np. slashery były dość konserwatywne w swoim przesłaniu - ginęli ci, którzy palili marihuanę, pili alkohol, uprawiali przedmałżeński seks, w "The Faculty" dragi okazują się skuteczną bronią w walce przeciwko kosmitom!

"Oni" są w ogóle dość rebelianckim filmem. Szkoła przejęta przez kosmitów jeszcze bardziej nabiera charakteru instytucji totalitarnej. Film wpisuje się w konwencję krytyki świata dorosłych. Jasno zarysowuje linię podziału młodość - dorosłość. Inwazja obcych to poręczna metafora, żeby ukazać odhumanizowanie tzw. "prawdziwego życia", gdzie każdy staje się bezwolnym trybikiem w kapitalistycznej machinie korporcyjno-państwowej. To w młodości i jej żywiołowej sile leży potencjał, który zdolny jest przeciwstawić się złowrogim knowaniom. Antysytemową wymowę dzieła Rodrigueza podkreśla dodatkowo ścieżka dźwiękowa. Bo co innego jak nie cover "Another brick in the wall" Pink Floydów, albo "School's Out Forever" Alice Coopera, mogłoby dobitniej postawić przysłowiową "kropkę nad i"? Tu chciałbym wtrącić drobną uwagę. Niektórzy zarzucali polskiemu tłumaczeniu tytułu oryginalnego całkowitą arbitralność, która jakoby nadaje zupełnie inne znaczenie dziełu Rodrigueza. Moim zdaniem był to strzał w dziesiątkę. Przez taki wybór translatorski została podkreślona opozycja dwóch światów przedstawiona w "The Faculty" i wybór ten wpisuje się idealnie w wymowę filmu. Można się zżymać, że fabuła jest przewidywalna, że motywacje bohaterów są kompletnie niewiarygodne, ale nie zapominajmy, że mamy do czynienia z baśnią.

No właśnie, współczesna baśń. Gdy się bliżej przyjrzeć filmowi, szybko przychodzi refleksja, że historia o inwazji kosmitów na małe miasteczko w Ohio jest tylko wymówką do opowiedzenia czegoś zupełnie innego. Bajkowej historii o tym, że szkolny dziwak może "chodzić" (tak to się chyba po szkolnemu mówi, no nie?) z najpiękniejszą dziewczyną w liceum - królową cheerleaderek. Że ta ostatnia nie musi być małorozgarniętą specjalistką od machania pomponami, ale ambitną osóbką z zacięciem dziennikarskim. Że kapitan drużyny futbolowej może mieć większe aspiracje niż tylko kopanie piłki na boisku i zdobywanie kolejnych punktów. Że got-pankówa może mieć takiego chłopaka jak wspomniany kapitan drużyny. Wreszcie, że jeśli między nauczycielką a uczniem coś iskrzy, to dlaczego nie... Życie rzadko przystaje do naszych wyobrażeń i chęci. Rodriguez nakręcił "The Faculty" być może po to, żeby opowiedzieć na nowo historię swojej młodości, takiej jaką naprawdę chciał przeżyć. Gdzie źli zostają ukarani, a dobro triumfuje. Nie tylko dlatego, że kosmici zostają pokonani, bo przecież dodatkowo spełniają się marzenia. Ktoś powie, że film jest wtórny, nielogiczny i banalny. Nie wiem na ile słusznie, ale ja widzę Williamsona i Rodrigueza jako dwóch dorosłych, którzy nie przestali być nigdy dziećmi. Oczarowani magią kina postanowili dać publiczności własną wersję współczesnej baśni. I za to im chwała.

Screeny

HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE HO, FACULTY, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ plejada niezłych aktorów
+ sugestywny soundtrack
+ doskonała rozrywka
+ "dziecięca naiwność" tej filmowej bajki

Minusy:

- mało straszny
- CGI (jeśli ktoś jest ich antyfanem jak ja)

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -