Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SENKETSU NO KIZUNA

SENKETSU NO KIZUNA

Senketsu No Kizuna

ocena:1
Rok prod.:2000
Reżyser:Daisuke Yamanouchi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:
Autor recenzji:GrzEGOrz
Ocena autora:1
Ocena użytkowników:4
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Wydawca na okładce kasety zachwala ten film jako agresywniejszą wersję "I Spit On Your Grave". Według panów z JVD przy "Senketsu No Kizuna", klasyczny już film Zarchiego wygląda jak bajka dla grzecznych dzieci. Rozumiem, że swój produkt trzeba reklamować, żeby wywołać popyt, ale jakieś granice przyzwoitości powinny być. Ruchy alterglobalistyczne domagają się nałożenia kagańca na drapieżny kapitalizm. Dołączam się do ich postulatów, dodając jednocześnie swój - niech ktoś zabroni mitomanom szargać świętości i wciskać klientom i widzom takie kity, bo to naprawdę jest kpina! Czyli kolejny film Daisuke Yamanouchiego na tapecie...

Nad jeziorem młoda kobieta poznaje przypadkowego chłopaka. Po krótkiej rozmowie prowadzi go do swojego apartamentu. Pomieszczenie wygląda nieco dziwnie - wszystko wyłożone jest folią, jedyne meble to łóżko i wieszak na ubrania. Sytuacja jest prosta - przyszli uprawiać seks. Dziewczyna rozbiera się i zachęca partnera do tego samego. W nim jednak odzywają się agresywne instynkty. To co miało być schadzką w celu wymiany płynów ustrojowych, przeradza się w dziwaczny gwałt. Dziwaczny dlatego, że kobieta jakoś słabo się broni i wydaje się czerpać jakąś przyjemność z działań sadystycznego kochanka. Jednak po skończonym stosunku dziewczyna wyciąga spod materaca nóż i wbija go mężczyźnie w usta. Po chwili do mieszkania wchodzi ubrana na czerwono piękność i szlachtuje oprawcę niczym zwierzę rzeźne. Wnętrzności rozchlapują się na podłodze. Ten kochanek chyba nie był tak zupełnie przypadkowy... Następnie widzimy retrospekcję, kiedy to dziewczyny z prologu wpadają w ręce gwałcicieli. Czwórka zwyrodnialców torturuje je i gwałci w domku na odludziu. Upokorzone i zmaltretowane ofiary poprzysięgają zemstę. Jej przedsmak już widzieliśmy, teraz pora na pozostałą trójkę...

Takiego gniota nie oglądałem już od bardzo dawna! W tym filmie nie ma absolutnie nic, co warto by zobaczyć. Zachowanie postaci ma tyle wspólnego z realizmem, co salceson z musztardą z wykwintnym daniem. Gra aktorska? Już lepiej zagrałyby w tej mizernej fabułce deski z sopockiego mola. Efekty specjalne polegają na chlustaniu gdzie popadnie czerwoną farbą i białawym płynem imitującym spermę. W dosłowności fizjologicznej Yamanouchi bije nawet "wysmakowane inaczej" produkcje niemieckie spod ręki Buttgereita czy Rose. Ale ktoś mógłby przecież powiedzieć, że przecież to tylko tanie kino eksploatacji, więc nie można spodziewać się zbyt wiele. Ten film jest prymitywny do bólu zębów. "Mu Zan E" wyszło chyba reżyserowi przez kompletny przypadek. Jedyne co dobre można powiedzieć o tej produkcji to fakt, że ogląda się to szybko i widz nie zdąży się porządnie znudzić. No tak, jest jeszcze zwrot akcji pod koniec filmu, który próbuje nadać mu nieco głębszy wymiar. Ale to wszystko już widzieliśmy. Zresztą kolejny to przykład, że czasem Azjaci kopiują Amerykanów. Jak zwykle z tragicznym skutkiem.

Reżyser próbuje tu nawet wpleść nieco akcentów humorystycznych, ale jest to humor na poziomie tak żenująco niskim, że szkoda gadać. Filmy Yamanouchiego są groteskowe, ale tu twórca przeszedł sam siebie. To jest zresztą dobry punkt porównania z "I Spit On Your Grave". W amerykańskiej produkcji gra aktorska była w scenach gwałtu również groteskowa. A wszystko po to, żeby nieco osłabić nieco drastyczność prezentowanych obrazów. W "Senketsu No Kizuna" zachowania bohaterów są tak przerysowane, że wywołują tylko uśmiech politowania. I wcale nie spełniają swej funkcji osłabiania wrażenia, bo film żadnego szoku nie powoduje. Najbardziej zirytowało mnie porównywanie do filmu Zarchiego na okładce. O ile tamten obraz był faktycznie szokujący, to ten nie wstrząśnie nikim (mówimy oczywiście o miłośnikach horroru, bo zwykły widz padłby na zawał już po pierwszej scenie, ale przecież to jest gore). No, chyba że w tym sensie, że widz będzie zastanawiał się wstrząśnięty, po co ktoś zrealizował ten obraz, kto wyłożył pieniądze i jaką karę należałoby wymierzyć za marnotrawstwo czasu i taśmy filmowej (choć film był kręcony kamerą cyfrową).

Może niesłusznie tak bardzo czepiam się owego sloganu reklamowego. Jak więc ocenić "Senketsu..." jako zwykłe kino eksploatacji, bez żadnych porównań. Owszem jest tu kilka chorych pomysłów, prosto ze zwichrowanej głowy reżysera; jest nawet jedna scena, która usiłuje być dobrą i krwawą. Ale nawet jako kino żerujące na najniższych instynktach, ten film nie ma żadnych wartości. Ach, ten nóż zrobiony z celofanu - jaki on realistyczny!!! Wiem, że nie o realizm tu chodzi, ale jeśli tak, to ja wolę już "Cheerleader Autopsy" - podobny poziom realizacji, ale nie próbuje udawać niczego więcej niż jest. Podsumować to dzieło Yamanouchiego można bardzo krótko i tylko na literę "t": tani, tandetny, toporny!

Screeny

HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA HO, SENKETSU NO KIZUNA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ są takowe???

Minusy:

- zabawy kamerą
- fabuła
- gra aktorska
- efekty specjalne
- cały film

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -