Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BONE SICKNESS

BONE SICKNESS

Bone Sickness

ocena:5
Rok prod.:2004
Reżyser:Brian Paulin
Kraj prod.:USA
Obsada:Rich George, Brian Paulin, Darya Zabinski, Ruby Larocca, Griff Brohman, Brian DeClercq, Kevin Barbare
Autor recenzji:Lohikaarme
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:4.93
Głosów:15
Inne oceny redakcji:
TSR - 4

Odpalając ten film, już po pierwszych scenach pomyślałem sobie: "aha, kolejny amatorski horror, na którym trzeba będzie jakoś dotrwać do końca (nawet wbrew instynktowi samozachowawczemu nakazującemu wyłączenie telewizora), co pewien czas uśmiechając się kwaśno z powodu nieporadności realizatorów." Czas jednak płynął, akcja posuwała się do przodu, a moje zaskoczenie rosło z minuty na minutę – pozytywne zaskoczenie. Półtorej godziny zleciało niewiadomo nawet kiedy, zaś po napisach końcowych moje odczucia były zgoła inne niż na początku. Najprościej można by je ująć w słowa: "właśnie obejrzałem niezły horror". Ale po kolei...

Młode małżeństwo Kristen i Alex przeżywa poważny problemy. Maż Kristen - Alex cierpi bowiem na dziwną i niezwykłą chorobę kości. Objawia się ona tym, że z różnych otworów w ciele Alexa wyłażą robaki oraz leje się krew. Lekarze nie są w stanie pomóc nieszczęśnikowi, ale od czego ma się przyjaciół? Jedyna nadzieja Alexa to pracujący na cmentarzu Thomas, który korzystając z możliwości jakie stwarza mu jego miejsce pracy co jakiś czas wycina ze zwłok wywnętrzności a niekiedy przynosi do domu całe ciała. Myliłby się ten, kto pomyślałby, ze Thomas jest chorym psychicznie zboczeńcem - wszystko to robi tylko i wyłącznie dla dobra przyjaciela. Objawy choroby Alexa mijają bowiem tylko wtedy, gdy spożywa on ludzkie ciało. Pewnego dania zaczynają się jednak dziać rzeczy dziwne: Thomas zauważa, że jedna z rąk, którą przyniósł z cmentarza zaczyna się sama poruszać. W międzyczasie w całą tą sytuację wkracza jeszcze dwójka detektywów, którzy prowadzą śledztwo w sprawie tajemniczych morderstwa popełnionych w okolicy. Właściwa akcja zaczyna się jednak dopiero po tym, jak pewnej nocy martwi wstają z grobów i ruszają do miasta, mordując każdego kto stanie im na drodze. Jaki to ma związek z Alexem i jego dziwną chorobą... Więcej już nie zdradzę – zobaczcie sami. Powiem tylko tyle, że od tego momentu film diametralnie się zmienia i z tajemniczego, nieco brutalnego thrillera staje się pełnokrwistym horrorem (w dosłownym tego słowa znaczeniu). Rozpoczyna się jeden wielki, nieprzerwany spektakl gore, który z różną intensywnością trwa przez zdecydowaną większość czasu. I nie jest ważne to, że szczątkowa fabuła ledwo trzyma się kupy, gdyż nie o wyrafinowaną fabułę tu chodzi.

Wykonanie stoi na poziomie średnio-niskim. Średni poziom prezentują efekty, a niski aktorstwo. Należy jednak wziąć poprawkę na to, że jest to film pół-amatorski, kręcony kamerą cyfrową przez ponad półtora roku, przy budżecie 3000$. Za tak niewielkie (a w przemyśle filmowym wręcz śmieszne) pieniądze, realizatorzy zafundowali miłośnikom horrorów taki spektakl gore, jakiego nie powstydziłyby się o wiele droższe i w pełni profesjonalne produkcje. Krew i wnętrzności wyglądają w zasadzie tak jak powinny, chociaż w paru miejscach widać wyraźne niedopracowania. Ale w zdecydowanej większości w żaden sposób nie wpływają one na klimat filmu, a nawet dodają mu specyficznego „smaczku”. Pewne zastrzeżenia można mieć do wyglądu zombie, ale widziało się już w horrorach gorsze rzeczy.

Dialogi ograniczono do naprawdę niezbędnego minimum, a fabuła odgrywa w tym wszystkim drugo jeśli nie nawet trzeciorzędną rolę. Na pierwszym planie jest bowiem krew - cała masa krwi, a także wszelkiego rodzaju flaków, mięsa, kości, robactwa i innych paskudztw.
Cóż można powiedzieć o aktorach... Najlepiej będzie jeśli powiem, że aktorzy w tym filmie po prostu są. Na pierwszy rzut oka widać jednak, że to amatorzy, lub co najwyżej pół-amatorzy.
Zdecydowanie najbardziej z całego filmu nie podobała mi się muzyka (o ile te dźwięki, które słychać w tle można nazwać muzyką). Jest ona bardzo jednostajna i ogranicza się do powtarzających się naprzemiennie tych samych motywów.

Reasumując: „Bone Sickness” jak na pół-amatorski horror prezentuje się nieźle, a nawet lepiej niż nieźle. Jest to film bez zbędnych dodatków, z niedopracowaną fabułą, nienajlepszym aktorstwem, ale za to z hektolitrami lejącej się w co drugiej scenie krwi, przepełniony jękami konających i odgłosami morderczych zombie.
Z czystym sumieniem polecam miłośnikom bardzo krwawych horrorów z żywymi trupami w roli głównej. Każdy miłośnik gore powinien być w pełni zadowolony.

Screeny

HO, BONE SICKNESS HO, BONE SICKNESS HO, BONE SICKNESS HO, BONE SICKNESS HO, BONE SICKNESS HO, BONE SICKNESS HO, BONE SICKNESS HO, BONE SICKNESS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden wielki spektakl gore
+ niezłe efekty
+ ogląda się go bez znużenia

Minusy:

- totalny chaos w drugiej połowie filmu
- szczątkowa fabuła
- denerwująca muzyka
- niski poziom aktorstwa (jak w większości amatorskich filmów)
- wygląd niektórych zombie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -