Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MACHINIST, THE

MACHINIST, THE

Mechanik

ocena:8
Rok prod.:2004
Reżyser:Brad Anderson
Kraj prod.:Hiszpania
Obsada:Christian Bale, Jennifer Jason Leigh, Aitana Sánchez-Gijón, John Sharian, Michael Ironside, Larry Gilliard Jr., Robert Long, Reg E.Cathey, Colin Stinton, Anna Massey, Ferrán Lahoz, James DePaul, Matthew Romero Moore
Autor recenzji:Spike
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.59
Głosów:93
Inne oceny redakcji:
Andy Blakk - 9
Sabbath - 9
Kamiko - 7
Ash J. Williams - 7

Na film Brada Andersona, czekałem już od dawna. Odkąd tylko znalazłem o nim pierwsze wzmianki w Internecie, jakieś 8 miesięcy temu, nie mogłem się doczekać jego premiery. Nie bez powodu film ten był tematem mojej pierwsze zapowiedzi napisanej dla HO. Jednak jak to często bywa z filmami, na które długo czekamy i po których spodziewamy się, że pokażą prawdziwą klasę w danym gatunku, często się na nich zawodzimy. Czy z "The Machinist" też tak było? Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że dostałem to, czego oczekiwałem... A oczekiwałem naprawdę wiele.

Trevor Reznik (Christian Bale) jest mechanikiem obsługującym maszyny w fabryce. Jest on przeciętnym człowiekiem żyjącym prostym życiem. Ma niewielkie mieszkanie i jeździ wysłużonym Dodgem. Trevor jest również niezwykle samotny. Nie ma rodziny, a od kolegów z pracy izoluje się. Jego najlepszym przyjacielem jest prostytutka Stevie (Jennifer Jason Leigh), z którą spędza nawet po kilka nocy w tygodniu, często po prostu tylko rozmawiając. Drugą osobą, z którą Trevor utrzymuje kontakt, to kelnerka Marie (Aitana Sánchez-Gijón), która pracuje w barze na lotnisku, gdzie Trevor, co wieczór siedzi przy filiżance kawy. W dzisiejszych czasach, wiele osób mogłoby się utożsamiać z tym opisem w większym lub mniejszym stopniu, jednak Trevor Reznik wyróżnia się jedną cechą – od roku nie może zasnąć. Cierpi on na bezsenność, z którą w żaden sposób nie może sobie poradzić. Każdej nocy, Trevor znajduje najróżniejsze zajęcia, które tylko pozwolą mu zabić czas. Brak snu odbija się na jego zdrowiu i wyglądzie. Przestaje jeść, a jedynym elementem jego diety jest mocna, czarna kawa. Przez to traci wagę w zastraszającym tempie, stając się jedynie cieniem człowieka, którym niegdyś był. Oczywiście brak snu i nieustanne zmęczenie, odbijają się również na jego psychice. Jest rozproszony i z trudem koncentruje się na czymkolwiek. Przez to właśnie doprowadza do wypadku w pracy, przez który jeden z jego kolegów, Miller (Michael Ironside) traci rękę. Po tym wydarzeniu jest traktowany w pracy jak wyrzutek i psychopata. W między czasie, Trevor poznaje niejakiego Ivana (John Sharian), który twierdzi, że pracuje w tej samej fabryce w zastępstwie. Jednak jak się okazuje, nikt nigdy o Ivanie nie słyszał, a jedynym dowodem na jego istnienie, jest pewne zdjęcie. Podczas gdy wszyscy się od niego odwracają, a on sam zaczyna popadać obsesję, aby dowiedzieć, co się dzieje, Trevor odkrywa w sobie uczucia, które w tej chwili mogą jedynie tylko wszystko jeszcze bardziej pogorszyć. Jego całe dotychczasowe życie niemiłosiernie komplikuje się. Zaczyna powoli wierzyć, że ktoś czyha na jego życie; że ktoś chce się na nim zemścić, choć on sam do końca nie wie, za co. Bezsenność coraz bardziej mu doskwiera, a obsesja, zamienia się powoli w prawdziwą paranoję. Zatracony w obłędzie, zaczyna żyć na pograniczu świadomości, a teraźniejszość miesza się ze wspomnieniami... Czy faktycznie istnieje spisek przeciwko Trevorowi Reznikowi, czy może wszystko jest wytworem jego zmęczonego umysłu. A może naprawdę zasłużył na karę... Jedno jest pewne, im bardziej będzie się zagłębiał w poszukiwaniu prawdy i przyczyny swojej bezsenności, tym mniej będzie chciał wiedzieć...

Ta Hiszpańska produkcja naprawdę do mnie przemówiła. Mimo, iż w filmie nie uświadczyłem wartkiej akcji, to oglądałem go całkowicie pochłonięty, a gdy pojawiły się napisy końcowe, poczułem żal, że jest już po wszystkim. Całość filmu jest utrzymana na pograniczu snu i jawy. Obraz ten potrafi trzymać w napięciu i jest naprawdę dobrze zrealizowanym thrillerem psychologicznym w okrasie horroru. „The Machinist” jest filmem nagradzanego reżysera Brada Andersena, twórcy między innymi „Session 9”. Jak możemy zauważyć obydwa te filmy mają bardzo podobny – tajemniczy i ponury - klimat samotności i odosobnienia. Klimat ten jednak doskonale wpasowuje się w nastrój filmu. Jednak tak, jak było to przy „Session 9”, to tu ani przez chwilę nie nudziłem się, czy też męczyłem oglądaniem filmu. Całość ogląda się w napięciu i z zaciekawieniem, cały czas pilnie śledząc losy bohatera i dedukując, co tak naprawdę się w filmie dzieje. Można powiedzieć, że fabuła była w miarę oryginalna, jednak mimo to, przez cały czas miałem wrażenie, że już gdzieś to widziałem... Do filmu wkrada się dużo elementów dramatu (w pewnym momencie jest ich aż na zbyt wiele), lecz nie mogę powiedzieć, aby to temu obrazowi szkodziło, wręcz przeciwnie; dzięki nim film zyskuje zupełnie nowy wymiar. Na wyróżnienie w tym filmie zasługuje aktorstwo, ze szczególną uwagą na niesamowitego Chrystiana Balea. Aktor poświęcił własny wygląd i częściowo zdrowie, aby być bardziej wiarygodnym w odgrywanej przez siebie roli. W tym celu odżywiał się wyłącznie puszką tuńczyka i jednym jabłkiem dziennie, do czasu, aż zaczął wyglądać jak żywy szkielet. Poza nim w filmie ujrzymy takie gwiazdy jak Jennifer Jason Leigh czy Michael Ironside. Muzyka, jaką usłyszymy w „The Machinist” również nie pozostawi nas obojętnymi. Doskonale zgrywa się ona z filmem i zmieniającą się akcją. Mi kojarzyła się ona z muzyką, ja mogliśmy usłyszeć w horrorach, podczas ich złotego wieku, ale to wyłącznie moje osobiste odczucia. W filmie nie znajdziemy prawie żadnych efektów specjalnych, ale prawdą jest, że ten obraz ich zupełnie nie potrzebował i wiele by stracił, gdyby twórcy postawili na jego wygląd wizualny.

„The Machinist” jest filmem bardzo dobrym, zarówno pod względem fabuły jak i wykonania. Nie można też zaprzeczyć, że jest on wykonany w sposób niezwykle przemyślany. Po jednokrotnym obejrzeniu, nie wyłapiemy wszystkich jego niuansów. Ma on jednak jedną zasadniczą wadę, mianowicie nie straszy. Film ten trzyma w napięciu, potrafi poruszyć, zmusić do refleksji, lecz pod żadnym względem nie można się na nim jakoś szczególnie wyjątkowo bać. Jest to już drugi film, któremu muszę odjąć punkty za brak nastroju grozy. Mimo wszystko, w moich oczach, film ten jest naprawdę udanym dziełem i pozycją, która powinna zainteresować każdego fana horroru.

Screeny

HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE HO, MACHINIST, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niesamowity Christian Bale!!!
+ przekonywująca gra aktorska
+ klimatyczna muzyka
+ ciekawy pomysł
+ potrafi wciągnąć i pochłonąć widza
+ depresyjny kilmat
+ zakończenie
+ całkiem oryginalny...

Minusy:

- ... jednak gdzieś już TO widziałem
- po prostu nie można się go przestraszyć

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -