Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SO SWEET SO DEAD

SO SWEET SO DEAD

Tak Zabójczo Słodko

ocena:5
Rok prod.:1972
Reżyser:Roberto Montero
Kraj prod.:Włochy
Obsada:Farley Granger, Sylva Koscina, Silvano Tranquilli, Annabella Incontrera
Autor recenzji:Ash J. Williams
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

"So Sweet, So Dead" to kolejny przedstawiciel wczesnych włoskich slasherów. Pochodzi z 1972 roku i znany jest pod kilkoma różnymi tytułami. Orginalny tytuł to "Rivelazioni di un maniaco sessuale al capo della squadra mobile", a te najbardziej znane anglojęzyczne tytuły to na przykład: "Bad Girls", "Confessions of a Sex Maniac", "The Slasher" lub "So Naked, So Dead". Film jest typowym wczesnym slasherem, który według mnie jest bardzo przeciętny.

Fabuły koncentruje się na postaci maniakalnego mordercy i detektywa próbującego go złapać. Na początku od razu mocne uderzenie – martwa kobieta z poderżniętym gardłem leży naga wśród zdjęć przedstawiających ją na gorącym uczynku – podczas zdradzania męża. Oczywiście twarz kochanka jest niewidoczna, a pierwsze podejrzenia padają oczywiście na zdradzanego męża. Jednak ten ma niepowtarzalne alibi i trop się urywa. Inspektor Capuana nie może również za wiele zrobić, gdyż było to dość wpływowe i popularne małżeństwo, więc jego przełożony nie każe mu wywoływać niepotrzebnych skandali. Śledztwo stoi w miejscu, a tymczasem kolejna kobieta zostaje zamordowana. Schemat jest identyczny – martwa kobieta, poderżnięte gardło i zdjęcia. Okazuje się, że morderca jest moralnie poprawny i zabija tylko niewierne żony dodatkowo dokumentując to zrobionymi zdjęciami. Znów była to ważna para w mieście, a mąż i w tym przypadku nie może być podejrzany. Miasteczko ogarnia panika, jednak według schematu tylko niewierne żony mają się czego obawiać. Nie przeszkadza to "pięknym i bogatym" we wzajemnych zdradach. Dalej umawiają się na sekretne schadzki, aby oddać się upojnym chwilom z dala od swoich małżonek/małżonków. To też prowadzi do kolejnych morderstw według takiego samego schematu. Inspektor Capuana zaczyna podejrzewać pracownika miejscowej kostnicy, który uważa się za artystę. Jest on idealnym podejrzanym, posiada nawet własne laboratorium fotograficzne, a jego poglądy zaciekawiają inspektora. Jednak czy jest to prawdziwy morderca?... Czy morderstwa ustaną?... Czy niewierne żony mogą odetchnąć z ulgą?... I czy wreszcie to koniec koszmaru dla Capuany i jego żony?...

Fabuła opierająca się na tajemniczym mordercy i tropiącym go detektywie na pewno do najoryginalniejszych nie należy. Taki schemat był wykorzystywany w wielu filmach i niczym odkrywczym raczej nie potrafi zaskoczyć. W "So Sweet, So Dead" niestety nie jest inaczej. Pierwsze co mi się nasunęło podczas oglądania to brak klimatu. Brakuje tu mroku, ciemności, nocy, strachu i tego czegoś co powinno w horrorach powodować, iż ciarki przejdą nam po plecach. Co prawda kolejne morderstwa odbywać się będą już podczas nocy, ale dalej czegoś im brakuje. Także wątek całego śledztwa i inspektora Capuany wydaje mi się, że jest za bardzo rozwinięty. Dlatego przez większość czasu akcja skupia się na staraniach detektywa, aby rozwiązać zagadkę i schwytać mordercę zamiast właśnie na samym mordercy i sposobie jego postępowania. Za dużo tu "mędrkowania", a za mało akcji. Całość fabuły rozwija się bardzo mozolnie powodując lekkie znużenie u widza. Sam morderca również nie jest przekonywujący. Jest ubrany w czarny płaszcz typu prochowiec, czarny kapelusz i ma czarną pończochę naciągniętą na twarz. Jego wygląd i zachowanie na pewno nie spowoduje, że mógłby stać się postacią kultową jak Jason czy Freddy. Jest on po prostu taki nijaki – chodzi, zabija, rozrzuca zdjęcia – nic spektakularnego (tak samo jak jego ubiór). Muzyka także jest taka nijaka i czasem kompletnie nie pasuje do tego co obserwujemy na ekranie – słowem bardzo przeciętna. Co prawda niektóre zwroty akcji mogą się podobać i samo rozwiązanie również nie jest przewidywalne. To na pewno na plus dla całego filmu. Efektów gore również nie ujrzymy tu za wiele – zwykle poderżnięte gardła i na tym koniec. Na szczęście nie są źle wykonane jak na rok 1972.

Podsumowując "So Sweet, So Dead" to bardzo przeciętny średniak z niższej półki. Nie ma w nim nic co mogło by sprawić, aby zapamiętać ten film na dłużej. Marny klimat i muzyka, wolno rozwijająca się akcja oraz nie interesująca postać mordercy są na pewno minusami tego filmu. Film poleciłbym tylko miłośnikom slasherów – reszta może ominąć to przeciętne kino grozy.

Screeny

HO, SO SWEET SO DEAD HO, SO SWEET SO DEAD HO, SO SWEET SO DEAD HO, SO SWEET SO DEAD HO, SO SWEET SO DEAD HO, SO SWEET SO DEAD

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zwroty akcji
+ zakończenie

Minusy:

- wszystko takie nijakie i bardzo przeciętne
- nieprzekonywująca postać mordercy
- mozolnie rozwijająca się akcja

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -