Zaloguj się (dla użytkowników forum)
ALIENS
Obcy – decydujące starcie
Reżyser:James Cameron
Kraj prod.:USA / Wielka Brytania
Obsada:Sigourney Weaver, Carrie Henn, Michael Biehn, Lance Henricksen, Paul Reiser, Bill Paxton, William Hope, Jeanette Goldstein
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:8.04
Głosów:282
Inne oceny redakcji:
Kinson - 9
BartX - 7
Shadock - 7
Skaraś - 8
M@rio - 10
„Obcy – ósmy pasażer Nostromo” Ridleya Scotta wywodził się z anglosaskiej tradycji gotyckich opowieści grozy, która w filmie tym została wspaniale odświeżona dzięki formule nowoczesnego kina sience-fiction. „Obcy – decydujące stracie” Jamesa Camerona, amerykański sequel dzieła Scotta, zrobiony jest z kolei według najlepszych zasad kina nowego kontynentu. Cechuje się epickim rozmachem, dynamiczną akcją i znakomitą charakterystyką postaci.
Po rozprawieniu się z Obcym w części pierwszej, Ripley przez 57 lat dryfowała zahibernowana w kosmicznej próżni. Część druga rozpoczyna się w momencie przechwycenia jej kapsuły ratunkowej przez Ziemian. Niebawem Ripley zostaje postawiona przed komisją w celu wyjaśnienia przyczyn zaginięcia transportowca „Nostromo”, na którym pełniła funkcję oficera pokładowego. Nikt jednak nie wierzy w jej historię o monstrum. Planeta LV-426, miejsce feralnego postoju „Nostromo”, podczas którego na pokład statku przedostał się obcy organizm, została jakiś czas temu skolonizowana przez kilkudziesięciu członków ekipy badawczej wraz z rodzinami. Gdy kontakt z kolonistami się urywa, Ripley zostaje poproszona o ponowne udanie się na LV-426 w celu zbadania sprawy, z towarzyszeniem doborowego oddziału komandosów. Na miejscu znajdują jedynie małą przerażoną dziewczynkę i mnóstwo spustoszeń – pozostałości po zaciętych walkach. Wkrótce sami będą musieli walczyć o przetrwanie, atakowani regularnie przez całe chmary potworów gnieżdżących się w zakamarkach planety...„Teraz to już wojna” – głosi slogan reklamowy filmu. Istotnie, niemal cała druga połowa filmu to sceny starć komandosów z monstrami, które jak tańczące diabły atakują wściekle ze wszystkich stron, wyłażą ze ścian, chwytają swe ofiary spod podłogi, rzucają się na nie z góry – a ich rozrywane kulami cielska bryzgają obficie kwasem na twarze ludzi. Losy kilkunastu bohaterów, próbujących wygrzebać się z tego pierścienia śmierci, Cameron odmalował z niebywałym dramatyzmem, na którego wydobycie pracuje dosłownie wszystko: świetny scenariusz z precyzyjnie rozplanowanymi kulminacjami i zwrotami akcji; wzorcowy montaż; zmienna stylistyka zdjęć, rozciągająca się w skali od powolnej kontemplacji miejsc – ponurych krajobrazów wietrznej planety, opustoszałej bazy kosmicznej, koszmarnego gniazda Obcych – aż po paradokumentalne rozedrganie kamery w scenach walk. Scenografia przykuwa uwagę całą masą frapujących detali: wyposażenie bazy kolonistów, sprzęt bojowy marines, pokryte zakrzepłym śluzem i przeżarte kwasem ściany skąpo oświetlonych korytarzy – długo jeszcze będą powracać jako sceneria gier i komiksów z udziałem Obcych.
„Obcy – decydujące starcie” to także techniczny fajerwerk, nasycony doskonałymi efektami specjalnymi, które mimo prawie dwudziestu lat od premiery nadal robią piorunujące wrażenie. I co – najważniejsze – nie przesłaniają obecnego w filmie ludzkiego wymiaru. Wszystkie postacie naszkicowane zostały w sposób prosty i zarazem sugestywny, wszystkie reprezentują własny typ psychiczny i na długo zapadają w pamięć widza. Prym wiedzie oczywiście Ripley, charyzmatycznie grana przez Sigourney Weaver. Przy czym te cechy charakteru bohaterki, które w części pierwszej były ledwie naszkicowane, tutaj odmalowane są z całą okazałością. W rezultacie Ripley nie przypomina już zdezorientowanej ofiary, lecz jest silną, zdecydowaną kobietą, która w obronie ludzkości i dziecka (małej Newt) gotowa jest rzucić się na Obcych choćby z gołymi rękami.
Cameron nakręcił film perfekcyjny pod każdym względem; film widowiskowy, brutalny i szarpiący nerwy. Można jednak dyskutować, czy dopowiedzenie tego, co w pierwowzorze okryte było aurą tajemnicy, nie uczyniło krzywdy filmowi Scotta. Tam Obcy był istotą, o której nie wiedziało się praktycznie nic; jego kształt był wizualnie nieuchwytny, on sam zaś zabijał bezintencjonalnie, dzięki czemu personifikował strach uniwersalny, nieokreślony – dowolne niebezpieczeństwo jakie może czyhać na człowieka. Równie dobrze mógł być głodnym drapieżnikiem, jak seryjnym mordercą czy upiorem w nawiedzonym domu; kierować się instynktem lub intelektem – film Scotta nie dawał w tej kwestii wyczerpujących wyjaśnień. Natomiast po obejrzeniu sequela wiemy już, że Obcy to zwierzęta o cechach behawioralnych podobnych jak u żądłówek społecznych, że mają swój ul i znoszącą jaja królową, otoczoną oddziałem trutni. Taki też ich wizerunek przedarł się do gier, komiksów, książek i zakorzenił się w świadomości konsumentów pop-kultury. Ale przyczyną jest może różnica w mentalności obu twórców: Scott to Europejczyk wychowany na prozie Lovercrafta i M.G. Lewisa; Cameron – amerykański pragmatyk i szukający wyjaśnień racjonalista.
Ta różnica jest widoczna, kiedy porównuje się oba filmy, ale właśnie ona decyduje o tym, że każdy z nich jest na swój sposób oryginalny. Między innymi właśnie dlatego, że diametralnie inny w nastroju i sposobie interpretacji zagrożenia, „Obcy – decydujące starcie” jest jednym z najlepszych sequeli w historii.
Screeny
+ jeden z najlepszych sequeli;
+ dużo
Obcych;
+ dynamiczna akcja;
+ rewelacyjne efekty specjalne;
+
scenografia;
+ świetna charakterystyka postaci;
+ Sigourney
Weaver;
+ muzyka.
- brak tajemniczej aury filmu Scotta;
- niektóra
rozwiązania (zakończenie) przeniesione żywcem z pierwowzoru
Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO
Ciekawostki: DVD:Horror Online 2007 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody
twórców strony ZABRONIONE!!!
