Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CORPSE GRINDERS, THE

CORPSE GRINDERS, THE

Młynek na Zwłoki

ocena:2
Rok prod.:1972
Reżyser:Ted V. Mikels
Kraj prod.:USA
Obsada:Sean Kenney, Monika Kelly, Sanford Mitchell
Autor recenzji:Ash J. Williams
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

„The Corpse Grinders” to film z 1972 roku. Jego reżyserem jest Ted V. Mikels, czyli pan znany głównie z filmu pod tytułem „Astro Zombies” z 1969 roku. „The Corpse Grinders” jest w pewnych kręgach uznawany „za tak zły, że aż dobry”. Jednak w mojej opinii film ten jest tylko i wyłącznie zły, jakoś nie potrafiłem znaleźć w nim nic, co utwierdziłoby mnie w przekonaniu, że ten film jest dobry.

Fabuła nie jest dość rozbudowana. Pewna firma, robiąca pokarm dla kotów, wpada w poważne tarapaty finansowe. Dwójka przebiegłych pracowników nie zgadza się z decyzją szefa, aby zamknąć firmę. Dlatego trochę przypadkowo, trochę nie zabijają szefa. Sami przejmują kontrolę nad wytwórnią kociego żarcia. Jednak zabicie szefa nie poprawia sytuacji finansowej, więc „nowi szefowie” wpadają na doskonały (według nich) plan szybkiego wzbogacenia się. Oto nawiązują kontakt z niejakim Celebem, który wykopuje dla nich ciała z cmentarza. Następnie zabierają te ciała do zakładu i tam mielą razem z innymi składnikami w specjalnej maszynie. Ciała umarłych stają się pożywieniem dla kotów, a firma powoli zaczyna wychodzić z kłopotów finansowych dość szybko bogacąc się na tym niechlubnym incydencie. Po pewnym czasie zaczynają także mielić żywych ludzi, miejscowych pijaczków i meneli, czując się całkowicie bezkarnie.. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli. W miasteczku dochodzi do kilku napaści kotów na ludzi. W niektórych przypadkach kończą się one śmiercią właścicieli kotów. Cała sytuacja zainteresowała weterynarza i jego pielęgniarkę. Próbują oni odkryć przyczynę takiego zachowania kotów. Trop wiedzie ich do owej wytwórni produkującej karmę dla kotów. Czy uda im się rozwiązać zagadkę i zostać przy życiu?...Czy tylko oni interesują się tą sprawą?...Czy napotkana postać okaże się przyjacielem czy wrogiem?...

„The Corpse Grinders” w ogóle nie przypadł mi do gustu. Praktycznie nic w tym filmie nie jest godne uwagi. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda – tak prezentuje się ten film. Nic nie potrafiło mnie w tym filmie zainteresować, przez co niejako zmuszałem się do pooglądania do końca. W ogóle czułem się tak jakbym oglądał popularny w latach osiemdziesiątych serial o detektywie Remingtonie Steelu. Bo tak mniejwięcej prezentował się „The Corpse Grinders”. Elementów horroru było tu strasznie mało, weterynarz wraz ze swoją pielęgniarką przybliżali się do rozwiązania zagadki. Typowe kino detektywistyczne lat 70/80, tyle że w tym przypadku mamy trochę bardziej szokującą (jak na tamte czasy) intrygę. Klimat horroru występuje w miejscach typowych dla tego gatunku – cmentarz podczas ciemnej nocy. To raczej już nie potrafi przestraszyć – szczególnie jeśli jest zrealizowane w tak nieciekawy sposób. Gość wykopuje ciała i przenosi je do domu, a następnie czeka na odbiorców „towaru” wszystko bez napięcia, bez emocji, takie nijakie. Muzyka także nie prezentuje się dobrze. Po prostu słychać, że ma już swoje lata. W końcu to już ponad 30 lat. Nie ma także typowych „strasznych” momentów, kiedy coś wyskakuje nagle na ekranie a my przez chwilę przeżywamy chwilę podwyższonego ciśnienia krwi. Czasem chociaż to potrafi nas przykuć do ekranu na trochę dłużej, a tu tego w ogóle nie ma. Efektów gore także nie ma co bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że oglądamy film detektywistyczny, a nie horror. Jedyny krwawy moment wygląda następująco – kot wskakuje na właścicielkę i rozgryza jej szyje, a my widzimy tylko kota i strużki krwi wypływające z szyi. Jedyny akcent, który może się spodobać (choć wcale nie musi ) to gra świateł w zakładzie produkującym kocie żarcie. To była jedyna rzecz na jaką praktycznie zwróciłem uwagę w tym filmie.

„The Corpse Grinders” jest filmem nieudanym. Film tylko dla ludzi, którzy lubią „filmy aż tak złe, że aż dobre” i dla fanów twórczości Mikelsa. Dla mnie ten film z całą pewnością dobry nie był. Według mnie nie warto tracić czas na jego oglądanie, gdyż niczym film ten nie potrafi zaciekawić. Co dziwne Ted V. Mikels stworzył w 2000 roku drugą część „The Corpse Grinders”. Aż nie chce myśleć jak to wygląda...

Screeny

HO, CORPSE GRINDERS, THE HO, CORPSE GRINDERS, THE HO, CORPSE GRINDERS, THE HO, CORPSE GRINDERS, THE HO, CORPSE GRINDERS, THE HO, CORPSE GRINDERS, THE HO, CORPSE GRINDERS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ gra świateł w zakładzie produkującym pokarm dla kotów

Minusy:

- wszystko pozostałe...a jest tego dość sporo...

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -