Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KAIDAN

KAIDAN

Kwaidan - opowieści niesamowite

ocena:8
Rok prod.:1964
Reżyser:Masaki Kobayashi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Rentaro Mikuni, Michiyo Aratama, Tatsuya Nakadai, Keiko Kishi, Katsuo Nakamura, Tetsuro Tamba, Kanemon Nakamura
Autor recenzji:Lohikaarme
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.4
Głosów:10
Inne oceny redakcji:
Piotr Sawicki - 9

Reżyserem tego filmu jest Masaki Kobayashi – ten sam, który 3 lata później stworzył doskonały dramat „Bunt” a dwa lata wcześniej „Harakiri”. Tym razem jednak przyjrzyjmy się bliżej filmowi „Kaidan”, jedynemu horrorowi w dorobku tego reżysera, a jednocześnie jednemu z najbardziej znanych jego dzieł. W rok po powstaniu film zdobył nagrodę specjalną jury na festiwalu w Cannes, a rok później (jako jeden z nielicznych horrorów) został nominowany do Oskara. Rywalizację tą wprawdzie przegrał, ale już sam fakt takiego docenienia kina grozy się liczy.

„Kaidan” składa się z 4 niezależnych od siebie opowieści, które opierają się na staro-japońskich legendach. Każda z nich stanowi zamknięta całość i równie dobrze mogłaby egzystować jako samodzielny film, który niewiele ma wspólnego z pozostałymi. Chyba, że za cechę wspólną uznać duchy oraz epokę i kraj w jakim dzieje się akcja. Poza tymi bardzo ogólnymi powiązaniami poszczególne opowieści nie mają ze sobą nic wspólnego.
Pierwsza z opowieści nosi tytuł „Czarne włosy” i opowiada historię młodego samuraja, który w przypływie frustracji wywołanej ubóstwem opuszcza swoją żonę. Udaje się do innego miasta, gdzie wżenił się w bardzo wysoko sytuowaną rodzinę. Jednak szybko się okazuje, że jego szczęście u boku nowej żony jest tylko pozorne. Tak naprawdę wciąż kocha swoją pierwszą małżonkę. W końcu tęsknota bierze górę i samuraj postanawia wrócić do dawnego domu i odszukać swoją prawdziwą miłość. Bez trudu odnajduje dom, w którym mieszkał a w nim swoją żonę. I niby nic w tym niezwykłego, gdyby nie fakt, że pomimo upływu wielu lat jego żona wygląda wciąż tak samo jak w dniu, gdy ja opuścił...
Druga z opowieści zatytułowana jest „Kobieta śniegu”. Opowiada historię młodego drwala, który wracając z wyrębu lasu zostaje zaskoczony przez potężną śnieżycę. Wraz ze swym towarzyszem znajduje schronienie w małym drewnianym domku. Jednak przejmujące zimno dosięga ich i w tym schronieniu. W pewnym momencie w chatce pojawia się ubrana na biało kobieta o blado-białej skórze i lodowatym oddechem uśmierca starszego drwala. Lituje się jednak nad młodzieńcem i daruje mu życie. Z czasem chłopak wraca do pełni sił, zakłada rodzinę i wiedzie w miarę spokojny żywot. Jednak tajemnicza biała kobieta darując mu życie postawiła jeden (zdawałoby się prosty do spełnienia) warunek: że nigdy nikomu nie wyjawi tego, co tak naprawdę stało się owej śnieżnej nocy...
Trzecia opowieść nazywa się „Hoichi Bez Uszu” i przedstawia historię ociemniałego mnicha. Zaczyna się jednak retrospekcją sprzed 700 lat - sceną bitwy morskiej pomiędzy dwoma potężnymi japońskimi klanami: Genji i Heike. Większość ludzie z Heike ginie w walkach, a ci co zdołali uniknąć śmierci od broni wroga popełnia samobójstwo skacząc w morski fale. Owa bitwa zakończyła rywalizację pomiędzy klanami, jednak wybrzeże, przy którym się rozegrała zyskało złą sławę miejsca nawiedzonego. Aby zbłąkane dusze mogły zaznać ukojenia w miejscu tym wybudowano świątynię, w której dzieje się właściwa akcja tej opowieści. W tej właśnie świątyni mieszka tytułowy Hoichi. Pomijając fakt, że jest niewidomy, to jego życie nie różni się do życia pozostałych mnichów. Jednak jego spokój wkrótce zostaje zmącony, gdy przybywa do niego wysłaniec z zaświatów...
Czwarta i zarazem ostatnia opowieść jest zatytułowana „W miseczce herbaty”. Tu po raz kolejny głównym bohaterem jest samuraj. Jego niezwykła historia zaczyna się w momencie, gdy pewnego upalnego dnia postanawia ugasić pragnienie. Jednak spoglądając w napój zamiast swego odbicia zauważa twarz jakiegoś nieznanego mu człowieka, która po chwili rozmywa się i znika. Sytuacja ta powtarza się za każdym razem, gdy samuraj spogląda w naczynie. Zdziwiony takim obrotem sprawy wylewa zawartość na ziemię. Bierze nową miseczkę i ponownie ja napełnia. I tym razem jego oczom ukazuje się owa tajemnicza twarz. Zdenerwowany rozbija naczynie, bierze nowe, znów je napełnia i znów w miseczce ukazuje się owa twarz. Tym razem jednak samuraj po chwili wahania wypija jej zawartość. Jakiś czas później ten sam człowiek odwiedza go w środku nocy...

Tak pokrótce przedstawia się fabuła każdej z 4 opowieści. Jak już wspomniałem na początku, oraz nietrudno się zorientować z opisów, każdy z tych 4 mini-filmów jest inny. Poza osobą reżysera i pewnymi ogólnymi powiązaniami nie łączy ich nic. Prawdę mówiąc nie lubię oceniać tego typu produkcji. Bo jak można wystawić jedną zbiorcza ocenę 4 w zasadzie różnym filmom? Ta swoista zbitka, czyli 4 w 1 powoduje, że jednoznaczna ocena jest bardzo utrudniona - w zasadzie należałoby wystawić oddzielną ocenę każdej z 4 opowieści.

Niemal od pierwszej sceny rzuca się w oczy niezwykła, nieco baśniowa scenografia w której rozgrywają się wydarzenia. Nie ma żadnej monotonii, czy szarzyzny – każde miejsce ma swoją własną barwę, grę świateł i inne miłe dla oka detale. Jest to moim zdaniem jedna z największych zalet tego filmu. Podobnie na uwagę i pochwałę zasługują kostiumy, których w filmie pojawia się bardzo dużo. Całości dopełnia specyficzna, nastrojowa muzyka. Wszystkie te elementy pozwalają widzowi bardzo dobrze wczuć się w nieco magiczny klimat średniowiecznej Japonii. Koleją rzeczą na plus jest sama fabuła poszczególnych opowieści – ciekawa, oryginalna, tajemnicza i jak to zwykle u Japończyków bywa z pewnymi niedopowiedzeniami, które pozwalają uruchomić widzowi jego własną wyobraźnię. Nie jest to film efekciarski i nie należy się spodziewać jakiś spektakularnych akcji. Ale to nawet lepiej, gdyż wydaje mi się, że takie elementy zepsułyby specyficzny klimat tego obrazu. Należy też zaznaczyć, że film ten liczy sobie już ponad 40 lat, a pomimo to ogląda się go tak jakby powstał całkiem niedawno.
Aktorzy grają dobrze, ale w typowym dla japońskiego kina stylu. A więc bardziej teatralnie niż Europejczycy czy Amerykanie. Mi osobiście w niczym to nie przeszkadza, ale są ludzie, którzy nie przepadają za takim stylem.
„Kaidan” nie jest filmem do straszenia. Jest wprawdzie kilka straszniejszych momentów, ale jak na dwie i pół godziny jest ich stanowczo za mało. To też sprawia, że „Kaidan” nie jest tak do końca horrorem, ale bardziej czymś na kształt baśni z elementami grozy (o ile można to tak nazwać).

To były zalety. Przejdźmy teraz do wad. Ta jest jedna, ale dość poważna. A mianowicie długość tego filmu, która to wynosi ponad dwie i pół godziny. Długość sama w sobie nie byłaby może aż takim minusem, gdyby nie fakt, że „Kaidan” cierpi na typową przypadłość japońskich filmów – a więc długo się rozkręca. A ściślej rzecz ujmując każda z 4 opowieści rozkręca się długo i najlepsze zostawia na koniec. Akcja jest bardzo powolna i momentami można by nawet odnieść wrażenie, że dzieje się w nieco zwolnionym tempie. No, ale cóż począć, taka już specyfika kina japońskiego. Zazwyczaj mi to specjalnie nie przeszkadza, ale w tym konkretnym przypadku uważam to za wadę, bo w pewnych momentach „Kaidan” staje się po prostu nieco nużący. Można by go z powodzeniem przyciąć o dobrych kilkanaście minut.

Jednak w ostatecznym rozrachunku zalety zdecydowanie przeważają nad wadami. Film warto obejrzeć, ale nie należy się po nim spodziewać czystej krwi horroru. Dla miłośników kina japońskiego jest to pozycja obowiązkowa.

Screeny

HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN HO, KAIDAN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawe historie
+ doskonała scenografia
+ dobre aktorstwo
+ ogólny nastrój filmu

Minusy:

- stanowczo zbyt długi

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -