Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:R-POINT

R-POINT

R-Point

ocena:6
Rok prod.:2004
Reżyser:Kong Su-chang
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Kam Woo-sung, Sohn Byung-ho, Oh Tae-kyung, Jeon Kyeong-ho
Autor recenzji:Lohikaarme
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6.06
Głosów:33
Inne oceny redakcji:
Carmilla - 8

Horrory wojenne to wciąż jeszcze rzadkość na rynku filmowym. Dlatego też z wielkim zainteresowaniem i niemałymi nadziejami wyczekuję każdej produkcji z pogranicza tych dwóch gatunków. Takim właśnie wynikiem połączenia dwóch gatunków jest koreański "R-Point".

Film ten zaczyna się jak typowy obraz wojenny i z początku nie sposób się domyślić, że będziemy również mieli do czynienia z horrorem. Jest rok 1972, gdy okrutna wojna w Wietnamie zbliża się powoli ku końcowi. Wtedy też koreańska armia przechwytuje tajemnicze i dramatyczne wezwanie pomocy wysłane przez zaginionych pół roku wcześniej żołnierzy. Na ratunek wysłany zostaje specjalny oddział. Ich zadaniem jest odszukać zaginionych bez względu na to, czy są oni żywi, czy też martwi. Z początku żołnierze są pewni, że to będzie prosta misja i po jej wykonaniu wszyscy szybko wrócą do domów. Jednak już w chwilę po wylądowaniu na miejscu zostają ostrzelani przez żołnierzy Vietcongu. Udaje im się jednak przeżyć atak a także wykończyć wroga. Niedługo potem docierają do właściwego miejsca swojej misji a więc okrytego złą sławą rejonu nazywanego R-Point. Miejsca w którym swego czasu śmierć poniosło bardzo wielu żołnierzy armii francuskiej. Obecnie obszar ten zasnuwają zalegające nisko mgły a tajemnicze napisy na kamieniach wzbudzają jeszcze większy niepokój. Pomimo grozy miejsca żołnierze spędzają tam noc. Następnego ranka ich oczom ukazuje się widok olbrzymiego, posępnego budynku stojącego pośród rozległych mokradeł. Oddział po przeszukaniu pomieszczeń obiera sobie budynek za swego rodzaju kwaterę polową. Cały czas trwają też próby nawiązania kontaktu radiowego z dowództwem, które w końcu po wielu niepowodzeniach odnoszą skutek. W międzyczasie do R-Point przybywa oddział armii amerykańskiej, który po krótkim rekonesansie pospiesznie wycofuje się z obszaru, gdyż jak twierdzi ich dowódca: "kto nie wróci z R-Point w ciągu czterech dni to nie wróci już w ogóle". Wkrótce po odejściu amerykanów jeden z żołnierzy w dość nieprzyjemny sposób odkrywa, że na jednej ze ścian budynku powieszone jest ludzkie ciało. To jednak dopiero początek niezwykłych zdarzeń jakie w ciągu nadchodzących dni rozegrają się w tym tajemniczym i nawiedzonym miejscu. Łatwa z pozoru misja przeistacza się w swoistą walkę o przeżycie, a poszczególni żołnierze zaczynają popadać w coraz większą paranoję i stają się niebezpieczni tak dla siebie jak i dla swoich kompanów.

Tyle tytułem dość obszernego wstępu do fabuły. Pora przejść do właściwej analizy filmu. Od strony technicznej R-Point jest bardzo porządnie wykonany i poza drobnymi wpadkami nie budzi większych zastrzeżeń. Aktorzy zaś grają w dość typowy dla Azjatów sposób. Sama fabuła jest bardzo ciekawa i wciągająca – szybko można wczuć się w specyficzny klimat nieprzebytych południowoazjatyckich dżungli. Na uwagę zasługuje fakt, że pomimo iż film ten opowiada o Wietnamie to został nakręcony w Kambodży. Kraju z pięknymi plenerami (co też mamy okazję podziwiać w filmie) ale też okrutnie doświadczonego przez reżimy i wojny.

Film z początku jest bardzo intrygujący, ale z czasem niestety się zmienia. I to na gorsze. Nawał zdarzeń i dość spora liczna "głównych bohaterów" sprawiają, że nietrudno się w tym wszystkim pogubić. Duchów, nie zobaczymy zbyt wiele, chociaż to one są głównym powodem wszelkich niezwykłych zdarzeń jakie mają miejsce. Zdarzały się także momenty kiedy odnosiłem wrażenie, że pewne sceny zostały dodane jakby na siłę, aby tylko czymś zapełnić czas. Co w połączeniu z długością filmu, która wynosi niemal 2 godziny sprawia, że całość ogląda się z mieszanymi uczuciami.

Zaznaczyć należy również, że film ten jak na horror jest stanowczo za mało straszny, i poza dobrą końcówką trzeba by mieć bardzo słabe nerwy, aby się na nim wystraszyć. Cały film można by też podzielić na 3 główne części. Pierwsza połowa wprowadza w fabułę i buduje specyficzny klimat. Druga dokłada do tego sporo bezsensownego gadania, nieco irracjonalnego zachowania i łażenia bez celu, no i w gruncie rzeczy psuje początkowy klimat. Całość zaś wieńczy bardzo dobre zakończenie, które w ogólnym rozrachunku ratuje sytuację. Zważywszy jednak na fakt, że obraz ten jest debiutem reżysera to na pewne niedociągnięcia można by przymknąć oko.

Nie minął jeszcze nawet rok od nakręcenia oryginalnego "R-Point" a już w tym roku ruszą zdjęcia do remake’u. Tym razem jednak to nie amerykanie będą odświeżali azjatyckie pomysły, ale sami Azjaci. A konkretnie Chińczycy, w kooperacji z Koreańczykami. Amerykanie jednak też nie zasypują gruszek w popiele i już przymierzają się do nakręcenia własnej wersji przygód zaginionego w dżungli oddziału.

Krótko podsumowując "R-Point" to film niezły, chociaż horror z niego nijaki: niczym nie zaskakuje, ale też nie sprawia wielkiego zawodu. Klasyczny przypadek filmowego średniaka. Można zobaczyć, ale ja osobiście nie uważam tego tytułu za szczególnie ważnego przedstawiciela azjatyckiego kina grozy.

Screeny

HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT HO, R-POINT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobra końcówka
+ porządnie wykonany
+ ciekawy pomysł i fabuła

Minusy:

- momentami się dłuży
- słaby z niego horror
- zachowanie niektórych bohaterów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -