Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DRACULA

DRACULA

Dracula

ocena:9
Rok prod.:1931
Reżyser:Tod Browning
Kraj prod.:USA
Obsada:Bela Lugosi, Dwight Frye, Helen Chandler, Edward Van Sloan, David Manners
Autor recenzji:Piotr Sawicki
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:8.46
Głosów:26
Inne oceny redakcji:
Kinson - 8

Pierwszy liczący się horror w kinie dźwiękowym i jeden z najważniejszych w ogóle, jeśli wziąć pod uwagę jego nieustający wpływ na pop-kulturę oraz nieśmiertelność wizerunku wampira stworzonego przez Belę Lugosi. Olbrzymi sukces komercyjny filmu zainicjował ponadto jeden z największych horrorowych boomów w dziejach kina, w ramach którego powstały w Hollywood w latach 30. i 40. tak klasyczne dziś pozycje gatunku, jak "Frankenstein", "Mumia", "King-Kong", "Dziwolągi", "Niewidzialny człowiek" i "Wilkołak". Po latach "Dracula" Browninga pozostaje, zarówno w swych wadach jak i zaletach, jednym z najbardziej poetyckich dokonań kina grozy.

Renfield (Dwight Frye), pośrednik w handlu nieruchomościami, udaje się do Transylwanii z zamiarem przedstawienia hrabiemu Draculi, postrachowi okolicznych wieśniaków, warunków dzierżawy opactwa Carfax w Anglii, należącego do rodziny Harkerów. Dracula gości Renfielda w swym posępnym zamczysku, pełnym zakurzonych staroci, robactwa i ogromnych pajęczyn, nocą zaś upija z niego krew i zamienia w odpychającego wariata, który odtąd wiernie służył będzie hrabiemu w zamian za krwiste przysmaki – robactwo i inne małe stworzenia.
Nazajutrz obaj udają się do Anglii statkiem, którego cała załoga ginie wskutek tajemniczej zarazy. Szalony Renfield zostaje umieszczony w szpitalu psychiatrycznym; Dracula, który wymknął się niepostrzeżenie, udaje się do opactwa Harkerów...

Choć pierwsza ekranizacja powieści Brama Stockera, "Nosferatu – symfonia grozy" Munaua z 1922 roku, była raczej nieoficjalna, to jednak bardziej dochowywała wierności duchowi literackiego pierwowzoru. Wampir grany przez Maxa Schrecka był absolutnie przerażający, bez choćby cienia dostojeństwa czy zmysłowości postaci Lugosiego, a agent handlowy Knock i piękna Ellen (odpowiedniczka Miny Harker) byli małżeństwem tak samo jak u Stockera. Scenariusz filmu Browninga został oparty nie na książce bezpośrednio, lecz na jej adaptacji scenicznej autorstwa Hamiltona Deane’a i Johna L. Balderstona. Element makabryczności został w niej złagodzony dla potrzeb sceny, a wątek erotyczny (namiętność Draculi do Miny) całkowicie usunięty.

A jednak właśnie ten film jako pierwszy połączył postać wampira z erotyzmem, tyle że stało się to bynajmniej nie za sprawą fabuły, lecz dzięki kreacji Beli Lugosiego. Może dziś niełatwo w to uwierzyć, ale w czasach swojej świetności Lugosi był bożyszczem kobiet; kiedy grał Draculę na scenie, wiele z nich przychodziło do teatru dziesiątki razy tylko po to, aby przeżyć erotyczne uniesienie. Niewątpliwie większą rolę w jego sukcesie odegrała osobowość niż talent; jako węgierski emigrant długo nie mógł się nauczyć angielskiego (z początku po prostu uczył się kwestii na pamięć, nie rozumiejąc ich znaczenia) i ograniczał swój warsztat do kilku spojrzeń i gestów – ale to wystarczyło. W filmie Browninga widać, że rola Draculi zbudowana jest tak naprawdę z samych wad, ale właśnie te wady uczyniły ją sugestywną i niepowtarzalną oraz zapewniły jej nieśmiertelność. Teatralnie sztuczna gestykulacja, sztywność sylwetki, kabotyńska mimika i charakterystyczny nieporadny akcent Lugosiego czynią Draculę, mimo braku charakteryzacji, istotą niepokojącą i nie z tego świata, choć sam jego wygląd zewnętrzny wcale nie świadczy o przynależności do wampirzej rasy (w odróżnieniu od takiego Maxa Schrecka z filmu Murnaua, którego wystające kły, szpiczaste uszy i zakrzywione szpony mówiły praktycznie wszystko). Pod tym względem Lugosi również okazał się prekursorem: niemal każdy późniejszy wampir ekranowy będzie się kamuflował pod postacią ludzką, i tylko drobne elementy – jak np. bladość twarzy albo przesadnie arystokratyczne obycie – będą zdradzały prawdziwą jego naturę.

Film natomiast posiada jeszcze jedną cechę, która, normalnie uznawana w kinie za wadę, tutaj jest zaletą: statyczność. Karl Freund, najwybitniejszy operator niemieckiego ekspresjonizmu, który w "Portierze z hotelu Atlantic" Murnaua udowodnił, jak bardzo ruchoma kamera potrafi wzbogacić język kina, w "Draculi" ograniczył się do jedynie do kilku prostych jazd aparatu, między innymi w słynnej scenie przebudzenia wampira na początku. Reszta filmu to długie ujęcia statyczne, które dodatkowo wprowadzają skojarzenie z teatrem – ale też kreują uroczysty i dostojny klimat, doskonale współgrający z opowieścią o wampirze-arystokracie. Szczególnie, że ich uroda jest milcząca; Browning wyszedł od kina niemego i jego "Dracula", pomimo obecności dźwięku, utrzymuje się właśnie w takiej konwencji. O ile ograniczenie dialogu było spowodowane wymogami dystrybucyjnymi (dawało możliwość wyświetlania wersji niemej w licznych kinach nie wyposażonych jeszcze w sprzęt do odtwarzania filmów dźwiękowych), to już rezygnacja z muzyki była chyba świadomym zabiegiem reżyserskim; w czołówce rozbrzmiewa wprawdzie fragment "Jeziora Łabędziego" Czajkowskiego, a w scenie w Operze słychać uwerturę do "Śpiewaków norymberskich", ale na tym koniec. "Dracula" jest pierwszym horrorem, który jako dramaturgicznego środka w kreowaniu atmosfery grozy używa ciszy. Nie braku dźwięku, ale właśnie ciszy – napiętej i milczącej sytuacji poprzedzającej coś nieoczekiwanego, która sama z siebie zmusza do wytężania słuchu i wyłapywania przypadkowych odgłosów: skrzypienia podłogi, wiatru za oknem, pohukiwań sowy. W 1999 roku film został wzbogacony o znakomitą muzykę Philippa Glassa, ale zabieg ten pozbawił go niesamowitego, milczącego uroku wersji oryginalnej (obie wersje, ta z muzyką Glassa i pierwotna, zostały umieszczone na płycie DVD będącej częścią wydanej przez Universal "Kolekcji Potworów").

Powieść Stockera będzie później ekranizowana dziesiątki razy, za większe pieniądze, z lepszymi aktorami i na lepszym sprzęcie, ale tylko powstająca równolegle z filmem Browninga wersja hiszpańska dorówna mu dostojeństwem rytmu i czarną poezją. Nie będzie w niej jednak Lugosiego, który wypowiedzi wampira uczynił niezapomnianymi dzięki niepowtarzalnej egzaltacji. Jego "I am... Dracula" oraz "I never trink... Wine" to jedne z najsłynniejszych kwestii jakie kiedykolwiek padły w horrorze.

Screeny

HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA HO, DRACULA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Bela Lugosi w swojej życiowej roli;
+ zdjęcia;
+ rytm;
+ znakomite wygranie elementu ciszy;
+ nietoperze na sznurkach.

Minusy:

- nie każdy lubi nietoperze na sznurkach;
- dziś już nie straszy tak jak dawniej.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -