Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DIE, MONSTER, DIE!

DIE, MONSTER, DIE!

Giń Stworze, Giń!
a.k.a. Przeklęty Dom

ocena:6
Rok prod.:1965
Reżyser:Daniel Haller
Kraj prod.:Wielka Brytania / USA
Obsada:Boris Karloff, Nick Adams, Freda Jackson, Suzan Farmer, Patrick Magee
Autor recenzji:TSR
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Daniel Haller to drugi po Cormanie reżyser, który podjął się stworzenia filmu bazującego na utworze H.P. Lovecraft'a. Jego debiutancki obraz, "Die, Monster, Die!", znany również pod nazwą "Monster of Terror", opiera się na opowiadaniu "The Colour out of Space". Lovecraft uważał to opowiadanie za swoje arcydzieło. Czy film choć trochę dorównuje poziomem pierwowzorowi?

Film zaczyna się w momencie, gdy młody mężczyzna, Stephen Reinhard przybywa do małego angielskiego miasteczka o nazwie Arkham. Chce on spotkać się ze swoją przyjaciółką ze studiów, Susan Witley. Dość szybko, Stephen zostaje zaniepokojony, gdyż wszyscy mieszkańcy Arkham są do niego negatywnie nastawieni, gdy słyszą dokąd zmierza. Nikt nie chce mu pomóc w dotarciu na miejsce ani nawet wypożyczyć jakiś środek transportu. Bohater sam, pieszo wyrusza do domu Witley'ów mijając po drodze tabliczki z napisem "wstęp wzbroniony" i bardzo dziwnie wyglądającą roślinność. Gdy dociera do celu, spotyka go kolejne rozczarowanie. Pan domu, Nahum Witley (w tej roli Boris Karloff) jest wyraźnie niezadowolony z wizyty niezapowiedzianego gościa. Z kolei pani domu, Letitia pozostaje w ukryciu pod załoną na swym łożu, a podczas rozmowy z cztery oczy prosi Stephena, aby zabrał Susan z ich domu. Cała sytuacja jest dosyć nieprzyjemna, a w domu panuje jakaś dziwna, nieokreślona atmosfera. Stephen postanawia dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się w posiadłości Witley'ów. Jak się okazuje, wszystko ma związek z meteorytem, który Nahum trzyma w piwnicy, a który ma wyraźnie zły wpływ na gospodarza.

"Die, Monster, Die!" luźno opiera swój scenariusz na opowiadaniu Lovecraft'a i jego twórca poszedł trochę na łatwiznę znacznie upraszczając fabułę. Według mnie historia opowiedziana w utworze literackim była bardziej intrygująca niż ta ukazana w filmie. Mimo tego, posiada on całkiem interesujący klimat., który jednak różni się on od tego charakterystycznego dla utworów mistrza. Fabuła rozkręca się powoli, ale z czasem staje się nawet wciągająca. Przez cały czas obserwujemy ładne, typowe dla tamtego okresu wnętrza i słyszymy charakterystyczną dla tamtych lat muzykę. Sprzyjają one wytwarzaniu ciekawej atmosfery. Możemy oglądać plejadę zasłużonych aktorów, na czele z Borisem Karloff'em. Sprawują się oni przyzwoicie i do ich gry nie mam zastrzeżeń. Pomimo wszystkich tych zalet, produkcji tej czegoś brakuje i w efekcie nie porywa ona widza, a niektórych może wręcz momentami nudzić.

Ogólnie rzecz biorąc, "Die, Monster, Die!" jest ciekawym filmem, jednak mając do dyspozycji pomysły zaczerpnięte z opowiadania "Kolor Przestworzy", można było stworzyć znacznie ciekawszy obraz. Jest sporo dużo lepszych filmów, inspirowanych twórczością Lovecraft'a, dlatego dla jego fanów może być to spore rozczarowanie. Dla pozostałych, przyzwoicie zrobiony film, który można obejrzeć w przypływie wolnego czasu i nie będzie on jego stratą.

Screeny

HO, DIE, MONSTER, DIE! HO, DIE, MONSTER, DIE! HO, DIE, MONSTER, DIE! HO, DIE, MONSTER, DIE! HO, DIE, MONSTER, DIE! HO, DIE, MONSTER, DIE! HO, DIE, MONSTER, DIE! HO, DIE, MONSTER, DIE!

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Ładne wnętrza
+ Muzyka
+ Momentami dobra atmosfera
+ Aktorzy

Minusy:

- Nie do końca wykorzystane możliwości
- Wolno się rozkręca
- Ci, który oczekują wiernej ekranizacji opowiadania, mogą się rozczarować

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -