Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SILENCE OF THE LAMBS, THE

SILENCE OF THE LAMBS, THE

Milczenie Owiec

ocena:9
Rok prod.:1991
Reżyser:Jonathan Demme
Kraj prod.:USA
Obsada:Jodie Foster, Anthony Hopkins, Scott Glenn, Ted Levine, Anthony Heald
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:8.72
Głosów:90
Inne oceny redakcji:
Sabbath - 9
Paranoid Android - 10
Ash J. Williams - 9
Carmilla - 8
Skaraś - 8

Na początku lat 80 tych, w okolicach Seatlle, krwawe żniwo zbierał seryjny zabójca prostytutek, zwany Green River Killer, ponieważ większość jego ofiar odnajdywano w pobliskiej Green River lub nad jej brzegami. Mimo zaangażowania na niespotykaną skalę ludzi, sprzętu i środków finansowych, ofiar wciąż przybywało. W 1984r., "sławny" wielokrotny morderca - Ted Bundy, który wówczas znajdował się w celi śmierci, zwrócił się do jednego ze śledczych, Boba Keppela, z nieoczekiwaną propozycją. Zaproponował swemu dawnemu antagoniście, który kilka lat temu, przyczynił się do aresztowania Bund‘yego, możliwość wglądu w umysł seryjnego zbrodniarza. Keppel nie mógł odrzucić tej oferty. Mężczyźni komunikowali się głównie poprzez korespondencję: śledczy zadawał listownie szczegółowe pytania, a oczekujący na wykonanie kary śmieci przestępca, starał się na nie odpowiedzieć. Na pewnym etapie prowadzonego śledztwa, Bundy stał się nawet jednym z głównych konsultantów, a wiele z jego uwag okazało się niezwykle pomocnym przy tworzeniu psychologicznego profilu mordercy znad Green River. To właśnie owa niecodzienna współpraca policjanta z okrutnym seryjnym zabójcą posłużyła Thomasowi Harrisowi, autorowi literackiego pierwowzoru filmu, do stworzenia jednego z najniezwyklejszych powieściowych duetów, który na ekranie z wirtuoezerią zagrali Jodie Foster i Anthony Hopkins.

Pierwsza istotna zaleta dzieła Jonathana Demme to solidne oparcie w rzeczywistości pozafilmowej. Zaleta, być może dostrzegalna tylko dla wąskiego grona znawców problematyki związanej z przestępczością seksualną, lecz mimo to warta podkreślenia. Trudno byłoby bowiem znaleźć utwór filmowy, który z taką dbałością o realia ukazywałby metody działania stróżów praw ścigających zbrodniarzy. Zazwyczaj, troska o realizm w tym względzie, jest ostatnią rzeczą, jaka przychodzi twórcom większości serial kller movies do głowy. W "Milczeniu owiec" odnajdziemy wiele przykładów odnoszących się do praktyki śledczej: począwszy od modus operandi Buffalo Billa (Ted Levine) nawiązującego do Teda Bundy`ego i Green River Killera a skończywszy na systemie "dwóch pierścieni" służącym wykrywaniu nieznanych sprawców zabójstw jednocześnie w najbliższym otoczeniu pierwszej ofiary i wśród osób obcych dla niej oraz wśród znanych przestępców seksualnych. Z całą pewnością autentyzm szczegółów jest zasługą naukowego konsultanta filmu, agenta specjalnego FBI, Johna Douglasa, jednego z twórców nowoczesnego profilowania psychologicznego seryjnych morderców.

Z historii opowiedzianej w dziele autora ‘Dzikiej namiętności" na pierwszy plan wysuwają się trzy zasadnicze, wzajemnie splatające się wątki. Bohaterem pierwszego z nich jest, obdzierający młode kobiety ze skóry, Buffalo Bill, czyli Jame Gumb. Rodowód tej postaci także wykracza poza wyobraźnie, Thomasa Harrisa, oraz autora filmowej adaptacji, Teda Tally‘ego, choć jest, niewątpliwie, przez nią przetworzony. Jame Gumb kojarzy się z postacią autentycznego zabójcy, Eda Geina nie tylko ze względu na zamiłowanie do wyszywania ubrań z ludzkiej skóry, ale z nienawiści do własnej tożsamości seksualnej, którą oboje pragnęli zastąpić inną, w tym przypadku -kobiecą. Charakterystyczne jest, że – w przeciwieństwie do wielu produkcji z psychopatą mordującym ludzi, osoba sprawcy nie stanowi tajemnicy. Mało tego, wraz z rozwojem fabuły poznajemy także motywy kierujące Buffalo Billem. Rzecz raczej rzadko spotykana, tradycyjnie zarezerwowana na zaskakujący finał. Ów dramaturgiczny zabieg, zastosowany przez reżysera, ma określony cel. Na szczególną uwagę zasługuje nie wymiar fizyczny tej postaci, ale symboliczny. Zabójca skalpujący swe ofiary w istocie staje się, jednym z dwóch reprezentantów zła ukazanego w "Milczeniu owiec". Zło Buffalo Billa jest emanacją brutalnej siły, seksualnej perwersji i agresji ukierunkowanej na popęd płciowy. Dlatego jest odrażające, chore, zboczone, ale dzięki temu łatwe do rozpoznania. Nadaremnie szukać w nim finezji, czy intelektualnego wyrafinowania. Sprytu mu jednak nie brakuje, bo Buffalo Bill potrafi wtopić się w tłum, a kiedy trzeba podstępem zwabiać w śmiertelne pułapki ofiary.

Drugie oblicze Zła, o wiele groźniejsze, ma w filmie twarz walijskiego aktora, Anthony‘ego Hopkinsa. Twarz, rzec by można, zwyczajną, niemal banalną, gdyby nie magnetyczne spojrzenie nieruchomych, zimnoniebieskich oczu. Zadziwiające, jak prostymi aktorskimi środkami udało się Hopkinsowi stworzyć kreację, którą nagrodzono nie tylko Oscarem, ale która już na stałe weszła do historii kina. W tym bowiem świdrującym spojrzeniu, cynicznym uśmieszku rozciągającym kąciki zaciśniętych ust, w powolnych, pełnych elegancji ruchach i gestach, które w scenach morderstw stają się gwałtowne i przerażająco zabójcze, aktor wyraził najniebezpieczniejszy rodzaj zła. Zło dr Lectera swoją moc czerpie z demonicznej przenikliwości, inteligencji geniusza i bezwględności dzikiej bestii. W dodatku potrafi umiejętnie uwodzić swe ofiary powierzchownością estety i konesera sztuki. Co więcej jest fascynujące do tego stopnia, że budzi w widzu uczucie podziwu i sympatii. Psychiatra-kanibal pożera, w znaczeniu metaforycznym, pożera ludzkie "ja", człowieczą duszę.

Między tymi dwoma biegunami Zła, które choć różne, stanowią lustrzane odbicie jedno drugiego, znajduje się studentka Akademii FBI, Clarice Starling, Jej związek z dr Lecterem stanowi drugi i z całą pewnością najważniejszy wątek dzieła Demme. Młoda dziewczyna, w mitologii pogańskiej, jak i chrześcijańskiej symbolizuje Dusze Człowieka, z natury swej czystą i niewinną, co nie znaczy, że bezgrzeszną. W końcu relacje agentki z Hanibalem- Kanibalem mają wyraźny charakter erotyczny, a ona sama, gdy wymaga, tego sytuacja nie cofa się przed zabiciem człowieka. Podziwiamy demonicznego psychiatrę, lecz on sam najbardziej zazdrości Clarice, to czego sam mieć nie może- sumienia każącego jej niezłomnie wierzyć w moralny ład świata. Dr Lecter zazdrości, ale nie ukrywa także swego zainteresowania osobą młodej policjantki. Początkowo wydaje się być to jedynie zainteresowanie badacza przyglądającego się z uwagą egzotycznemu okazowi. Stopniowo przeradza się ono jednak w podziw, następnie w fascynację. Agentka Starling zaspakaja bowiem zarówno próżność psychopatycznego lekarza, jak uświadamia moc niedostępnych mu uczuć: współczucia, wiary, szczerości, spontaniczności. Ale przede wszystkim szalony doktor chyba po raz pierwszy w życiu ma okazję zaznać bliskości drugiej osoby, choćby oddzielonej pancerną szybą, czy kratami. Być może dlatego, zamiast pożreć duchowo Clarice, Hannibal, postanawia jej pomóc. I dopiero wtedy, połączone siły Zła (Lecter) i Dobra (Starling), powstrzymują zło Buffalo Billa.

Jest też wątek trzeci: porwanej córki senator Martin. Jego rola w opowiadanej historii sprowadza się do informacyjnego charakteru. W ten sposób poznajemy prawdziwe odrażające oblicze Buffalo Billa oraz dowiadujemy się, jaki los spotykał porywane przez niego dziewczyny. Warto zwrócić uwagę, że córka Ruth Martin, Catherine odbiega od stereotypu bezwolnej ofiary z rezygnacją oczekującej na swój koniec. Co prawda, nie udaje jej się wydostać z ponurej studni-więzięnia, ale za to udaje się jej wyprowadzić z równowagi psychopatę. A to najgorsze, co może się przytrafić seryjnemu mordercy: utrata kontroli nad ofiarą i nad zaaranżowaną sytuacją. Dla zamkniętej dziewczyny to moment triumfu, a dla wnikliwych widzów kolejny przykład dobrej roboty konsultanta filmu, Johna Douglasa.

Tłem dla tych trzech przeplatających się wątków jest atmosfera, której nie powstydziłoby się porządne kino grozy. Na wyróżnienie zasługują zdjęcia japońskiego operatora Taka Fujimoty- mroczne, niepokojące, klaustrofobicznie zamknięte posępnymi niedoświetlonymi pomieszczeniami. Sama sceneria też robi spore wrażenie: podziemie, w który przetrzymywany jest Lecter typowe dla gotyckiego horroru, przerażająca studnia –cela śmierci ofiar Buffalo Billa, czy też ogromna sala w gmachu sądu przywodząca na myśl komnatę zamku Draculi. Przygnębiający nastrój podkreślają także jesienne plenery brudnej amerykańskiej prowincji. Nie bez znaczenia jest też, może niezbyt oryginalna, ale za to wspaniale współbrzmiąca z depresyjnym klimatem, wzmagająca napięcie muzyka Howarda Shore (notabene autora również muzyki do "Siedem "Davida Fincher).

Pełen grozy thriller, Jonathan Demme, nagrodzony w 1992r., Oscarami w pięciu najważniejszych kategoriach (zdarzyło się to po raz trzeci w historii Nagród Akademii Filmowej) nie przez wszystkich krytyków został przyjęty entuzjastycznie. Filmowi zarzucano stereotypowe przedstawienie postaci mordercy, skupianie się jedynie na sensacyjnej otoczce w opisie psychicznych patologii, czy też wręcz nobilitowanie brutalności, dziwaczności. Ale nawet krytyka niekonstruktywna nie jest zupełnie pozbawiona słuszności.. Na próżno szukać by wśród autentycznych zbrodniarzy odpowiednika Hannibala Lectera. Nie znajdziemy tutaj głębokiej analizy psychicznych dewiacji, mimo wielu możliwości interpretacyjnych, do których skłania treść filmu. A prowokowanie fascynacji dla postaci okrutnego mordercy jest rzeczą moralnie dwuznaczną i wielce ryzykowną. Lecz prawda jest także, że większość oponentów zapomina, że pomimo powagi poruszanych tematów, obraz reżysera "Filadelfii" jest filmem rozrywkowym. Odwołuje się on zatem do pierwotnej roli, którą przepisywano kinu: - roli widowiska uwodzącego widza obrazami możliwymi tylko na szklanym ekranie. Czymś, co zwykło się określać mianem "magii kina". A przyznać trzeba, że twórcy ‘Milczenia owiec" potrafią ‘czarować" odbiorcę, jak rzadko kto. Odpowiedź na pytanie, czy magia ta nie jest nazbyt czarna, a forma widowiska odpowiednia, jest już osobną kwestią moralnej odpowiedzialności kina, znacznie wykraczającą poza ramy filmowej recenzji.

Trzygroszówki

Kamiko przyznał ocenę 7 i napisał:

Nasz doktor jest zbyt "fantastyczny" przez co niszczy pomost naszego zawierzenia. Na inne detale można spojrzeć z przymróżeniem oka. Seans obowiązkowy.

Screeny

HO, SILENCE OF THE LAMBS, THE HO, SILENCE OF THE LAMBS, THE HO, SILENCE OF THE LAMBS, THE HO, SILENCE OF THE LAMBS, THE HO, SILENCE OF THE LAMBS, THE HO, SILENCE OF THE LAMBS, THE HO, SILENCE OF THE LAMBS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ realizm prowadzonego śledztwa i stosowanych metod
+ wciągająca fabuła
+ aktorskie kreacje Anthony`ego Hopkinsa i Jodie Foster
+ mroczne zdjęcia
+ niepokojąca muzyka
+ atmosfera rodem z najlepszych horrorów
+ intrygujący obraz Zła

Minusy:

- niestety, Thomas Harris pierwszy opowiedział historię dr Lectera i agentki Starling
- Dr Lecter zbyt efektowny, żeby mógł być prawdziwy
- ryzykowna moralnie fascynacja zbrodniami i zbrodniarzami
- "sensacyjność" w opisie psychicznych patologii

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -