Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LANGOLIERS, THE

LANGOLIERS, THE

Pożeracze Czasu

ocena:4
Rok prod.:1995
Reżyser:Tom Holland
Kraj prod.:USA
Obsada:Patricia Wetting, Dean Stockwell, David Morse, Mark Lindsay Chapman, Frankie Faison, Baxter Harris, Kimber Riddle, Christopher Collet, Kate Maberly, Bronson Pinchot, Tom Holland, Julie Arnold Lisnet, Michael Louden, Kymberly Dakin, David Forrester
Autor recenzji:Kamiko
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:6.97
Głosów:36
Inne oceny redakcji:

Jedno z moich najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa - próbuję rozróżnić pojęcia "wczoraj" i "jutro". Pewien dorosły postanawia mnie oświecić i mówi (przytomnie): "Jutro będzie jutro".

Lot numer 29 z Los Angeles do Bostonu. Wskaźniki niczego nie wykazały. Silniki pracowały normalnie. A jednak coś było nie tak. Niewidoma dziewczynka, pasażerka pechowego lotu, budzi się i stwierdza, że otaczający ją pasażerowie zniknęli. Na fotelach leżą zegarki, biżuteria, a nawet rozrusznik serca. Wkrótce okazuje się, że ocalała tylko garstka ludzi na pokładzie, dokładniej rzecz ujmując tych, którzy spali. Szczęściem w nieszczęściu przetrwał także pilot, który sprowadził maszynę na ziemię. Bohaterowie znaleźli się na całkowicie opuszczonym lotnisku, ale brak ludzi powoli stawał się ich najmniejszym zmartwieniem. Jedzenie, jakie znaleźli nie nadawało się do jedzenia, paliwo było zupełnie nie do użytku, nawet powietrze miało jakiś dziwny zapach (żeby być precyzyjnym - w ogóle nie miało zapachu!). Tymczasem niewidoma dziewczynka poczęła słyszeć jakieś przerażające ją dźwięki, przypominające szuranie płatków kukurydzianych w kartonowym pudełku. Tak zaczęła się walka o przetrwanie.

"Langoliery" to trzygodzinny film, nakręcony na potrzeby telewizji, na podstawie opowiadania Stephena Kinga pod tym samym tytułem ze zbioru "Czwarta po północy". Jak pisał już Bufik w recenzji "Stukostrachów", King nie ma szczęścia do ekranizacji. Wydaje mi się, że bezwględnym priorytetem reżyserów, którym powierza się zadanie przeniesienia jego prozy na srebrny ekran jest ów słynny już niemal czas trwania tychże ekranizacji - 180 minut. Tak jak w przypadku "Stukostrachów" tak i tutaj nie mogę pozbyć się wrażenia, że nic innego nie ma dla realizatorów znaczenia, jak tylko owa długość projekcji. Ta przesadna długość zabija całkowicie napięcie, które reżyser stara się z takim wysiłkiem zbudować. Do tego bohaterowie są sztuczni, papierowi i nieciekawi, przez co trudno się przejmować ich losem i zastanawiać, czy uda im się ocalić życie. Jedyną barwniejszą postacią jest zgnębiony przez despotycznego ojca (to właśnie on stworzył pojęcie "Langolierów") Craig Toomy, który ze sfrustrowanego nieszczęśnika zabijającego siebie samego w wyścigu szczurów staje się obłąkanym schizofrenikiem dręczonym wizjami.

Sam pomysł filmu jest banalny i myślę, że większość widzów spokojnie odkryje rozwiązanie zanim wpadnie na niego ekipa naszych ocalałych. Cała historia jest przerażająco prosta, a kiedy wytrwały widz dotrze do długo oczekiwanego końca, ogarnie go zniechęcenie: "Zmarnowałem trzy godziny życia na to?".

Aktorstwo nie jest najwyższych lotów, ale biorąc pod uwagę nie za specjalny scenariusz, można uznać je za stojące na przyzwoitym, "telewizyjnym" poziomie. Pracy kamery też nie można za bardzo niczego zarzucić. W oczy kłują jednak efekty specjalne - szalejące po niebie Langoliery raczej rozczarowują, mimo, że przy produkcjach sprzed dziesięciu lat zdarzały się gorsze rzeczy.

Moim zdaniem "Langoliery" nie zasługują na większą uwagę, poziomem dorównują nijakim "Stukostrachom", choć przez fanów Kinga uważane są za jedną z najlepszych ekranizacji jego książek. Ale cóż, o gustach się nie dyskutuje, jak mawiali Rzymianie. Wierni fani, którym nie straszne "Stukostrachy", na pewno sięgną po tę pozycję, reszcie radzę omijać ją z daleka.

Czytelników może dziwić zdanie, od którego zaczęłam tę recenzję, lecz jeśli odważycie się na trzygodzinną, monotonną, masochistyczną wręcz sesję "Langolierów", zrozumiecie mój wybór. I to chyba jedyny bodziec na jaki mogę się zdobyć by kogokolwiek zachęcić do poświęcenia swego cennego czasu na tę produkcję..

PS.Jako ciekawostkę dodam, że w filmie pojawia się sam Stefan Król - dokładnie w końcówce, gdy jako Tom Holby rozmawia z obłąkanym do reszty Craigiem.

Screeny

HO, LANGOLIERS, THE HO, LANGOLIERS, THE HO, LANGOLIERS, THE HO, LANGOLIERS, THE HO, LANGOLIERS, THE HO, LANGOLIERS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

-yyyy...ten tego...

Minusy:

-za długie
-za nudne
-za proste
-za nijakie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -