Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HOUSE OF FRANKENSTEIN

HOUSE OF FRANKENSTEIN

Dom Frankensteina

ocena:2
Rok prod.:1997
Reżyser:Peter Werner
Kraj prod.:USA
Obsada:Adrian Paskar, Greg Wise, Migiel Sandoval, Teri Polo
Autor recenzji:Paranoid Android
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:1
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

O filmie dowiedziałem się z programu TV: kategoria horror, tytuł “Dom Frankensteina”. Przyznam, że mnie to zachęciło i bez wahania wytrwałem, czekając do późnych godzin nocnych, aby obejrzeć obraz. Niestety, film rozczarował mnie na całej linii, okazując się kompletną klapą. Spodziewałem się ujrzeć co najmniej dobrą kontynuację książki Mary Shelley pt.“Frankenstein”, a dostałem kiepską opowieść o wampirze, wilkołakach i monstrum dra Frankensteina.

Jednym z wielkich amerykańskich miast wstrząsa seria brutalnych morderstw. Ofiary są rozszarpywane na strzępy. Policja wydaje się być bezradna, a morderca nieuchwytny. Na żadnym z miejsc zbrodni nie odnaleziono śladów ani poszlak pomocnych funkcjonariuszom prawa w pojmaniu potwora. Zaniepokojeni ludzie boją się wychodzić po zmroku na ulicę. Mnoża się skargi obywateli poirytowanych bezczynnością miejskich służb. Szefowie policji oraz burmistrz nalegają na szybkie rozwiązanie sprawy. Detektyw Coil, prowadzący śledztwo, nie potrafi jednak niczego przyspieszyć. Z braku dowodów nie wiadomo nawet kogo oskarżyć. W tym samym czasie, ekspedycja zmierzająca na Arktykę wiedziona legendami, próbuje odnaleźć ciało potwora doktora Frankensteina, które -według książki Mary Shelly -powinno znajdować się gdzieś pomiędzy blokami lodowymi. Dysponujący nowoczesnym sprzętem naukowcy i poszukiwacze bez problemu odnajdują zamarznięte monstrum, które zostaje przewiezione do Nowego Jorku. Na miejscu pewien szalony naukowiec (w tej roli Krzysztof Pieczyński) ożywia go. Niestety, stwór ucieka. Rozpoczynają się żmudne poszukiwania, polegające na patrolowaniu ulic miasta. Nie przynoszą one jednak większego skutku. Sprawa “drapieżnika” (tak mordercę nazywają gazety) wreszcie rusza do przodu za sprawą profesor Shony Camprel, antropologa uniwersyteckiego. Kobieta twierdzi, że za morderstwami kryje się wampir. Uważa także, że z pewnością posiada jakiegoś pomocnika w postaci wilkołaka (o czym świadczyć mają ślady na ciałach niektórych ofiar). Miasto osaczone jest przez prawdziwe krwiożercze bestie.

“Dom Frankensteina” balansuje na cienkiej granicy pomiędzy przeciętnością a tandetą, skłaniając się w stronę tej drugiej. Dostajemy więc historię potwora dr. Frankensteina, jego wydobycia z lodów Arktyki, ucieczkę... zaraz, zaraz to wszystko już było w książce (właśnie tak – wtórność) oraz współczesnego hrabiego Drakuli i jego pupila wilkołaka. Obraz Petera Wernera sprawia wrażenie jakby powstał bez scenariusza. Bo to, co jest można by zmieścić zapewne na jednej kartce formatu A4. Cała historia jest bardzo naciągana i zaprezentowana w kiepskiej oprawie wizualnej. Efekty specjalne wyglądają jakby robione były w programie Windows Paint. Kostiumy i dekoracje także kiepsko się sprawują, przywodząc na myśl horror movies z lat ’40, co zważywszy, iż film nakręcono w 1997 źle świadczy o twórcach. Reżyser, wykorzystując tak kultowe postaci, jak Drakula, czy Frankenstein, powinien zadbać przynajmniej o realizację na takim poziomie, abyśmy mieli chociażby minimum przyjemności z jej oglądania.

Gra aktorska jak zwykle w filmach tego typu jest nieudolna i drażniąca oko, a porównując dzieło Wernera, chociażby z produkcjami klasy B z lat ’80, nawet wtórna. Bo cóż można powiedzieć o aktorstwie głównego bohatera, który w pewnym momencie podąża wzrokiem za kamerą, a już nagminnie, przy każdej nadarzającej się okazji, w nią zerka. Zapewne ma mu ułatwić odnalezienie się na planie. Klasę pokazuje jedynie Krzysztof Pieczyński, znany chociażby z serialu “Na dobre i na złe”, który gra w „House of Frankenstein” szalonego naukowca. Zadziwiające, z jaką łatwością z dobrego doktora leczącego w zielonogórskim szpitalu, można zmienić się w szaleńca chcącego ożywić monstrum.

Oglądanie polecam jedynie zatwardziałym maniakom horrorowym, a resztę amatorów wyczynów potwora dr. Frankensteina zachęcałbym raczej do ponownego obejrzenia doskonałej ekranizacji książki.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ trzy kultowe postaci (wampir, wilkołak i Frankenstein)
+ nawiązanie do książki Mary Shelley

Minusy:

- wszystko inne; począwszy od produkcji, przez reżyserię, efekty, kostiumy, dekoracje, a na grze aktorów skończywszy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -