Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:IT’S ALIVE!

IT’S ALIVE!

A Jednak Żyje!

ocena:7
Rok prod.:1974
Reżyser:Larry Cohen
Kraj prod.:USA
Obsada:John P. Ryan, Sharon Farrell, James Dixon, Dean Stockwell
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5.75
Głosów:8
Inne oceny redakcji:
Kamiko - 5

"It’s Alive!" to jeden z pierwszych horrorów, jakie ukazały się w Polsce na oficjalnie wydawanych kasetach VHS. Kto więc miał przyjemność zapoznać się w nim już w latach osiemdziesiątych ten prawdopodobnie pamięta go szczególnie dobrze. Kto go jeszcze w ogóle nie zna – powinien jak najszybciej sięgnąć po śnieżącą kasetę wideo (dostępną w większości starych wypożyczalni) zanim na ekrany wejdzie zapowiadany od dawna remake.

Frank i Lenore Davis oczekują drugiego dziecka. Choć poród coraz bliżej, przyszli rodzice wciąż nie są do końca przekonani czy decyzja o kolejnym potomku była właściwa: wychodzi na jaw, że rozważali aborcję oraz że decyzja o urodzeniu pierwszego dziecka utrudniła swego czasu rozwój kariery zawodowej Franka. Ostatecznie nadchodzi jednak moment narodzin. Lenore ma przeczucie, że "coś jest nie tak", lekarz uspokaja ją jednak, że dziecko jest po prostu wyjątkowo duże ("monstrualnie wielkie", jak mruczy sobie pod nosem kiedy Lenore już-już wydawała się mniej zdenerwowana). Ojciec dziecka zostaje wyproszony do poczekalni i w parę minut po jego wyjściu zaczyna się jatka: dziecko Davisów okazuje się przerażającym mutantem, który zagryza i rozszarpuje wszystkich obecnych na porodówce – poza swoją matką. Następnie ucieka ze szpitala. Na miejscu w mig zjawia się policja i prosi zszokowanego ojca aby wyraził zgodę na... zabicie jego dziecka. Zgoda zostaje wyrażona bez problemu, zważywszy, że Frank twierdzi, iż wcale nie jest ojcem potwora. "Starasz się oderwać emocjonalnie od tego wszystkiego, Frank... To dobrze" – podsumowuje sytuację policjant. Tak naprawdę jednak oderwanie emocjonalne nie będzie tu możliwe: mężczyzna widzi przecież do jakiego stanu doprowadziło to wszystko jego żonę, a wszyscy znajomi odwracają od nich kiedy w audycji radiowej zostaje wymienione ich nazwisko jako "rodziców mutanta". Frank traci też pracę gdyż, jak twierdzi jego szef, klienci nie chcieliby "takiego" pośrednika. Liczba ofiar noworodka rośnie tymczasem z godziny na godzinę, więc policja zwiększa starania aby złapać i najprawdopodobniej zabić dziecko Davisów.

Jeśliby potraktować "It’s Alive!" jako horror – pojawi się mnóstwo zastrzeżeń. Za mało krwawych scen, potwory są jakieś takie godne współczucia, wolno się to wszystko rozwija... i tak dalej. Jeśli natomiast potraktować "It’s Alive!" jako dramat z elementami horroru – wtedy okazuje się dopiero jak dobry to film! Bo jego konstrukcja opiera się na dwóch filarach: świetnym, niezwykle przekonującym aktorstwie, oraz ciekawie postawionym pytaniu: Z iloma wątpliwościami i lękami musi zmierzyć się przyszły rodzic? Larry Cohen (reżyser i autor scenariusza) proponuje nam tu wersję absolutnie koszmarną, ale jednocześnie niepokojąco bliską każdemu kto oczekuje dziecka. Czy będzie zdrowe? Czy nie zepsuje moich stosunków z żoną/mężem? Czy będę mógł dalej pracować tak dobrze jak dotąd? I wreszcie: Co jeśli moje dziecko zrobi coś strasznego? Czy ja też będę czuł się za to odpowiedzialny? Wszystko to jak najbardziej naturalne pytania, a Cohen ubiera je tu jedynie w horrorowe szatki aby zyskały na atrakcyjności i mocy. Swoją historię prowadzi niezwykle spokojnie, bez popędzania bohaterów, ale jeśli wykażemy odrobinę cierpliwości aby przyjrzeć się każdej pojedynczej scenie – bo u Cohena liczy się to, co najdrobniejsze – wtedy na pewno dostrzeżemy gdzie tkwi siła i piękno tego filmu.

Aktorzy radzą sobie tu wyśmienicie głównie dlatego, że nie przesadzają z grą – są naturalni, często zaś grają po prostu siebie. Przykład pierwszy z brzegu: pielęgniarka, która prowadzi Franka na salę porodową to autentyczna pielęgniarka, która spodobała się Cohenowi jako przeciwwaga dla Johna Ryana: ona jest Szkotką, on Irlandczykiem i na tej rozbieżności oparty został dialog, jaki toczy ta dwójka idąc korytarzem. Zresztą sam John Ryan gra swoją rolę wprost genialnie: ani przez moment nie czuć fałszu w tym co robi lub mówi, a scenariusz zapewnił mu całą gamę emocji do odegrania: początkowo jest pewnym siebie wesołkiem (scena rozmowy z mężczyznami w poczekalni), później wpada w całkowitą rozpacz, a wreszcie, widząc, że musi zostać oparciem dla swojej żony, znów bierze się w garść i stara się znaleźć jak najwłaściwsze wyjście z sytuacji. Aż żal, że Ryan nie pojawiał się częściej na ekranach kin – chociażby w kolejnych filmach Cohena (zagrał jedynie w sequelu – "It Lives Again"). Pozostali aktorzy nie mają aż tak obszernych ról, ale także spisują się wybornie: szczególnie Sharon Farrell jako żona Franka oraz Dean Stockwell jako jego szef. Warto zresztą zwrócić uwagę na scenę, w której Frank dowiaduje się, że stracił pracę: Stockwell rewelacyjnie odgrywa tu hipokrytę ukrywającego egoizm i brak współczucia pod modną przykrywką "asertywności", a twarz Ryana bezbłędnie pokazuje, że oto urzeczywistnił się kolejny z jego koszmarów.

Te właśnie drobne momenty sprawiają, że "It’s Alive!" jest filmem niezwykle poruszającym, prawdziwym – i czymś znacznie więcej niż "tym horrorem o dziecku-mutancie". Dobrze też zrobił Cohen decydując się aby nie epatować widokiem morderczego dziecka (zaprojektowanego przez początkującego wówczas Ricka Bakera). Sam reżyser przyznaje zresztą, że głównym grzechem sequeli ("It Lives Again" i "Island of the Alive") jest zbyt często pokazywanie jego zmutowanych bohaterów, przez co oba filmy bardzo straciły na tajemniczości. Choć jest więc to pierwsza część trylogii, "It’s Alive!" bardzo różni się od swoich następców i jest filmem niepowtarzalnym. Nie jest jednak filmem bezbłędnym – chociażby dlatego, że kilka scen dorzucono tu dbając raczej o dramatyczny czy komediowy efekt a nie o logikę fabuły (trudno na przykład uwierzyć żeby policja zrobiła obławę na jakiegoś niewinnego malucha myląc go z dzieckiem Davisów). Ale jeśli do powyższych zalet dodamy fakt, że muzykę skomponował tu Bernard Hermann ("Psychoza", "Północ-północny zachód", filmy De Palmy i Scorsese) to już chyba żadnego porządnego fana gatunku nie będzie trzeba zachęcać do sięgnięcia po ten tytuł. Tyle że dzieła Cohena nie należy oglądać niedbale, ani też nie należy spodziewać się po nim czystego horroru.

Screeny

HO, IT’S ALIVE! HO, IT’S ALIVE! HO, IT’S ALIVE! HO, IT’S ALIVE! HO, IT’S ALIVE! HO, IT’S ALIVE! HO, IT’S ALIVE! HO, IT’S ALIVE! HO, IT’S ALIVE!

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ mroczny temat
+ umiejętne wiercenie dziury w naszej podświadomości
+ aktorstwo
+ muzyka

Minusy:

- bardziej to dramat niż horror
- czasami brak tu logiki

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -