Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EYE 10, THE a.k.a. Jian Gui 10

EYE 10, THE a.k.a. Jian Gui 10

EYE 10

ocena:3
Rok prod.:2005
Reżyser:Danny Pang
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Bo-lin Chen, Yu Gu, Bongkoj Khongmalai, Isabella Leung, Kate Yeung
Autor recenzji:Lohikaarme
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:2
Głosów:7
Inne oceny redakcji:

Chcesz zobaczyć ducha? Według starotajskich przekazów istnieje dziesięć sposobów, aby tego dokonać. Wszystkie są opisane w tajemniczej księdze pt "Dziesięć Spotkań". Przystępując do rytuałów, uważaj jednak, aby nie obudzić sił, nad którymi nie będziesz w stanie zapanować. W przeciwnym razie życie zmieni się w koszmar, z którego może już nie być powrotu...

Grupka przyjaciół bawi na wakacjach w Tajlandii. Pewnego dnia, jadąc autobusem, są świadkami wypadku drogowego, w którym niestety są ofiary śmiertelne. Jedna z osób rzekomo przypadkiem nagrywa na kamerę leżące na jezdni zwłoki. Mija trochę czasu, wszyscy szybko zapominają o tym nieprzyjemnym zdarzeniu, którego byli świadkami.
Którejś nocy nie bardzo wiedząc jak urozmaicić sobie nasi bohaterowie zaczynają opowiadać sobie nawzajem straszne historie. W większości nie są one wcale straszne a wszyscy nieźle się przy nich bawią. W końcu jednak jeden z uczestników pyta przyjaciół, czy chcieliby osobiście doświadczyć obecności istot nie z tego świata. Pozostali, nie bardzo wierząc w prawdziwość jego słów, ochoczo przystają na tę propozycję. Wtedy ta osoba wyciąga z plecaka niewielką i niewinnie wyglądającą książkę pt "Dziesięć Spotkań". Na pierwszy rzut oka nie jest ona niczym niezwykłym. Ot, cienka książeczka z nieco dziwnymi ilustracjami i opisami metod na zobaczenie duchów. Wszyscy postanawiają, że warto by spróbować: czy chociaż w małym stopniu informacje w niej zawarte pokrywają się z prawdą. Zaczyna się pozornie niewinna zabawa w wywoływanie duchów. Pierwszym ze sposobów jest dość znane przesuwanie szklanki na której każdy trzyma palec po czymś w rodzaju tabliczki Ouija. Innym- stukanie pałeczkami w miseczki, aby wywołać głodne duchy. Ku ich zdziwieniu i przerażeniu okazuje się, że duchy naprawdę przychodzą. Szybko okazuje się jednak, że nie są one wrogo nastawione i nie robią ludziom żadnej krzywdy. Za namową jednej z dziewczyn wszyscy zgadzają się na wypróbowanie kolejnego sposobu. Tym razem jednak nastrój ekscytującej zabawy szybko mija. Jeden z uczestników znika na dobre i nie udaje się go już znaleźć...

"The Eye 10"... Tak, gdy tylko usłyszałem, że takie coś powstaje byłem pełny obaw. Jednakże niezły zwiastun uśpił moją czujność i miałem nadzieję, że to jednak będzie dobry horror. Niestety okrutna prawda na temat tego filmu jest taka, że jest on po prostu słaby. A w konfrontacji z poprzednimi częściami tej osobliwej serii (w której to kolejne odsłony nie mają z poprzednimi nic wspólnego) wypada wręcz tragicznie. O ile pierwszą część "The Eye" uważam za jeden z najlepszych horrorów, jakie miałem okazję w życiu oglądać, a „dwójkę” można uznać za poprawnie zrobiony film o duchach, o tyle część trzecia jest fatalnym nieporozumieniem, żeby nie powiedzieć, że niemal profanacją.

W trzeciej odsłonie realizatorzy, niestety, odeszli od znanego z dwóch poprzednich części "schematu" i popełnili, moim zdaniem, karygodny i niewybaczalny błąd polegający na "ukonkretnieniu metafory". Zamiast budować atmosferę, w myśl zasady, że najbardziej boimy się tego, czego nie widać, zafundowali nam prawdziwą "defiladę" duchów, zjaw i innych upiorów. Jest ich w tym filmie mnóstwo, ale niestety im więcej ich na ekranie, tym bardziej psuje to nastrój. O ile bowiem w części pierwszej realizatorzy pozwalali widzom uruchomić ich własną wyobraźnię, duchy były w większości eteryczne i pojawiały się na krótko, a przez większość czasu baliśmy się tego, co pozostawało poza granicami percepcji. Tutaj mamy wszystko podane na tacy. Czasami w filmach się to sprawdza, czasami nie. "The Eye 10" należy niestety do tej drugiej kategorii.

Dziwię się trochę barciom Pang, że wciąż jeszcze drążą motywy zapoczątkowane w "The Eye". Na początku filmu mamy zresztą drobną aluzję do poprzednich części, ale na tym koniec. Fabuła nie ma nic wspólnego z poprzednikami, chociaż wiele scenek zostało niemal żywcem przeniesionych z pierwszego czy drugiego "The Eye", z tym, że dla niepoznaki nieco je zmieniono.

Aktorzy silą się na to by być autentyczni i przekonać nas do tego, że rzeczy, które dzieją się na ekranie są naprawdę straszne, ale jakoś średnio im się to udaje. Ich poziom gry tez pozostawia nieco do życzenia, ale ogólnie nie jest w tej materii aż tak źle.

Na marginesie wspomnieć należy też o swoistym poczuciu humoru twórców, którego to parę razy mamy okazję doświadczać w tym filmie. Ci, co widzieli "The Eye 10", pewnie wiedzą co ma na myśli. Przykładem niech posłuży nowatorski (i porażający w swej prostocie) sposób na odstraszanie duchów, a także scena, w której opętany przez ducha bohater stacza breakdance'owy "pojedynek" z jakimiś dwoma nieznajomymi.... Tak, tak, to nie jest żadna pomyłka, taka scena naprawdę jest w tym filmie. Te, z założenia, chyba śmieszne wstawki w kontekście całości wypadają wręcz żałośnie a u nastawionego na prawdziwy horror widza mogą budzić niesmak.

Tak narzekam, że może się wydawać, ze ten film został doszczętnie odarty z zalet. Nie jest to do końca prawdą. Pewne rzeczy można by wskazać na plus. Na pewno do takich zaliczyć należy realizację filmu od strony technicznej. Tak zdjęcia jak i efekty specjalne prezentują całkiem przyzwoity poziom, chociaż prawdę mówiąc mogłyby być nieco bardziej dopracowane. Widać jednak, że "The Eye 10" jest nieźle nakręcony i ładnie zrobiony od strony czystko wizualnej. Jest też parę fajnych i klimatycznych momentów, które same w sobie są całkiem dobre i na jakiś czas przywracają złudną nadzieje, że film da się jeszcze uratować.

Zaraz po seansie nie mogłem się opędzić od bardzo niemiłego przeświadczenia, że produkt, który właśnie zobaczyłem, to przykład typowego „skoku na kasę”. Zaczynam mieć już nawet podejrzenia, że tylko jakiś szczęśliwy zbieg okoliczności, sprawił że pierwszy "The Eye" wyszedł braciom Pang aż tak dobrze. O ile po obejrzeniu „jedynki” czekałem z niecierpliwością na kolejną odsłonę, o tyle po seansie "The Eye 10" mam tylko cichą nadzieję, że więcej części już nigdy nie powstanie.

Ogólnie rzecz ujmując z "The Eye 10" jest trochę tak jak z nie pierwszej świeżości odgrzewanym kotletem. Zjeść (czytaj obejrzeć) można, ale tylko wtedy gdy nie ma w zasięgu ręki nic lepszego.

Screeny

HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10 HO, EYE 10, THE</br> a.k.a. Jian Gui 10

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezły od strony technicznej i czysto wizualnej
+ kilka fajnych scenek

Minusy:

- brak klimatu
- prawie w ogóle nie straszny
- "humor"

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -