Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:THREE a.k.a. San Geng

THREE a.k.a. San Geng

Trzy

ocena:8
Rok prod.:2002
Reżyser:Ji-woon-Kim Nimibutr / Chan
Kraj prod.:Hong Kong / Korea Południowa / Tajlandia
Obsada:Hye-su-Kim, Bo-seok-Yeong, Suwinit Panajamawt, Leon Lai, Eric Tsang, Eugenia Yuan, Ting-fu-Li
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:5.5
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Miłość i śmierć. Eros i Tanatos. Zniszczenie i Tworzenie. Dwie siły nierozerwalnie ze sobą powiązane przewijają się przez nasze życie czyniąc je pięknym i okrutnym zarazem. Dwie siły, które fascynowały ludzi od zarania ludzkości i którym człowiek poświęcał całą swą artystyczną działalność. Literatura, malarstwo, muzyka a także sztuka filmowa z chęcią podejmowały te trudne tematy tworząc wiele wybitnych dzieł. W kinie zainteresowanie śmiercią i miłością zaowocowało, tak wspaniałymi utworami, jak choćby "Śmierć w Wenecji" Viscontiego czy z "naszego podwórka" - "Brzeziną" Wajdy na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, czy też wreszcie słynną dylogią Nagisy Oshimy; "Imperium namiętności' i 'Imperium zmysłów". Właśnie kino azjatyckie w sposób szczególny upodobało sobie tę tematykę, co ostatnio znalazło swój intrygujący wyraz w "nowej fali" horrorów powstałych na największym z kontynentów. "Three" (San geng) jest jednym z nich.

Zrealizowany w koprodukcji tajlandzko-hongkongsko-koreańskiej film składa się - zgodnie z tytułem - z trzech opowieści wyreżyserowanych przez trzech pochodzących z różnych krajów twórców. Nowela pierwsza, pt. "Memories" (Wspomnienia) jest autorstwa Koreańczyka, Ji Woona Kima i opowiada o mężu, który oczekuje na powrót żony w samotnym mieszkaniu w jednym z nowoczesnych wieżowców w "mieście, gdzie spełniają się marzenia". Dręczą go coraz gorsze przeczucia i zwidy. Złowieszcze przewidywania męża okażą się w zaskakujący sposób prawdziwe. Reżyserem drugiej noweli pt "Wheel" (Koło) jest Tajlandczyk, Nonzee Nimibutr. Jego utwór rozgrywa się na prowincji i przedstawia losy grupy lalkarzy, na których klątwę rzucił stary Mistrz. Trzecia natomiast zatytułowana "Going home" (Powrót do domu) opowiada o ojcu, który wraz z małym synkiem wprowadza się do przeznaczonego na wyburzenie wieżowca. Poza nimi, jedynymi mieszkańcami, są staruszek oraz mężczyzna, który próbuje wskrzesić swoją zmarłą żonę. Jest tez mała dziewczynka, ale tę widzi tylko chłopiec...

Te trzy historie łączy niewiele. Poza motywem przewodnim, jakim jest temat śmierci i miłości, odnajdziemy w każdej z nich jeszcze kilka wspólnych elementów: obecność istoty pozaziemskiej, jej ingerencję lub próbę ingerencji w świat materialny i specyficzny kameralny nastrój. Ale na tym kończą się najbardziej znaczące podobieństwa, co sprawia wrażenie trochę sztucznego połączenia trzech filmów w całość i stawia pod znakiem zapytania sens tego rodzaju przedsięwzięcia. Być może chodziło o coś w rodzaju "wizytówki azjatyckiego kina grozy"? Na szczęście, każda z nowel jest na tyle interesująca, że broni się bez problemów jako pojedyncza historia.

Chyba najbardziej zasługującą na miano horroru jest opowieść koreańska. Już pierwsze sceny tego trwającego 45 minut obrazu robią niesamowite wrażenie. Samotny mężczyzna leżący na kanapie w tonącym w półmroku pokoju. Kamera – przy akompaniamencie kompletnej ciszy, wychwytuje jego narastający lęk i niepokojące szczegóły; lalka, która nagle sama odwraca głowę, balonik unoszący się nad podłogą, a w końcu siedzącą w kucki kiwającą się kobieca postać Fabuła zaprezentowana przez Ji-woon-Kima przyciąga uwagę i dzięki pomysłowemu wykorzystaniu montażu, kamery subiektywnej, a nawet zdjęć poklatkowych straszy naprawdę porządnie. Podziw budzi tez sposób prowadzenia intrygi i umiejętne wykorzystanie scenerii nowoczesnego, ale upiornie wyludnionego miasta. Niemal czujemy przerażającą pustkę tego miejsca i pogrążonych w niej samotnych bohaterów. Ta historia z zaskakującym, choć trochę może banalnym finałem, ma wymowę pesymistyczną: lęk przed samotnością może być tak wielki, że nawet miłość nie jest w stanie go zneutralizować.

"Wheel" jest najbardziej egzotyczną opowieścią,. Głęboko osadzaną w kulturze i w zwyczajach Tajów, stąd też przysparza najwięcej problemów interpretacyjnych. W warstwie natomiast czysto fabularnej korzysta z jednej tamtejszych legend mówiących o tym, że lalki są żywymi istotami o niebezpiecznej magicznej mocy. Ożywione marionetki to jeden z ulubionych motywów kina grozy ("Childs Play", "Master of Pupets"), w tej historii jednak sprawiający wrażenie nie do końca wykorzystanego. Klątwa starego lalkarza zabijająca po kolei członków teatralnej trupy lalkarzy wypada trochę mechanicznie, ot od jednej sceny morderstwa (lub samobójstwa, bo klątwa też w ten sposób objawia swą zabójczą moc) do następnej. Ciekawe jest natomiast "pętlowe" zakończenie. Już tytuł sugeruje powrót do początku, intryga zatacza więc koło, a klątwa przechodzi z jednego człowieka na drugiego, tym samy podkreślając bezradność i okrucieństwo ludzkiej egzystencji wciąż od nowa ścierającej się ze Złem.

Trzecia, najdłuższa i najciekawsza, nowela ma postać mrocznej ballady i raczej urzeka smutkiem, powagą i głębią niż przeraża. To właśnie w niej za sprawą wątku Yu i Ha`ier temat miłości i śmierci znajduje najpełniejszy wyraz. Yu jest lekarzem, który w swoim umierającym mieszkaniu- jak cale przeznaczone do wyburzenia osiedle bloków - z pomocą chińskiej medycyny próbuje przywrócić zmarłą na raka żonę do życia. Jego zachowanie wydać się może dla postronnego obserwatora objawem szaleństwa, ale Yu jest święcie przekonany, że jego ukochana odzyska życie. Traktuję ją więc jak osobę żywą; rozmawia z nią, karmi, myje, czesze włosy, maluje paznokcie...A Ha`ier reaguje tak jakby śmierć nigdy po nią nie przyszła i prowadzi ożywioną konwersację z mężem...Co prawda wszystko to odbywa się w umyśle Yu, ale przecież najważniejsze jest jego przekonanie, ze w martwym ciele można zatrzymać duszę. Miłość życia Yu w swojej martwocie, zastygłym wyrazie twarzy i zagubionym w pustce wzrokiem, przypomina lalkę. Jak lalka w niektórych ujęciach filmowana jest też bohaterka noweli "Memories", a w opowieści tajlandzkiej są one silą sprawczą straszliwych wydarzeń. Czy ów element ma jakieś głębsze znaczenie, czy tylko jest efektownym leit motivem ? Pozostawiam rozstrzygnięcie tej kwestii znawcom kultury azjatyckiej.

"Three" to udane połączenie egzotyki, nowoczesności i filmowej poezji. Być może zażarci fani filmowej grozy poczują rozczarowanie, bo skutecznie straszy tylko historia pierwsza, lecz docenić należy oryginalność i wysoki poziom realizacji tego nietypowego dzieła azjatyckich twórców..

Screeny

HO, THREE</br> a.k.a. San Geng HO, THREE</br> a.k.a. San Geng HO, THREE</br> a.k.a. San Geng HO, THREE</br> a.k.a. San Geng

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ profesjonalny poziom realizacji
+ pomysłowe fabuły
+ gra aktorów
+ różne historie i różnorodny styl opowiadania
+ wizualne piękno
+ skłania do zadumy nad śmiercią

Minusy:

- trochę sztuczne połączenie trzech różnych historii
- tylko jedna historia straszy naprawdę

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -