Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BUNSHINSABA a.k.a. Ouija Board

BUNSHINSABA a.k.a. Ouija Board

Bunshinsaba

ocena:7
Rok prod.:2004
Reżyser:Ahn Byeong-ki
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Gyu-ri Kim, Se-eun Lee, Yu-ri Lee, Seong-min Choi, Jeong-yun Choi
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.47
Głosów:17
Inne oceny redakcji:
Kamiko - 6
Skaraś - 6
M@rio - 6

Chociaż nie raz bardzo tego pragniemy, przeszłość nie odchodzi w zapomnienie. Czasami powraca. Powraca, żeby przemienić teraźniejszość w najstraszliwszy koszmar. Zwłaszcza, gdy nasze nieczyste sumienia obciąża okrutna zbrodnia popełniona przed laty, a jej ofiary nawet po śmierci żadne są zemsty...

Mała miejscowość pod Seulem. Jedna z tych, w której czas płynie tak wolno, że wydaje się, iż od wieków nic się w niej nie zmieniło. Każdego obcego traktuje się w niej z największą nieufnością dostrzegając w nim potencjalne zagrożenie istniejącego od zawsze, przyjętego i akceptowanego przez lokalną społeczność, porządku. Obcym w filmie Byeonga-ki Ahna pt "Bunshinsaba’ jest jedna z uczennic miejscowej szkoły Ju-jin, która wraz z matką przeprowadziła się w te strony. Koleżanki ze szkolonej ławy nie dają jej spokoju, regularnie znęcając się nad nią i nad dwiema innymi dziewczynami "z zewnątrz". Zrozpaczone przyjaciółki postanawiają przywołać ducha zwanego Bunshinsabą, aby rozprawił się z dręczycielkami. Duch rzeczywiście przebywa podczas seansu spirtystycznego, w momencie, gdy Ju-jin otwiera oczy. Niepisana zasada spirtystów mówi, że nie wolno tego pod żadnym pozorem czynić, bo wezwana nieziemska istota wstąpi w tego, kto złamał tę zasadę...Następnego dnia jedna z dziewcząt, które gnębiły bohaterkę i jej koleżanki... podpala się i ginie w płomieniach. Policja stwierdza samobójstwo, ale Ju-jin wie, że to nieprawda. Giną kolejne uczennice, a uwolnione zło staje się zagrożeniem dla wszystkich mieszkańców. Tym bardziej, że mroczna tajemnica miejscowych, dotycząca wydarzeń sprzed trzydziestu lat, ma związek z serią niezwykłych samobójstw licealistek i... przybyciem do szkoły nowej nauczycielki...

Reżyser "Bunshinsaby", Byeong-ki Ahn zasłynął w świecie azjatyckiego horroru całkiem udanym obrazem zrealizowanym w 2000 r., pt. "Pon" ("Phone") a także nie skrywaną fascynacją filmowym dorobkiem Japończyka Hideo Nakaty. Fascynację tę podkreśla w swoich dziełach, ochoczo korzystając z twórczych dokonań autora "Ringu". Także i w omawianym filmie wiele dramaturgicznych rozwiązań i elementów ekranowej rzeczywistości wyda się nam znajome. Bez trudu odkryjemy więc w fabule utworu koreańskiego reżysera schemat znany z "Ringu" - duch zamordowanej dziewczyny powraca do świata materialnego, żeby pomścić wyrządzone za życia krzywdy. Tym razem przedostaje się do naszej rzeczywistości bez swego zaangażowania: zostaje przywołany przez nieświadome jego mocy uczennice, zadamawiając się w ciele jednej z nich, które od tej pory służyć będzie jako narzędzie zemsty. Uderzający jest również pomysł na wygląd mściwej zjawy. Kim-in–sook z filmu Byeonga-ki Ahna to sprawia wrażenie starszej siostry Sadako, dziewczynki z japońskiej opowieści o morderczej kasecie video - długie opadające na twarz włosy i ogromne łypiące spod czoła oko... Czy mamy więc do czynienia z wtórnym naśladownictwem, czy twórczym przetworzeniem znanych elementów? Wydaje się, że "Bunshinsaba" mimo wszystko sytuuje się bliżej odpowiedzi na drugie pytanie. Co prawda pozostaje schemat japońskiej "ghost story", pozostaje postać długowłosej istoty zza światów, pozostaje też wątek wyrządzonego zła, które nie naprawione powraca ze zdwojoną silą, ale sposób prezentacji jest już odmienny. A Byeong-ki ahn potrafi opowiadać straszne historie z niezwykłym talentem. Kamera porusza się w przemyślany sposób, każdy kadr jest dopracowany, montaż sprawnie i efektownie łączy poszczególne ujęcia, a efekty dźwiękowe są inteligentnie stosowane. Wydaje się jednak, że koreański twórca jest znacznie lepszym reżyserem niż scenarzystą. Opowieść, pomijając nawet zapożyczenia z innych filmów, jest mało zaskakująca, a jej finał wręcz rozczarowuje. Rekompensatę niskiego poziomu nieprzewidywalności stanowi tempo filmu i liczne tzw. "jump scene" nie dające widzowi ani chwili wytchnienia. Jest się naprawdę czego bać. Niestety, pod koniec filmu taktyka zmasowanego ataku na nerwy widza przestaje przynosić rezultaty. Kolejne pojawienia się zmarłej Kim-in sook stają się monotonne, a jej wszechobecność niebezpiecznie zbliża obraz do nie zamierzonego pastiszu. "Może Kim-in sook wypełźnie tym razem z lodówki?" zaczynamy zastanawiać się z ironią... .W dodatku dość niefortunnym pomysłem okazuje się wprowadzenie do akcji w drugiej połowie filmu jeszcze jednej pamiętliwej zjawy wstępującej w ciało nowoprzybyłej nauczycielki. Zbędne uatrakcyjnienie i tak już efektownie opowiadanej fabuły...

Mimo iż "Bunshinsabę" trudno nazwać dziełem oryginalnym i treściowo głębokim, to jednak broni się w nim interesujący motyw lęku prze innością i rodzącej się na jego gruncie nienawiści Pozostaje też przyciągająca uwagę błyskotliwa realizacja i gęsta, niepokojąca atmosfera wszechobecnej grozy. A o grozę, przecież w horrorach, chodzi najbardziej...

Screeny

HO, BUNSHINSABA</br> a.k.a. Ouija Board HO, BUNSHINSABA</br> a.k.a. Ouija Board HO, BUNSHINSABA</br> a.k.a. Ouija Board HO, BUNSHINSABA</br> a.k.a. Ouija Board HO, BUNSHINSABA</br> a.k.a. Ouija Board HO, BUNSHINSABA</br> a.k.a. Ouija Board

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ błyskotliwa realizacja
+ wszechobecna groza
+ szybkie tempo akcji
+ umiejętnie budowane napięcie
+ straszy porządnie
+ interesujący wątek lęku przed innością

Minusy:

- podobny do “Ringu’
- mało zaskakujący
- zakończenie może rozczarować
- pod koniec filmu straszenie zaczyna nużyć
- finał pozostawiający niedosyt
- pod koniec filmu mały chaos

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -