Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KANSEN a.k.a. Infection

KANSEN a.k.a. Infection

Infekcja

ocena:7
Rok prod.:2004
Reżyser:Masayuki Ochiai
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Michiko Hada, Mari Hoshino, Tae Kimura, Yoko Maki, Kaho Minami, Mari Morooka, Shirou Sano, Koichi Sato, Masanobu Takashima, Isao Yatsu
Autor recenzji:Kamiko
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.29
Głosów:17
Inne oceny redakcji:
Sabbath - 7
Krzysztof Gonerski - 8
Skaraś - 8

"Dlaczego jabłko jest zawsze czerwone, nieważne czy to w świetle dnia czy przy lampie? Ponieważ to mózg rodzi kolor."

Z radia dobiega rozpaczliwa prośba o ratunek: trawiony gorączką mężczyzna jest w stanie agonalnym, a jego ciało pokrywa dziwna wysypka. Karetka bezradnie błądzi po mieście, lecz żaden szpital nie zamierza przyjąć zgłoszenia. A już na pewno nie Szpital Centralny, który sam znajduje się prawie w stanie śmierci klinicznej: personel rezygnuje z pracy, strzykawki, torebki na krew i wszelkie najniezbędniejsze lekarstwa i chemikalia są na wykończeniu, większość pacjentów powinna zaś trafić pod opiekę hospicjum. W nerwowej atmosferze zdarza się wypadek - podczas reanimacji przypadkowo podaje się pacjentowi chloran potasu, który doprowadza do natychmiastowego zgonu. Pozostała garstka personelu, bojąc się utraty pracy i napiętnowania w mediach, postanawia zatuszować całą sprawę. Ciało zostaje przeniesione do sali nr 1, gdzie poddaje je się intensywnemu nagrzewaniu, które doprowadzić ma do szybkiego rozkładu - w tym do rozkładu chloranu potasu. Tymczasem wbrew sprzeciwom doktora Akiby, karetka pozostawia im mężczyznę z tajemniczym zakażeniem. Chory uśmiecha się do przerażonych lekarzy, którzy z niedowierzaniem stwierdzają u niego roztapianie się organów wewnętrznych i zzielenienie krwi.

Tak jak mury kościołów przesycone są tchnieniami modlitw, które zdają się przewiercać ich strukturę na wskroś, tak szpitale przesiąknięte są nie tylko zapachem chemikaliów. Nasycone są krwią i cierpieniem, stanowiąc miejsce wiecznego boju człowieka ze śmiercią. Już sama nazwa owego miejsca wystarczy, by wielu ludziom ciarki przebiegły po plecach. Czy można wyobrazić sobie lepsze miejsce do osadzenia akcji horroru niż właśnie szpital? - miejsce, gdzie ból i rozpacz są wszechobecne i gdzie, ku prawdziwej zgrozie, także pracują ludzie, dla których życie innego człowieka nic właściwie nie znaczy: łowcy skór, anioły śmierci, pozbawieni skrupułów naukowcy marzący o sławie i karierze...Niejedna prawdziwa opowieść ze szpitalnej sali stanowi horror sam w sobie, kiedy więc obiecuje się widzom prawdziwy film grozy nawiązujący do tego miejsca, zasiewa się w nich ziarno wielkich oczekiwań, które niezmiernie trudno będzie spełnić.

"Kansen" niestety może rozczarować, zwłaszcza tych, którzy posmakowali atmosfery przerażających szpitali znanych chociażby ze wspaniałej serii gier "Silent Hill". Film ten absolutnie nie sprawdza się jako horror i bardzo wątpliwe by ktokolwiek się tu przestraszył. Brak tu napięcia, które rozładowane mogłoby być ostrymi akordami jak w na przykład bardzo dobrym "The Shutter". Efekty specjalne również do rewelacji się nie zaliczają: płyn wylewający się z uszu to już przeżytek i nie przykuje uwagi widza zbyt długo.

A jednak, pomimo, że film ten nie ma w sobie mocy, by przerazić, uważam, że jest to jeden z lepszych obrazów grozy, jakie dane mi było oglądać w ciągu ostatnich kilku lat. Trzeba mu przyznać, że posiada swój klimat, acz od razu zaznaczyć trzeba, że jest to klimat wybitnie japoński i cała ta "japońskość" rzuca się w oczy i może co poniektórym doskwierać. W obrazie tym jest coś teatralnego, wybitnie widowiskowego, jakby zaczepnego - prowokującego do zawierzenia, a jednocześnie niepozwalającego zapomnieć o swej inscenizacyjności. Może to moja nadinterpretacja, ale najpierw maska chłopca, a potem dźwięk podobny odgłosowi kołatki używanej na japońskiej scenie teatralnej, a która oznajmia przybycie "sił wyższych", pogłębia we mnie tylko to poczucie oglądania widowiska, które tak wyróżnia tradycyjne sztuki japońskie spośród innych teatrów świata. Tym, którzy żywią głębokie zainteresowanie kulturą japońską, zwłaszcza ową widowiskowością, przejawiającą się jakby odcinaniem się od realizmu na rzecz pochwycenia uwagi widza (patrz: teatry no i kabuki) "Kansen" na pewno się spodoba. Innych może jednakże drażnić pewna sztuczność i teatralność, jaką przejawiają kolejne postaci historii.

Fabuła "Kansen" przyjemnie mnie zawiodła - zawiodła, bo spodziewałam się kolejnego niezbadanego wirusa, który rozkłada ludzkie ciała doprowadzając ofiary do szaleństwa. I cieszę się, że się pomyliłam. Z drugiej strony fani kina azjatyckiego nie będą też niczym nowym zaskoczeni. Jak w większości tego typu produkcji z Dalekiego Wschodu - nic nie jest, takie, na jakie wygląda, a wszystko ma swój początek w sercu człowieka.

"Kansen" uważam za film dobry i wart obejrzenia, acz zdaje mi się, że jedynie fani japońskich horrorów, zaznajomieni już jako tako z samą specyfiką gatunku, docenią ten obraz. Spotkają tu również starego znajomego - dziadka z "Juon 2", który był jednocześnie dozorcą w "Dark Water" - widzi mi się, że pan ów zrobi na starość karierę jako statysta w horrorach.

Chociaż przerazić się "Infekcją" jest trudno, to jednak jego atmosfera jest dobrze zbudowana, wprowadza pewien niepokój i dyskomfort, zaciekawia i każe śledzić losy bohaterów do końca, pomimo, że pierwsze 30 minut jest dość nudnawe. Filmowi stawiam porządną siódemkę z plusem - jest więcej wart niż "Kakashi" i "Ringu 0" razem wzięte. Pozycja obowiązkowa dla fanów japońskiej filmoteki.

Screeny

HO, KANSEN</br> a.k.a. Infection HO, KANSEN</br> a.k.a. Infection HO, KANSEN</br> a.k.a. Infection

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawa historia
+ specyficzny klimat
+ ma swój urok
+ ładny wizualnie

Minusy:

- nie straszy
- raczej dla zagorzałych fanów japońskich horrorów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -