Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BIKER ZOMBIES

BIKER ZOMBIES

Zmotoryzowane Zombie

ocena:2
Rok prod.:2001
Reżyser:Todd Brunswick
Kraj prod.:USA
Obsada:Tyrus Woodson, Jillian Buckshaw, Joshua Allan, Rob Roth, Jeffrey Michael, John Anton, Hope Kapture, Danny Ray Cook
Autor recenzji:TSR
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:2
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Ostatnio, za sprawą "Land of the Dead" Romero, sporo mówi się o pomyśle na obdarzenie żywych trupów inteligencją. Z ideą tą spotykaliśmy się już we wcześniejszych filmach, jak chociażby "Return of the Living Dead". W filmie Dana O'Bannona, zombie wykazujące oznaki inteligencji bardzo dobrze wkomponowały się w konwencję horroro-komedii. A co byście powiedzieli, gdyby zombie były na tyle rozumne, że potrafiłyby jeździć na motocyklach? Jeżeli podoba się Wam ten pomysł, sprawdźcie jak został zrealizowany w filmie "Biker Zombies".

Ken przeprowadza się wraz z matką do Detroit. Nowe miejsce zamieszkania to możliwość nawiązania nowych znajomości. Chłopak dość szybko jednak nie przypada do gustu grupce lokalnych cwaniaków jeżdżących na ścigaczach. Może nie podoba im się to, że Ken jeździ na motocrossie, a może po prostu to, że jest nowy. Czarę goryczy dopełnia fakt, że przybysz nawiązuje bliższą znajomość z Courtney, młodą ekspedientką z okolicznego sklepu, co do której jeden z członków wrogiej grupy ma konkretne zamiary. Niezależnie od losów Kena, w Detroit maja miejsce inne ważne wydarzenia. Otóż pewien zły demon, z pomocą bandy zombie-harleyowców, chce stworzyć piekielna armię, przy pomocy której zamierza podbić świat. Jak nietrudno się domyślić, na drodze do osiągnięcia swojego celu, spotka on Kena i pozostałych bohaterów filmu.

Fabuła to jak widać połączenie dwóch mało interesujących pomysłów. Z jednej strony mamy oklepaną historię o młodym człowieku, który musi odnaleźć się w nowym środowisku po przeprowadzce, z drugiej strony jeszcze bardziej oklepana historię, w której demon z piekła rodem pragnie zapanować nad światem. Takie połączenie można określić jednym słowem – nuda. Sam pomysł na zmotoryzowane zombie nie jest już pierwszym tego typu (wcześniej było "Hot Wax Zombies On Wheels" z 1999 roku), stwarza jednak spore możliwości do nakręcenia "zombie-movie" z przymrużeniem oka. Niestety z "Biker Zombies" nie został on dobrze wykorzystany. Wady tego filmu można by wymieniać długo, zaczynając np. od muzyki. Mamy tu bowiem kilka różnych gatunków muzycznych, m.in. mocny rock, chwilami jakieś skoczne melodyjki, a innym razem znośne dźwięki typowe dla horrorów. Takie pomieszanie z poplątaniem nie wpływa dobrze na odbiór filmu. Tą wadę, podobnie jak bardzo słabe aktorstwo, udźwiękowienie, montaż czy humor na niskim poziomie (chłopak mówiący co drugie słowo "fuck" miał być zabawny?), fani "zombie-movies" z pewnością mogliby znieść, ponieważ są to niedociągnięcia typowe dla filmów nakręconych z wykorzystaniem niemal zerowego budżetu, a w obrazach o żywych trupach występują dość często. W "Biker Zombies" zawodzi jednak głównie to, czego widz oczekuje widząc jego tytuł. Żywe trupy, nie dość, że nie powalają swoim wyglądem, to zachowują się niegodnie swojej nazwy. Zamiast pałać żądzą pożerania ludzkiego mięsa, wdają się w bijatyki. Jeden stosuje nawet kopnięcie w stylu karate. Na domiar złego zbierają głowy swych ofiar, by ofiarować je swojemu przywódcy. Gdy dodamy do tego fakt, że widzimy je niezbyt często i w małych ilościach, a scenom ich ataku nie towarzyszą krwawe efekty, na usta ciśnie się jedno stwierdzenie – Nie tak ma wyglądać film z zombie w tytule! Sytuację pogarsza jeszcze postać demona, którego nie widzimy. Słyszymy tylko momentami jego przemówienia, które są zupełnie zbędne. Widać wyraźnie, że twórcy filmu nie mieli pomysłu na przedstawienie tej postaci w inny sposób, a taka paplanina była najprostszym rozwiązaniem. Z braku innych możliwości na plus można by zaliczyć nocne scenerie, które wyglądają całkiem przyzwoicie. Na największą uwagę zasługuje w tym względzie scena ataku zombie na stację benzynową. Jako ciekawostkę powiem, że sprzedawca w sklepie na stacji czyta 197 numer magazynu Fangoria.

Często jest tak, że nawet gdy jakiś film o żywych trupach nie przypada do gustu przeciętnemu miłośnikom horrorów, zagorzały fan "zombie-movies" potrafi znaleźć w nim coś dla siebie. Niestety nie będzie tak w przypadku "Biker Zombies", gdyż film Brunswicka nie spełni oczekiwań nawet mało wymagających widzów. Tagline tego obrazu mówi "Evil Never Looked So Bad" i uważam, że w pełni do niego pasuje.

Screeny

HO, BIKER ZOMBIES HO, BIKER ZOMBIES HO, BIKER ZOMBIES HO, BIKER ZOMBIES HO, BIKER ZOMBIES HO, BIKER ZOMBIES HO, BIKER ZOMBIES HO, BIKER ZOMBIES HO, BIKER ZOMBIES HO, BIKER ZOMBIES

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł na zmotoryzowane zombie
+ niektóre scenerie

Minusy:

- niewykorzystany pomysł na zmotoryzowane zombie
- wygląd i zachowanie żywych trupów
- aktorstwo
- muzyka i udźwiękowienie
- montaż
- fabuła
- żenujące poczucie humoru
- paplanina demona

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -