Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SNUFF a.k.a. American Cannibale; The Slaughter

SNUFF a.k.a. American Cannibale; The Slaughter

Snuff

ocena:3
Rok prod.:1976
Reżyser:Roberta & Roberta Findlay / Fredriksson / Nuchtern
Kraj prod.:USA / Argentyna
Obsada:Margarita Amuchástegui, Ana Carro, Liliana Fernández Blanco, Roberta Findlay, Alfredo Iglesias, Aldo Mayo
Autor recenzji:Andmel
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:3
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Filmy snuff. Czujemy dreszcz przebiegający po plecach, wstręt ale jednocześnie zaciekawienie. Cóż to właściwie jest? Twórcom tego typu nurtu w kinie zależy na ukazaniu rzekomo prawdziwego morderstwa, często okraszonego dawką pornografii. Dokładny opis tego zjawiska można odnaleźć w dziale publicystyka w naszym portalu, więc nie musimy daleko szukać i wertować rozległych stronic Internetu. Ważne jest zapamiętanie, że omawiany film spopularyzował omawiany gatunek i rozpętał dyskusję, czy snuff istnieje naprawdę? Tym bardziej, że twórcy dali nam do zrozumienia, że i owszem, wymyślając hasło reklamujące obraz: Film, który może być wyprodukowany tylko w Ameryce Południowej, gdzie życie jest TANIE! Ostre, prawda?

Właściwie można spokojnie pominąć intrygę filmu. Nie jest on znany z powodu jakichś nieprzywidywanych zwrotów akcji, atmosfery, wybitnego aktorstwa, czy też błyskotliwej reżyserii. Ten film to właściwie jedna scena, ale co ciekawe, jak się dobrze przyjrzeć, są to dwa różne filmy. Ale jednak zacznijmy od początku. Przez pustkowia, pampy Argentyny, mkną dziewczyny na motorze. Wiatr we włosach, trawka zapalona, swoboda i połykane kilometry... będziemy oglądać je w akcji przez cały czas projekcji. Są one hippiskami, wiernie i ślepo służącymi swemu guru - człowiekowi imieniem Satan, który zachęca je, by mordowały dla niego. Nawiedzony mężczyzna ma nadzieję uzyskać dzięki temu nadnaturalną moc. I przez najbliższe 70 kilka minut męczymy się widząc jak kobiety strzelają i dźgają nożem. Z ekranu niestety wieje nudą jak buranem na Syberii. Serca zaczynają szybciej bić, gdy rozpoczyna się końcówka. Stylizowany na dokument obraz rejestruje próby molestowania seksualnego aktorki. Gdy próbuje opanować emocje i wygonić kamerzystów, oprawca zaczyna ją torturować. Najpierw dźga ją nożem w ramię, potem odcina palec, a do wykonania następnych aktów przemocy prosi o pomoc członków ekipy. Ofierze odcina dłoń, następnie rozcina brzuch nożem, by na końcu tryumfalnie wyciągnąć rękoma jej wnętrzności. Obraz się ściemnia, słyszymy jeszcze przestraszone głosy ekipy i wszystko się urywa.

Historia filmu jest pokręcona jak i ostatnia scena. W 1971 r. Michael i Roberta Findlay kręcili w Argentynie film nazwany Slaughter. Typowy film klasy B, z małym budżetem - 30 000 dolarów. Obraz nie został w jakikolwiek sposób wypromowany, a swe drugie życie zawdzięcza Allanowi Shackletonowi, który wykupił prawa do jego dystrybucji w 1972 r. Obraz, wraz z dokręconą sceną snuff (jeden dzień zdjęć na Manhattanie, za 10 000 $) wszedł na ekrany w 1976 r. i rozpętał burzę. Czy aby słusznie narodziła się jego legenda? Jest on niewątpliwie inspirowany mordem dokonanym przez bandę Mansona: grupa dziewcząt po praniu mózgu, napad na rezydencje, zabójstwa. To jednak nie wystarczy by trzymać widza w napięciu. Jak już wspomniałem, film przez większość czasu trwania emisji nudzi straszliwie. Sceny zabójstw wykonane są byle jak, np. torturowanie młodej dziewczyny jest zupełnie nierealne, piłowanie nożem stopy przypomina grzebanie wykałaczką w zębie. Miłośników historii tudzież etnografii może zainteresować ukazany tu południowoamerykański karnawał. Cóż, ale to nie jest kanał National Geographic, bo od czasu do czasu widzimy bohaterki wrażające nóż w ciało następnej ofiary. Aktorstwo jest tu słabiutkie, ale można by to przełknąć, gdyby nie koszmarny dubbing idealnie rozmijający się z ruchem ust wykonawców. Już widać, że każdy by o tym dziele zapomniał, gdyby nie właśnie ta słynna, opisana ostatnia scena. Ale czy wytrzymuje ona próbę czasu? Niestety nie, może szokowała ona audytorium w chwili powstania, ale dziś wydaje się być zupełnie nierealna. Myślę, iż American Cannibal (bezsensowny alternatywny tytuł, nie mający z akcją nic wspólnego) jest to zjawisko nie tyle artystyczne albo aż tak bardzo szokujące, co marketingowe. Odpowiednie opakowanie, czy też nagłośnienie sprawy (pikiety, śledztwa) podnoszą tylko temperaturę i wrzawę wokół tego, przyznajmy to, bardzo słabego filmu. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy go unikać. Będzie to pozycja obowiązkowa, dla każdego kto zobaczyć początki osławionego, złowieszczego nurtu snuff w kinie.

Screeny

HO, SNUFF</br> a.k.a. American Cannibale; The Slaughter HO, SNUFF</br> a.k.a. American Cannibale; The Slaughter HO, SNUFF</br> a.k.a. American Cannibale; The Slaughter HO, SNUFF</br> a.k.a. American Cannibale; The Slaughter HO, SNUFF</br> a.k.a. American Cannibale; The Slaughter HO, SNUFF</br> a.k.a. American Cannibale; The Slaughter

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ egzotyka produkcji (2 różne etapy powstawania)
+ finałowa scena
+ rozgłos

Minusy:

- okropna nuda
- nierealne efekty specjalne
- rozgłos, sława, na ustach wszystkich, ale w rzeczywistości król jest nagi

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -