Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN

IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN

A Jednak Żyje 2

ocena:7
Rok prod.:1978
Reżyser:Larry Cohen
Kraj prod.:USA
Obsada:Frederick Forrest, Kathleen Lloyd, John P. Ryan
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5.4
Głosów:5
Inne oceny redakcji:

Mały mutant powraca po raz pierwszy. Teraz ma ze sobą kolegów.

Bohater pierwszej części, Frank Davis (John P. Ryan), nachodzi pewnego dnia małżeństwo Scottów (Frederick Forrest i Kathleen LLoyd) i zaczyna im opowiadać, że ich nienarodzone jeszcze dziecko będzie mutantem. Gospodarze są najwyraźniej zbyt mili i zbici z tropu aby wyrzucić nawiedzonego gościa za drzwi i, co jakiś czas lekko okazując zniecierpliwienie, postanawiają wysłuchać jego historii. Frank streszcza im więc pierwszy film a następnie prosi o pozwolenie na dotknięcie brzucha przyszłej matki. Ta, ze łzą w oku, wyraża zgodę. Mężczyzna nieśmiało wyciąga dłoń, dotyka i wydaje ostateczny wynik tak przeprowadzonej analizy: "To będzie jedno z nich".

Przed wyjściem Frank zarysowuje jeszcze Scottom jak wygląda podstawowy problem z rodzeniem dzieci-potworków: otóż rząd postanowił zapobiec tragediom podobnym do tej, która przydarzyła się jemu i obecnie każda przyszła matka jest odpowiednio badana a następnie oceniane jest niebezpieczeństwo urodzenia dziecka z zębami. W przypadku Scottów to niebezpieczeństwo zostało ocenione jako wysokie i para znajduje się pod ciągłą obserwacją. Na dowód swoich słów Frank każe im wyjrzeć przez okno – faktycznie spaceruje tam w kółko jakiś podejrzany, siwowłosy mężczyzna. Wciąż pełni wątpliwości, małżonkowie żegnają się z Frankiem ale biorą od niego numer telefonu, pod który mają zadzwonić kiedy dziecko zacznie się rodzić. Bo, zgodnie z tym co właśnie usłyszeli, normalny poród w szpitalu skończy się zamordowaniem noworodka. Tymczasem Frank chce stworzyć azyl dla małych mutantów – kilka już mu się zresztą udało ocalić.

"A jednak żyję 2" to sequel, który pod kilkoma względami przewyższa pierwszy film: historia, którą już znamy sprawia, że łatwiej tu o wytworzenie nerwowej atmosfery, John P. Ryan powtarzający swą rolę ojca monstrum jest tu równie dobry ale to, co już wcześniej przeżył jeszcze dodaje dramatyzmu jego postaci; a co najważniejsze – scenariusz drugiej części wcale nie podąża utartą ścieżką wytyczoną przez oryginał ale stwarza nowe, niezwykle ciekawe możliwości fabularne: to pierwszy horror, gdzie od początku do końca chodzi o uratowanie potwora a nie zabicie go! Akcja nie rozwija się tu w sztampowy, łatwy do przewidzenia sposób ale robi kilka delikatnych zakrętów, dzięki którym widz jest nieustannie zmuszany do zastanawiania się jakie rozwiązanie byłoby najlepsze – czy rzeczywiście należy dbać o dobro morderczych dzieci? czy ci, którzy chcą je zlikwidować nie mają przez przypadek racji? jakie prawa do podjęcia decyzji mają tu rodzice dziecka? Nie zawodzi też zakończenie, które wywraca do góry nogami większość teorii, które sobie w trakcie seansu przygotowaliśmy; sam Larry Cohen mówi, że nie jest do końca przekonany czy wybrał właściwy sposób zamknięcia tej historii, ale skoro to zakończenie daje nam do myślenia, jest jednocześnie zaskakujące i logiczne, a także stanowi ciekawy kontrast z tym, o czym opowiadał pierwszy film – to chyba musi być dobre.

Jeśli porównujemy dwa pierwsze filmy z tej serii to należy uczciwie przyznać, że są też miejsca, dzięki którym przewagę zyskuje pierwowzór. Tam na pewno jaśniejsza była metafora: chodziło o ukazanie lęku przed odpowiedzialnością rodzicielstwa w świecie, w którym na nasze pociechy czeka wiele pokus mogących w efekcie uczynić z nich prawdziwe, niekontrolowane monstra. W części drugiej także jest drugie dno, ale już nie tak jednoznaczne, nie tak wyraźnie zaznaczone – chodzi tu zarówno o strach przed eksperymentami genetycznymi, przed kontrolowaniem naszego życia, a wreszcie o nieuleczalność konfliktu międzypokoleniowego (wstręt, jaki rodzice czują wobec dziecka-mutanta widoczny jest też w relacji głównej bohaterki z matką; ostatecznie matka okazuje się tą, która zdradza córkę doprowadzając do finałowego dramatu). Więcej jest też w części drugiej scen niezamierzenie zabawnych, co rozbija nieco ukazywane tu dramaty: zdecydowanie przesadzone wydają się tłumy policjantów oblegających szpital aby zapewnić bezpieczeństwo w starciu z jednym małym potworkiem, śmiesznie brzmi oświadczenie jednego z policjantów, że "dziecko zagryzło kojota", niedobrze prezentuje się gra niektórych dziecięcych aktorów. Owszem, w pierwszej części też były tego typu wpadki, ale tu jest ich jednak więcej.

Porównanie obu części wychodzi więc mniej więcej na zero: sequel zaskakuje świeżością i sporo dodaje do wcześniejszej historii, wydaje się nieco odważniejszy, część pierwsza jest natomiast konsekwentniejsza, spójniejsza i równiejsza. Oba filmy, mimo pewnych niedociągnięć, są jednak szczególnymi osiągnięciami w gatunku horroru: pozornie idealnie pasują do definicji filmu o potworze, tak naprawdę odrzucają jednak większość zakorzenionych w nich klisz i skupiają się na przedstawieniu dramatu bohaterów raczej niż na przelewaniu ekranowej krwi. Zwróćmy uwagę, że ani pierwszy ani drugi film nie polega na wyczekiwaniu scen, gdzie kolejna osoba zostanie zagryziona – każda taka scena sprawia ból bo wiadomo, że przybliża ona egzekucję dziecka, które jest co prawda mordercą, ale mordercą nieświadomym. Larry Cohen, scenarzysta, producent i reżyser obu filmów, potrafił mistrzowsko wykorzystać ten paradoks.

Cohen świetnie też dobrał ludzi, którzy pomogli mu nakręcić te filmy. W części drugiej znów zachwyca para głównych aktorów (Forrest i Lloyd) potrafiących bez trudności poradzić sobie z odegraniem rozterek rodziców mutanta, do tego dochodzi chwalony już Ryan, a także John Marley i Andrew Duggan w mniejszych rolach lekarzy stojących po przeciwnych stronach konfliktu. Cieszy też powrót Jamesa Dicksona w roli policjanta – to jedyny aktor, który pojawił się we wszystkich trzech filmach cyklu. Niestety do pracy nad sequelem nie można już było zaprosić Bernarda Herrmanna, który zmarł wkrótce po stworzeniu rewelacyjnej ścieżki dźwiękowej do oryginału. I tu jednak pojawiają się jego dźwięki – tyle, że nagrane na nowe i połączone z muzyką, której autorem jest Laurie Johnson; wrażenie jest równie potężne jak poprzednio.

Warto dodać, że Cohen włożył w ten film mnóstwo swojego entuzjazmu. Nie mamy tu do czynienia z kolejną pozbawioną sensu i duszy produkcją, ale z dziełem, w którym i reżyser i aktorzy zostawiają kawałek siebie. Docenić należy też to, że reżyser starał się mieć tu nad wszystkim całkowitą kontrolę – dlatego kręcił film w swoim domu, z ekipą zaufanych przyjaciół; dlatego też nie zgodził się na większą ilość krwawych scen, choć wytwórnia najwyraźniej tego właśnie chciała; dlatego też upierał się żeby samemu nakręcić czołówkę filmu, choć zazwyczaj wynajmowane są do tego specjalne firmy: ustawił wózek przy basenie, odpowiednio oświetlił falującą wodę tak aby widoczny był na niej jego cień – i wyszło genialnie. Zresztą tak samo jak w części pierwszej, gdzie efekt błyskających i niknących w mroku świateł stworzyli Cohen i jego ekipa biegający z latarką po piwnicy. Dwie niezapomniane czołówki do dwóch świetnych filmów.

Screeny

HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN HO, IT’S ALIVE II: IT LIVES AGAIN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znów ciekawa historia
+ znów świetni aktorzy
+ znów dobra, duszna atmosfera
+ nie jest to powtórka pierwszego filmu

Minusy:

- wciąż nie jest to horror
- kilka scen niepotrzebnie bawi

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -