Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:YOGEN a.k.a. Premonition

YOGEN a.k.a. Premonition

Wizje

ocena:7
Rok prod.:2004
Reżyser:Norio Tsuruta
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Hiroshi Mikami, Noriko Sakai, Maki Horikita
Autor recenzji:Kamiko
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.8
Głosów:20
Inne oceny redakcji:

"Zamordowano trzyosobową rodzinę. To się zdarzy za dwie godziny..."

Pracocholik Hideki wyrusza do Tokio wraz z żoną Ayaką i córką Naną. Po drodze namawia Ayakę, by zawróciła do budki telefonicznej, aby mógł wysłać maila. Jego laptop ślamazarnie przesyła wiadomość, a znudzony Hideki zauważa ukryty pod książką telefoniczną strzępek gazety. Podnosi go, z niedowierzaniem wpatrując się w zdjęcie własnej córki. Jak podaje gazeta, Nana zginie już za kilka chwil w samochodowej kraksie.

Oto przepis na najnowszy film Norio Tsuruty (Kakashi, Ring 0): bierzemy soczysty kawał "Dnia Świstaka", kilka drobno posiekanych plasterków "Drabiny Jakubowej" i szczyptę "Stało się jutro". Wrzucamy to wszystko do miksera i podajemy z drobno pokruszonym lodem, polane japońską upiornością. Ale jak to smakuje?

"Yogen" to druga po intrygującym "Kansen" odsłona cyklu "Japanese Horror Theater", powstałego z inicjatywy producenta horrorów Takashige Ichise. Szczerze mówiąc, podchodziłam do tego projektu z wielkimi obawami. "Kakashi" był ładny wizualnie i...w gruncie rzeczy tyle tylko można o nim powiedzieć, "Ringu 0" uważam zaś za jedną wielką pomyłkę. Film nieprzemyślany, zrobiony jakby na siłę, całkowicie zbyteczny i psujący dobre imię serii. Pamiętając o tych niezbyt imponujących dokonaniach Tsuruty, instynktownie przekładałam seans "Przepowiedni", obawiając się najgorszego. Niepotrzebnie.

Po dwudziestu minutach oglądania, byłam niemal pewna, że napiszę w tej recenzji: "Tsuruta po raz kolejny udowadnia, że nie potrafi kręcić horrorów" i doprawdy cieszę się, że słowa te nie mają pokrycia. Przyznam, że po "Kakashi" i "Ringu 0" bałabym się zatrudniać Tsurutę do projektu Takashigego, ale zaręczam, warto było dać mu jeszcze jedną szansę. Tak więc darujmy mu raczej zabawny niż straszny "Kakashi", przemilczmy zakończenie serii "Ringu" i przyjrzyjmy się bliżej "Przepowiedni".

Fabuła opiera się na mandze Tsunody Jirou ("Kyoufu Shimbun" - Przerażająca gazeta), jednego z czołowych autorów horrorów w Japonii. Na podstawie jego prac powstawały seriale i filmy telewizyjne, a nawet gry wideo. Trzeba przyznać, że choć pomysł może nienajoryginalniejszy (wiadomości pochodzące z przyszłości), scenariusz udał się z tego znakomity.

"Przepowiednia" ma wszystko, co potrzebne w filmie - ciekawy scenariusz, zgrabnie naszkicowane postacie, doskonałych aktorów (Hiroshi Mikami jest świetny!), no i to, co dla horroromaniaków najważniejsze - nastrój. Bo choć "Yogen" nie sprawi, że będziecie szczękać zębami, przesiąknięty jest jednak tą szczególną, iście japońską aurą grozy i tajemniczości. Również pod względem technicznym wszystko pozostaje bez zarzutu.

Na szczęście w "Przepowiedni" nie uświadczymy żadnej czarnowłosej dziewoi w białej sukni. I chociaż widzom obeznanym już z azjatyckim kinem grozy "Yogen" nie nastroszy włosów na głowie, parę pomysłów zasługuje na uznanie. Wyobraźcie sobie na przykład gazetę, która zamiast szelestu wzdycha lub jęczy - ten patent nie przestaje mnie urzekać!

Podczas oglądania, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że muzyka niepokojąco przywodzi na myśl "Ghost in the Shell". Dopiero napisy końcowe ujawniły prawdę - za oprawę muzyczną odpowiedzialny jest pan Kawai Kenji, znany fanom horroru z "Ringu" czy "Dark Water", a który stworzył właśnie doskonały i nastrojowy podkład do "Ghost in the Shell". Również w "Yogen" muzyka spełnia dokładnie swoje zadanie, podkreślając nastrój chwili, ale trudno nie przyznać, że Kawai spoczął na laurach i nie stworzył żadnego charakterystycznego motywu, jakie udało mu się zamieścić w soundtrackach do "Ghost..." czy chociażby "Vampire Princess Miyu".

A jakie są wady? Po pierwsze zakończenie - zbyt przewidywalne i zbyt, nie mogę tego ująć inaczej, proste. Po drugie, pewien niedosyt, który pozostaje, gdy ukazują się napisy końcowe. Nie mogę przemóc tego odczucia, że "Yogen" to jeszcze jeden doskonale zrealizowany projekt na zamówienie...i niestety nic ponadto. Aż chciałoby się nakłonić scenarzystę i reżysera do ponownego przemyślenia paru rzeczy, do dopieszczenia historii, której, pomimo świetnego scenariusza, brakuje tego czegoś, co sprawiłoby, że "Yogen" nie będzie filmem na jedno obejrzenie.

Polecam ten film wszystkim tym fanom grozy, dla których uczucia bohaterów więcej znaczą niż mrożące krew w żyłach sceny. "Yogen" dowodzi, że Tsuruta naprawdę zasługuje na to, by móc nazywać siebie reżyserem. Gorąco polecam!

"Yogen" znaczy dosłownie "przepowiednia", ale tradycji musiało stać się zadość - "Yogen" dołącza więc do szeregu filmów o bezsensownie przetłumaczonych tytułach, ukazując się na polskim rynku jako "Wizje".

Screeny

HO, YOGEN</br> a.k.a. Premonition HO, YOGEN</br> a.k.a. Premonition HO, YOGEN</br> a.k.a. Premonition HO, YOGEN</br> a.k.a. Premonition HO, YOGEN</br> a.k.a. Premonition HO, YOGEN</br> a.k.a. Premonition HO, YOGEN</br> a.k.a. Premonition

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygujący
+ nie pozwala się oderwać
+ nastrój!
+ aktorstwo

Minusy:

- zakończenie
- całość można by jeszcze dopracować
- mało straszny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -