Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLOB, THE

BLOB, THE

Blob Zabójca

ocena:7
Rok prod.:1958
Reżyser:Irvin S. Yeaworth Jr.
Kraj prod.:USA
Obsada:Steve McQueen, Aneta Corsaut, Earl Rowe, Olin Howland, Alden Chase
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7
Głosów:8
Inne oceny redakcji:
Skaraś - 8
M@rio - 7

"Blob" to film otoczony swoistym kultem. Głownie za sprawą remake'u z 1988 roku, niemniej trudno przejść obok niego obojętnie. Z trzech powodów. Pierwszym jest znakomita kreacja Steva McQueena, drugim jeden z najsłynniejszych ( bo najtańszych) efektów specjalnych w historii kina. I wreszcie sama fabuła. Filmy kultowe (zwłaszcza z lat 50-tych) dzieli się na dwa rodzaje - ambitne, z ukrytym przesłaniem i kiczowate szmiry. A gdzie wpasować świetnie zrealizowany film o morderczym kisielu z kosmosu?

Na ziemię spada meteoryt. Młody chłopiec przebywający aktualnie na tajnej randce wyrusza zobaczyć krater. Po drodze potrąca starca, któremu do dłoni przylgnął dziwny galaretowaty stwór (jak się okazuje, pochodzący ze wspomnianego meteoru). Młodzi odwożą mężczyznę do lekarza. Okazuje się, że galaretowaty stwór jest obcą formą życia, żywiącą się ludźmi, stale powiększającym swe rozmiary. Życie mieszkańców miasteczka jest w zagrożone. Tylko, że oczywiście nikt nie chce wierzyć w historię młodych.

Film z założenia ma dostarczać rozrywki i "Blob" niewątpliwie wywiązuje się z tego zadania. Sam pomysł pełzającej galarety, powiększającej się proporcjonalnie do ilości pożartych ludzi, należy do wielce oryginalnych. Co również istotne - film zrealizowany ze śmiertelną powagą i co niemniej ważne - jest to zabieg udany. Fabuła intryguje od początku, cały czas też trzyma równy poziom. Również zakończenie jest konsekwentnym zwieńczeniem akcji, choć charakterystycznym właśnie dla kina lat 50-tych. A że tak naprawdę ciężko przestraszyć się rosnącej galarety i wczuć w rolę ściganej przez nią ofiary? To już kwestia gustu i upodobań.

Oczywistym jest, że film z lat 50-tych nie może rywalizować z produkcjami współczesnymi (chodzi tylko o stronę techniczną), jednak efekty specjalne robią wrażenie nawet dzisiaj. Zwłaszcza najtańszy efekt w historii kina, gdzie zdjęcie restauracji zostało polane kisielem.

Tak naprawdę można wytoczyć tylko, lub aż, trzy zarzuty. Pierwszy to Steve McQueen. Zagrał fenomenalnie (jak przystało na aktora swej klasy), ale wręcz ukradł innym cały film, przyćmiewając resztę obsady. Poza tym blisko trzydziestoletni mężczyzna wcielający się w rolę nastolatka... Traci to nieco na wiarygodności... Druga sprawa, że film doskonale obrazuje mentalność i obyczaje lat 50-tych, zawęża jednak tym samym grono odbiorców. Na przykład - pojawiający się w filmie "źli chłopcy" w dzisiejszych czasach byliby stawiani za wzór dobrego zachowania. Cóż – o tempora, o mores, ale znów spada wiarygodność. Owszem, błędem byłoby doszukiwanie się wiarygodności w filmie o morderczym kisielu, ale chyba można było zadbać nieco o wiarygodność świata przedstawionego.

I wreszcie ostatni zarzut. Film jest podobny do tytułowej galarety. Ładny wizualnie, lekkostrawny, lecz mało pożywny, bo tak naprawdę pusty w środku. Mimo to, biorąc pod uwagę, jak łagodnie obszedł się z nim czas, warto poświęcić mu odrobinę czasu, Rozrywka gwarantowana, a przecież o tu w tym wszystkim chodzi.

Screeny

HO, BLOB, THE HO, BLOB, THE HO, BLOB, THE HO, BLOB, THE HO, BLOB, THE HO, BLOB, THE HO, BLOB, THE HO, BLOB, THE HO, BLOB, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Steve McQueen
+ oryginalny pomysł
+ efekty specjalne wytrzymujące próbę czasu
+ klimat

Minusy:

- mało aktualny w dzisiejszych czasach
- Steve McQueen jako nastolatek
- tak naprawdę banalny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -