Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GIANT CLAW, THE

GIANT CLAW, THE

Szpon

ocena:2
Rok prod.:1957
Reżyser:Fred F. Sears
Kraj prod.:USA
Obsada:Jeff Morrow, Mara Corday, Morris Ankrum, Louis Merrill, Edgar Barrier, Clark Howat, Morgan Jones
Autor recenzji:Andmel
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:2
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Lata 50-te to okres inwazji złych filmów oraz niezliczonej ilości potworów z kosmosu, oceanów, przestworzy i z wszelakich mrocznych zakamarków i kryjówek świata. Zapomniane przez wiele lat dziś wracają w blasku chwały, jako symbol kiczu i wehikuł czasu przenoszący widza do spokojniejszych czasów minionych i zupełnie innego spojrzenia na kino.

Jak dobrze, że fabuła jest jasna, prosta i oczywista. Gdyby nawet oglądać ten w film w wersji japońskiej z napisami po węgiersku, to i tak jesteśmy w stanie zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Początek to typowy dzień dzielnego oblatywacza podniebnych maszyn. Wkrótce okazuje się, że lot ten nie będzie jednak podobny do innych. Otóż na niebie pojawia się tajemniczy obiekt a słowo UFO ciśnie się na usta. Jednak nie ! To nie UFO a olbrzymi ptak, wielki niczym podniebny lotniskowiec, który zaczyna panoszyć się na niebie. Wysłana przeciwko niemu eskadra asów lotnictwa zostaje starta w pył. Żadne rakiety, żadne karabiny maszynowe nie są w stanie naruszyć organizmu przerażającego potwora, który chwyta jeden za drugim wszystkie samolociki i miażdży w pysku, niczym kartonowe zabawki. Piloci ratujący życie na spadochronach kończą jako przekąska w paszczy ptaka. Jesteśmy świadkami narodzin nowego króla niebios. Niezwykle mądry naukowiec, obserwując zachowanie przybysza, stwierdza że, niewątpliwie, ptak ów jest pochodzenia pozaziemskiego. Nic więc dziwnego, że połączone siły wojska, dzielnego pilota, rezolutnej i apetycznej pani matematyk zamierzają zniszczyć złego stwora. Zanim do tego dojdzie, marionetkowy potwór atakuje wszystko, co staje mu na drodze: samoloty, pociągi i budynki (niczym King Kong pastwi się nad Empire State Building, przerywa obrady ONZ robiąc olbrzymią dziurę w obiekcie). Ostatnia nadzieja ludzkości jednak nie zawodzi. Dzięki skonstruowaniu bliżej nam nieznanej, super udoskonalonej broni miotającej atomy, pilot-ochotnik unicestwia intruza. Zbawczy napis "The End" pojawia się na tle wystającego z morza gigantycznego pazura pokonanego monstrum.

Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, że zdradziłem zakończenie. Właściwie jest ono oczywiste nawet przed rozpoczęciem emisji. Trudno więc traktować ten film jako typowy horror. Zapewne nie wzbudzał on żadnych emocji nawet w latach premiery, a co dopiero 50 lat później. Nie jest w stanie nikogo wystraszyć, brak jest atmosfery zagrożenia, napięcia, a u widza pozostaje tylko wrażenie strasznej tandety, typowej zresztą dla filmów z półki ostatnich liter alfabetu. Takich naprędce skleconych obrazów, bez pieniędzy i dobrego pomysłu powstawały setki. Słabe aktorstwo, sztampowe postacie, banalne sytuacje i idiotyczne wręcz dialogi to sztandarowe cechy takich dzieł. Wystarczy poszperać w serwisie "imdb" by zobaczyć, że reżyser na przestrzeni 9 lat zrealizował 52 filmy!! Efekty specjalne zademonstrowane w "Giant Claw" to majstersztyk nieudolności. Kukiełkowaty potwór na sznurku atakujący pociąg i unoszący go w przestworza niczym łańcuszek parówek, może powalić z fotela. Aby w jakiś sposób uatrakcyjnić swój film, a nie podwyższać znacząco budżetu, reżyser wplata sceny z kronik filmowych oraz swego wcześniejszego dokonania pt. "Earth vs. the Flying Saucers". Osobiście drażni mnie jeszcze pompatyczny głos lektora, z przejęciem wyjaśniający co dzieje się na ekranie i kto jest kto, jakby reżyser nie mógł pofatygować się i zobrazować tego na ekranie. .

Ostatecznie znów mamy do czynienia z podwójnym spojrzeniem na tego typu dzieło. Z jednej strony to zupełny niewypał, jeśli chodzi o horror, z drugiej to przymrużenie oka. Pod tym względem film będzie plasował się wysoko, ale nie zapominajmy wszak, że śmieszność poziomu realizacji jest raczej wypadkiem przy pracy niż świadomym zamierzeniem twórców. Nie oceniajmy więc zbytnio na plus tandety, że łza się w oku kręci, że śmieszą nieudane sceny, tak słabe, że aż wciągają itp. To tylko wystarcza by zrelaksować się i pośmiać się do rozpuku. Idea wywołania strachu legła w gruzach. Wiadomym jest, że film nie aspiruje do Oscara czy też innych nagród, nie znaczy to jednak, że twórcy mogą traktować swych widzów jak idiotów, którzy przełkną wszystko. Na końcu jak zwykle ciekawostka. Odtwarzająca rolę pani naukowiec Mara Corday była playmate Playboya w październiku 1958 r.

Screeny

HO, GIANT CLAW, THE HO, GIANT CLAW, THE HO, GIANT CLAW, THE HO, GIANT CLAW, THE HO, GIANT CLAW, THE HO, GIANT CLAW, THE HO, GIANT CLAW, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ krótki
+ można spojrzeć na niego z przymrużeniem oka

Minusy:

- pomysł ptaka z kosmosu
- i jego realizacja

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -