Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NINTH GATE, THE

NINTH GATE, THE

Dziewiąte Wrota

ocena:6
Rok prod.:1999
Reżyser:Roman Polański
Kraj prod.:USA / Hiszpania / Francja
Obsada:Johnny Depp, Frank Langella, Lena Olin , Emmanuelle Seigner , Barbara Jefford , Jack Taylor , James Russo
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6.73
Głosów:41
Inne oceny redakcji:
Sabbath - 8
Carmilla - 7

Czy to możliwe, żeby z potrawy przyrządzonej z najwyśmienitszych składników, wyszedł zakalec? A jednak. "Dziewiąte Wrota" nie udały się Romanowu Polańskiemu. Nie pomogło doświadczenie i talent najzdolniejszego ucznia Hitchcocka, jak często mawia się o polskim reżyserze, nie pomogło zaangażowanie charyzmatycznej gwiazdy, Johnny`ego Deppa, ani
udział w przedsięwzięciu wybitnych współpracowników - operatora, Dariusa Khondjiego i kompozytora, Wojciecha Kilara. Nawet literacki bestseller, powieść Artura Pereza- Revertego "Klub Dumas", okazał się nie wystarczający, żeby wynieść film ponad przeciętność. Wypadek przy pracy, czy smutne odcinanie kuponów od dawnej sławy...?

Dean Corso, nowojorski bibliofil i tropiciel 'białych kruków" dostaje od milionera Borisa Balkana zlecenie ustalenia jednego z trzech egzemplarzy "Księgi Dziewięciorga Wrót do Królestwa Cieni", służącej do przyzwania Szatana. Wydawca tej księgi, Aristide Torchia, spłonął na stosie w Wenecji w 1666 (sic!) roku, zdążył jednak zreprodukować dziewięć rycin z "Delomelanikonu", czarnej księgi napisanej jakoby przez samego Lucyfera. Corso leci do Europy, a jego śladem podąża tajemnicza zielonooka dziewczyna. Tropiciel kontaktuje się kolejno z dwoma właścicielami pozostałych egzemplarzy "Księgi...", udaje mu się porównać ryciny, ktoś jednak ich zabija, wyrywa ilustracje i pali ksiązki. Corso jest też ścigany przez demoniczną Lianę Telfer, która próbuje przechwycić książkę. Z opresji ratuje go zawsze pojawiająca się znikąd dziewczyna o zielonych oczach. Kim jest ? Dlaczego Liana tak bardzo pragnie zdobyć "Księgę Dziewięciorga Wrót"? I dlaczego Corso ma wrażenie jakby czuł oddech Borisa Balkana na plecach ?

Już raz w karierze Polański zmierzył się z tematem satanistycznym - w znakomitym "Dziecku Rosemary" z 1969 r.. Ale przystępując do realizacji "Dziewięciu Wrót" czasy były inne i sam reżyser był już inny. Szczęśliwy małżonek, ojciec dwojga dzieci, żyjący klasyk kina popularnego z ambicjami i zadowolony z siebie paryski mieszczuch. Chyba właśnie zmiany, jakie w latach 90-tych zaszły w prywatnym życiu twórcy "Matni" miały największy wpływ na charakter jego drugiego w karierze spotkania z diabłem na ekranie. Polański należy bowiem do tej kategorii artystów, którego bogate w dramatyczne wydarzenia życie pozazawodowe odcisnęło znaczące ślady na jego dziełach. Wystarczy przypomnieć, iż w jego najkrwawszym filmie, "Tragedii Makbeta" z 1971 r. krytycy dopatrywali się reminiscencji masowego mordu w Bel Air popełnionego przez bandę Mansona. Polański stracił wtedy nie tylko najbliższych przyjaciół, okrutnie zamordowanych, ale nade wszystko ciężarną żonę, Sharon Tate. Reżyser wszelkie insynuację krytyków kwitował dosadnie: "They are full of shit!" i stanowczo zaprzeczał jakoby jego wizja dramatu Szekspira miała cokolwiek wspólnego z jego osobistą tragedią. Ale jeśli krytycy chcieli tropić w filmie jego osobiste przeżycia, to raczej mogli szukać echa smutnych wspomnień z krakowskiego getta, gdzie wdział bestialstwo Niemców. Czy tak było w rzeczywistości? Trudno orzec, faktem pozostaje jednak, że - jak każdy artysta - często podświadomie wyrażał w twórczości, to co działo się w nim samym.

Ale wróćmy do "Dziewięciu Wrót". Być może mamy tutaj z podobnym mechanizmem, bo to co najbardziej kole w oczy miłośników autora "Wstrętu" to nijakość Owszem, na pozór to w dalszym ciągu "stary, dobry Polański". Z łatwością dostrzeżemy charakterystyczne elementy stylu reżysera: narratora -vouyera, kolistą strukturę narracji, okrucieństwo, groteskę, złe kobiety, a nawet okruchy ironii, choć brak tej ostatniej w ilościach dostatecznych jest szczególnie dotkliwy. Ale nade wszystko zabrakło, drapieżności i wciągającej, nieprzewidywalnej gry, jaką w najlepszych filmach, prowadził z widzem. Czyżby wygodne, ustabilizowane życie paryskiego mieszczanina uśpiło w artyście ostrość spojrzenia i bystrość opowiadania?

A jednak jest w obrazie twórcy "Tess" kilka scen świadczących o wielkości reżysera. Wyśmienita sekwencja otwierająca film (wraz z niezwykłą czołówką, z których filmy Polańskiego zawsze słynęły), znakomita prezentacja głównego bohatera i jego adwersarza w scenie rozgrywającej się w bibliotece Balkana ("Czy wierzysz w siły nadprzyrodzone?" -pyta Deana Corso jego zleceniodawca - "Wierzę w swoją marżą" -odpowiada bohater i jest to dopowiedź godna Philpa Marlowe`a z powieści Raymonda Chandlera ). Finał historii też nie wypada kompromitująco, choć nie wytrzymuje porównania z genialnym zakończeniem, jego wcześniejszego satanistycznego horroru, "Dziecka Rosemary". Atutem filmu są również kompozycję Kilara - gdy wymaga tego obraz mroczne i posępne albo subtelne i liryczne. O zdjęciach Khondjiego również można powiedzieć wiele dobrego, choć tym razem operator zrezygnował, z charakterystycznych dla jego stylu, barwnych filtrów.

Rozczarowanie widzów i krytyków filmem Polańskiego, z pewnością, wzięło się stąd, że w przypadku autora "Frantica" wszyscy oczekiwali dzieła wyjątkowego, a tymczasem otrzymali poprawnie skonstruowany przeciętny thriller z elementami horroru. Jeśli więc zapomnieć o osobie reżysera i jego wcześniejszych artystycznych dokonaniach, otrzymamy 132 minuty przyzwoitej rozrywki. Szkoda tylko, że polski artysta z francuskim paszportem, zapomniał o dystansie do przedstawionej historii i potraktował ją z nużącą powagą. Tak jakby nie pamiętając o ostatnim zdaniu powieści Pereza-Revertego, które brzmi: "A każdy czytelnik (widz) ma takiego diabła, na jakiego zasłużył"

Screeny

HO, NINTH GATE, THE HO, NINTH GATE, THE HO, NINTH GATE, THE HO, NINTH GATE, THE HO, NINTH GATE, THE HO, NINTH GATE, THE HO, NINTH GATE, THE HO, NINTH GATE, THE HO, NINTH GATE, THE HO, NINTH GATE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kilka scen
+ sprawność realizacji
+ dla tych, którzy nie znają twórczości Polańskiego

Minusy:

- gdzie się podział "stary, dobry" Polański?

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -