Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ANTARCTIC JOURNAL a.k.a. Namgeuk-ilgi

ANTARCTIC JOURNAL a.k.a. Namgeuk-ilgi

Antarctic Journal

ocena:7
Rok prod.:2005
Reżyser:Pil-Sung Yim
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Jae-moon Yoon, Duek-mun Choi, Hye-jeong Kang , Kyeong-ik Kim , Hie-sun Park , Kang-ho Song , Ji-tae Yu
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.5
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Antarktyda jest kontynentem najmniej przyjaznym dla człowieka. To olbrzymia lodowa pustynia zajmująca ok. 14,5 mln km2 , na której wieją huragany osiągające prędkość prawie 324 km/h, a w czasie polarnej nocy temperatura spada nawet do - 88 'C (przy -60, -70 'C zamarza płyn w gałkach ocznych). Jedynymi zwierzętami żyjącymi na lądzie są prymitywne bezkręgowce, a roślinność stanowią głownie, najlepiej dostosowane do skrajnych warunków, porosty. Nic więc dziwnego, że pierwsza wyprawa w głąb Antarktydy miała miejsce dopiero w 1900r., kiedy Carsten Borchgrevink wyprawił się w głąb lądu do szerokości 78'50'S udowadniając w ten sposób możliwość lądowych wypraw. I chociaż od tamtego czasu wielokrotnie przeprawiano się przez antarktyczną pustynię, wciąż pozostaje ona obszarem nieznanym i niebezpiecznym. Film Yima Pil-sunga pt. "Antractict Journal" opowiada historię fikcyjnej wyprawy do najzimniejszego miejsca na Ziemi, zwanego "biegunem niedostępności", w którym zanotowano, jak dotychczas, najniższą temperaturę powietrza przy powierzchni ziemi. Wynosiła ona - 89, 2 'C.

Sześcioosobowa ekspedycja pod przywództwem charyzmatycznego Choi Do-hyunga wyrusza w wędrówkę po lodowych, bezkresnych przestrzeniach Antarktydy. Ich głównym celem jest dotarcie do "Nieosiągalnego Punktu", do którego nie dotarł nikt, oprócz rosyjskiej wyprawy, ponieważ temperatura spada tam do - 80 'C . Wszystko przebiega zgodnie z planem, a uczestnicy ekspedycji nie tracą dobrego humoru, dopóki jeden z nich nie odnajduje przypadkiem zamrożonego dziennika brytyjskiej wyprawy, która w 1922r, próbowała zmierzyć się z wyzwaniem lodowego kontynentu. W dzienniku, prowadzonym przez członka ekspedycji, natrafiają na rysunki, których podobieństwo do ich obecnej sytuacji wydaje się być więcej niż przypadkowe... Od tej pory zaczynają się dziać dziwne rzeczy, a oni sami powoli popadają w obłęd...

Debiutujący na dużym ekranie filmem "Antarcitict Journal" Yim Pil-sung postarał się nie tylko o doborową obsadę (dwie główne role grają ulubieni aktorzy Park Chan-wooka: Song Kango-ho, znany m.in. z "Sympathy For Mr. Vengeance" i "Sympathy For Lady Vengeance" oraz Yu Ji-tae znany najlepiej polskiemu widzowi z roli okrutnego i pamiętliwego Lee Woo-jina z "Oldboya"), lecz także wyśmienitych współpracowników: kompozytora Kenji Kawai ("Ringu", "Dark Water") oraz operatora, Jeong Jeong-huna chętnie pracującego u boku wspomnianego Park Chan-wooka. Czy połączone siły koreańskich gwiazdorów i cenionych członków ekipy okazały się na tyle wystarczające, by debiutant mógł błysnąć talentem, a widz otrzymał nietuzinkowy obraz?

No coż... chyba za wcześnie na wyrokowanie o dalszej karierze Pil-sunga i jego artystycznym potencjale. Na razie wiadomo, że potrafi być intrygujący, że potrafi owocnie współpracować z autorem zdjęć, bo widoki ciągnących się po horyzont białych równin, śnieżycy, czy lodowych przepaści sprawiają niesamowite wrażenie. Nie najgorzej pracuje mu się też z autorem muzyki, która stanowi doskonałe dopełnienie obrazu. Aktorzy, grający w końcu w dość trudnych warunkach (chociaż zdjęcia kręcono, rzecz jasna, nie na Antarktydzie, lecz w Nowej Zelandii) spisali się, pod okiem rozpoczynającego karierę twórcy, bez zarzut. Tylko scenarzysta trochę zawalił sprawę...A za scenariusz odpowiadali Bong Joon-ho (scenarzysta i reżyser znakomitego "Memeories of Murders") i... Yim Pil-sung. Wydaje się bowiem jakby dwaj autorzy nie mogli się zdecydować się, w którym kierunku opisana przez nich historia ma podążać. Czy w stronę opowieści zbliżonej do tej z "Pikniku pod Wiszącą Skałą" Petera Weira, czy w stronę "ghost story', a może przygodowego thrillera a może w końcu dramatu psychologicznego? Na niezdecydowaniu scenarzystów cierpi tempo akcji- są chwile, o których inżynier Mamoń mawiał: "nic się nie dzieje". Dość irytującym zabiegiem okazuje się też "niesynchroniczne" stosowanie dialogu: zza kadru: słyszymy głos narratora, a tymczasem na ekranie obserwujemy wydarzenia zupełnie nie związane z jego komentarzem. Utrudnieniem w odbiorze film jest też rzecz prozaiczna: podobieństwo imion i twarzy bohaterów, na dodatek ubranych w bardzo podobne kombinezony.

Ale gdy liczba członków wyprawy zaczyna maleć, przekaz robi się czytelniejszy, a na pierwszy plan wysuwa się konflikt między przewodzącym ekspedycji Choi Do-hyungiem, zwanym "kapitanem" a resztą uczestników. Kapitan traktuje ludzi ze swojej ekipy jak surowy ojciec rodzinę. Sam ma na sumieniu nie jedno: przyczynił się do śmierci własnego syna, dopuścił do rozwodu z żoną, został sam i pozostali mu tylko obcy ludzie, których jednoczy wspólny cel: dotarcie do "Nieosiągalnego Punktu”. Ten cel dość szybko staje się obsesją Choi Do-hyunga: żeby go osiągnąć nie cofnie się przed niczym, nawet poświeceniem innych członków ekspedycji, jeśli okazaliby się przeszkodą w jego realizacji. Bohater zdaje się być równie zimny i pozbawiony uczuć, jak otaczająca go zewsząd bezgraniczna biała pustynia. Jego zapatrzenie w cel budzi grozę, nie mniejszą niż piękna, ale śmiertelnie niebezpieczna sceneria Antarktydy. Konflikt między przywódcą a pozostałymi podróżnikami jest osią akcji filmu, której towarzyszy niepokojąca atmosfera. Tworzą ją złowieszcze ilustracje z dziennika, tajemniczy sygnał odebrany przez dziewczynę nadzorującą z bazy łączność z wyprawą, dziwne halucynacje bohaterów pogrążających się coraz bardziej we wszechogarniającej bieli.

"Antarctitc Journal" chociaż jest filmem niewykorzystanej szansy, ma jedną wyjątkową właściwość. Sugestywność złowrogiej, lodowej pustyni Antarktydy jest tak wielka, ze niemal czuje się porażające zimno. Ale oddajmy głos specjaliście w tej dziedzinie, Markowi Kamińskiemu, który jako jedyny człowiek na świecie zdobył oba bieguny Ziemi w ciągu jednego roku:
Zimno pozwala nam odkryć inną stronę istnienia. (...) Zimno, biel nieskończoność to współrzędne polarnego świata. Z drugiej strony zimno pozwala lepiej poznać życie – tę małą cząstkę ciepła w otaczającej rzeczywistości, wyznacza granice. Życie ludzkie sprowadzone do faktu, aby być ciepłym. Widzimy, jak trzeba je chronić i jak łatwo i szybko zastyga ono w zimnie. Zimno jest czymś stałym, niezmiennym, życie jest zmianą i różnorodnością. Zimno jest potężne i wszechogarniające

Screeny

HO, ANTARCTIC JOURNAL </br>a.k.a. Namgeuk-ilgi HO, ANTARCTIC JOURNAL </br>a.k.a. Namgeuk-ilgi HO, ANTARCTIC JOURNAL </br>a.k.a. Namgeuk-ilgi HO, ANTARCTIC JOURNAL </br>a.k.a. Namgeuk-ilgi HO, ANTARCTIC JOURNAL </br>a.k.a. Namgeuk-ilgi HO, ANTARCTIC JOURNAL </br>a.k.a. Namgeuk-ilgi HO, ANTARCTIC JOURNAL </br>a.k.a. Namgeuk-ilgi

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zdjęcia
+ muzyka
+ wyraziście zarysowane postacie bohaterów
+ sceneria
+ sugestywność skrajnych warunków

Minusy:

- niezdecydowanie scenarzystów co do charakteru fabuły
- wolne tempo akcji
- momentami nuda
- niewykorzystany do końca potencjał tkwiący w historii
- nie dla miłośników klasycznego horroru i gore

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -