Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SAINT ANGE

SAINT ANGE

Szepty w Mroku

ocena:8
Rok prod.:2004
Reżyser:Pascal Laugier
Kraj prod.:Francja / Rumunia
Obsada:Virginie Ledoyen, Lou Doillon, Catriona MacColl, Dorina Lazar , Virginie Darmon, Jérôme Soufflet
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:6.27
Głosów:11
Inne oceny redakcji:

Od czasów pamiętnego "Ringu" Hideo Nakaty opowieści o duchach stały się w powszechnym odczuciu domeną kina azjatyckiego. A tymczasem francuski debiutant, Pascal Laugier. udowadnia, ze Europejczycy (a konkretnie Francuzi) nie gęsi i też swoją "ghost story" mają. I od razu trzeba dodać: o klasę lepszą od hurtowo produkowanych przez twórców z Dalekiego Wschodu filmów z długowłosymi zjawami.

Jest rok 1958. Gdzieś pośród francuskich Alp, w ogromnym sierocińcu Saint Ange, trwają przygotowania do jego opuszczenia. Wiekowy budynek ze zmurszałymi podłogami stawał się zbyt niebezpieczny dla przybywających w nim dzieci, zaś o pieniądzach na remont można było tylko pomarzyć. Do sierocińca przybywa nowa służąca, młoda Anna (w tej roli prześliczna Virignie Ledoyen, wschodząca gwiazda francuskiego kina), aby pomóc w uporządkowaniu pustoszejącego sierocińca. Razem z nią zostaje jeszcze stara gosposia Helenka i młodziutka i niezupełnie zdrowa na umyśle, Judith. Nowoprzybyła dziewczyna dość szybko zaczyna ulegać dziwnej, niepokojącej atmosferze starego domostwa. W nocy dręczą ją koszmary, a wkrótce zaczyna słyszeć tajemnicze dziecięce głosy. Jedna z dziewczynek, podopiecznych despotycznej pani Francard, dyrektorki sierocińca, tuż przed przenosinami sierot w inne miejsce, ostrzega Annę: "Uważaj na straszne dzieci!" Kim one są? Czy to właśnie je słyszy Anna? Bohaterka utwierdza się coraz bardziej w pewności, że Saint Ange skrywa straszną tajemnicę.

Bardzo miła niespodzianka! Z pozoru wszystko wydaje się znajome: sceneria imponujących rozmiarów sierocińca, trzy zamknięte w nim samotne kobiety, tajemnicza siła manifestująca się typowo - samoczynnym zamykaniem się drzwi, zapaleniem świateł, odkręcaniem kranów i zagadką sprzed lat. Ale Laugier nie boi się sięgnąć nawet po tak ograne tło dla mrożących krew w żyłach scen, jak burza z piorunami. O dziwo, ten nieco staroświecki sposób budowania grozy wyjątkowo dobrze sprawdza się na ekranie. Atmosfera narastającego niepokoju jest gęsta jak londyńska mgła, a reżyser z godnym podziwu wyczuciem, przy użyciu skromnej ilości najprostszych filmowych środków, podsyca grozę. Francuski twórca nie potrzebuje pomocy komputerów ani uciekania się do mocnych, krwawych efektów, ale jedynie wykorzystując pomysłowe jazdy kamery, nietypowe punkty filmowania, kontemplowanie pozornie błahych szczegółów, którym niespokojna muzyka nadaje złowrogie znaczenie, czy też zbliżeniami przerażonych twarzy aktorów tworzy niesamowite wrażenie czyjeś niepokojącej obecności. Wrażenie potęgowane jest przez autentyczną scenerię sierocińca: pełnego labiryntu korytarzy, ukrytych przejść i schowków, czy opuszczonych metalowych łóżek, krętych schodów i wirującego w powietrzu kurzu, a zwłaszcza przestronnej łazienki, w której skupiają się nadprzyrodzone moce.

"Szepty w mroku" to popis grozy subtelnej, wnikliwej, spokojnej, a nie tej szokującej, nachalnej, krzyczącej. Grozy towarzyszącej mrocznej tajemnicy, która jednak nie znajduje rozwiązania. Bo dla Laugiera ważniejsza jest wyobraźnia widza, jego własna interpretacja i ten nieprzyjemny stan niepewności, który pozostawia po sobie każda nierozwikłana zagadka. Pod tym względem film Francuza ma wiele wspólnego z twórczością Romana Polańskiego, a nawet Petera Weira, choć w jego przypadku w stopniu zdecydowanie mniejszym. Z Polańskiego debiutant czerpie zamiłowanie do niedopowiedzeń, aluzji, unikania wszelkiej dosłowności w opowiadaniu fabuły oraz szczególny dualistyczny sposób przedstawiania filmowego świata, choć w tym elemencie gry z widzem jeszcze od mistrza odstaje. Anna, jak bohaterka "Dziecka Rosemary" jest w ciąży, być może więc "straszne dzieci" są wymysłem jej nadwrażliwej psychiki? Podobnie, jak rzekomy spisek sekty podstarzałych mieszkańców kamienicy Bramford na życie nie narodzonego dziecka Rosemary? Laugier nie odpowiada wprost, ale finałowa scena i następujący po niej epilog sugerują, odpowiedź potwierdzającą. Lecz czy wyklucza to możliwość, iż "straszne dzieci" ukazały się tylko Annie, bo właśnie jej chciały się ukazać? Zresztą scena, gdy Anna staje twarzą w twarz z niewytłumaczalnym jest jedną z najlepszych w filmie. Jedyny element, którym podkreśla niesamowitość sytuacji, jest zimna sterylna biel i...więcej zdradzić nie można. Równie udane jest zakończenie: nie zaskakuje, ale urzeka mroczną poetyckością. A na dodatek sugeruje, że tylko wrażliwi ludzie kierujący się intuicją, tak jak podtruwana lekami Judith, zdolni są ujrzeć, to czego inni nigdy nie zobaczą

Wyraźnie jednak należy zaznaczyć, ze dzieło francuskiego twórcy porządnie znudzi wszystkich, tych którzy oczekują krwawej jatki, komputerowych efektów, czy wartkiej akcji. Pierwsza "jump scene" pojawia się po około 25 minutach projekcji, co z pewnością dla wielu może okazać się zbyt wymagającym sprawdzianem ich cierpliwości. Ale miłośnika filmowego nastroju tajemnicy i "ambitnej grozy" czeka 98 minut czystej filmowej przyjemności.

Screeny

HO, SAINT ANGE HO, SAINT ANGE HO, SAINT ANGE HO, SAINT ANGE HO, SAINT ANGE HO, SAINT ANGE HO, SAINT ANGE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dla miłośników grozy subtelnej i urodziwej Virgini Ledoyen...

Minusy:

- ...dla pozostałych raczej nuda

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -