Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHADOW OF THE VAMPIRE

SHADOW OF THE VAMPIRE

Cień Wampira

ocena:8
Rok prod.:2000
Reżyser:E. Elias Merhige
Kraj prod.:USA
Obsada:Willem Dafoe , John Malkovich , Udo Kier , Catherine McCormack
Autor recenzji:Magda Drabikowska (Morgaina)
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.67
Głosów:15
Inne oceny redakcji:
Carmilla - 8

Prawie od początku swojego istnienia horror jako gatunek wykorzystuje postać twórcy szaleńca, który za cenę urealnienia swojej wizji gotów jest na wszystko. Motyw ten realizowany jest przynajmniej dwojako – w postaci obłąkanego naukowca urzeczywistniającego z pasją płód chorej wyobraźni I jeszcze bardziej chorego geniuszu, który obróci się przeciw stworzycielowi (jak Golem, czy potwór Wiktora Frankensteina), ale także obłąkanego artysty, tworzącego wielkie dzieło kosztem ludzkiego życia.
Jak bohater "Portretu owalnego" Edgara Allana Poe, malujący w amoku obraz ukochanej, która tymczasem uwięziona w pracowni z dnia na dzień coraz bardziej traci siły. Gdy artysta kończy pracę, na krześle modelki siedzi już nie dziewczyna - a odrażający trup.
Jak Friedrich Murnau...

Przynajmniej w wizji Eliasa Merhige’a. Niemiecki ekspresjonista marzy o zrobieniu doskonałego filmu grozy - za wszelką cenę. W 1922 roku jego ekipa wyjeżdża na plan (miejsce okazuje się dość tajemniczą wyspą - i nietrudno się domyślić, że w pewnej chwili zostanie ona odcięta od świata). Tam poznają najważniejszego z aktorów - dziwacznego Maxa Schrecka, którego metody pracy są dosyć niecodzienne. Ale to w końcu podobno uczeń samego Stanisławskiego, więc nie powinno dziwić, że jak tylko może utożsamia się z graną postacią. Nigdy nie pokazuje się bez wampirzej charakteryzacji, porusza się nocą i nie jest zbyt komunikatywny. Problemy zaczną się wówczas, gdy zapragnie pożywić się współpracownikami... Jedyną osobą, która zdaje sobie sprawę z tego, kim naprawdę jest ten ekscentryczny Schreck jest reżyser, który już dawno dogadał się ze swoim najlepszym aktorem - rola za szyję głównej bohaterki, ale dopiero po zakończeniu zdjęć. Co zrobi Murnau, gdy okaże się, że to stanowczo zbyt długo dla wygłodniałego wampira?

Pomysł jest świetny - zrobić wampiryczny film o powstawaniu najsłynniejszego filmu o wampirze w historii kina, w dodatku z autentycznym wampirem w roli głównej. I wykorzystaniem narosłych wokół niego mitów. Że Max Schreck sypiał w trumnie i żywił się krwią. Że mógł zagrać Hrabiego Orlocka tak doskonale tylko dlatego, że sam musiał być krwiopijcą.

Karkołomne zadanie, ale Merhige wywiązał się z niego naprawdę dobrze. Całość ma wyrazisty klimat i wciąga, choć widzowie spodziewający się mocnych wrażeń narzekają, iż niewiele się dzieje. Fakt, do tego filmu trzeba mieć cierpliwość - ale gdy przebrnie się przez czołówkę, to zniesie się wszystko. Zwłaszcza, że w trakcie można kontemplować doskonałe zdjęcia.

Film jest intertekstualny do "Nosferatu, eine Symphonie des Grauens" na kilku płaszczyznach - od fabuły i głównego wątku, którym jest wariacja na temat legendarnej genezy dzieła Murnaua, przez pojawiające się ujęcia z "Nosferatu", czy grę z niemieckim ekspresjonizmem, estetyką pratekstu i pratekstu do powstania obrazu Merhige’a.

Nie wolno zapominać o postaci głównego bohatera - wampira - charakterystyczny strój, gestykulacja i sposób poruszania się doskonale imitują niezapomnianą kreację Schrecka. Mogłoby się wydawać, że po Klausie Kinskim już nikt się na to nie odważy, a tu proszę - prawdziwy majstersztyk.
A John Malkovich jako Friedrich Murnau dzielnie dotrzymuje kroku Willemowi Dafoe.
No i na szczęście historia pokazana jest z dużym dystansem. Chwilami można się nieźle uśmiać.

Dla tych wszystkich zalet film ogląda się z dużą przyjemnością, zwłaszcza, jeśli nastawimy się na rozsmakowywanie obrazu minuta po minucie, koniecznie po uprzednim odświeżeniu sobie "Nosferatu" z 1922.

Zawiedzeni mogą być zwolennicy włosów stających dęba (bo kto się dziś przestraszy wampira, który przez blisko osiemdziesiąt parę lat żywota zdążył stać się ikoną popkultury), rozpruwanych flaków (przedwojenne wampiry to gentlemani - wysysają z godnością i elegancko) i, jak wspomniałam, wszyscy nie obdarzeni zbyt dużą cierpliwością.

Więc, czy wiedzieliście, oglądając klasyk Murnaua, że przed kamerą naprawdę umierają ludzie? I wampir...

Screeny

HO, SHADOW OF THE VAMPIRE HO, SHADOW OF THE VAMPIRE HO, SHADOW OF THE VAMPIRE HO, SHADOW OF THE VAMPIRE HO, SHADOW OF THE VAMPIRE HO, SHADOW OF THE VAMPIRE HO, SHADOW OF THE VAMPIRE HO, SHADOW OF THE VAMPIRE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klimat
+ zdjęcia
+ pomysł
+ intertekstualne nawiązania do "Nosferatu"
+ aktorski popis Dafoe i Malkovicha
+ humor

Minusy:

- powolność
- statyczność
- ogólnie dla koneserów ( znam takich, co zakrzyknęliby: nudy!)

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -