Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:American McGee Alice

AMERICAN MCGEE ALICE

American McGee Alice

ocena:10
Producent:Rogue Entertainment
Wydawca:Cenaga Poland
Gatunek:TPP
Tryb gry:Single
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:10
Ocena użytkowników:5.17
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Nie jest tajemnicą, że książka do dziś okazuje się najbardziej inspirującym podkładem do wszelkiego rodzaju filmów, przedstawień czy gier. Trudno zliczyć ile powstało musicali czy produkcji kinowych i telewizyjnych inspirowanych „Alicją w Krainie Czarów” Lewisa Carolla. Nie zabrakło bajek animowanych i licznych odwołań w literaturze. Sama powieść otwierała niezliczone możliwości interpretacyjne, oscylując pomiędzy nastrojem baśniowości i grozy. Gdy zaczęły pojawiać się gry komputerowe inspirowane owym utworem, kwestią czasu stało się stworzenie programu, jaki chciałbym Wam przedstawić. Alicja w krainie koszmarów? Dlaczego nie?

Śpiący kot strąca lampę naftową, wzniecając pożar, w którym giną rodzice Alicji. Dziewczynka wyskakuje przez okno z płonącego domu. Akcja przenosi się kilka lat później. Alicja po próbie (próbach?) samobójczych znajduje się w zakładzie dla umysłowo chorych. Na wezwanie pluszowego królika-maskotki, udaje się do Krainy Czarów. Tutaj stawką będzie nie tylko ocalenie niezwykłego miejsca, ale również jej zdrowie psychiczne.

Na początek zaznaczę jedno. Grałem najpierw w wersję anglojęzyczną, która wciągnęła mnie na długie godziny i dostarczyła niezapomnianych przeżyć. Po latach kupiłem wersję polską. Wyłączyłem po kilku minutach i wróciłem do oryginalnej. Powód? Koszmarna lokalizacja. Nie chodzi tu o tłumaczenie, tylko o dobór aktorów podkładających głosy postaciom. Dziewczęcy, niepokojący i seksowny głos Alicji został w polskiej wersji zastąpiony przez kobietę, która nie dość, że sam nie wierzy w to co czyta, to jeszcze robi to w taki sposób, że od razu szukamy przycisku Escape. Więc jeśli tylko macie wybór – zrezygnujcie z polskich głosów. Istnieje jeszcze wersja z napisami, co może się okazać dla wielu bardzo pomocne, ponieważ język programu jest wyszukanym angielskim, pełnym gier słownych, tak typowych dla Carolla. Wróćmy jednak do tematu. Przede wszystkim pomysł. Już otwierający grę film intryguje i fascynuje wykonaniem i udźwiękowieniem. Sama fabuła również pozostawia wiele możliwości interpretacji, nie wiemy bowiem czy Alicja jest tą samą dziewczynką z książki, która po latach musi uratować Krainę spod panowania Czerwonej Królowej by tym samym ocalić swoje utracone w wyniku tragedii dzieciństwo, czy jest po prostu dziewczynką zafascynowaną ową powieścią i uciekającą w świat koszmarnych fantazji. Każdy etap nawiązuje bowiem zarówno do książki Carolla jak i różnego rodzaju chorób psychicznych i wyprawę Alicji można potraktować jako ratunek dla Krainy Czarów, lecz również jako podróż w głąb chorego umysłu.

Sama rozgrywka to TPP/shooter. Poruszamy się po niezwykłych lokacjach pokonując hordy przeciwników i rozwiązując proste zagadki typu przesuń dźwignię, znajdź fiolkę, itp. To co jednak wyróżnia program od setek innych i stanowi o jego wyjątkowości to wspomniany już pomysł, a co za tym idzie jego wykonanie. Alicja odbywa podróż podobną do swojej książkowej poprzedniczki, jednak ta kraina w niczym nie przypomina baśniowej. Postacie są okrutnie zdeformowane i okaleczone, a lokacje mroczne i posępne. Szczególnie niesamowite wrażenie robi Szkoła, pełna okaleczonych i obłąkanych dzieci, czy ostatni etap, w którym poruszamy się we... wnętrzu ludzkiego organizmu. Martwego zresztą. Przeciwnicy jacy staną na naszej drodze, to również znane postacie, jak karty do gry, Szalony Kapelusznik, Czerwona Królowa. Myliłby się jednak ten, który jeszcze sądziłby, że mamy do czynienia z grą dla dzieci. Postacie te również wyglądają przerażająco a ich metody działania porażają okrucieństwem (vide sala tortur, w której znajdujemy Susła i Marcowego Zająca, w książce towarzyszy nieustannych herbatek u Kapelusznika, tu jego potwornie okaleczone ofiary). Nie brak na szczęście sojuszników w postaci Kota z Cheershire czy Jajobajo (chyba nie muszę pisać, że również nie wyglądają przyjemnie?). Wreszcie sama Alicja dysponuje całkiem sporym zestawem środków eksterminacji przeciwników. Początkowo jest to tylko nóż rzeźnicki, z czasem karty (działające na zasadzie gwiazdek shuriken) kij do krykieta (oczywiście - to flaming)i wreszcie muszkiet, lodowy miotacz, pudełko przywołujące demony, itp. I trzeba przyznać, że sposób pozbywania się przeciwników do bajkowych nie należy, krew bucha strumieniami z dekapitowanych, rozczłonkowywanych wrogów, którzy konają w kałużach posoki i wnętrzności. Choć zdarza się, że niektórzy po prostu rozmywają się jak w kreskówkach. Cóż, naprawdę chory jest świat Alicji. A głównie za sprawą dwóch czynników. Pierwszym jest grafika oparta na silniku Quaka III. Niezwykłe lokacje są wykonane z doskonałym wyczuciem i pietyzmem i mimo upływy lat, wciąż porażają wykonaniem, przerażają i zachwycają jednocześnie. Niezależnie czy mamy do czynienia z terenami leśnymi, gdzie pięknie wykonano szczególnie wodę i mgłę, czy bardziej psychodelicznymi elementami, gdy skaczemy po wirujących w powietrzu schodach, a wokół nas wiruje wszechświat (i nie tylko). Tego zresztą nie da się opisać. To po prostu trzeba zobaczyć. Podobnie jak lokacje, w których nie jest istotne, czy chodzimy po ścianie, czy suficie, a towarzyszą nam obłąkane dzieci, notorycznie śpiewające, płaczące, wrzeszczące... I właśnie dźwięk jest drugim czynnikiem, który zwraca szczególną uwagę. Muzykę skomponował Chris Vreen, muzyk znany z kapeli Nine Inch Nails. Nie znajdziemy tu jednak typowych dla tej formacji ostrych gitar, jednak nastrój grozy i niesamowitości jest podobny. Są to orkiestrowo-industrialne utwory, które towarzyszą nam przez całą naszą przygodę, raz uspokajając, raz podnosząc adrenaliną i pogłębiając atmosferę obłędu i paranoi, która nie opuszcza nas podczas gry. Wystarczy nadmienić, że jeden utwór jest oparty w całości na tykaniu zegarków, w innym zamiast perkusji słyszymy rytmiczny dźwięk przysypywanej trumny. Od siebie dodam, że choć do gry wracam już bardzo rzadko (lecz nie znaczy to, ze niechętnie), to krążek z muzyką jest stałym bywalcem mojego odtwarzacza.

Podsumowując – absolutny hit, który zaostrzył mi apetyt na zapowiadany od lat American McGee OZ. Rewelacyjna fabuła, doskonała muzyka, perfekcyjne lokacje, świetna grafika, dodajmy jeszcze trzy alternatywne zakończenia. Czego chcieć więcej? Dobrej lokalizacji. I choć gra typowym horrorem nie jest, przeraża nastrojem, zadziwia brutalnością i funduje widoki i przeżycia, jakich nie znajdziemy nigdzie indziej. Bowiem to co najstraszniejsze, znajduje się w naszych głowach.

Screeny

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na grę.
Plusy:

+ muzyka!!
+ pomysł i wykonanie
+ alternatywne zakończenia

Minusy:

- polska lokalizacja

Na forum:

Podyskutuj o grze tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -