Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Outlast

OUTLAST

Outlast

ocena:7
Producent:Red Barrels
Wydawca:Red Barrels, Steam
Gatunek:Survival Horror
Tryb gry:Single
Autor recenzji:Grzegorz Lenartowicz
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kształt gatunku survival horror w grach przez długi czas definiowany był przez dwie najbardziej znane serie - „Resident Evil” oraz „Silent Hill”, które ukazywały się zarówno na komputerach osobistych, jak i konsolach. Niestety – całkowicie pomijając pecety – na konsolach do tego duetu dołączały jeszcze cykle „Fatal Frame” oraz „Forbidden Siren”. Jednak pomimo wieloletniej japońskiej hegemonii znalazło się studio, które pokazało (i pokazuje nadal) unowocześnione podejście do produkcji z suspensem. Tym studiem jest oczywiście szwedzkie Frictional Games, które w świadomości graczy zasłynęło serią „Penumbra” oraz oczywiście „Amnesią: Mroczny Obłęd”, której fanom wirtualnej grozy przedstawiać nie trzeba. „Horror uciekany” z całkowicie bezbronnym bohaterem kojarzony jest w dużej mierze z ich produkcjami. W podobny ton uderzają programiści z kanadyjskiej firmy Red Barrels i w 2013 roku na rynku pojawia się „Outlast”. Czy udało im się podołać konwencji?

Nasz protagonista - Miles Upshur - jest dziennikarzem prasowym, który zgodnie ze stereotypowym wyobrażeniem takich osób, stara się tropić tematy będące potencjalnie największą sensacją. Pewnego dnia dostaje mail od jednego z pracowników szpitala psychiatrycznego Mount Massive o tym, że na pacjentach tego ośrodka wykonywane są groźne eksperymenty medyczne przez jedną ze znanych korporacji. Nie czekając długo, Miles pakuje dokumenty oraz osprzęt do auta i udaje się na miejsce. Do szpitala nie dostaje się frontowym wejściem, lecz przez jedno z okien przy rusztowaniu. Decyzja o wtargnięciu na teren placówki prawdopodobnie okaże się jego ostatnią w życiu, bowiem cały personel szpitala został wymordowany, a rozjuszeni szaleńcy całkowicie opanowali kompleks...

Tak wyglądają realia „Outlast”. Bohater jest całkowicie zdany na siebie, a o tym, co działo się wcześniej, powiedzą mu dokumenty znajdywane co jakiś czas. Schemat narracji jest zatem typowy dla tego typu gier, więc nie ma tutaj jakichś udziwnień. Wybór miejsca akcji także nie jest czymś nowym, bowiem szpitale psychiatryczne zarówno jako przewodnia lokacja, bądź etap do przejścia, pojawiały się w „Painkillerze”, „Sanitarium” czy „Manhunt 2” a spośród filmów można by wymienić całą listę. Horror spod znaku „ucieknij lub ukryj się” także przestał być innowacją, a wykorzystanie widoku z kamery ukazywała chociażby inna, drobna, niezależna produkcja, czyli „[REC] Shutter”, a także „Slender: The Arrival” (choć już lata temu „Fatal Frame” wykorzystywał podobny patent, tyle że z aparatem). „Outlast” jednak umiejętnie rozwija wykorzystanie tego pomysłu.

Kamera wideo nie służy jedynie Milesowi do dokumentacji swojego pobytu na terenie ośrodka Mount Massive, ale także pozwala mu się przemieszczać w ciemnościach dzięki trybowi nocnemu. Tryb ten działa z wykorzystaniem baterii, a jeśli te się wyczerpią, mamy jedynie wtedy nieduże pole widzenia. Autorzy jednak odpowiednio zadbali o rozsądne umiejscowienie baterii, także dzięki temu możemy uzupełnić ich brakujące zapasy.

Apropos zapasów – w grze nie mamy żadnego inwentarza, czy też ekwipunku. Element konieczny w danej chwili do brnięcia dalej w grę (np. klucz do zamkniętych drzwi, dźwignia do przeciągnięcia czy jeszcze coś innego) jest ukryty w innym fragmencie lokacji, w której albo kręci się jakiś przerośnięty psychol, którego musimy unikać, albo po uzyskaniu tego elementu wypada na bohatera banda buców z nożami, rurkami stalowymi czy pałkami stalowymi gotowa wybić Milesowi na amen pomysł dalszego zwiedzania zakamarków szpitala.
Co do taktyki na przeciwników – możemy unikać ich na kilka sposobów. Jednym z nich jest tradycyjne ukrycie się w ciemnościach. Drugi sposób, to chowanie się w szafkach, pod łóżkami lub w toaletach, bądź ukrycie się za oknem i ominięcie wrogów poprzez przejście gzymsem. Trzeci sposób to oczywiście ucieczka, a kolejnym przydatnym patentem, jaki twórcy umieścili w grze, jest ryglowanie drzwi np. niedużą szafką, czy też skrzyniami, które zabezpieczają nas przed możliwością wtargnięcia adwersarzy do pomieszczenia, w którym aktualnie przebywamy.

Ucieczki wbrew pozorom wcale trudne nie są, ponieważ Miles jest szybszy od każdego przeciwnika. Na dodatek trenował chyba biegi maratońskie, bowiem w ogóle nie ulega zmęczeniu. No i nie jest zbyt gadatliwy, co trochę psuje proces wczucia się w jego postać, ale jak na dziennikarza przystało, prowadzi własne zapiski na temat sytuacji, w jakiej się znalazł (zapiski te dostępne są obok kolekcjonowanych przez niego dokumentów). Do tego jest niezwykle wytrzymałym bohaterem, bowiem ciosy, jakie obrywa w głowę i nie tylko, zaledwie trochę naruszają jego zdrowie. Wystarczy zwiać goniącym psycholom, a po krótkim czasie Miles wraca do pełni sił. Na szczęście występują w grze także i zajadli przeciwnicy, którzy mogą pozbawić życia naszego dziennikarza jednym uderzeniem czy jednym ciosem tasaka i nie odpuszczają tak łatwo, dzięki czemu jako tako ucieczki przed nimi i unikanie ich podbijają tętno graczom.

Jako że „Outlast” to horror, nie ma tu zapisu stanu gry w dowolnym momencie. Wszystko opiera się na savepointach. Zapis jest automatyczny i jeśli nasza postać zginie, wczytany zostanie ostatni osiągnięty checkpoint, a my powtórzymy fragment od początku.

Sterowanie jest proste. Do poruszania mamy tradycyjnie WSAD, Ctrl i Spację, a do operowania przedmiotami myszkę i jej lewy przycisk. Prawy przycisk pozwala na obserwację świata poprzez obiektyw kamery, a klawisz F włącza w niej tryb nocny pozwalający poruszać się w ciemnościach. Myszka posłuży nam także w jednej sekwencji QTE, jaka pojawia się w grze.

Grafika renderowana dzięki Unreal Engine 3.5 robi mocne wrażenie. Zarówno ciemne korytarze, oświetlone pomieszczenia szpitala Mount Massive oraz krwiste efekty tworzą ponury klimat wykrzesany wprost z filmów, jak „Dom na Przeklętym Wzgórzu”, „Dziewiąta Sesja” czy „Grave Encounters”. Porównanie gry do tego ostatniego tytułu zresztą jest nieprzypadkowe, właśnie ze względu na zastosowanie kamery, „Outlast” przypomina trochę kino z gatunku found footage.

Jeśli chodzi o sposoby straszenia – tutaj Red Barrels nie sili się na jakieś nowatorskie rozwiązania. Sporo tutaj wszelakiej maści jumpscare'ów: od hałasów dochodzących z innego pomieszczenia, przez pojawiających się z wrzaskiem w nagłych miejscach pacjentów feralnej placówki aż po wpadających do pomieszczenia przeciwników próbujących zrobić z naszego bohatera mielone mięso. Okraszone jest to wpasowującymi się w atmosferę ambientami autorstwa Samuela Laflamme'a. Jednak pośród potoku momentów, w których zgodnie z zamierzeniem twórców powinniśmy podskoczyć na krześle, „Outlast” ma i takie fragmenty, jakie straszą po prostu tym, że wystarczy je obserwować. Sekwencje w kaplicy szpitalnej są mocne i nie uwierzę, że gra kogoś tu nie przeraziła.

Jest niestety coś, co psuje końcowy efekt. Tym czymś jest ostatnia lokacja i finałowy „boss”. Choć oba te elementy pasują do historii, której byliśmy uczestnikami i wyjaśniają, dlaczego w ośrodku doszło do tak makabrycznych wydarzeń, to faktycznie czuć, że Red Barrels nie miało pomysłu na to, jak „z przytupem” zakończyć „Outlasta”. Co więcej – gra jest krótka. Jej przejście zajęło mi ok. 6 godzin. Nie pogniewałbym się, gdyby była dłuższa chociaż o tę godzinę.

„Outlast” to solidny horror, który powinien zadowolić każdego fana wirtualnej grozy. Nie jest innowacyjny, ale dzięki sprawdzonym składnikom nie pozwala odejść od monitora, póki nie zobaczy się napisów końcowych. Gdyby nie słaby, choć spójny finał, gra byłaby naprawdę bardzo dobra, a tak jest tylko dobra.

Screeny

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na grę.
Plusy:

+wciągająca historia
+świetnie zaprojektowane lokacje
+bardzo dobrze zrealizowany pomysł z wykorzystaniem kamery wideo w grze
+duszny klimat opowieści
+niezła oprawa audio

Minusy:

-zbyt duże wykorzystanie jumpscare'ów
-słaby finał
-krótki czas gry

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -