Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:White Night

WHITE NIGHT

White Night

ocena:8
Producent:Osome Studio
Wydawca:Activision
Gatunek:Survival Horror
Tryb gry:Single
Autor recenzji:Bartosz Trędewicz
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Fanem kina noir na pewno się nazwać nie mogę. Nie zmienia to jednak faktu, iż od pierwszej chwili, gdy miałem okazję ujrzeć screeny z zapowiadanego niegdyś "White Night", ochota na kilkugodzinne zatopienie się w czarno-biały świat Ameryki z czasów wielkiego kryzysu była natychmiastowa.

I od pierwszych chwil, gdy "Białą noc" odpaliłem na mojej konsoli, wiedziałem, że zawieść się nie mogę. Bo jako fan oldschool'owych survival horrorów mogłem się poczuć jak ryba w wodzie. Gra urzeka nie tylko wyjątkową stylistyką, ale również robi ukłon w stronę starej szkoły i tytułów takich, jak "Resident Evil" i "Alone In The Dark".

Początek opowieści będzie jednak zbliżony bardziej do "Silent Hill". Nasz protagonista podczas jazdy samochodem zauważa, że na drodze pojawia się pewna postać. Chcąc jej uniknąć powoduje wypadek. Budząc się nieopodal wielkiej posiadłości postanowi wejść do środka w celu odnalezienia pomocy. Znajdzie tam jednak coś innego.
Historię przedstawioną w grze poznajemy poprzez różne notatki, wpisy z pamiętników, a także scenki, podczas których pierwszoosobowy narrator rozświetli nam nieco sytuację. Muszę przyznać, że na początku fabuła jakoś specjalnie mnie nie zainteresowała, ale później zrobiło się nieco lepiej, a jedna scena (którą, ujrzymy tylko jeśli wykonamy pewną czynność, więc nie każdy ją zobaczy) naprawdę zrobiła na mnie spore wrażenie. Mimo wszystko dość łatwo przewidzieć tutaj zakończenie, a odpowiedź na nurtujące nas pytanie poznamy szybciej niż powinniśmy.

Ale to nie historia najbardziej mnie w "White Night" ujęła. Oprócz tej wyjątkowej stylistyki, tak innej, poczujemy tutaj wyjątkowo ponury klimat, a nasze uszy doświadczą wyjątkowych dźwięków. Głębia różnych szmerów, skrzypień i innych naturalnych odgłosów pozwala poczuć atmosferę panującą w grze, a muzyka skomponowana do tego tytułu to coś wspaniałego. Nie mam na myśli wyłącznie głównego utworu Seleny, ale również wiele innych motywów. Wstawki smyczkowe podczas zbliżającego się zagrożenia wypadają fenomenalnie i sprawiają, że ucieczka jest "przyjemna" na swój sposób.

"White Night" posiada również pewne cechy, za które ta produkcja była krytykowana, a dla mnie to żadna wada – wręcz przeciwnie. Kojarzące się ze starymi horrorami statyczne ujęcia kamer to coś, za czym w dzisiejszych tytułach raczej już można tylko tęsknić. Widocznie mało kto, oprócz mnie, tęskni. Owszem. Praca kamery sprawia, że można się czasem irytować, gdyż podczas ucieczki nie zawsze nam ona pomoże. Ale przecież nie inaczej było w "Resident Evil" i jest w tym pewien urok.

"Biała noc" powinna się jednak nazywać "Sam w ciemności". To byłby idealny tytuł dla tej gry. Pasuje on nawet bardziej niż do oryginalnego "Alone In The Dark" z 1992 roku, bo oprócz tego, co w wielkiej posiadłości napotkamy, naszym głównym adwersarzem będzie wszechogarniający nas mrok. Nasz protagonista nie wytrzyma w niej zbyt długo, więc musimy ciągle oświetlać sobie każde pomieszczenie za pomocą zapałek, czy też lampek. Nie rozumiem także narzekania na zapisywanie rozgrywki. Nie mamy autosave'a, ale specjalne fotele służące nam jako save są rozstawione raczej dość często i nie powinno być z tym żadnego problemu. Oczywiście czasem śmierć spowoduje, że będzie trzeba powtórzyć jakiś fragment gry, ale nigdy nie jesteśmy wystawieni na ryzyko utraty jakiegoś większego progresu. Czy ktoś tutaj liczył na autozapis w każdym pomieszczeniu? No bez przesady.

Niestety każdy kij ma dwa końce. Pomysł z zapałkami przypadł mi do gustu, ale przez to jesteśmy zmuszeni do szybkiego zwiedzania rezydencji. Ich żywotność jest niedługa, i choć twórcy nam ich nie poskąpili, nie będziemy mogli spokojnie się rozglądać po ścianach stojąc w miejscu. Na szczęście sytuacja czasem się zmieni, gdy będziemy w pomieszczeniu z oświetleniem i zapałka nie będzie konieczna. Takich rarytasów jednak wielu nie doświadczymy.

Duchy nie wydają mi się pomysłem oklepanym, a do tego same w sobie są straszne. W takim "Fatal Frame" możemy jeszcze z nimi powalczyć, ale w "White Night" tak nie jest. Szkoda, że wszystkie wyglądają niemal jednakowo, ale mimo to, gra trzyma nas w napięciu, a niepewność spowodowana kolejnym krokiem sprawia, że "Biała noc" naprawdę nieźle straszy. Pod tym względem to bardzo pozytywne zaskoczenie, bo nie byłem pewien, czy ten tytuł wypadnie dobrze jako horror. Wypada dobrze.

Ale pasek zdrowia w WN nie istnieje, więc jeśli tylko wpadniemy w ręce nieprzyjaznej zjawy, po prostu zginiemy. Łatwość z jaką nasi adwersarze nas unicestwiają może czasem nieco irytować, bo twórcy przygotowali kilka trudniejszych fragmentów, w których będziemy musieli ominąć większą ilość upiorów, a pomieszczenie do największych należeć nie będzie. W dwóch momentach jeśli nie pomoże nam szczęście, zaznamy śmierci przynajmniej kilka razy z rzędu.

Przesadzona jest również bezradność naszego bohatera wobec ciemności. Rozumiem, że na tym skupia się rozgrywka, ale to jakich błahych czynności nie może się podjąć nasz protagonista, może wręcz rozbawić. Poza tym wystarczy zaledwie kilka sekund poza światłem i facet zaczyna panikować. Należy, więc szybko odpalić zapałkę, lecz czasem natrafimy na taką, która odpalić się nie zechce. Ciekawy i realistyczny zabieg, który potrafi sfrustrować, gdy wydarzy się podczas ucieczki przed zjawą. Mój osobisty rekord to bodajże trzy nieodpalone zapałki na cztery próby.

Osobiście miałem przyjemność grać w "White Night" na Playstation 4. Słyszałem jednak, że wersja na PC posiada (lub posiadała) pewną ogromną wadę. W jednym pomieszczeniu dochodzi do błędu, który sprawia, że psuje się kamera i pozostaje w jednym ujęciu. Domyślam się, jak bardzo coś takiego mogło komuś zepsuć zabawę.

A zabawa jest naprawdę bardzo dobra. "White Night" to tytuł, który spodobał mi się bardziej niż się tego spodziewałem. Wiedziałem, że powinno być ciekawie, ale nie przypuszczałem, że te (mniej więcej) sześć godzin rozgrywki da mi tyle przyjemności. A muzyka z tej gry zostanie ze mną na dłużej, bo pod tym względem ta produkcja jest jednym z lepszych horrorów ostatnich lat.

Screeny

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na grę.
Plusy:

- oryginalna stylistyka
- kapitalne udźwiękowienie
- ponury klimat
- nieźle straszy
- nawiązująca do klasyki gatunku praca kamery

Minusy:

- brak zróżnicowanych adwersarzy
- drobne szczegóły

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -