Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Until Dawn

UNTIL DAWN

Until Dawn

ocena:7
Producent:Supermassive Games
Wydawca:Sony Computer Entertainment
Gatunek:Interactive Horror
Tryb gry:Single
Autor recenzji:Bartosz Trędewicz
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Nawet nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy usłyszałem o "Until Dawn". Gra powstawała jeszcze z myślą o Playstation 3 i miała być wspierana przez Playstation Move, a "czwórki" jeszcze nikt nie miał wtedy na swojej półce. Informacje na temat tej produkcji pojawiały się bardzo rzadko i tylko raz na jakiś czas była jakaś wzmianka o tym, że gra nie została skasowana. A w pewnym momencie można było sobie tak pomyśleć. W życiu bym wtedy nie przypuszczał, że "Until Dawn" stanie się dość głośnym tytułem i to na Playstation 4, który doczeka się nawet pełnej lokalizacji, dzięki czemu możemy zagrać w UD z polskim voice-actingiem. Możemy, ale nie musimy, rzecz jasna.

Długa to była droga, bo kiedy okazało się, że tytuł od Supermassive Games nie pojawi się na PS3, a projekt zostanie ekskluzywnym towarem dla posiadaczy konsoli od Sony, ale generację wyżej, wciąż do końca nie było wiadomo, czym ona tak naprawdę będzie. Już za czasów pierwszych newsów miał być to horror bazujący na horrorach klasy B, czyli slasherach z typową historyjką o grupce nastolatków (którzy jak zwykle odgrywani są przez o wiele starszych aktorów, a ktoś próbuje nam na siłę wcisnąć ich niższy wiek) i jakimś pustkowiu, gdzie czaić się będzie zło. Ale dopiero, gdy zapowiedziano "Until Dawn" na PS4, informacje zaczęły pojawiać się coraz częściej. Dowiedzieliśmy się więcej, a także co jakiś czas pojawiały się filmiki z gry. I jak ogromne było moje zdziwienie, gdy okazało się, że do czynienia będziemy mieli z horrorowym "Heavy Rainem".

Ale było to pozytywne zaskoczenie, bo lubię jak gatunek horrorów (w grach rzecz jasna, choć nie tylko) jest wzbogacony o tytuł, który oferuje coś innego. Coś czego jeszcze wcześniej nie było, albo było, lecz jest to zrobione całkiem inaczej. Wciąż mam na myśli gatunek grozy, rzecz jasna. Innowacyjny pomysł nie zawsze idzie jednak w parze z dobrym wykonaniem, gdzie za przykład może posłużyć "ZombiU" będące horrorem z wykorzystaniem Nintendowskiego GamePada, choć tutaj sam kontroler jak najbardziej zdał egzamin. Niestety efekt końcowy dość (dość?) nudnawej gry nieco zatarł w mej pamięci ślady po początkowo świetnej zabawie na ekranie wspomnianej zabawki. Ale może to ja się czepiam, bo tytuł ten zebrał raczej dobre recenzje.

Z "Until Dawn" na pewno jest inaczej. Tylko czy filmowy, interaktywny horror czerpiący garściami z różnych źródeł spełnia wszystkie oczekiwania? Zależy, na co się czekało. Czy spełnia wszystkie obietnice? No i tutaj już pojawia się pewien zgrzyt, choć twórcy zapewne by się wybronili przed tymi oskarżeniami. Prawda jest jednak taka, że produkcja od Supermassive miała mieć ogromną ilość zakończeń, a także mnogość sytuacji na nie wpływających bardzo obfitą. I faktycznie często podejmujemy jakieś decyzje, czy też uskuteczniamy pewne działania, które coś mogą zmienić, ale podczas samej rozgrywki nie do końca to czuć. Wpływ na to, co widzimy na ekranie nie wydaje się być ogromny. Co prawda zdarzają się momenty, ale niezbyt często wydawało mi się, że "cholera, a jakbym zrobił inaczej to przecież wszystko wywali się do góry nogami". A akurat te motywy, które wydawały mi się najbardziej intrygujące, okazywały się potem nie mieć aż tak wielkiego znaczenia, jak mogło się wcześniej wydawać. Jednak każda próba powinna być przemyślana, bo chociaż nie zawsze wiele się zmieni, to zmienić się może postrzeganie nas przez innych bohaterów, a to już plus, choć czasem także będzie to bardzo naciągane.

Minusem tego tytułu może być również poziom trudności. Skoro każdy bohater może zginąć przez jeden moment naszej nieuwagi, co może mieć duży skutek w najbliższej przyszłości, to sekwencje QTE powinny przynajmniej dać nam szansę na śmierć. Nie dają. Często żeby ujrzeć zgon naszego bohatera w takim przypadku musielibyśmy praktycznie się poddać i popełnić samobójstwo. Trochę szkoda, bo adrenalina byłaby tutaj większa, a ryzyko ewentualnego błędu wzmagałoby poczucie dyskomfortu.

Przenosimy się do mroźnego Blackwood Pines, gdzie grupka nastolatków ma zamiar bawić się w najlepsze. Niestety dochodzi do pewnego wypadku, który sprawia, że impreza kończy się śmiercią (czy też zaginięciem, bo ciał nie odnaleziono) dwóch sióstr, które należą do tej zacnej paczki. Rok później wszyscy ponownie spotykają się w tym miejscu, aby rozliczyć się z demonami przeszłości. Oczywiście najlepiej to zrobić po amerykańsku, czyli pijąc i gadając o laskach i seksie.

Scenariusz "Until Dawn" czerpie z czego się da i w pewnym stopniu daje to dobre wrażenie. Można się jednak przyczepić tego, że grając w tę produkcję po kilku godzinach ma się wrażenie, że ktoś w trakcie tworzenia tego projektu nagle zmienił zdanie, wpadając na pomysł, aby dokleić tutaj coś jeszcze, bo ta pierwsza koncepcja nie do końca była słuszna. A chyba była...

Mamy tutaj klimat banalnych slasherów, których każdy widział cały ogrom. Do tego typowy schemat przyjaciół na bezludziu w otoczeniu mrocznego lasu. Mamy motyw zamaskowanego zabójcy, który korzysta z patentów Jigsawa, co fanom serii "Piła" powinno się spodobać. Zwłaszcza, że to naprawdę świetnie działa i pojawienie się faceta w masce zawsze zwiastuje dobrą zabawę. Nie obyło się także bez czerpania z mitologii Indian, czy nawet prozy Grahama Mastertona, i choć to również ma swoje plusy, to faktycznie mam wrażenie, że ktoś w pewnym momencie stwierdził: "a chuj z tamtym pomysłem, zrobimy zupełnie inaczej". I chociaż faktem jest, że każdy będzie zaskoczony, bo ciężko przewidzieć taki obrót sprawy, to zagadka dość szybko zostaje rozwiązana, a my zaczynamy brać udział w czymś nowym.

Gra została podzielona na rozdziały, a pomiędzy nimi przenosimy się do pokoju psychoterapeuty Dr.Hilla zagranego przez Petera Stormare'a. To jeden z największych plusów tej gry. Za każdym razem z ogromną ciekawością wracałem do tego miejsca, żeby zobaczyć, co tym razem przygotował nam doktorek. Świetny motyw, który przypadnie do gustu nie tylko fanom "Silent Hill: Shattered Memories", z którego ewidentnie ten pomysł został zaczerpnięty.
Grafika w "Until Dawn" to prawdziwe cudo. O ile, ten aspekt nie jest dla mnie najważniejszy w horrorach, to na ten tytuł trzeba spojrzeć nieco szerzej, bo w końcu mamy do czynienia z czymś naprawdę innym i wygląd otoczenia powinien nam umilać czas spędzony przy tej grze. I zdecydowanie to robi. Zaśnieżony las nocnego Blackwood Pines dosłownie olśniewa i niejednokrotnie stawałem w miejscu opóźniając rozgrywkę, aby tylko nacieszyć oczy tym, co widać na ekranie. Wygląd postaci, ich animacja czy mimika twarzy to również coś, za co Supermassive Games należy komplementować. Żeby nie było jednak aż tak słodko, gra nie trzyma płynności i szarpie, co często może irytować.

"Until Dawn" wciąga i zdecydowanie nie nudzi. Tego typu gry mają to do siebie, że chce się w nie grać i poznawać dalsze losy bohaterów. Tutaj nie ma wyjątku. Ciągła ciekawość przed tym, co za chwilę nastąpi, a także fakt, że klimat wspaniałego Blackwood Pines nie sprawia dyskomfortu, nakazują przejść grę w niewielu sesjach. Zabrakło tutaj jeszcze nieco większej ilości "ostrych akcji", bo gra często nas zachęca, podpuszcza, a jednocześnie wystawia naszą ciekawość na próbę cierpliwości. Mimo wszystkich mankamentów to naprawdę dobra rzecz, którą powinni skosztować zarówno fani horrorów, jak i wielbiciele tytułów od Quantic Dream, czy nawet Telltale Games.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na grę.
Plusy:

+ Oryginalność w gatunku
+ Klimat panujący w Blackwood Pines
+ Dr. Hill
+ Grafika

Minusy:

- Wybory nie mają aż tak wielkiego znaczenia, jak obiecywano
- W pewnym momencie fabuła mocno zaskakuje i wydaje się być niespójna, a zagadka dość szybko zostaje wtedy rozwiązana

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -