Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Nie trzymaj swoich prac w szufladzie! Chętnie nawiążemy współpracę z autorami opowiadań grozy (nieważne, czy jesteś debiutantem w tej dziedzinie, czy też doświadczonym pisarzem). Wszystkie oryginalne i ciekawe prace opublikujemy na stronie. Opowiadania proszę wysyłać na adres: m_ario@poczta.onet.pl
Publikowane tutaj teksty zamieszczamy w formie, w jakiej otrzymujemy je od autorów.
Nie prowadzimy korekty tych tekstów - wszelkie zastrzeżenia, co do ewentualnych błędów, prosimy kierować do ich twórców.

Najnowsze opowiadania:

WIECZORNY GOŚĆ
Teresa Rutkowska
05-03-2010

Kamil Adamski oglądał właśnie film przyrodniczy na Discovery Channel gdy usłyszał donośne pukanie do drzwi.Zastanawiając się, kto u diabła to może być, niechętnie podniósł się z wygodnej kanapy i poszedł otworzyć.W progu stała niska, drobna blondynka a na jej twarzy malował się wyraźny niepokój. -Cześć-odezwała się nim Kamil zdążył rzec choć słowo-mogę wejść? -Tak, jasne-odrzekł nieco zdezorientowany po czym wpuścił dziewczynę do środka. Poczuł się nieswojo.Co Kasia Adamczyk, dziewczyna, która mimo iż chodziła z nim do jednej klasy nigdy nie zamieniła z nim słowa, robi w jego domu? Cichutki głosik w jego głowie natychmiast podsunął mu odpowiedź: "Coś musiało się stać".Nie chciał ...

czytaj całe opowiadanie
TO ROBOTA DLA CIEBIE
Wojciech Grzelak
26-02-2010

Nolo Martinez był z siebie wyraźnie zadowolony. Górną wargę zmarszczył w nieudolnej imitacji uśmiechu odsłaniając uzębienie, które mogłoby zainteresować dentystę co najmniej na pół roku. W niewiele lepszym stanie było wnętrze Martineza, nad którym załamałby ręce batalion misjonarzy. Wywlekanie na światło dzienne wszystkich ciemnych sprawek Nola dostarczyłoby dochodowego zajęcia dla pół tuzina prokuratorów. Martinez cieszył się pospolitego gruncie rzeczy z dość pospolitego powodu. Rewolwery posiadają zazwyczaj lufę i rękojeść. To Nolo trzymał właśnie w prawej dłoni rękojeść swojej czterdziestki piątki, ja natomiast mogłem podziwiać, jak starannie wyczyścił jej lufę. Mroczna czeluść czeluść pierścieniu oksydowanego metalu znajdowała się dokładnie na ...

czytaj całe opowiadanie
OTCHŁAŃ
Piotr Kosiński
19-02-2010

Harry Jones pracował w miejskim tartaku pod Town Creek już od kilku dobrych lat i na swoje nieszczęście wyczuł to „coś” już pierwszego wieczora, gdy skończył swoją zmianę. Kiedy mijał monumentalną stalową bramę zakładu, uczucie to przyszło niczym niespodziewany powiew zimnego powietrza, powodując nieprzyjemny dreszcz, który przeszył plecy Harrego. Od tamtego momentu, gdy wychodził z pracy po zmroku nie dawało mu to o sobie zapomnieć, aż do dziś… Podążał niespokojnym krokiem wśród cieni potężnych drzew, tak złowieszczych o tej porze nocy. Światło księżyca słabo biło w poszycie lasu oświetlając przez prześwity w koronach drzew, leśną dróżkę. Ile razy ...

czytaj całe opowiadanie
NAZNACZONY
Marcin Szymkowski
12-02-2010

-Prolog- Czy wyobrażasz sobie świat, którego tak naprawdę nie możesz zobaczyć? Czy umiesz zrozumieć pieśń, będąc głuchym? Czy piękno, którym obdarzył Nas Bóg, może nagle zniknąć? Nigdy wcześniej o tym nie myślałem.  Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że życie, które trwa obecnie, nie ma już sensu. Świat zamarł w jednej chwili, życie stało się koszmarem. Jesteśmy marionetkami samego Szatana! Jednak to ci, którzy są najbardziej upośledzeni, mają powód do tego, aby być równocześnie szczęśliwym. To ja jestem Żywą Śmiercią! Bo tylko ja widzę i słyszę to, co dla innych jest nieosiągalne... -Część 1- Rzekł Pan do szatana: „Oto cały majątek jego W Twej mocy. ...

czytaj całe opowiadanie
DOBRY INTERES
Kamil Szpyt
12-02-2010

Piersi miała duże i jędrne, z sutkami wielkimi jak talarki ziemniaka. Brzuch gładki, bez grama tłuszczyku, opalony, idealny. Futerko równo przystrzyżone. Nogi długie i umięśnione, z pomalowanymi na czerwono paznokciami. Twarz o delikatnych rysach, udekorowana błękitnymi oczami. Bogini. - Nie podoba mi się – powiedział Gienek. Robert wytrzeszczył oczy ze zdziwienia. - Co ty młody, taka dupencja? Co ci nie pasi? - To blondynka. Mówiłem, że chcę brunetkę. I miała być NIEOPALONA– upierał się. Pchnięta energicznie szuflada z dziewczyną wjechał z powrotem do lodówki. - Pracuję tu już dwa lata – cedził Robert, obchodząc salę – I nigdy jeszcze nie spotkałem tak upierdliwego klienta, jak ...

czytaj całe opowiadanie
LEKCJA
Damian Cieślik
05-02-2010

III MIEJSCE W KONKURSIE "100 ZNAKÓW"
> Z przerażeniem patrzył jak kobieta zatrzaskuje drzwiczki. Smród gazu uderzył w jego nos. Starał się nie rozpłakać, wiedząc że tylko pogorszyłoby to sytuację, ale teraz było mu już wszystko jedno. Tym razem mama się naprawdę zdenerwowała. - Ostrzegałam cię. – Zwróciła się do niego spokojnym głosem. – Mówiłam setki razy; tabliczkę mnożenia musisz umieć jak pacierz. Umiesz pacierz, prawda? Chłopiec pośpiesznie pokiwał głową. - No właśnie. Tak samo jest z tabliczką. Wyrwany w środku nocy musisz natychmiast odpowiedzieć. Słyszysz w ciemnościach 6 razy 6 i w głowie zapala ci się lampka z liczbą 36. Zniekształcone słowa matki ...

czytaj całe opowiadanie

.:Horror Online poleca:.

Śmiertelne Zmęczenie

Obudziłem się o poranku, kolejnego pustego dnia. W zasadzie nawet dobrze nie wiem, po co. Będę miał kilkanaście godzin, aby odkryć to jeszcze przed zmierzchem. Położę się spać wiedząc, jaki był cel mojej dzisiejszej egzystencji… albo nadal będę po prostu rozproszony i sfrustrowany. Stawiam na tę drugą opcję. Moje imię… tak naprawdę, nie ma ono najmniejszego znaczenia. Ludzie nadają imiona swym dzieciom, aby uchronić je przed losem tysięcy powielonych kurczaków, tłoczących się w ciasnocie kurzej fermy. Później jednak posuwają się o kilka kroków za daleko, usiłując wmówić sobie i innym znaczenie cech charakteru czy temperamentu, przypisane do danego imienia. Imię to tylko imię. Artefakt kodu cyfrowego. Nazwy handlowej produktu. Ale nie genom, w którym znajdują się ludzkie emocje. Piję kawę. Nie spieszę się nigdzie. Mogę do woli delektować się jej ciepłem, aromatem, czernią koloru… A raczej: mógłbym, gdybym potrafił.

Jakub Zieliński

Jawor

- Babciu? – rozpoczął rozmowę Korfanty. – Jesteśmy już na miejscu. Zaraz wychodzimy w góry... Nie, nie, na Bazaltową... acha... nie, nie babciu, wszystko już zaplanowaliśmy... trzeciego sierpnia będziemy w Jaworze... tak, tak mamy śpiwory... wiem, że pogoda bywa tu zmienna... w czwartek... tak, pamiętam, umówiliśmy się ze zespołem na 18-tą... Szenek… znaczy Radek, na pewno będzie... babciu, przecież to jego praca magisterska – zirytowany westchnął i wymownie spojrzał na stojącego obok Szenka. – Nie, nie mam komórki... skąd? Z budki, przy spożywczym... babciu, przepraszam, zaraz mi się skończą impulsy – skłamał. - Tak, w czwartek, na obiedzie... całuję, do zobaczenia - odłożył słuchawkę. - Przypomnij mi proszę, dlaczego się w to wplątałem? – zapytał, udając rozgniewanego. - Bo dobry z ciebie skurwenson? – zaśmiał się Szenek. – I pomagasz przyjacielowi w potrzebie? - Swoją drogą... – wtrącił się Młody - trzeci uczestnik wyprawy. – To chyba tylko tobie tuż przed końcem czwartego roku mógł umrzeć promotor. Było takiego dziadka brać? - Ech, weź ty mnie nie wkurzaj – westchnął Szenek. - Dostałem zastępczego promotora z łapanki. Nikt nie chciał u niego pisać, stary paradygmat – wąskie horyzonty, wiesz jak jest. Jak na złość, facet zajmuje się folklorem muzycznym i kazał mi napisać monografię zespołu ludowego. Dobrze, że przypomniałem sobie o babci Korfantego. - Monografia etnograficzna zespołu... hehehe... Jaworzanki – rechotał Korfanty. – Stary, ty nawet nie wiesz jak się podjarała moja babka. Przecież ona już ma zamówienia... hahaha... od całego zespołu i ...hehehe... róży różańcowej na tę książkę o Jaworzankach – zanosił się śmiechem. - Na pewno nie będę wydawał swojej magisterki – obruszył się Szenek. - Pluję na takich, co sami sobie za druk płacą.

Dariusz Łowczynowski

Horror Online 2007 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

Second Life forum