Top

Nie trzymaj swoich prac w szufladzie! Chętnie nawiążemy współpracę z autorami opowiadań grozy (nieważne, czy jesteś debiutantem w tej dziedzinie, czy też doświadczonym pisarzem). Wszystkie oryginalne i ciekawe prace opublikujemy na stronie. Opowiadania proszę wysyłać na adres: m_ario@poczta.onet.pl
Publikowane tutaj teksty zamieszczamy w formie, w jakiej otrzymujemy je od autorów.
Nie prowadzimy korekty tych tekstów - wszelkie zastrzeżenia, co do ewentualnych błędów, prosimy kierować do ich twórców.

Najnowsze opowiadania:

KARTKA Z PAMIĘTNIKA
Jarek Wyroda
30-06-2009

… Krzyk. Dziki, nieludzki. Dobiegający z gardła czegoś, co wzbudzać mogło jedynie przerażenie. Moja świadomość najchętniej nie przyjmowałaby tych dźwięków, jednak niemożliwe rzadko się ziszcza. Biegnę. Biegnę ile sił w nogach, ile powietrza w płucach. Nie mogę zrobić nic innego, każde inne rozwiązanie skończyłoby się czymś o wiele gorszym od śmierci. Przede mną rozciągała się ściana drzew. Wydaje się być znakomitym schronieniem lub idealną pułapką. Nie mam czasu na zastanowienie się nad tym, które rozwiązanie jest bardziej prawdopodobne. Nogi rwą się do biegu, przy dzielnym wtórze mojego umysłu. Przeraźliwy krzyk zdaje się dobiegać tuż zza moich pleców. Gdybym spojrzał w tamtą ...

czytaj całe opowiadanie
ODJAZD DO PIEKŁA
20-06-2009

Uźrzał człowieka nagiego... łoktuszą przepasanego... „Dialog mistrza Polikarpa ze śmiercią” Profesor Sarniewski odetchnął i odłożył pióro. Ze stalówki skapnęła na blat biurka czarna kropla, ale uczony nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Efekt sześciu lat wytężonych dociekań i poszukiwań leżał przed nim; tytaniczna praca została nareszcie ukończona. Sięgnął po suszkę i przyłożył ją do ostatniej strony rękopisu swojej najważniejszej książki. Bibuła pochłonęła łapczywie niezakrzepłe resztki atramentu. „Czy to komuś w ogóle jest potrzebne?” – Sarniewski znów zadał sobie pytanie, które w ciągu ostatniego roku powracało do niego coraz częściej. Właściwie kryło ono w sobie dręczącą profesora wątpliwość, czy jego praca ...

czytaj całe opowiadanie
DROGA CIAŁA
Jakub Zieliński
09-06-2009

Mięso, mięso, mięso. Tylko tym dla nich byliśmy. Pozbawieni resztek ludzkiej godności, pragnący wszystkich uczuć, których nie mogły nam przekazać zimne ściany i ponure kominy Obozu. I pragnęliśmy jeszcze jednego. Zobaczenia ponownie tego, co za siatką. Wielu spośród nas uważało, że jesteśmy ciągle oszukiwani. Że tam- na zewnątrz- jest już cicho i spokojnie. Że nie trzeba żyć w ciągłym strachu i oczekiwaniu. Niektórzy uciekali. Ich występom na obozowej scenie towarzyszyło zawsze wycie syren alarmowych i szczekanie psów, zaś sam naczelnik niekiedy brał udział w puencie takiego przedstawienia. Ubrany w cylinder i frak, dawał dłonią znak do zaprzestania pościgu. Psy zawsze robiły swoje, nawet po ...

czytaj całe opowiadanie
MARZENKA
Jan Woland
01-06-2009

Słońce zbliżało się ku zachodowi. Mężczyzna podniósł się z ziemi prostując plecy. Od rana z żoną pracowali w polu. Zawsze wstawali o świcie i szli pracować. Wracali przed zachodem słońca. Mimo ciężkiej pracy pieniędzy nadal było za mało. Nie byli w stanie utrzymać dwóch młodych chłopców i dorastającej dziewczyny, żeby tego było mało mieli na głowie starą zniedołężniałą babcię. Potrzebowała ona stałej opieki i leków, na które nie było ich stać. Opieką zajmowała się Marzenka, córka. Chłopcy chociaż byli mali, ale chętnie pomagali w polu, jeżeli praca nie była dla nich zbyt ciężka. Mężczyzna nigdy nie był zadowolony z ...

czytaj całe opowiadanie
STWORZENIE
Marek Kausner
23-05-2009

Supermarket TESCO, Stegny 23 marca 2009 roku, godz. 16.34 1 Mężczyzna przeszedł przez automatycznie rozsuwane drzwi i zatrzymał się całkowicie bez ostrzeżenia. Zdążający za nim tłumek rzucił kilka zirytowanych uwag, po czym każdy z osobna wyminął znieruchomiałego jak pomnik człowieka, obrzucając go nieprzychylnym spojrzeniem. Mężczyzna nic jednak sobie nie robił z cudzych bezsensownych opinii. Pogrążony w myślach, przycisnął lewą dłoń do dość wydatnego brzucha i pokręcił głową w zdenerwowaniu. Miał chęć powiedzieć na głos: „Nie, to niemożliwe”, ale powstrzymał się. Między innymi dlatego, że nauczył się niedawno, iż rzeczy nieprawdopodobne istnieją na świecie po równi z normalnymi, w każdej chwili więc spodziewał ...

czytaj całe opowiadanie
Ostatni przystanek
Piotr Janik
12-05-2009

Otworzyłem oczy. W jednej chwili poczułem kompletną dezorientację. Ze zdumieniem stwierdziłem, że znajduję się na peronie. Nie miałem pojęcia, skąd się tu wziąłem, przecież jeszcze parę sekund wcześniej siedziałem w jadącym pociągu. Może to sen?, pomyślałem zdziwiony, ale dobrze wiedziałem, że tak nie jest. Otaczający mnie świat był zbyt realny, żeby mógł być wyimaginowany przez mój śpiący umysł. Na peronie znajdowało się mnóstwo ludzi. Ciężko ich było zliczyć, ale z pewnością ich liczba sięgała kilkudziesięciu. Wśród nich dopatrzeć się można było zarówno ludzi starszych, jak i dzieci na tyle młodych, by ich matki przytulały je do siebie i starały ...

czytaj całe opowiadanie

.:Horror Online poleca:.

Śmiertelne Zmęczenie

Obudziłem się o poranku, kolejnego pustego dnia. W zasadzie nawet dobrze nie wiem, po co. Będę miał kilkanaście godzin, aby odkryć to jeszcze przed zmierzchem. Położę się spać wiedząc, jaki był cel mojej dzisiejszej egzystencji… albo nadal będę po prostu rozproszony i sfrustrowany. Stawiam na tę drugą opcję. Moje imię… tak naprawdę, nie ma ono najmniejszego znaczenia. Ludzie nadają imiona swym dzieciom, aby uchronić je przed losem tysięcy powielonych kurczaków, tłoczących się w ciasnocie kurzej fermy. Później jednak posuwają się o kilka kroków za daleko, usiłując wmówić sobie i innym znaczenie cech charakteru czy temperamentu, przypisane do danego imienia. Imię to tylko imię. Artefakt kodu cyfrowego. Nazwy handlowej produktu. Ale nie genom, w którym znajdują się ludzkie emocje. Piję kawę. Nie spieszę się nigdzie. Mogę do woli delektować się jej ciepłem, aromatem, czernią koloru… A raczej: mógłbym, gdybym potrafił.

Jakub Zieliński

Jawor

- Babciu? – rozpoczął rozmowę Korfanty. – Jesteśmy już na miejscu. Zaraz wychodzimy w góry... Nie, nie, na Bazaltową... acha... nie, nie babciu, wszystko już zaplanowaliśmy... trzeciego sierpnia będziemy w Jaworze... tak, tak mamy śpiwory... wiem, że pogoda bywa tu zmienna... w czwartek... tak, pamiętam, umówiliśmy się ze zespołem na 18-tą... Szenek… znaczy Radek, na pewno będzie... babciu, przecież to jego praca magisterska – zirytowany westchnął i wymownie spojrzał na stojącego obok Szenka. – Nie, nie mam komórki... skąd? Z budki, przy spożywczym... babciu, przepraszam, zaraz mi się skończą impulsy – skłamał. - Tak, w czwartek, na obiedzie... całuję, do zobaczenia - odłożył słuchawkę. - Przypomnij mi proszę, dlaczego się w to wplątałem? – zapytał, udając rozgniewanego. - Bo dobry z ciebie skurwenson? – zaśmiał się Szenek. – I pomagasz przyjacielowi w potrzebie? - Swoją drogą... – wtrącił się Młody - trzeci uczestnik wyprawy. – To chyba tylko tobie tuż przed końcem czwartego roku mógł umrzeć promotor. Było takiego dziadka brać? - Ech, weź ty mnie nie wkurzaj – westchnął Szenek. - Dostałem zastępczego promotora z łapanki. Nikt nie chciał u niego pisać, stary paradygmat – wąskie horyzonty, wiesz jak jest. Jak na złość, facet zajmuje się folklorem muzycznym i kazał mi napisać monografię zespołu ludowego. Dobrze, że przypomniałem sobie o babci Korfantego. - Monografia etnograficzna zespołu... hehehe... Jaworzanki – rechotał Korfanty. – Stary, ty nawet nie wiesz jak się podjarała moja babka. Przecież ona już ma zamówienia... hahaha... od całego zespołu i ...hehehe... róży różańcowej na tę książkę o Jaworzankach – zanosił się śmiechem. - Na pewno nie będę wydawał swojej magisterki – obruszył się Szenek. - Pluję na takich, co sami sobie za druk płacą.

Dariusz Łowczynowski

Horror Online 2007 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

Second Life forum