Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Zmiany

Krystian Kochanowski

Stary świat przeminął. Ten, który do tej pory znaliśmy. Niebo pozostało bez istotnych zmian, nadeszła nowa ziemia. Megiddo spotkało swój czas. Wielka katastrofa. Wielkie straty.
W ludziach, sprzęcie, zasiewach. W kondycji rodzaju ludzkiego. Zabawki w rękach dużych chłopców wróżyły kłopoty. Kilka kodów rozwiązało sprawę. Miał miejsce efekt domina, nikt nie ma pewności, w którym momencie nastąpił początek zmian. Niesamowite, że część ludzi, którzy pozostawali poza schronami, ocalała. Tylko, że…
Wielki wybuch, bo tylko tak można to nazwać, stworzył nową ziemię. Powstały krzyżówki roślin i zwierząt do tej pory niespotykane. Cechą szczególną flory stała się możliwość bardzo szybkiego wzrostu do ogromnych rozmiarów przekraczających kilkukrotnie znane nam wcześniej maksymalne wymiary. Fauna stała się bardzo agresywna, spośród zwierząt, które przeżyły katastrofę szczególną zawziętością wykazywały się koty i psy, które potrafiły zakraść się bezszelestnie i zaatakować ocalonego. Zabić. Pozostało ich przy życiu relatywnie niewiele, ale stanowiły realne zagrożenie. Gdzieniegdzie znajdowały się obszary skażenia znaczone truchłem padłej zwierzyny i przerzedzoną roślinnością, chociaż nie zawsze było to takie oczywiste. Uwięzione pod ziemią opary trujących gazów, chmury pełne biologicznych rykoszetów czy promieniowania wędrowały w takt wzajemnych ruchów ziemi i księżyca. Śmierć była chlebem powszednim, chleb był rzadkim przysmakiem. Szczególnie w miastach znaleźć można było mnóstwo ludzkich szkieletów. Niestety również wiele psów i kotów. W dodatku żywych. Głodnych.
Wybuch wydarzył się kilka lat temu, nikt dokładnie nie pamięta kiedy. Nikt, kogo do tej pory spotkaliśmy. Większość ludzi nie przeżyła, nie zdążyła do schronów, wszystko wydarzyło się tak niespodziewanie, raptownie. Widzieliśmy szkielety zastygłe w łóżkach zapewne w momencie miłosnych uniesień.
- Słodka śmierć – wypowiadałem z błogością, za każdym razem będąc świadkiem takiej kompozycji.
Również w innych okolicznościach można było znaleźć parę kochanków – we wrakach samochodów, dawnych windach, na zapleczach, w gabinetach. Niekiedy jeden był ludzki, drugi zwierzęcy, jednak dla mnie było to obleśne. Spore negatywne wrażenie robiły skupienia małych szkieletów – szkieleciki dzieci. Dawne przedszkole, szkoła – to tłumaczyło wszystko. Gubiliśmy się w labiryntach miast. Często wejście do budynku, który sprawiał wrażenie pijanego, czyli przechylonego w którąś ze stron, groziło w najlepszym wypadku poważnym urazem. Nie raz ściana pochłaniała nieszczęsnego wagabundę, co przy częściowo nieczytelnych hasłach reklamowych znajdujących się z drugiej strony wprowadzało wisielczy nastrój podbarwiony nieznacznie czarnym humorem. Bo cóż innego mogły wywołać slogany w stylu: „Pochłoniemy Cię bez reszty” czy „Z nami zmienisz punkt widzenia”. Codzienne życie było próbą uprawy roślin jadalnych – niewielkiej części z bogactwa, jakie wywołał wielki wybuch - powstania setek krzyżówek. W takich momentach zadumy kierowałem swoje oczy ku niebu i myślałem o tych, dzięki którym mogliśmy poznać zatrute owoce. Makabreska. Tak wyglądał każdy dzień. Niekiedy przeżywasz dzięki temu, że twój towarzysz miał mniej szczęścia. Towarzysz, albo towarzyszka. Zwierząt ubyło, zawsze groźnych, drapieżnych, z drugiej strony dieta wymagała urozmaicenia. Nie chciały się parzyć, a nawet jeśli, to rzadko im się udawało wydać potomstwo. U nas ocalałych bywało jeszcze gorzej. Słyszałem pogłoski o nowonarodzonych, nigdy jednak nie doświadczyłem ich widoku. Powracając do kwestii ludzi, którzy przeżyli tragedię, uściślając budzących przerażenie ludków. Kilkuletnie dzieciokształtne kreatury o wyglądzie maszkar łaknące ludzkiego mięsa prezentowały się jednak dość nieporadne. Atmosfera dookoła przytłaczała okropieństwami, momentami bywała tak straszna, że aż śmieszna.
W tym całym wyścigu o życie człowiek cieszył się każdą chwilą. Chwilą w wychodku. Celebracją posiłku, ucieczką przed kolejnym zagrożeniem. Powiedzenie o kimś „yolo” nabrało w tych warunkach nowego kontekstu. Można było zapomnieć o własnym nagrobku. Życie było wyjątkowo kruche. Padlina miała moc przyciągania. Kłopotów. Z całej okolicy. Nie grzebaliśmy ciał.
Tak się zastanawiałem, co mnie tu jeszcze czeka. Jeszcze wczoraj była nas trójka. Anton spoczął przywalony ścianą, gdy poszukiwał czegoś do jedzenia. Laurę zaatakowało stado dzikich kotów, pomimo że miała broń, ja natomiast nie zdążyłem pójść jej z pomocą. Była zbyt daleko, a kiedy dotarłem, kociaki kończyły pałaszować to, co z niej zostało.
- Będzie mi ciebie brakować! – wykrzyczałem z głębi serca, myśląc jednak o kolejnej towarzyszce.
Swoją wylewnością niepotrzebnie zwróciłem na siebie uwagę. Mówi się, że koty chadzają własnymi ścieżkami. W tym przypadku było wprost przeciwnie.
Rozochocone, z aspiracjami na większy posiłek ścigały mnie kilkanaście minut. Biegły wiernie za mną. Kiedyś było by to nie do pomyślenia, żebym poruszał się tak szybko, za wszelką cenę łapał każdy oddech oraz pomimo wszelkich przeciwności trwał. Tak płynnie się aklimatyzowałem do ciągle zmieniających się warunków zewnętrznych. Chciałeś przeżyć to dawałeś radę, kwestia motywacji.
Co mnie jeszcze czekało? Nie przywykłem do samotności. Musiałem znaleźć jakichś towarzyszy. Kochankę. Wycisnąć ile się da z reszty mojego życia. Nigdy nie lubiłem alkoholu. Zacząłem pić po wybuchu, jako uwieńczenie dnia. Nauczyłem się przy skromnym instrumentarium wytworzyć coś unikatowego. Rozsmakowałem się w tym. Położyłem się w barłogu wielkiego domu, uprzednio zabezpieczając wejścia, okna, wszelkie otwory. Upiłem się. Ryzyko zostało powzięte. Czy gmach się na mnie zawali? Czy zaatakują mnie zdziczałe zwierzęta. Jaka jest szansa, że z zakamarków nie przyjdzie gromada dzieciokszałtnych pokrak i pochłonie mnie żywcem. Jutrzejszy dzień wstępnie zaplanowałem. Zamierzam się świetnie bawić. Zaraz, tylko jak mam na imię. Rano sobie przypomnę. Wtedy też będę bardziej wylewny. Szkoda, że ostatnio tak rzadko widuję ludzi, coraz rzadziej. Przynajmniej tych żywych.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -