Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Breslau forever, czyli relacja z wrocławskich Dni Fantastyki 2010 (25-27.06.2010)

M@rio

Postacie z Gwiezdnych Wojen przemykające chyłkiem przez dziedziniec, pokazy filmów grozy, prelekcje, spotkania autorskie ze znanymi pisarzami, konkursy oraz wiele innych atrakcji czekały na wszystkich fanów szeroko pojętej fantastyki, uczestniczących w siódmej edycji wrocławskich Dni Fantastyki 2010, które w tym roku odbywały się pod hasłem Mrocznej Strony Mocy. Na trzy dni zamek w Leśnicy zamienił się w bastion fanów horroru, science-fiction i fantasy.


W tym roku szczególnie zadbano o miłośników grozy wszelakiej, dla których przygotowano osobny blok programowy. Było więc trochę o japońskich duchach, o nawiedzonych domach, wampirach, seryjnych mordercach i filmach zakazanych. Nie zabrakło także atrakcji przygotowanych przez ekipę Horror Online – Krzysztof Gonerski przygotował prelekcję o genezie japońskich duchów, a piszący te słowa, czyli Mariusz Juszczyk wygłosił prelekcję na temat potworów Stephena Kinga jako antropologicznego odbicia obcości i poprowadził panel dyskusyjny na temat przyszłości polskiej grozy. Wrocławską imprezę uświetnili swoją obecnością znani polscy pisarze grozy, m.in. Łukasz Orbitowski, Kazimierz Kyrcz, Robert Cichowlas, Łukasz Śmigiel, Dawid Kain, Stefan Darda, czy Jakub Ćwiek.


Największą i chyba najbardziej oczekiwaną przez miłośników horroru gwiazdą imprezy był jednak Jack Ketchum, amerykański mistrz bezkompromisowej grozy, autor głośnej „Dziewczyny z sąsiedztwa”, „Poza sezonem”, czy „Straconych”, które można było nabyć podczas konwentu. Sam Ketchum okazał się bardzo przyjaznym, mającym duże poczucie humoru facetem, który chętnie wdawał się w rozmowy ze swoimi fanami, rozdawał autografy ze specjalnymi dedykacjami oraz pozował do zdjęć. Osobiście go zresztą zaczepiłem na korytarzu i udało mi się z nim chwilę porozmawiać, przy okazji zgarniając dwa autografy i robiąc pamiątkowe zdjęcie z „najstraszniejszym gościem Ameryki”. Pisarz podczas spotkania autorskiego bez oporów odpowiadał na pytania zebranych. Zgromadzeni dowiedzieli się m.in. o początkach pisarskich Amerykanina, jego zamiłowaniu do kotów, że życie pisarza wcale nie wygląda tak, jak w serialu „Californication” oraz że na dzień dzisiejszy nie istnieje żaden temat tabu dla Ketchuma, którego bałby się poruszyć. Twórca chętnie wskazywał na „Teksańską Masakrę Piłą Mechaniczną”, „Last House on the Left”, czy „Aliena”, jako swoje ulubione horrory. Jeszcze przed samym spotkaniem autorskim, Bartłomiej Krawczyk, znany szerzej jako Embalmer z serwisu „Danse Macabre” i magazynu „Lśnienie” (pozdrawiam!), przedstawił sylwetkę Ketchuma oraz jego prozę.

Nie lada niespodziankę przygotowało wydawnictwo Papierowy Księżyc, które specjalnie na wrocławską imprezę przygotowało 200 prapremierowych egzemplarzy „Straconych” („The Lost”). Oficjalna premiera książki będzie bowiem mieć miejsce dopiero 15 lipca. Przy okazji, udało mi się wydobyć kilka informacji od Artura Wróblewskiego z wydawnictwa Papierowy Księżyc (pozdrawiam!). Wiadomo, że wydawnictwo dalej zamierza wydawać na naszym rynku prozę Ketchuma, choć z pewnością nie w takim tempie, w jakim robiło to do tej pory (co zresztą zasugerował sam Ketchum).

Jednym z ciekawszych punktów programu była także prelekcja, przygotowana przez Huberta „Mando” Spandowskiego oraz Sebastiana „buriala” Kubańczyka z serwisu stephenking.pl (pozdrawiam!) na temat życia i twórczości Richarda Bachmana. Masa ciekawostek, wycinki z artykułów i publikacji, nawiązania oraz wiele mniej znanych faktów z życia pisarza spotkały się z bardzo pozytywnym przyjęciem.

Sala widowiskowa zamku wypełniła się po brzegi, gdy zaczęto prezentować produkcje, które wpłynęły na konkurs „10 minut grozy”. Poziom prezentowanych filmów okazał się różny. Obok przemyślanych, spójnych i autentycznie budzących grozę produkcji, znalazły się i takie, które pozbawione były smaku, a czasem i sensu. Finałowa trójka konkursu to dla mnie spore zaskoczenie, lecz o gustach się nie dyskutuje...

Rozczarował nieco konkurs wiedzy o zombie, do którego pytania ograniczały się jedynie do najnowszych produkcji, co z marszu wykluczyło pewną część uczestników (w tym mnie), którzy liczyli na szersze potraktowanie tematu. Dla prawdziwych twardzieli przygotowano prelekcje nocne. Prawdziwą rekordzistką okazała się prelekcja dotycząca video nasties, która z półgodzinnym poślizgiem rozpoczęła się przed godziną 0.00 z soboty na niedzielę, Jej autorowi, Michałowi Glapiakowi, należą się spore brawa.

Jako że sam jestem fanem mniej znanych utworów i to zarówno w literaturze, jak i filmie, z chęcią odwiedziłem prelekcję Karoliny Górskiej z serwisu Arena Horror, która opowiedziała o mało znanych i zapomnianych pisarzy grozy. Mimo problemów sprzętowych, spotkanie okazało się całkiem pouczające, a do prozy dwóch nieznanych mi autorów, którzy zostali przedstawieni, na pewno sięgnę.

Ostatnim punktem programu, który szczególnie utkwił mi w pamięci, a który miałem okazję poprowadzić osobiście, była dyskusja czołowych pisarzy grozy: Łukasza Orbitowskiego, Dawida Kaina oraz Roberta Cichowlasa (pozdrawiam!) na temat przyszłości polskiej grozy. Co ciekawe, wszyscy panowie postrzegają przyszłość polskiego horroru raczej pozytywnie, co jest zwyczajnie budujące. Oby więcej tak pozytywnie nastawionych ludzi do gatunku!

Cała moja powyższa refleksja z przyczyn naturalnych została oparta o blok grozy. Miłośnicy szerzej pojętej fantastyki mieli jednak równie dużo, o ile nie więcej atrakcji (m.in. spotkanie z Nickiem Millerem, zapalonym fanem Star Treka, czy gwiezdnowojenną aktorką, Cathy Munro, znaną z „Imperium Kontratakuje" oraz, co ciekawe, „Lśnienia” Kubricka).

Wrocławskie Dni Fantastyki są ważne dla fanów horroru z jeszcze jednego powodu, kto wie, czy nie najważniejszego. W tym oto miejscu i czasie, miłośnicy grozy mogli się spotkać i wyraźnie pokazać, że istnieje coś takiego, jak tzw. kultura grozy. Z pewnością jest ona jeszcze w powijakach i nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej (świadczy o tym frekwencja podczas niektórych punktów programu), ale coś się w naszym kraju ruszyło i należy mieć nadzieję, że będzie coraz lepiej. Co więcej, spotkanie w leśnickim zamku było świetną okazją, by na własne oczy przekonać się, że działacze i animatorzy gatunku horroru w Polsce potrafią się zjednoczyć i ze sobą współpracować, niezależnie od tego, jaki serwis, pismo, czy cokolwiek innego reprezentują. Jest to naprawdę pokrzepiające i pozwala patrzyć optymistycznie na rozwój naszego umiłowanego gatunku.

Dzięki wszystkim za zabawę, dyskusje, a zwłaszcza za imprezę. Bez niej, nie byłoby tego wszystkiego...



Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - Breslau forever, czyli relacja z wrocławskich Dni Fantastyki 2010 (25-27.06.2010)
HO, Publicystyka - Breslau forever, czyli relacja z wrocławskich Dni Fantastyki 2010 (25-27.06.2010)
HO, Publicystyka - Breslau forever, czyli relacja z wrocławskich Dni Fantastyki 2010 (25-27.06.2010)
HO, Publicystyka - Breslau forever, czyli relacja z wrocławskich Dni Fantastyki 2010 (25-27.06.2010)
HO, Publicystyka - Breslau forever, czyli relacja z wrocławskich Dni Fantastyki 2010 (25-27.06.2010)
HO, Publicystyka - Breslau forever, czyli relacja z wrocławskich Dni Fantastyki 2010 (25-27.06.2010)
HO, Publicystyka - Breslau forever, czyli relacja z wrocławskich Dni Fantastyki 2010 (25-27.06.2010)
HO, Publicystyka - Breslau forever, czyli relacja z wrocławskich Dni Fantastyki 2010 (25-27.06.2010)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -