Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Czym jest groza?

Graham Masterton

Wierzcie lub nie, nigdy nie myślałem o sobie jak o pisarzu grozy. Horror to dla mnie tylko kategoria, którą stworzyli sprzedawcy książek, ponieważ pojawiają się w nich brutalne lub nadnaturalne okoliczności. Albo obydwie na raz. Nigdy nie robiłem rozgraniczeń pomiędzy fantastyką grozy i jakąkolwiek inną fantastyką. Fikcja powinna zawsze wyzywać to, w co wierzysz i sprawiać byś przemyślał poważnie, co znaczy być istotą ludzką.


Zacząłem pisać fantastykę w bardzo młodym wieku zainspirowany Juliuszem Verne'm i Edgarem Allanem Poe w szczególności. Pisałem trzy lub czterostronicowe opowiadania i czytałem je przyjaciołom podczas przerwy na obiad w szkole. Niektóre z nich były horrorami, ale pisałem również science-fiction oraz historie wojenne. Nawet kilka opowiadań humorystycznych z takimi postaciami jak współczesny pan Pickwick.

Jednak to niektóre z horrorów wywarły wrażenie na moich przyjaciołach. Dwadzieścia pięć lat później, kolega z klasy powiedział mi, że chociaż jest teraz administratorem wyznaczonym przez radę miejską, wciąż ma koszmary senne o mężczyźnie bez głowy, który zwykł spacerować po domu śpiewając „Tiptoe Through The Tulips”.

Tym, co łączyło niemal wszystkie moje opowiadania, nawet w tamtym czasie, było moje przekonanie, że fikcja powinna zabierać czytelnika na skraj ludzkiego doświadczenia. Rzeczywistość jest dziwna, upajająca i tragiczna. Czasami też rzeczywistość jest daleko poza naszą zdolnością pojmowania. Ale zawsze wierzyłem, że fikcja powinna nas zabierać nawet dalej, do samych granic naszego człowieczeństwa.
Kiedy miałem trzynaście lat napisałem czterystu stronicową powieść, w której jedynym celem tajemniczej sekty wampirów jest samozniszczenie. W wieku lat piętnastu odkryłem pisarzy takich jak Jack Kerouac, Allen Ginsberg i William Burroughs, u których zarówno styl pisania, jak i zawartość książek była ekstremalna. William Burroughs napisał powieść “Nagi Lunch”, która wywołała oburzenie po publikacji w roku 1962 ze względu na polityczne i homoseksualne konteksty oraz otwartość w temacie narkotyków.

William mieszkał wtedy w Tangierze, ale napisałem do niego i utrzymywaliśmy regularną korespondencję do czasu gdy nie przeprowadził się do Londynu w 1965 roku. Do tego czasu zostałem zastępcą redaktora w magazynie dla mężczyzn “Mayfair”. William pisał do “Mayfair” regularnie, więc spędziliśmy wiele wieczorów w jego mieszkaniu na Duke Street omawiając rewolucyjne techniki pisarskie. Dzięki zachęcie i uczestnictwu Williama, napisaliśmy wspólnie powieść Rules of Duel, rękopis której odkryłem niedawno po czterdziestu latach i która została opublikowana przez mojego przyjaciela Davida Howe z Telos Books.

Nasze wspólne pisanie było trudne, często niejasne i przesuwało konwencję i akceptowalny smak daleko poza wszelkie granice i jeszcze dalej. Prawdopodobnie nie będziesz w stanie wychwycić wszystkiego o czym jest “Rules of Duel”. Ale William dał mi kilka bardzo dobrych lekcji, nie tylko dla autora horrorów, ale dla każdego pisarza, który chce pisać mocne rzeczy.

Pisarz nie powinien pojawiać się w swojej pracy. Powinien być El Hombre Invisible, niewidzialnym człowiekiem. Nauczyć się konstruować wypowiedzi tak zbalansowane i rytmiczne, że twoi czytelnicy ledwie zdają sobie sprawę, że w ogóle czytają.

To drobiazgowa praktyka, szczególnie w przypadku dialogów i mechanizmów gramatyki. Musisz być zdolnym rozebrać swoje prace na czynniki pierwsze i poskładać je potem od nowa jak mechanik samochodowy.

Kiedy piszesz, nie patrz na kartkę przed sobą (lub ekran, w dzisiejszych czasach). Bądź tam. Poczuj wiatr na plecach i usłysz dźwięki dookoła. Schwyć swoje postacie za dłoń, tak byś je fizycznie poczuł.

I nigdy nie bój się czegoś napisać. Nigdy.
Kilka razy celowo przekroczyłem w swej twórczości wszelkie granice akceptowalnego smaku. Przypuszczam, że zaczęło się to od mojej powieści “Rytuał”, która była radosną historią o wyśmienitych kanibalach.
Celestyni byli religijną sektą, która wierzyła, że zbliżą się do Boga poświęcając mu swoje własne ciała. Porywają syna naszego bohatera, który przypadkowo, raczej stosownie, okazuje się być krytykiem kulinarnym w restauracjach. By uratować syna, krytyk wstępuje do sekty.
By zostać zaakceptowanym przez Celestynów, musi udowodnić, że jest gotów zjeść część siebie samego. Odcina swój palec, smaży go i zjada.

Inne tego typu historie, które przekraczały wszelkie granice, to sławny „Eryk Pasztet”, który był głównym opowiadaniem dla pierwszego numeru magazynu „Frighteners” i został uznany za tak obrzydliwy, że wycofano go z punktów sprzedaży detalicznej, co z kolei doprowadziło do smutnego upadku tytułu ledwie po dwóch numerach. Możecie przeczytać to opowiadanie na mojej stronie www.grahammasterton.co.uk i wyrobić sobie własne zdanie (W Polsce opowiadanie ukazało się w zbiorku “Dwa tygodnie strachu” - wydawnictwo Prima).
Eryk powrócił niedawno w zbiorku „Tales Too Extreme For Cemetery Dance”. Cemetery Dance także wydało zbiorek zatytułowany „Posocznica”, w którym rozmyślnie postanowiłem iść do granic tego, co mogą przełknąć czytelnicy. Historia “Epifania” jest smutna, ale została odrzucona przez mojego wydawcę (Severn House) ze zbioru “Festiwal Strachu” z powodu swojego seksualnego kontekstu (zbiór pod tym tytułem ukazał się również w Polsce, wraz z owym kontrowersyjnym opowiadaniem).
Napisałem też nowe, ekstremalne opowiadanie, zatytułowane “Obserwator” (polskie wydanie znalazło się w antologii “Dziedzictwo Manitou: Polscy autorzy w hołdzie Grahamowi Mastertonowi” - wydawnictwo Replika)). Jeśli zniesiecie “Obserwatora”, zniesiecie wszystko. Na tę chwilę mogę powiedzieć tylko, że jest o oczach.

Moją ulubioną metodą jest wykorzystanie mitycznych lub starożytnych gróźb, które ponownie przybywają do współczesnego świata, a zwykli, prości ludzie jak ty czy ja, muszą sobie z tym faktem poradzić. Powodem, dla którego legendarne istoty są wciąż tak przerażające jest to, że zostały wymyślone w czasach, gdy ludzie nie mieli świadomości chorób lub klęsk żywiołowych, więc przypisywali je duchom, demonom i mściwym bogom. Dlaczego twoje bydło padło? Ponieważ w nocy przybyły stworzenia, które wyssały z nich krew. Co powoduje śmierć łóżeczkową? Wiedźmy, które wpełzają do domu kiedy śpisz i kradną duszę dziecka.

Ale powtórzę raz jeszcze. Nie rozgraniczam tego jako opowieści grozy. To po prostu historie, które opowiadam, tak, jak się je zawsze opowiadało. Opowieści, które sprawiają, że zastanowisz się kim jesteś. Opowieści, które pomogą ci się oswoić ze swoją śmiertelnością. Wszyscy żyjemy teraz w miejscach takich jak miasta z milionami migających nocą świateł. Jednak gdy jedno po drugim światła zgasną, nie zostanie nic poza ciemnością. Tam znajduje się groza.

Ogromne podziękowania dla Piotra Pocztarka, który pomógł pozyskać ów tekst od autora - Łukasz Radecki

Tłumaczenie: Łukasz Radecki




HO, Publicystyka - Czym jest groza?
HO, Publicystyka - Czym jest groza?
HO, Publicystyka - Czym jest groza?
HO, Publicystyka - Czym jest groza?
HO, Publicystyka - Czym jest groza?
HO, Publicystyka - Czym jest groza?
HO, Publicystyka - Czym jest groza?

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -