Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



DRACULA: Portret filmowy

Krzysztof Gonerski

Dracula – najsłynniejszy bohater kina grozy. Prawdziwy król demonicznego ekranu. W ciągu siedemdziesięciu lat filmowego istnienia pojawił się w stu trzydziestu różnych wcieleniach. Najczęściej przedstawiono go jako postawnego mężczyznę, o kredowobiałej twarzy, pełnych wargach, iskrzących oczach i głodnym spojrzeniu. Ubranego w wykwintny czarny frak, z długą czarną peleryną z czerwonym podbiciem okrywającą jego nienaganną sylwetkę. Wizerunek uzupełniały obowiązkowo długie białe kły schowane pod krwiście czerwonymi ustami. Druga z najpopularniejszych – obok Monstrum Frankensteina - „twarz” kina grozy. A także ikona pop kultury. Bohater filmów, sztuk teatralnych, słuchowisk, komiksów, gier komputerowych, teledysków i reklam. Ale również książek. To właśnie z literatury kino przyjęło tę postać. Dokładnie z wydanej w 1897 r. powieści irlandzkiego pisarza Brama Stokera pt. „Dracula”.


Budzące grozę imię „Dracula” irlandzki pisarz zapożyczył od postaci historycznej – wołoskiego hospodara Vlada IV Tepesa (1430 - 1476). Przydomek „Dracula” (właściwie: Drãculea) pochodzi od ojca Vlada Tepesa zwanego Vladem Draculem („drac” znaczy po rumuńsku „smok”). Skrzydlaty smok stanowił symbol elitarnego rycerskiego Zakonu Smoka, którego jednym z członków był ojciec Tepesa. Zakon został powołany w 1387 r. przez króla węgierskiego, Zygmunta Luksemburskiego, do obrony chrześcijaństwa oraz walki z tureckim Imperium Osmańskim. Przydomek „Dracula” mógł zatem oznaczać – „syna ojca o przydomku Dracul” – czyli „syn smoka”. Ale w języku rumuńskim słowo„dracul” odnosi się także do „diabła”, więc „Draculę” można przetłumaczyć także na „syna diabła”. Wszystkie te budzące grozę określenia nie wzięły się znikąd. Sumienie Vlad Tepesa, według niektórych źródeł, obciąża nawet do 100 tys. ludzkich istnień.

Maria Janion, autorka „Wampir: Biografia symboliczna”, twierdzi, że wbrew powszechnej opinii, Stoker od wołoskiego władcy zaczerpnął jedynie przydomek. W postaci hrabiego Draculi znacznie więcej odniesień do Elżbiety Batory (1550-1614). Zwana „Krwawą Hrabiną z Čachtic” miała wedle legendy kąpać się w krwi dziewic, by zapewnić sobie wieczną młodość. Batory podobno piła też krew, a nawet pożerała swoje służki. Prawdopodobnie zamordowała od trzydziestu do nawet sześciuset pięćdziesięciu młodych kobiet.

Oczywiście, historyczni tyrani i okrutnicy nie byli jednym źródłem inspiracji. Powieściowy Dracula jest przecież wampirem – znanym już w starożytnym Sumerze („Epos o Gilgameszu” z ok. 3 tys. lat p.n.e.). Wampir to istota demoniczna, ożywiony trup, który nocą wyprawia się na łowy, musi bowiem napić się krwi by nadal istnieć. Ugryziona ofiara zostaje zarażona wampiryzmem i dzieli los swego oprawcy. W micie wampirycznym koncentruje się kilka ważnych czynników kulturowych: lęk przed zmarłymi i ich powrotem do życia, kult krwi jako eliksiru życia, obawy przed niebezpieczeństwami czyhającymi na człowieka nocą, fascynacja perwersyjną miłością łączącą wampira i jego ofiarę.

W XIX wampir z folkloru zawędrował do literatury. Wprawdzie jego obecność odnajdziemy już u niemieckiego romantyka, Joahana Wolfganga Goethego w „Narzeczonej Koryntu” (1797) oraz w pięknym poemacie Augusta Godfriedda Bürgera pt. „Lenora” (1774), lecz charakterystyczną postać wampira-arystokraty jako pierwszy stworzył John William Polidori. Co ciekawe jego „Wampir” (1819) powstał w tę samą słynną noc, 16 czerwca 1816 r., gdy w willi Diodati, Mary Shelley Wollstonecraft stworzyła literacki pierwowzór Frankensteina. Polidori pował zaś do życia lorda Ruthvena – bohatera „Wampira”, który miał w zamierzeniu być parodystycznym portretem lorda George`a Byrona, bliskiego przyjaciela i kochanka pisarza.

Arystokrata-wampir pojawia się także w powieści Thomasa Presketta Pressa (autorstwo nie zostało do końca ustalone) pt. „Wampir Varney lub krwawa uczta” (1847). Z kolei Joseph Sheridan Le Fanu, przedstawił w „Carmilli” ( 1897) wampirzycę - jeden z pierwowzorów filmowego motywu femme fatale.

Stoker tworząc „Draculę” nie wymyślił niczego od nowa. Wykorzystał ludową tradycję, literackie wzorce (zwłaszcza powieść Le Fanu wywarła na niego duży wpływ) i historyczne postaci do wykreowania najsłynniejszego wampira – hrabiego Draculi.

Po sensacji, jaką wzbudziło dzieło Stokera, Dracula trafił na teatralne deski. Stamtąd mógł trafić tylko na ekrany kin. Po raz pierwszy pojawił się jednak w zmienionej postaci i pod zmienionym imieniem jako graf Orlok w „Nosferatu – symfonii grozy” Friedricha Wilhelma Murnau z 1922 r.. Zmiany w scenariuszu Henrika Galeena wynikały z braku zgody na adaptację powieści Stokera, przez wdowę, Florence Stoker.

Nazwa „nosferatu” pochodzi od rumuńskiego słowa „necurat”, czyli „nieczysty”. Określano tym terminem złe duchy, których imienia nie chce się wymawiać. W języku greckim „nosferatu” kojarzy się ze słowem „nekros” – „trup”, oraz „nóstos” - „potwór”, oznaczałby zatem istotę, która nie umiera, ale dzięki pitej krwi zyskuje siły i odradza się. Film Murnau przyczynił się do uznania określenia „Nosferatu” synonimem wampira.

Graf Orlok występuje na ekranie zaledwie przez dziewięć minut. Wystarczy, żeby zapamiętać jego charakterystyczną przygrabioną sylwetkę o pajęczych nogach i rękach zakończonych długimi szponami. Orlok ma wielkie szpiczaste uszy, wydłużoną, łysą czaszkę, szczurze rysy twarzy, zapadłe oczy, wąskie wargi, z których wystają dwa długie przednie zęby (u Murnau wampir kąsa jedynkami – we wszystkich pozostałych filmach – trójkami). Porusza się cicho, jakby się skradał, wylania się z mroku zapowiadany przez wielki cień (kolejne odstępstwo od standardowego wizerunku wampira), sunie powoli, by nagle zbliżyć się i spotężnieć. Wielu znawców tematu uważa, że bohaterowi Murnaua bliżej do hrabiego Varneya z powieści Pressa niż Stokerowskiego Draculi.

Rolę Nosferatu zagrał Max Schreck. Podobno Murnau na widok aktora, stwierdził, iż ten jest wystarczająco brzydki, że nie potrzebuje charakteryzacji. Jedynym "upiększeniem" były sztuczne zęby i spiczaste uszy. Kreacja Shrecka (jego nazwisko oznacza "strach") stała się ważną częścią legendy filmu. Aktor miał rzekomo nie wystąpić w żadnym innym obrazie. W rzeczywistości wystąpił w ponad pięćdziesięciu filmach, choć zapamiętany został tak naprawdę dzięki roli grafa Orloka. Zwolennicy legendy dzieła Murnaua zwracali uwagę, iż podczas całego filmu aktor ani razu nie mrugał powiekami. Na dodatek w jednej ze scen powstawał z trumny pod idealnym kątem prostym - jak twierdzili - bez pomocy jakiejkolwiek techniki. Zwieńczeniem złowieszczej legendy "Nosferatu..." okazał się pochodzący z 2000 r. film E. Eliasa Merhige`a pt „Cień wampira” opowiadający o tym, co (podobno) wydarzyło się na planie obrazu Murnaua. Wedle twórców filmów, Schreck, w interpretacji Willema Dafoe, zawarł z Murnau (John Malkovich) specjalny kontrakt: w zamian za występ na ekranie - możliwość wyssania krwi pięknej aktorki Grety Schröder (Catherine McCormack).

W 1979 roku Werner Herzog powrócił do wersji Murnau filmem „Nosferatu- wampir”. Był to powrót niemal werystyczny – reżyser odnalazł nawet kompleks gotyckich kamieniczek w Lubece, które sfilmowane zostały w oryginale. Herzog był zrozpaczony, kiedy grający Nosferatu Klaus Kinski niknął w bramie domu z lewej, a nie z prawej strony jak u Murnaua Niewątpliwie wersję z 1979 roku można uznać za hołd oddany klasycznemu dziełu niemieckiego kina. Ale także udaną próbę reinterpretacji bohatera oryginału.

Nosferatu w filmie z 1922 r. był potworem, uosabiał zło absolutne, ujawniał dwoistość ludzkiej natury. U Herzoga wampir jest istotą cierpiącą. Cierpi z powodu głodu krwi, samotności, świadomości swego losu, tęsknoty za śmiercią. Zmęczonym głosem mówi: „Śmierć nie jest najokrutniejsza, bo gorsze może być wieczne trwanie, niemożliwość śmierci” . Jest postacią głęboko ludzką w swym cierpieniu, egzystencjalnym udręczeniu, w marzeniu o wiecznym odpoczynku.

Najsłynniejszy filmowy wizerunek Stokerowskiego bohatera przyniósł jednak dopiero pochodzący z 1931 r. film Toda Browninga „Dracula”. Wytwórnia Universal reklamowała obraz jako: „najdziwniejsza historię miłosną ze wszystkich znanych” . Początkowo rolę tytułową miał zagrać Lon Chaney, lecz jego śmierć pokrzyżowała plany producentom. Na ekranie wystąpił Bela Lugosi, który odtwarzał postać Draculi w teatralnej adaptacji powieści Stokera, autorstwa Hamiltona Deanea i Johna L. Balderstona. Za podstawę scenariusza posłużyła nie powieść, a sztuka, do której za 40 tys. dolarów Universal nabył prawa..

Lugosi był węgierskim emigrantem, urodzonym w 1882 jako Blaskó Béla Ferenc Dezső w Lugos (obecnie Lugoj w Rumunii). Do Ameryki przybył po stłumieniu rewolucji w 1918 r. nie znając angielskiego, którego zresztą nigdy w sposób zadawalający nie opanował. W trakcie zdjęć do „Draculi” uczył się tekstów fonetycznie na pamięć, co było powodem zwolnionej artykulacji, w której wyraźnie pobrzmiewał obcy akcent. Nieoczekiwanie językowe niedoskonałości jeszcze bardziej wzmocniły wrażenie niesamowitości bohatera Lugosiego To właśnie jego kreacji film Browninga, który najpewniej zostałby zapamiętany jedynie jako pierwszym dźwiękowy horror z dialogami, ocalał od zapomnienia. Hrabia Dracula jest wytwornym arystokratą, przystojnym mężczyzną ( Węgier miał 1.85 cm wzrostu) i charyzmatyczną postacią. Ubrany w charakterystyczną czarną powłóczystą pelerynę, za łagodnym uśmiechem, skrywał złą siłę, która nie potrzebowała żadnej otoczki (nawet sztucznych kłów), by budzić grozę. O ile Nosferatu był fizycznie odrażającym, bezlitosnym zabójcą, o tyle Dracula Lugosiego był eleganckim rozpustnikiem, uwodzącym swe ofiary, emanujący nieodpartym erotyzmem i jawnym pożądaniem.

A jednak wielu miłośników horroru wyżej ceni wersją hiszpańskojęzyczną wyreżyserowaną przez George Melforda.. Realizowano ją równocześnie z filmem Browninga - gdy ekipa anglojęzycznego „Draculi” opuszczała wieczorem plan zdjęciowy, pojawiała się ekipa Melforda Film jest dziś praktycznie zapomniany, ale ma opinię bardziej wyuzdanego, dzikszego, gorętszego. Carlos Villarias ochoczo wgryzał się w szyje pięknych Latynosek, a twórcy nie unikali zbliżeń pokazujących kły wampira zatapiające się w ciele ofiar.

Sukces „Draculi” sprawił, że w Hollywood pojawiły się kolejne filmy o transylwańskim wampirze: „Znak wampira” (1935 – z Belą Lugosim, w roli hrabiego Mory), „Córka Draculi” (1936, z Glorią Holden w tytułowej roli), „Syn Draculi” (1943, z Lonem Chaneyem jr.) oraz „Dom Draculi” (1945, z Johnem Carradinem). Sam Lugosi jeszcze tylko raz w karierze zagrał postać, która przyniosła mu sławę – w komedii „Abbott i Costello spotykają Frankensteina”(1948).

Na kolejne charyzmatyczne wcielenie hrabiego trzeba było poczekać aż do 1958 r., kiedy Terence Fisher zrealizował w angielskim studiu Hammer „Draculę”. Christopher Lee, odtwórca roli hrabiego, twierdził, ze nie oglądał filmów z Belą Lugosim, szukał natomiast inspiracji w powieści Stokera. Dracula w jego interpretacji jest zarówno zmysłowym uwodzicielem, wytęsknionym kochankiem, jak i krwawym oprawcą. Wyróżniała go także sugestia „nieludzkości”, której aktor doszukał się w powieści. Jego wampir porusza się ze zwierzęcą szybkością, ma w sobie coś dzikiego, nieokiełznanego. Wrażenie sprawiają też sceny „przebudzenia Draculi”, odwołujące się do „Gabinetu dr. Caligariego”. Lee nagle szeroko otwiera nabiegłe krwią oczy przy całkowitym bezruchu twarzy. Warto, ponadto zauważyć, że tym razem nie zrezygnowano z widoków kłów przebijających smukłe szyje pięknych kobiet. Krew plami ciała ofiar, zostaje na wargach wampira. To znamienna cech obrazów ze studia Hammer - upodobanie do krwawych efektów i makabry.

Lee jeszcze pięć razy powtórzył rolę wampira w filmach wytwórni Hammer. Zagrał w: „Dracula, książe ciemności” (1966), „Dracula powstał z grobu” (1968), „Ukąszenie Draculi” (1970), „Posmakuj krwi Draculi”(1970), oraz w „Diabelskie rytuały Draculi” (1974).

Kolejny warty uwagi portret Księcia Ciemności pochodzi z filmu Johna Badhama, „Dracula” z 1979 r.. Frank Langella stworzył hollywoodzki wzorzec hrabiego wampira – demonicznego kochanka w stylu bajronicznym. Otaczała go aura tajemnicy, smutku, zmysłowego napięcia i erotycznej prowokacji. Kiedy Dracula mówi: „Potrzeba mi twojej krwi”, to jakby wyznawał miłość i wyrażał swoje pożądanie. Po raz pierwszy w kinowej karierze Księcia Ciemności scena wyssania krwi ma charakter wyrafinowanej sceny miłosnej (oszczędzono widzom widoku zatapiających się w szyi kłów), łączącej w sobie przemoc z rozkoszą, życie ze śmiercią.

W 1992 r. po postać wampira sięgnął Francis Ford Coppola. Realizacja wartego 40 milionów dolarów „Draculi” stanowiło spore ryzyko. Zadłużenie studia filmowego Coppoli, Zoetrope sięgało 27 milionów dolarów – ewentualna klapa filmu przypieczętowałaby bankructwo firmy. Na szczęście obraz Coppoli spodobał się publiczności – na świecie zarobił 200 milionów dolarów. Spodobał się także Amerykańskiej Akademii Filmowej, która nagrodziła film statuetkami Oscara za: kostiumy, charakteryzację oraz efekty i montaż efektów dźwiękowych (wspólne wyróżnienie).

A jednak „Dracula” podzielił widzów. Przede wszystkim wbrew oryginalnemu tytułowi – „Bram Stoker`s Dracula”, obraz nie stanowił wiernej adaptacji powieści. Reżyser wprowadził wiele znaczących zmian. Książe Ciemności, zagrany przez Gary`ego Oldmana, jest Vladem Tepesem, który po samobójczej śmierci żony Elisabety, profanuje ołtarz i rzuca bluźnierstwo („Powstanę z własnego grobu”), a następnie wyrusza w trwające czterysta lat poszukiwania reinkarnacji ukochanej kobiety. Jedyną racją trwania Draculi jest pamięć o zmarłej żonie oraz miłość do Miny – nowego wcielenia Elisabety. „Miłość nigdy nie umiera” – głosiło jedno z haseł promujących film. Książe Ciemności zyskał również zdolności kameleona. W filmie pojawiał się pod postacią średniowiecznego rycerza, wiekowego starca, fircykowatego dandysa, wilkołaka, wilka, mgły, nietoperza i stada szczurów. We wszystkich wcieleniach był groteskowy, mało pociągający. Na próżno szukać w nim metafizycznego niepokoju potępionej duszy, egzystencjalnego dramatu istoty skazanej na wieczne trwanie, hipnotyzującego erotyzmu. Postać Draculi interpretowano jako symbol odrzucenia rycerskiej tradycji Zachodu, kojarzono z AIDS, emigracją ze Wschodu i innym zagrożeniami, jakie niesie współczesna cywilizacja.

Interesująco wypadł natomiast Książe Ciemności w jednym z najnowszych swoich wcieleń w „Draculi 2000” Patricka Lussiera. W filmie jest nim przystojny Gerard Butler, dwudziestolatek, z chłopięcą buzią i burzą loków. Ubrany w T-shirt, czarne dżinsy i długi do ziemi czarny płaszcz jest Draculą uwspółcześnionym. Żądza krwi (nie oszczędza nawet mężczyzn) czyni go typem seryjnego mordercy – bohaterem goniącej za sensacją bulwarowej prasy. Ale twórcy nadają postaci głębszy wymiar. Dracula okazuje się być reinkarnacją Judasza Iszkarioty. Za srebrniki zdradził Jezusa, ale w momencie samobójstwa urwała się wisielcza pętlą. Odrzucony przez Boga, wędruje po świecie, pijąc krew Bożych owieczek i nienawidząc Jezusa.

Jak do tej pory ostatnie wcielenie Księcia Ciemności możemy oglądać w obecnym właśnie na polskich ekranach filmie Gary`ego Shore`a, „Dracula: Historia nieznana”(2014). W obrazie tym, będącym próbą połączenia widowiskowego kina historycznego z efektowną fantasy, słynny wampir jest wołoskim księciem, Vladem IV Tepesem, który musi stawić czoła potężnej armii tureckiego sułtana. Wobec przeważającej siły wroga, książę godzi się na desperacki krok. Odwiedza ukrytą pośród transylwańskich gór siedzibę wampira i w zamian za swą duszę, zyskuje nieśmiertelność, nadprzyrodzoną moc i, rzecz jasna, głód krwi. Obraz Shore`a to typowe współczesne kino rozrywkowe, wydaje się jednak znamienne dla naszych czasów, że filmowa biografia arystokraty-wampira zatoczyła koło, powracając do źródeł. Choć wszystko zostało powiedziane, nie znaczy to, że nie można tego powiedzieć jeszcze raz.

Hrabia Dracula przez dziesiątki lat istnienia na ekranach kin, a z czasem telewizorów, zmieniał wiek i wygląd. Użyczali mu go - prócz już wymienionych – także Denholm Elliott, Peter Fonda, George Hamilton, Louis Jordan, Udo Kier, Leslie Nielsen, David Niven, Jack Palance i inni. Dracula bywał na ekranie: Turkiem ( „Dracula w Istambule”, 1953), Japończykiem ( „Jezioro Draculi”, 1971), Chińczykiem ( „Dracula: Kartki z pamiętnika dziewicy”, 2002), Pakistańczykiem ( „Dracula w Pakistanie”, 1967). Zmieniał kolor skóry – „Blacula” (1972), a nawet płeć – „Hrabina Dracula” (1971), „Mama Dracula” (1980). Jedno jednak zawsze pozostawało niezmienne – żądza krwi, która zapewniała mu wieczne trwanie. I wciąż na nowo odradzająca się fascynacja widzów. Dzięki niej Dracula kontynuuje swój ekranowy żywot. Nic nie wskazuje, by zbliżał się jego zmierzch.

Podziękowania za cenne uwagi dla Magdy D.

Niniejszy tekst jest poszerzoną wersją artykułu, „Dracula: Galeria powtorów”, który ukazał się w magazynie „Czachopismo”.



HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy
HO, Publicystyka - DRACULA: Portret filmowy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -