Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Hity i kity 2014 według redakcji HO

Ireneusz Gajek i Łukasz Radecki

Zawodowi malkontenci lubujący się w krytykanctwie stwierdzą zapewne, iż w 2014 roku na niwie filmowego horroru nie powstało nic, co zachwyciłoby i nie dało o sobie zapomnieć na długie lata. Trudno się dziwić tak postawionej tezie, bo z punktu widzenia miłośnika kina grozy znad Wisły jego ukochany gatunek to przede wszystkim gładkie i nieźle skrojone, ale pozbawione oryginalności i drapieżności filmy amerykańskie. Czy to znaczy, że w kontekście celuloidowej makabry rok 2014 należy uznać za porażkę? Późno bo późno, ale Redakcja Horror Online postanowiła pochylić się nad horrorami mającymi premierę w poprzednim roku i wybrać z nich te, o których jednak powinno się mówić, jak i te, które tak naprawdę nigdy nie powinny powstać.


Piąte, ostatnie miejsce w naszym zestawieniu zajął film „Annabelle” w reżyserii Johna R. Leonettiego. Rzecz jasna nigdy byśmy nie zobaczyli w kinie perypetii opętanej lalki gdyby nie „The Conjuring” Jamesa Wana. Dlaczego ów film zdobył uznanie redaktorów? Opowieść ujęła przede wszystkim swą klasyczną formą – tradycyjnym sposobem narracji, umiejętnym zastosowaniem najprostszych rozwiązań fabularnych, precyzyjnym dawkowaniem napięcia i, co najważniejsze, oddziałującą na wyobraźnię kreacją klimatu rodem z lat 60. Z jednej strony Leonetti korzysta ze wszystkich technicznych nowinek, jakie dostępne są we współczesnym kinie, z drugiej jednak w „Annabelle” co i rusz natknąć się możemy niemal na cytaty z klasycznych i kultowych już horrorów.

Na czwartym miejscu w naszym zestawieniu znalazł się jedyny film z Azji - „Shackled” w reżyserii indonezyjskiej reżyserki Upi Avianto. Artystka motywy charakterystyczne dla najlepszych filmów Romana Polańskiego i Davida Lyncha przefiltrowała przez wrażliwość Azjaty żyjącego wśród kilkuset rożnych grup etnicznych, z których każda ma swoją bogatą i unikalną kulturę. Co ważne, Avianto mimo licznych inspiracji stworzyła film nie tylko oryginalny („oryginalny horror” – brzmi prawie jak oksymoron) i emocjonujący, ale także niełatwy w interpretacji przez zawartą w nim symbolikę.

Na najniższym stopniu podium znalazł się serial, który tylko z pozoru nie ma nic wspólnego z horrorem. Mam tu na myśli słynną już produkcję HBO „True Detective” autorstwa urodzonego w Luizjanie Nica Pizolatto. Co prawda w niespiesznie opowiadanej historii nie zaskoczy nas tu żadne monstrum rodem z horrorowego bestiariusza, ale wizja świata odartego z wartości, w którym prymitywne chrześcijaństwo wojuje z pogańskimi wierzeniami angażuje o wiele bardziej niż niejeden przepełniony okrucieństwem film grozy. „True Detective” to opowieść, która przez swoją unikalność i złożoność da się porównać jedynie do kultowego „Miasteczka Twin Peaks” Davida Lyncha. I tak jak przed laty widzowie zadawali sobie pytanie „Kto zabił Laurę Palmer?”, tak po emisji kolejnych odcinków serialu Nica Pizolatto internauci z iście detektywistycznym zapałem próbowali się dowiedzieć, kim lub czym jest Król w Żółci. Fenomenalny serial wzbudził także zainteresowanie dwoma zapomnianymi twórcami literackiej grozy - Ambrosem Gwinnettem Biercem oraz Robertem Williamem Chambersem (jeden z ulubionych pisarzy Howarda Phillipsa Lovecrafta), twórczością których inspirował się Nic Pizolatto.

Czas na miejsce drugie. W rezultacie głosowania redaktorów Horror Online zdobył je australijski film „The Babadook” autorstwa Jennifer Kent. Jest to kolejny film w naszym zestawieniu, którego siła drzemie w realizacyjnej ascezie i twórczym zapatrzeniu się na klasyków. Nakręcony za niewielkie pieniądze film straszy, i to mocno, wręcz zmusza do kibicowania dwojgu głównych bohaterów, a widzom obeznanym z historią kina dostarczy mnóstwo zabawy w poszukiwaniu źródeł inspiracji (choćby „Wstręt” i Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego czy filmy Georgesa Mélièsa). „The Babadook” przywraca także należne miejsce literaturze, która przez wieki była źródłem natchnienia, wiedzy, a wielu odbiorcom nadawał sens ich życiu. Inni jednak w „treningu wyobraźni”, czyli w lekturze, widzieli zagrożenie, czy to dla jednostek (jak w przypadku bohaterów filmu Jennifer Kent), czy dla całych społeczeństw („Fahrenheit 451”).

Za najbardziej wartościowy i najlepszy horror roku 2014 redaktorzy Horror Online wybrali „Starry Eyes” w reżyserii Kevina Kolscha i Dennisa Widmyera. Ten meta-horror odczytywać można na wiele sposobów – jako satyrę na amerykański światek filmowy, przypowieść o konsekwencjach dążeń do bycia na świeczniku za wszelką cenę, wreszcie jako historię o działaniach hermetycznych grup religijnych. Ale „Starry Eyes” to także znakomitego, krwawego, momentami wręcz bestialskiego horroru. Duetowi reżyserskiemu Kevin Kolsch-Dennis Widmyer udało się znaleźć w nim miejsce na satanizm, naprawdę mocne i bardzo krwawe sceny mordów, body horror zapożyczony z najlepszych filmów Cronenberga, a także mroczny oniryzm rodem z filmów Davida Lyncha. „Starry Eyes” to kolejny w naszym zestawieniu hołd złożony kinu grozy z lat 70. i 80. Napięcie, klimat i suspens kreuje nie efekciarstwo i miliony dolarów wydane na efekty specjalne, a przekaz, który jedynie uwiarygodniają starannie dobrana i po mistrzowsku wykonana oprawa wizualna wielu scen. Gdyby tą drogą miało pójść amerykańskie kino grozy, niewątpliwie mielibyśmy wtedy do czynienia z prawdziwym renesansem gatunku. Śmiem jednak twierdzić, iż w najbliższym czasie nasze kina nawiedzi jeszcze większa ilość sequeli, remake’ów i miałkich widowisk podobnych do dziełek pokroju „The Pyramid” Grégory’ego Levasseura.

Niekwestionowanym „zwycięzcą” w kategorii „Najgorszy horror 2014 roku” został „Dracula Untold” autorstwa Gary’ego Shore’a. W jego produkcję zainwestowano ok. 70 mln dolarów (za te pieniądze można by nakręcić kilka, a może nawet kilkanaście innych, podobnych do „Starry Eyes” filmów), musiało więc być głośno, pompatycznie i z przytupem. Hollywoodzcy scenarzyści za nic sobie wzięli kanoniczną opowieść Brama Stokera i historię Vlada Drakuli skroili na potrzebny współczesnego gimnazjalisty. Powstał film dynamiczny i widowiskowy, ale całość odarto z klimatu charakterystycznego wiktoriańskiej powieści grozy, a co gorsza, żeby było non stop do przodu, autorzy postanowili zrezygnować z logiki i jakichkolwiek umocowań historycznych, w związku z czym „Dracula Untold” bardziej przypomina film fantasy niż horror.

Redaktorzy Horror Online bardzo nisko ocenili także film „Ouija” Stilesa White'a. To kolejna do bólu schematyczna opowieść, którą pisano i tworzono z myślą o milionach nastoletnich odbiorców lubujących się w patrzeniu na swoich niezbyt rozgarniętych rówieśników zabijanych przez nadnaturalne zło. Groza w szczątkowych ilościach niby jest, ale fabularny schematyzm i odwołanie się do najbardziej zgranych form wpływania na emocje widza powodują, iż dotrwanie do finału zakrawa niemalże o heroizm. „Ouija” to encyklopedyczny przykład cynicznego skoku na kasę.

Z bólem serca ogląda się także filmową interpretację „Rosemary's Baby” autorstwa Agnieszki Holland. Historię młodego małżeństwa wpadającego w sidła satanistycznej sekty znają wszyscy. Polka wyprała ją z symboliki, intrygujących kontekstów, a nade wszystko z sieci subtelnych dwuznaczności, dzięki którym Roman Polański z prostej historyjki autorstwa Iry Levina uczynił arcydzieło. Holland postanowiła nakręcić horror, ale zrobiła to w sposób, w jaki horrorów się nie kręci – przezroczysty, bezpłciowy i nużący. Wizualnie wygląda ładnie, ale napięcia w nim tyle co kot napłakał. A szkoda, bo po Agnieszce Holland – specjalistce zarówno od kina ambitnego („W ciemności”) jak i od solidnej rozrywki („The Wire”, „House of Cards”) – można było spodziewać się o wiele, wiele więcej.

Hity:

Starry Eyes [2014] reż. Kevin Kolsch i Dennis Widmyer
Babadook [2014] reż. Jennifer Kent
True Detective [2014] twórca Nic Pizolatto
Shackled [2014] reż. Upi Avianto
Annabelle [2014] reż. James Wan

Kity:

Dracula Untold [2014] reż. Gary Shore
Ouija [2014] reż. Stiles White
Rosemary's Baby [2014] reż. Agnieszka Holland


W dziale literackim pierwsze miejsce bezsprzecznie zajął Joe Hill ze swoją niezwykłą „NOS4A2”. Jak sądzą niektórzy, króla horroru nie da się zdetronizować, można mówić jedynie o sukcesji i oto mamy w dłoniach najlepszy na to dowód. Hill z pozornie znanych i wyświechtanych motywów tworzy niebanalną, choć niepozbawioną drobnych wad powieść, która spokojnie przewyższa ostatnie dokonania jego ojca. Z radością z całą redakcją obserwujemy rozwój autora i zgadzamy się z Mariuszem Juszczykiem, że teraz będziemy porównywać książki Kinga do dzieł jego syna, nie odwrotnie.

Drugie miejsce przypadło „Ostatniemu Pasażerowi” Manuela Loureiro, klimatycznemu ghost story, skrojone według najlepszych zasad gatunku. Autor, podobnie jak Hill, korzysta z klasyki gatunku, by stworzyć zaskakująco przemyślaną i dojrzałą powieść, na której wielu może uczyć się warsztatu. Jest to tym bardziej zaskakujące, że utwór jest dopiero czwartą książką w dorobku hiszpańskiego pisarza, który tym samym budzi w nas ogromne nadzieje na przyszłość.

Trzecie miejsce przypadło „Demonologowi” Andrew Pypera. Wielowątkowa, złożona i wielowarstwowa powieść zabiera czytelnika w świat głębokich przemyśleń i nawet po skończonej lekturze zostawia furtki, które da się zamknąć zależnie od nastawienia odbiorcy. To niezwykły horror psychologiczny, który miesza się z powieścią drogi, ale także dramatem ateisty, który utracił kogoś bliskiego. Jak widać, redakcja postawiła w tym roku na książki niebanalne i niejednoznaczne. Tym samym miała też problem z wyróżnieniem utworów, które w szczególny sposób okazałyby się rozczarowujące, bowiem pojawiły się jedynie pojedyncze głosy odnośnie zaledwie dwóch książek. Dlatego też kitów literackich w tym roku nie przyznajemy.





HO, Publicystyka - Hity i kity 2014 według redakcji HO
HO, Publicystyka - Hity i kity 2014 według redakcji HO
HO, Publicystyka - Hity i kity 2014 według redakcji HO
HO, Publicystyka - Hity i kity 2014 według redakcji HO
HO, Publicystyka - Hity i kity 2014 według redakcji HO
HO, Publicystyka - Hity i kity 2014 według redakcji HO
HO, Publicystyka - Hity i kity 2014 według redakcji HO
HO, Publicystyka - Hity i kity 2014 według redakcji HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -