Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



GROZA NA SZKLANYM EKRANIE

gościnnie: Łukasz Zbrzeźniak

Historia telewizji nieodłącznie powiązana jest z horrorem. Strach to uczucie o bardzo intymnym charakterze, najlepiej przeżywane w samotności. Trudno sobie wyobrazić bardziej intymne otoczenie od zacisza własnego salonu rozświetlanego jedynie przez blask ekranu telewizora, gdy zza szczelnie zamkniętego okna ledwie docierają odgłosy zewnętrznego świata.


Inwazja na domowe zacisze

Każda historia ma swój początek, nie inaczej jest z tą, którą spróbuję przybliżyć w tym artykule, aby wyznaczyć pierwszy punkt na osi czasu opisującej obecność grozy na małym ekranie musimy cofnąć się o ponad pół wieku. Początki serialowego horroru wywodzą się od radiowych słuchowisk, niezwykle popularnych w latach 40. w USA. Wszystko rozpoczęło się od „Lights Out” - antologii opowieści bazujących na historiach stworzonych przez Nathaniela Howthorne’a czy Edgara Allana Poe. Format okazał się dużym sukcesem i ukazywał się przez kilka kolejnych sezonów. Telewizje zaczęły widzieć duży potencjał w cotygodniowych opowieściach z dreszczykiem, a legendy kina grozy takie jak Alfred Hitchcock czy Boris Karloff angażowały się w ich popularyzację. Reżyser Psychozy w ramach autopromocji prowadził z dużym sukcesem cykl „Alfred Hitchcock przedstawia”, mieszaninę charakterystycznego dla twórcy czarnego humoru i morderczego szału. Cykl gościł na ekranach przez dziewięć kolejnych sezonów począwszy od roku 1955.

Apogeum popularności telewizyjnych antologii przypadła na drugą połowę lat 50. Universal Pictures właściciel praw do klasycznych monster movies postanowiło odkurzyć je i ponownie spopularyzować Drakulę, Frankensteina czy Niewidzialnego Człowieka wśród młodszego pokolenia za pośrednictwem małego ekranu. W październiku 1957 wyemitowano pierwszy odcinek cyklu „Shock Theatre” w ramach, którego wyemitowano 52 klasyczne filmy studia. Wszystkie poprzednie dokonania przyćmił program, który zadebiutował w 1959 roku i przeniósł telewizyjny horror w inny wymiar, wymiar wyobraźni, w miejsce zwane „Strefą Mroku”.

Inny wymiar telewizyjnego horroru

Początki telewizji to czas prób ugruntowania jej tożsamości i szukania właściwego kształtu i sposobu działania. Pierwsze programy opierały się na nieskomplikowanych koncepcjach, z końcem dekady telewizja zaczęła dojrzewać i krzepnąć. Dla horroru oznaczało to debiut programu, który okazał się kamieniem milowym dla rozwoju gatunku – „Strefy Mrok”u Roda Sterlinga.

Historia tego programu o mały włos nie zakończyła się jeszcze zanim na dobre się rozpoczęła. Twórcy po stworzeniu pilotażowego odcinka przekazali go do oceny szefom stacji CBS w roku 1958, został on jednak odrzucony. Na szczęście dla każdego fana horroru rok później zmienili zdanie i serial dostał zielone światło. Rod Sterling odpowiadał za historie, był także narratorem i twarzą programu, stworzył program będący połączeniem elementów horroru, science fiction i fantastyki. W opowieściach ze „Strefy Mrok”u nic nie było takie jakim się na początku wydaje, a charakterystyczne fabularne zwroty akcji pod koniec każdego odcinka sprawiały, że widzowie z niecierpliwością oczekiwali na kolejne odcinki, regularnie powracając przed ekrany co tydzień.

„Eye of the Beholder” czy „Terror at 20000 Feet” niemal z miejsca zyskały sobie miano klasyków, sprytnie komentując ówczesną rzeczywistość, ale też wzbudzając dreszcz strachu przebiegający wzdłuż kręgosłupów widzów. Rod Sterling tworzył w ten sposób historię telewizyjnego horroru aż do roku 1964 kiedy to drogi twórcy i CBS gwałtownie się rozeszły. Przyczyny tego wydarzenia do dziś pozostają niejasne, z jednej strony stojący na czele stacji prezes James Aubrey twierdził, że program przy niezwykle rozdmuchanym budżecie nie przyciąga przed ekrany proporcjonalnie dużej liczby widzów, Rod Sterling zaś odpowiadał, że to on zrezygnował ze stacji, a nie stacja z jego programu. Po zakończeniu współpracy z CBS do Sterlinga zwróciła się ABC, która chciała nawiązać z nim współpracę i wskrzesić cykl pod nową nazwą „Witches, Warlocks and Warewolves”. Odmówił on jednak i do 1969 roku zaliczył krótki rozbrat ze światem horroru.

Wielki sukces „Strefy Mroku” nie uszedł uwadze innych stacji, które chciały zmonetyzować sukces serii na własny rachunek. Wielu starało się imitować styl programu stworzonego przez Sterlinga, udało się nielicznym. Najbardziej znanym programem w mniejszym lub większym stopniu inspirowanym „Twilight Zone” był produkowany przez ABC serial „The Outer Limits”. Opierał się on w większym od pierwowzoru stopniu na science fiction, nie zmieniło to jednak faktu, że podobnie jak dziecko Roda Sterlinga dostarczał widzom dreszczu grozy.

Telewizyjny horror do połowy lat 60 pozostawał w objęciach wypróbowanej formuły antologii jednak wkrótce miało się to zmienić. Producenci zaczęli szukać nowych rozwiązań, które przyciągną widzów przed ekrany.

Opera mydlana z dreszczykiem

W roku 1964 na ekranach zadebiutowały dwa seriale o bardziej spójnym od antologii charakterze fabularnym, seriale bliższe współczesnemu rozumieniu tego terminu. „Rodzina Addamsów” i „The Munsters” zmieniły sposób tworzenia telewizyjnej grozy. Oba formaty przyjęły lekko komediowy charakter, tak odmienny od tego tworzonego w ramach antologii. „Rodzina Addamsów” kręcona dla ABC opierała się na popularnej od roku 1938 serii komiksów stworzonych przez Charlesa Addamsa. „The Munsters” produkowane przez Universal dla CBS parodiowało postacie stworzone przez studio, tworząc coś na kształt sitcomu z potworami w roli głównej. Oba seriale gościły na ekranach przez dwa sezony i na zawsze zmieniły postrzeganie horroru na małym ekranie.
Śmierć „Rodziny Addamsów”, nie pozostawiła po sobie próżni na ekranach ABC na seriale z motywami grozy. W roku 1969 zadebiutowała najbardziej znana opera mydlana spod znaku grozy – „Dark Shadows”. Jak na ironię stało się to niemal przez przypadek. Początkowo była to tylko opera mydlana w gotyckim klimacie, jednak w drugim roku emisji twórcy przedstawili widzom postać wampira Barnabasa Collinsa. Od tego momentu serial dryfował w kierunku ponadnaturalnych zjawisk. Oglądalność poszybowała w górę, a format przez sześć lat obecności na ekranach doczekał się ponad 1200 odcinków i wiernej rzeszy fanów.

Mimo to Rod Sterling po raz kolejny spróbował zainteresować widzów antologią grozy. W 1969 roku zadebiutował program „Night Gallery” spadkobiercę tradycji „Strefy Mroku”. W przeciwieństwie do pierwowzoru nowy program Roda Sterlinga koncentrował się na kilku krótszych historiach przedstawianych w każdym odcinku, pozwolił także zadebiutować w roli reżysera jednego z segmentów późniejszemu twórcy „Parku Jurajskiego” czy „Listy Schindlera” Stevenowi Spielbergowi.

Horror na małym ekranie w latach 70. musiał zmagać się z konkurencją ze strony kina, które pozwalało sobie na coraz więcej i było ograniczane przez mniej czynników oraz z cenzurą wewnętrzną sieci telewizyjnych, które za wszelką cenę unikały kontrowersji. Horror na szklanym ekranie znalazł jednak sposób żeby nie tylko przetrwać, ale także przede wszystkim w dalszym stopniu się rozwijać.

Jak straszyć i nie zrazić do siebie ludzi

Lata 70. dla kinowej grozy były okresem wielkiej zmiany i krokiem w lepsze czasy. Odejście od zasad zawartych w Kodeksie Haysa oznaczały większą swobodę dla twórców filmów i jednocześnie kłopoty dla telewizyjnej grozy, ograniczanej wewnętrzną cenzurą stacji. Nagość i brutalność na dużym ekranie były na porządku dziennym, szklany ekran pozostał niemal purytański.

Ten okres w historii telewizyjnego horroru stał pod znakiem filmów kręconych na zlecenie stacji przeznaczonych na mały ekran. Przy ograniczonym budżecie po pierwsze priorytetem stał się nastrój i klimat. Efekty były często bardzo skrajne i na każdą perełkę przypadało „dzieło” o bardzo wątpliwej wartości artystycznej.

Zdecydowanie warto w tym czasie zwrócić uwagę szczególnie na postać Carla Kolchaka. Po raz pierwszy na ekranie pojawił się w filmie „The Night Stalker” – historii pogoni reportera za pewnym nadnaturalnym seryjnym mordercą. Obraz okazał się takim sukcesem, że już w roku 1974 na ekranach zadebiutował serial z Kolchakiem w roli głównej. Jeden sezon serialu wystarczył żeby już na zawsze odcisnąć niezacieralne piętno na gatunku i stać się dla Chrisa Cartera inspiracją do stworzenia serialu o parze agentów tropiących paranormalne zjawiska.
Kolchak był wyjątkiem od reguły. W tamtych czasach na ekranach królowały głównie filmy telewizyjne, okazjonalnie rozbijane na dwa odcinki jak w przypadku adaptacji „Miasteczka Salem” Stephena Kinga. Groza na małym ekranie zdawała się być w odwrocie.

Powrót z zaświatów

Lata 80. to powolny powrót do życia dla grozy na szklanym ekranie. Powrót do łask gatunkowi zapewniły ponownie antologie. Wytwórnia Hammer zaproponowała widzom cykl „Haammer House of Horror” przedstawiający swoje klasyczne filmy na małym ekranie. W USA za reanimowanie gatunku w telewizji zabrał się sam George A. Romero ze swoją antologią „Tales From the Darkside”. Porzucono model z gospodarzem zapowiadającym film, udało się także przeforsować bardziej odważny charakter prezentowanych historii. Pomysł okazał się sukcesem i niemal samodzielnie wyciągnął z niebytu cały gatunek w telewizyjnym wydaniu. W 1985 na ekrany w nowej odsłonie powróciła Strefa Mroku i cykl Alfred Hitchcock przedstawia. Raczkująca wówczas sieć FOX zaproponowała zaś widzom niedocenianą przez wielu serię „Warewolf”.

Paradoksalnie sukces pewnych marek na dużym ekranie przełożył się na ożywienie także w telewizyjnym horrorze. W drugiej połowie lat 80. na małym ekranie zadebiutował Freddy Krueger jako gospodarz własnego cyklu i „Piątek Trzynastego”, choć bez Jasona Voorheesa. „Freddy’s Nightmare” w formie antologii opowiadało historie mieszkańców okrytej złą sławą Elm Street. „Friday the 13th: The Series” poza nazwą nie miało za wiele wspólnego z kinowym pierwowzorem, jednak już samo hasło „Piątek Trzynastego” przyciągnęły przed ekrany całe rzesze widzów. Mimo początkowego zainteresowania seriale nie przetrwały rywalizacji z horrorem rodem z dużego ekranu.

Kino oraz zdobywające coraz szerszą popularność wypożyczalnie VHS zdawały się wbijać gwóźdź do trumny telewizyjnej grozy, na pomoc przyszły jednak sieci kablowe. Stacje takie jak HBO i Showtime miały wkrótce zmienić spojrzenie widzów na horror na małym ekranie, zapewniając niemal kinową jakość produkcji.

Nowe otwarcie

Rozwój sieci kablowych spowodował przeobrażenie horroru na małym ekranie, twórcy uwolnieni od cenzorskich nakazów sponsorów mogli sobie pozwolić na odważniejsze podejście do tematu. Prekursorem okazał się dzisiejszy hegemon rynku telewizyjnego – HBO.

Pierwsze próby Home Box Office w materii grozy to antologia „The Hitchhiker” będąca swoistym połączeniem „Strefy Mrok”u z suspensem rodem z filmów Alfreda Hitchcocka. Z końcem dekady zaskoczyli jednak widzów pomysłem, który zatrząsł całym gatunkiem. „Opowieści z Krypty” opierały się na komiksie o tym samym tytule, a rolę gospodarza pełnił upiorny Strażnik Krypty przedstawiający historię z każdego z odcinków. Połączenie humoru ze sporą dawką krwi i brutalności okazał się wielkim hitem stacji.

Tradycyjne stacje z bardziej poważnego podejścia do tematu ukierunkowały się jednak na młodszego widza. Seriale takie jak „Czy boisz się ciemności?”, „Eerie, Indiana – dziwne miasteczko”, czy wreszcie „Gęsia skórka” okazały się sporymi sukcesami i uwolniły twórców z niewoli rosnących wymagań dorosłych widzów rozpieszczanych przez kinowy horror. Próby zaskarbienia sobie sympatii dojrzalszego widza przegrywały z brakiem pomysłów i stosowaniem przestarzałych formatów. Nawet cieszące się względną sympatią adaptacje powieści Stephena Kinga takie jak „To” czy „Stukostrachy” nie polepszyły kondycji horroru w tradycyjnych stacjach. Sytuację odwrócił dopiero prawdziwy kulturowy fenomen, który przywrócił wiarę w grozę rodem z małego ekranu.

I want to believe

Jak już wcześniej wspominałem Kolchak mimo krótkiego życia na ekranie stał się źródłem inspiracji dla Chrisa Cartera, dwie dekady po debiucie niesfornego reportera tropiącego paranormalne zjawiska stacja FOX po raz pierwszy zaprezentowała widzom perypetie Agentów Muldera i Scully. Borykająca się z problemami w walce o widza stacja znalazła się w posiadaniu kury znoszącej złote jajka, która niemal w pojedynkę pozwoliła jej ugruntować pozycję ważnego gracza na rynku. „Z Archiwum X” z miejsca stało się hitem, mimo ukierunkowania głównie na teorie spiskowe związane z UFO dostarczało także przyzwoitej dawki strachu. Odcinki takie jak „The Host”, „Grotesque” czy „Tooms” na zawsze ugruntowały pozycję serialu wśród fanów kina z dreszczykiem.

Serial przetrwał na ekranach przez dziesięć sezonów, a zmagania bohaterów ze zjawiskami paranormalnymi doczekały się trzech kinowych filmów, serialowego spin-offu („Samotni Strzelcy”)oraz reaktywacji serii, która właśnie zmierza na ekrany telewizorów. Dobre scenariusze i urozmaicenie fabularne oparte na formacie sprawy tygodnia ożywiły gatunek.

Chociaż wydaje się, że przyszłość horroru na małym ekranie wydawała się łączyć z kablówkami, wkrótce okazać się miało, że jedna z raczkujących stacji powtórzy sukces hitu FOXa.

Fenomen w spódnicy

Buffy Summers zadebiutowała na ekranach w dość kiepskiej młodzieżowej komedii w roku 1992. Z tego powodu jej powrót na ekran w konwencji serialu pięć lat później nie był niecierpliwie oczekiwany. Serial zadebiutował w ramówce stacji WB Network, małej i niepopularnej wśród szerszej publiczności. Wkrótce okazało się, że przygody młodej pogromczyni wampirów przerosły wszelkie oczekiwania widzów, poważniejszy niż w pierwowzorze ton szybko zyskał sobie wielu sympatyków.

Buffy stała się fenomenem kulturowym, przeniesienie serialu na nawet mniej popularną antenę stacji UPN spowodowało w konsekwencji śmierć serialu. Mimo to jednak wierni fani pozostali zainteresowani przygodami nastolatki, a twórca serii Joss Whedon ósmy sezon serii opublikował w formie komiksu. Spin-off przygód Buffy, serial „Angel” doczekał się własnych sześciu sezonów.

Stacje zachęcone sukcesem Buffy zaczęły ponownie kierować seriale używające motywów rodem z kina grozy do nastoletnich widzów, a w szczególności do nastoletnich dziewcząt. Warto tu odnotować przede wszystkim sukces serialu „Czarodziejki”.

Fani grozy przeznaczonej dla dojrzalszego widza mogli skierować się głównie w stronę adaptacji prozy Stephena Kinga. Dla stacji ABC powstała nowa wersja „Lśnienia”, bliższa książkowemu oryginałowi, a w dwa lata później specjalnie dla tej samej stacji powstał scenariusz mini serialu „Sztorm Stulecia”.

Stacje eksperymentowały z podejściem do tematu, a na tym zyskiwał widz, który miał bogaty wybór tytułów. Serie „Dobro kontra Zło” czy telewizyjna wersja horroru komediowego „Wstrząsy”, czy antologia „Marzenia i Koszmary” oparta na tomie opowiadań Stephena Kinga odniosły umiarkowany sukces zdobywając niewielką, ale wierną rzeszę fanów.

Powróciła „Strefa Mroku”, pojawił się „Szpital Królestwo”, zadebiutował także serial „Supernatural”, który po dziś dzień cieszy się dużą popularnością, głównie wśród młodszych fanów. Wkrótce postarano się także o podłączenie pod popularność kinowych obrazów. Sposób okazał się prosty, zebrać najbardziej znanych twórców i zaproponować im stworzenie własnych mini historii przeznaczonych na mały ekran. Tak powstał cykl „Mistrzowie Horroru”.

Krótki rzut oka na listę nazwisk zaangażowanych w projekt sugeruje, że nie mógł się on nie udać. Tobe Hooper, Dario Argento, John Carpenter czy John Landis zagwarantowali zainteresowanie widzów i choć poszczególne elementy antologii różniły się poziomem całość okazała się względnym sukcesem. Podobnie było w przypadku serii NBC „Fear Itself”.

Koniec pierwszej dekady dwudziestego pierwszego wieku to głównie sukces serialu „Czysta Krew” -historii o wampirach pełnej krwi i seksu przeznaczonej dla dorosłego widza. To również okres kiedy pojawiły się pierwsze stacje poświęcone w pełni grozie takie jak Chiller czy MonstersHD.

Dla każdego coś miłego

Najnowsza historia horroru na małym ekranie to okres wielkiego urozmaicenia. Widz spragniony grozy ma szeroką gamę możliwości, niemal na każdym kanale można znaleźć co najmniej jedną pozycję związaną z horrorem.

Każdy związany z horrorem z pewnością kojarzy serial „The Walking Dead”, opowiadający o próbie ułożenia sobie życia przez małą grupę ludzi ocalałych z apokalipsy zombie. Powstał on na podstawie niezwykle popularnego komiksu o tym samym tytule i co tydzień przykuwa przed ekranami kilkumilionową rzeszę widzów. Wyróżnia się on nie tylko najwyższą jakością techniczną, ale również ciekawą fabułą i wyrazistymi postaciami oraz niezwykłą brutalnością. Na podstawie jego popularności powstał spin-off „Fear The Walking Dead” oraz niezwykle podobny w tematyce serial „Z Nation”.

Fenomenem okazało się także „American Horror Story”. Każdy sezon serialu przedstawia inną historię, połączone są one jednak osobami aktorów wcielających się w główne role. Sezony są dość nierówne, jednak zabieg z odstąpieniem od jednolitej historii dla całości serialu sprawia, że łatwo można wybrać rodzaj grozy odpowiadający akurat nam. Obecnie na ekranach możemy oglądać piąty sezon i wydaje się, że nie będzie on ostatnim.

Horror dla młodzieży także trzyma się mocno. Na podstawie tryumfu Czystej Krwi powstały kolejne seriale z mrocznymi krwiopijcami w roli głównej – „Pamiętniki Wampirów” i ich późniejszy spin-off „Originals” skierowany do młodszej, głównie kobiecej widowni. Dzielą one grupę docelową z nowościami na rynku seriali „Scream Queens” – slasherem w wersji dla nastolatek, oraz „Bitten” – historii o wilkołakach pełnej romansów i sercowych problemów.

Perełką w tym zestawieniu wydaje się być szczególnie serial „Penny Dreadful”. Oparty o klasyczne postacie z literatury grozy: Miny Harker z powieści Brama Stockera, Victora Frankensteina i stworzonego przez niego potwora, a także Doriana Greya. Oprócz klimatu, wciągającej fabuły, warstwy technicznej na najwyższym poziomie na wyróżnienie zasługuje głównie aktorstwo Eva Green, Josh Hartnett i Timothy Dalton gwarantują w tej sferze najwyższy poziom.

Współczesna telewizyjna groza czerpie całymi garściami z kinowych pierwowzorów. Podobnie do połowy lat 80. ponownie zwrócono się w kierunku przenoszenia popularnych formatów na mały ekran. Efekty są różne – od fatalnej wersji przygód braci Gecko w „Od zmierzchu do świtu” przez nijakiego „Draculę” z Jonathanem Rysem Meyersem w roli głównej, aż do bardzo dobrych ekranizacji „Hannibala”, „Krzyku” czy „Bates Motel”. W trakcie tworzenia jest natomiast „Ash vs. Evil Dead” oparty o trylogię „Martwego Zła” z Brucem Campbellem w roli głównej, wiele wspomina się także o pomyśle ponownego przeniesienia na mały ekran koszmarów znad jeziora Crystal Lake w telewizyjnym „Piątku Trzynastego”.

Jak widać groza jest nieodłącznie powiązana z małym ekranem. Mimo przejściowych trudności i konieczności dopasowywania się do ciągle zmieniających się okoliczności utrudniających życie twórcom telewizyjny horror ciągle trzyma się mocno. Każda dekada to inne podejście do tematu. Początki spod znaku antologii, faza środkowa i ukierunkowanie na telewizyjne filmy aż po współczesność naznaczoną ogromnym urozmaiceniem. Z optymizmem można zatem patrzeć w przyszłość gatunku na małym ekranie, nie zapominając jednocześnie o jego korzeniach. Dynamiczny rozwój telewizji, wierna grupa widzów, szeroki dostęp oraz większa możliwość zaskoczenia widza (żadna postać nie jest już nietykalna) powodują, że wydawać się może, że najlepsze jeszcze przed nami, a ta historia kończy się w tym momencie tylko na jakiś czas.



HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE
HO, Publicystyka - GROZA NA SZKLANYM EKRANIE

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -