Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata
część 1

Krzysztof Gonerski

Wiara w życie pozagrobowe, które staje się udziałem duszy wyzwolonej z doczesnej cielesności, ma charakter globalny. Bez względu na religię i wyznanie wizja nieśmiertelności człowieka realizowanej w innym wymiarze zawsze wydawała się kusząca i fascynująca. Śmierć nie kończyła ziemskiego żywota, a jedynie zmieniała jego charakter. Niemniej, aby zapewnić sobie pomyślność w przyszłym życiu, należało rozstać się z rzeczywistością doczesną nie tylko z czystym sumieniem, czy zgodnie z miejscowym obrzędem pogrzebowym, ale także w okolicznościach sprzyjających dalszej wędrówce duszy w zza światach. Z całą pewnością, o takiej sytuacji nie można było mówić w przypadku osób, które zmarły śmiercią gwałtowną lub tragiczną. Dusze ofiar morderstw, topielców, samobójców, martwych noworodków, kobiet zmarłych w czasie porodu, osób zmarłych w dniu ślubu i innych nieszczęśników, których dosięgła nieoczekiwana śmierć, czekała długa droga do bram raju. Krążyły one zawieszone między dwiema sferami: biologiczną a obrzędowo-magiczną, przybierając postać istot nadprzyrodzonych. Stawały się demonami pełnymi gniewu i zawiści o nagłe przerwanie ziemskiej egzystencji, objawiając swoją złość nękaniem, a nawet uśmiercaniem śmiertelników.


Demonom (gr. daimon - dosł. "ten, który coś rozdziela" lub "ten, który coś przydziela", także: "nadprzyrodzona potęga", "dola"; łac. demon) - przypisuje się zasadniczo dwa rodzaje pochodzenia: pochodzenie związane z osobami, które straciły życie w sposób gwałtowny i nietypowy oraz pochodzenie niezwiązane ze śmiercią, biorące swój początek ze sfery boskiej, nadprzyrodzonej, często łączonej ze zdegradowanymi bóstwami, nieosobowa mocą, ale też ze zwierzętami czy zjawiskami atmosferycznymi. W niniejszym artykule to właśnie demonom, które zrodziły się ze złych emocji i uczuć zmarłych tragicznie ludzi poświęcę najwięcej uwagi.

W kulturze pradawnych ludów można znaleźć niezliczone bogactwo postaci demonicznych, lecz opisując najciekawsze i najbardziej charakterystyczne z nich pozwalałem sobie czasem na małą niekonsekwencję uzasadnioną szczególnie interesującym przypadkiem nadprzyrodzonego stworzenia, niekoniecznie demonicznego i wrogiego ludziom. Forma artykułu nie mogła pomieścić, niestety, wszystkich godnych uwagi mitycznych postaci, stąd wybiórczości wywodu trudno było uniknąć. Niemniej starałem się przedstawić jak najwięcej mrocznych istot, niebezpiecznych dla ludzi, gdyż to te najczęściej dostarczają twórczej inspiracji pisarzom i filmowcom.

To tyle odautorskich uwag. Pora zagłębić się w świat nadnaturalnych istot - przerażających, czasem tylko groźnych, lecz zawsze wrogich śmiertelnikom.

Azja

Chiny*

Chińczycy wyróżniają około dwudziestu rodzajów duchów i demonów, a do tego są jeszcze setki innych odmian, które niekiedy trudno od siebie odróżnić. Zasadniczy podział istot nadnaturalnych dotyczy dwóch ich rodzajów: szeny, duchy dobre, oraz kuei, duchy złe. Te pierwsze reprezentują duchy przodków, których Chińczycy czczą. Starają się być dla nich gościnni: chętnie z nimi rozmawiają i stawiają im małe domowe ołtarzyki. Kuei są mrocznymi istotami, które kojarzą się z ciemnością, nieszczęściem i śmiercią. Często zostają nimi osoby zmarłe samobójczą śmiercią, stąd opowieści o nich nazywa się kuei-dam. Większość z nich znamy z koreańskich horrorów, m.in. z "Whispering Corridors", "The Wig". Z kuei można sobie dać radę w mniej krwawy sposób, nie są one bowiem zbyt rozgarnięte. Można je wywieść w pole podstępem czy oszustwem.

Znacznie gorsze bywają sziny Każdy szin ukazuje się w ściśle określonym dniu, co tworzy pewien powtarzający się cykl. Jako że duchów jest sześćdziesiąt, cykl ukazywania się duchów po kolei liczy sześćdziesiąt dni i powtarza się bez końca. Aby obłaskawić złe sziny Chińczycy stawiają przed domami ofiary z ciasteczek z wypisanymi prośbami, by czcigodne bezdomne duchy przyjęły ciasteczkowy prezent i zostawiły dom i jego mieszkańców w spokoju. A spotkanie z szinem nie jest przyjemne. Ukazuje się on najpierw w postaci obłoku mgły, z którego najpierw wyłania się głowa, potem nogi, a w końcu reszta ciała. Charakterystyczną cechą chińskich duchów jest też to, że nie mają dolnej szczęki.

Chińskim odpowiednikiem wampira jest Chiang-shih. Mieszkańcy Państwa Środka wierzą w istnienie dwóch dusz: wyższej i bardziej rozumnej, oraz niższej, nie rozumiejącej. Pierwsza z nich mogła opuścić uśpione ciało i ukazać się jako dwa ciała wędrujące w pobliżu ciała fizycznego. Posiadła ona także zdolność wstępowania do ciała innego człowieka. Jeśli bezcielesna dusza doznałaby uszczerbku podczas spirytualnej podróży, ciało również by je odczuło. Nierozumna, gorsza dusza nazywana była p'ai lub p'o i zamieszkiwała płód w czasie ciąży, często też tkwiła w ciele osoby umarłej, ochraniając zwłoki. Jeżeli p'ai miała w sobie dość siły, mogła zachować martwe ciało i przebywać w nim przez długi czas, używając go do swoich potrzeb. Ciało ożywione przez p'ai było nazywane chiang-shih.

Chiang-shih zwykle rodził się na skutek szczególnie gwałtownej śmierci, na przykład, samobójstwa, ale też niewłaściwego pogrzebu, czyli takiego, po którym zmarły stałby się niespokojny z powodu opóźnienia w pochowku. Przeobrażenie nieboszczyka w wampira następowało przed pogrzebem, ponieważ nigdy nie widziano chiang-shih powstającego z grobu.

Chiński upiór należał do stworzeń nocnych i miał trudności z przechodzeniem przez wartkie strumyki. Jak powiadano, odznaczał się szczególną brutalnością: rozpruwał swoim ofiarom głowy lub wyrywał kończyny. Miał podobno silny popęd seksualny, który popychał go do atakowania i gwałcenia kobiet. Po okresie wzrostu p'ai, wampir uzyskiwał zdolność latania, zapuszczał długie białe włosy, po czym przeobrażał się w wilka.

Znanych było kilka sposobów obrony przed chiang-shih. Odstraszał go czosnek lub sól, hałas mógł go nawet zabić, a miotły służył do przeganiania demona z powrotem do jego miejsca spoczynku. Rzucano w niego również opiłkami żelaza, ryżem i czerwonym grochem. Jeżeli jednak chiang-shih umiał latać lub posiadał siwe włosy, to zgładzić mogła go tylko kula lub pioruna. Ciało uśmierconego wampira poddawano kremacji, by "gorsza" dusza nie wykorzystała go ponownie.

Korea

W koreańskiej mitologii możemy spotkać się z wieloma istotami pochodzącymi zza światów: Dzisin i Thosin to duchy ziemi, Kwisina można spotkać na drogach i traktach - uważa się je bowiem za wędrujące zjawy lub demony. Susin - zamieszkują jeziora i rzeki, a Torkebi to dokuczliwe diabły, które nie wyrządzają ludziom krzywdy, ale uprzykrzają im życie. Miano najstraszniejszego ducha, wprawiającego w przerażenie każdego Koreańczyka, przypada swojsko nazwanemu demonowi -Mama, który jest śmiercią i zwiastunem czarnej ospy.

Natomiast Kumiho, co w literalnym przekładzie oznacza "dziewięcioogonowego lisa", jest najbardziej znaną i jedną z najgroźniejszych istot nadnaturalnych koreańskiego folkloru. Jej charakter odwołuje się do rozpowszechnionej na Dalekim Wschodzie wiary w magiczną moc lisów: w Japonii nazywanych kitsune ( więcej można dowiedzieć się tutaj ), zaś w Chinach - huli jing. O ile w tradycji wschodnioazjatyckich krajów, lisy w większości przypadków utożsamiane są z dobroczynnymi mocami, o tyle koreański kumiho uosabia zło. Wedle pradawnych opowieści i legend, tysiącletni żywot przemieniał rudowłose zwierze w groźnego demona, potrafiącego swobodnie przeobrażać się w niemal każdą istotę -zwykłe w zwodniczo piękne kobiety wabiące mężczyzn. Rzecz jasna, metamorfozie ulegał wygląd zewnętrzny kumiho, zaś jego złowroga lisia natura pozostawała bez zmian. W jednej z koreańskich opowieści pt "Przemiana w kumiho" demon przybrał postać panny młodej, tak łudząco podobnej do prawdziwej, że nawet jej matka nie dostrzegła różnicy. Lisiego demona można było rozpoznać, tylko gdy pozbywał się ubrania. Legenda "Pak Munsu i Kumiho", z kolei opowiadała o spotkaniu tytułowego bohatera z samotną dziewczyną mieszkającą w lesie, która okazała się być ludzkim wcieleniem lisa o dziewięciu ogonach. Chociaż zwyczajowo przedstawiany jest w postaci pięknej kobiety, w "Pannie, która odkryła kumiho w chińskim poemacie" zwierzęcy duch staje się młodym mężczyzną, starającym się podstępem nakłonić dziewczynę do małżeństwa.

W najstarszych legendach kumhio początkowo przedstawiany był jako istota przyjazna ludziom, z biegiem czasu ewoluował jednak w stronę krwiożerczej bestii, pożerającej ludzkie serca, by zapewnić sobie egzystencję. Wykształcił się także typ kumhio - pół ludzi, pół lisów, który zaspakajał głód ludzkiego mięsa wędrując po cmentarzach i wydobywając serca z ciał nieboszczyków. Największym przysmakiem klasycznego kumhio były jednak serce, niczego niepodejrzewających młodych mężczyzn. Ludzki organ służył lisim demonom do realizacji ich celu ostatecznego: trwałej, niezmiennej transformacji w człowieka, przesiąkniętego do szpiku kości złem.

Inna niezwykle popularna w Korei legenda pochodzi z czasów panowania króla Myeongjong (1545 -1567 ). Bohaterkę tej historii jest Arang, córka delegata królewskiego na region Miryang. Pewnej nocy udała się ona do pawilonu Youngnamru, wraz ze swoją opiekunką, by poobserwować księżyc. Towarzysząca dziewczynie kobieta była jednak w zmowie z jednym ze sług władcy Miryang, który chciał za wszelką cenę posiąść Arang. Kiedy opiekunka wykorzystując chwilę nieuwagi swojej pani uciekła z pawilonu, dziewczyna została sama z nagle wyłaniającym się z zarośli gwałcicielem. Arang nie miała zamiaru się poddać, zaciekle broniła się mówiąc, że raczej woli umrzeć, niż oddać swoją cnotę. Sługa zatem zamordował ją, a ciało ukrył w bambusowym lesie. Opiekunka przed swym panem skłamała, iż jego córka została porwana. Ojciec natomiast bezskutecznie przez wiele miesięcy poszukiwał ukochanej córki, aż w końcu ze złamanym sercem powrócił na dwór królewski do Seulu, gdzie zmarł. Król zastąpił swego sługę w mieście Miriyang kolejnym delegatem. Jednak jakaś ponura klątwa ciążyła nad tym prestiżowym stanowiskiem. Każdy z kolejnych delegatów umierał w niewyjaśnionych okolicznościach. I tak mijały lata.

Pewnego razu do miasta przybył podróżnik, który zmęczony długą wędrówka, zasnął w pawilonie Youngnamru. Przyśniła mu się piękna kobieta w bieli, którą była Arang. Dowiedział się od niej o okolicznościach jej śmierci, a także o tym, iż bezskutecznie szukała pomocy u delegatów, którzy na jej widok umierali ze strachu. A ona chciał, by pomszczono jej śmierć. Podróżnik zapytał ją, czy wie kto dopuścił się tego haniebnego czynu, ale Arang tylko pomachała czerwoną flagą i znikła. Przejęty realizmem snu i tragiczną historią pięknej Arang postanowił odnaleźć zabójcę. Objął wiec stanowisko delegata w mieście i wydał rozkaz, by dostarczyć mu listę osób nazywających się Ju Ki (czerwona flaga). Wkrótce odnalazł sprawcę, a ten wskazał miejsce gdzie pogrzebał nieszczęsną Arang. Gdy ją odgrzebano okazało się, iż ciało nie uległo rozkładowi, a dziewczyna trzymała sztylet mocno przy piersi. Delegat wyjął z rąk Arang sztylet, a wtedy ciało w okamgnieniu rozsypało się na kawałki. Dla upamiętnienia tej legendy postawiono pawilon Arang, a każdego roku szesnastego dnia czwartego miesiąca kalendarza lunarnego, wybierana jest młoda dziewczyna z miasta, która daje występ w pawilonie Arang, by upamiętnić tragiczne losy dzielnej córki królewskiego delegata.

Tajlandia

Bogatą galerię duchów znajdziemy w tajskim buddyzmie, silnie związanym ze starymi religiami, wyznawanymi w okresie poprzedzającym nadejście wiary w Budde. Widma i upiory przetrwały ponad tysiąc lat i do dziś żyją w świadomości mieszkańców Tajlandii.

Duchy pi ton mai należą do kategorii istot niematerialnych, mieszkających w drzewach. Spotyka się je najczęściej na terenie świątyń. Pień drzewa jest wówczas owinięty w materiał pomarańczowego lub ciemno - żółtego koloru. Mnisi buddyjscy dbają o te zjawy, a lud uznaje pi ton mai za przyjazne dla wszystkich mieszkających w okolicy. Do kategorii duchów życzliwych żywym zalicza się także kuman tong. Ten rodzaj istot nadprzyrodzonych uważa się za duchy osobiste, które chronią właściciela w niebezpiecznych okolicznościach. Podobnie jak w Czarnej Afryce, istota ta zamieszkuje drewniane figurki. Właściciel rzeźby musi karmić kuman tong, w przeciwnym wypadku widmo opuści posążek. Aby stać się właścicielem ducha, trzeba znać odpowiednie zaklęcia. Niektórzy mnisi posiadają taką wiedzę.

W codziennym życiu Tajowie zmagają się też z pi pop, jak nazywają złe duchy. Osoba opętana przez nie potrzebuje pomocy: w przeciwnym wypadku, duch będzie konsumował jej wnętrzności i przyprawi ofiarę o jakąś poważną chorobę. Na ratunek może pospieszyć tylko "doktor duchów", który wirując wokół pacjenta wywołuje z ciała złe widmo.

Bodaj najsłynniejszą tajską legendą, chętnie wykorzystywaną w filmowych fabułach, jest historia Mae Nak . Według jednej z wielu wersji tej opowieści, Mae Nak była piękną młodą kobietą, pochodzącą z dystryktu Phrakhanong, która poślubiła mężczyznę imieniem Tid Mak. Oboje byli biednym ludźmi, mieszkającymi w skromnym domku z dala od ludzkich osad. Młodzi małżonkowie spodziewali się pierwszego dziecka, gdy mąż nieoczekiwanie został powołany do armii na północy kraju. Kiedy żołnierska służba dobiegła końca, Tid Mak powrócił do domu, znajdując żonę oraz, narodzone w dwa miesiące po jego wyjeździe, dziecko. Kiedy czule przytulił swą żonę, poczuł, że jej ciało jest lodowato zimne a ona przerażająco chuda. Ale nie zastanawiał się dłużej nad swymi niepokojącymi wrażeniami z przywitania małżonki Mae Nak przygotowała ulubiony posiłek męża i usiadła obok niego. W pewnym momencie nagły zimny podmuch wiatru przeszył ciało mężczyzny. Odczucie było tak niespodziewane i tak silne, że wypuścił z dłoni łyżkę. Wtedy Mae Nak wydłużyła rękę i pochwyciła spadający sztuciec. Tid Mak osłupiał na ten widok. Zdumionym i pytającym wzrokiem spojrzał na małżonkę, a ta rozpłakała się i wyznała, że podczas jego nieobecności zmarła. Mąż uświadomił sobie, że Mak Nak i ich dziecko są, duchami. Przerażony dosiadł konia i ukrył się w domu siostry. Gdziekolwiek się udał, jego bliscy zmarli nie opuszczali go na krok. W końcu wezwał na pomoc egzorcystę (mhor phi), który uwięził Mae Nak i jej dziecko w dzbanku. Naczynie zostało następnie wyrzucone do wody. Od tej pory duchy nie nękały już mężczyzny, ale zaczęły ochoczo pojawiać się w tajskich horrorach. .

Kraje arabskie

Na pewno każdy z nas słyszał o dżinnie, znanym choćby z "Baśni z Tysiąca i Jednej Nocy", w której był bohaterem wielu z przedstawionych tam historii. Są to potężne duchy Wschodu, związane z Arabią i islamem oraz staroarabskimi wierzeniami. Dżinny to duchy pustyni, dysponujące wielką ponadnaturalną mocą, przyjazne lub (częściej) wrogie człowiekowi. W swojej naturalnej postaci ukazywały się jako niewyraźne chmury lub słupy dymu. W zależności od swojego humoru, potrafiły przyjąć postać człowieka, szakala, wilka, lwa, skorpiona lub żmii. Mogły też stać się niewidzialne.

Dobre dżinny były sługami Boga i pomagały ludziom - zwłaszcza prorokom; czasem dolatywały nawet do Nieba i po podsłuchaniu rozmów o przyszłości podpowiadały ją magom i wróżbitom. Jednak złe duchy potrafiły porywać piękne kobiety, napadać na bezbronnych podróżnych czy pożerać ludzi. Przykładem krwiożerczego dżinna jest algul, którego imię można przetłumaczyć jako "końska pijawka" bądź też "krew ssącego dżinna". Miejscem ich zamieszkiwania były cmentarze, gdzie pożerały ciała niedawno zmarłych niemowląt.

Z arabskimi wierzeniami związany był inny duch, szczególnie niebezpieczny dla człowieka, zwany ifrytem (afryt, efryt). Stawała się nim dusza człowieka nagle zmarłego i nie pochowanego - najczęściej były to ofiary morderstw lub wojen. Upiór powstawał z krwi zamordowanego, podnosząc się niczym smużka dymu z każdej kropli krwi, która spadła na ziemię. Najpotężniejszym ifrytem był Marid, czatujący zwykle na rozstaju dróg. Zgładzić można go było jedynie cytując odpowiedni werset z Koranu. Innym sposobem unieszkodliwienia demona było tzw. "przygwożdżenie", polegające na wbiciu nieużywanego gwoździa w ziemię, w miejscu zbrodni. Zwyczaj przypominający nieco metodę pozbywania się wampirów.

W wierzeniach przedmuzułmańskich Arabii wyróżniano także ghule - złe duchy pustynne, choć pojawiały się także w innych odosobnionych miejscach, na przykład na cmentarzach. Były to demony, zazwyczaj, rodzaju żeńskiego, które napadały podróżnych i ich zabijały (zwykle potem pożerały swoje ofiary), jak również okradały groby z umarłych. Przeważnie przybierały postać zwierząt, potworów lub wiedźm. Tradycja muzułmańska wywodzi genezę tych demonicznych istot od buntu aniołów przeciwko Bogu, który za karę poraził je spadającymi gwiazdami. Część potępionych aniołów spłonęła, część wpadła do wody i zamieniła się w krokodyle. Te, które trafiły na ląd, stały się właśnie ghulami. Według innych wierzeń ghule zrodziły się ze związku szatana z kobietą stworzoną z ognia.

Inne kraje azjatyckie oraz Australia

Warto też zwrócić uwagę na kilka interesujących przykładów istot nadnaturalnych obecnych w wierzeniach pozostałych ludów azjatyckich. Takim stworzeniem jest pochodzący z Indii Churel. Jest on wampirycznym duchem, którym staje się zmarła nagłą śmiercią (w połogu) młoda kobieta. Przedstawiana jest pod postacią brzydkiej, nagiej kobiety o wydatnych ustach, czarnym języku i zmierzwionych włosach. Podobno posiada również odwrócone stopy. Ma szczególnie przykry charakter: bywa niezwykle złośliwa i mściwa, nienawidzi wszelkich przejawów życia, zazwyczaj atakuje najbliższą rodzinę, szczególnie mężczyzn, których krew jest jej ulubionym przysmakiem. Zdarza się również, iż zwabia do siebie młodzieńców jedzeniem. Skuszenie się na poczęstunek wampira, kończy się zwykle porwaniem i uwięzieniem, a porwane osoby o świcie wracają do wioski jako starcy.

Jednym z najgroźniejszych sumeryjskich istot był Ekimmu. Przedwczesna lub gwałtowna śmierć, bądź niespełnienie w miłości lub niewłaściwy pogrzeb mogły stać się początkiem udręki duszy zmarłego, krążącej po świecie jako ekimmu. Można było stać się demonem także, wtedy gdy zachowano wszystkie pogrzebowe rytuały, ale pochówek nastąpił bez udziału rodziny lub gdy nie było nikogo, kto mógłby zaopiekować się duszą. Ekimmu wędruje przez świat żywych, ponieważ bramy podziemnego świata zostały przed nim zamknięte. Tkwi uwięzione w otchłani zapomnienia, dręczone wiecznym niespełnieniem. Gniew, który się w nim rodzi znajduje ujście w atakach na śmiertelników, na których rzuca klątwy i sprowadza choroby. Przynosi nieszczęście i śmierć swoim ofiarom, a także ich rodziną. W nocy można usłyszeć jego skowyt, co jest zapowiedzią rychłego zgonu domowników. Te niewidzialne demony, które potrafiły opętać ludzi, wypędzić można było poprzez egzorcyzmy lub pokonać drewnianą bronią.

W mitologii Aborygenów znane jest natomiast, zamieszkujące zachodnią Krainę Arnhem, plemię swawolnych istot - Namorodo Są to postaci o przerażającym wyglądzie: mają długie pazury, a ich ciało składa się z samej skóry i kości, utrzymujących się za pomocą ścięgien. Poruszają się w nocy, przelatując ze świstem po niebie. Dysponują tak wielką siłą, że jednym pazurem mogą zabić każdego, kogo usłyszą, zwłaszcza rannych i chorych. Jeśli namorodo pochwyci duszę osoby zmarłej, może ona nigdy nie dołączyć do klanu totemicznych przodków, przemieniając się w nienawistną istotę pędzącą po buszu. Namorodo kojarzono również z czarami i spadającymi gwiazdami.

Jedną z najbardziej niezwykłych istot o wampirycznym usposobieniu jest pochodzący z Birmy - polong. Stworzenie to rodziło się z krwi zamordowanego człowieka, zbieranej do specjalnego naczynia. Krew nieboszczyka poddawano szczególnego rodzaju rytuałom, dzięki czemu powoływano do życia polonga Przybierał charakterystyczną postać kobiety nie większej niż koniuszek małego palca. Ze względu na swe rozmiary, istota korzystała podczas ataku na ofiarę z pomocy demonicznego świerszcza Pelesita, który wkradał się do ciała nieszczęśnika pierwszy i zachęcająco ćwierkał. Można było polonga uwięzić i uczynić posłusznym, lecz wiązało się to z koniecznością codziennego karmienia krwią z małego palca.

Afryka

Kontynent Afrykański to prawdziwy tygiel pradawnych religii, kultów i wierzeń. Jednym z nich jest animizm, czyli kult przodków, popularny także w starożytnych Chinach, Indonezji czy Melanezji, a nawet w średniowiecznej Europie Na obszarach rozciągających się od Zimbabwe po Ugandę spotkamy się z odmianą tej religii, zwaną mizimu, co we wielu bantuskich językach afrykańskich oznacza "duchy przodków". Mizimu pełnią funkcję pośredników między ludźmi i Istotą Najwyższą, mogą być dobroczynne lub szkodliwe, w zależności od tego, jak człowiek wywiązuje się z obowiązku regularnego składania im ofiar.

Warto też zwrócić uwagę na specyficzny stosunek żyjących do zmarłych. Zazwyczaj nie budzą oni lęku ludzi (chyba, że ci rozgniewali dusze zmarłych), w przeciwieństwie do kultury Zachodu, w której pojawienie się zjawy zawsze wzbudza trwogę i strach. Afrykanie, na przykład, nie tylko budują swoje chaty blisko miejsca, gdzie spoczywają szczątki ich dziadów, ale także często pod podłogami ich domostw znajdują się mogiły ich przodków. Zmarli bowiem mają wpływ na losy rodziny: oni jedni dokładnie wiedzą, co się w rodzinie dzieje, mogą więc chronić i przestrzegać przed niebezpieczeństwami, ale równie dobrze mogą sprowadzić nieszczęście, gdyby się zdarzyło komuś o nich zapomnieć lub ich obrazić. Nierzadko w chacie obok domowych sprzętów przechowuje się specjalne skrzynie z dość makabryczną zawartością - czaszkami i kośćmi przodków. Skrzynie te to domowe sanktuaria, a spokoju świętej pamięci pradziadków strzegą specjalne figurki.

We współczesnej Afryce, zamieszkałej przez ponad 800 mln ludzi, w której istnieje co najmniej dwadzieścia siedem kręgów kulturowych, nie sposób przedstawić choćby tylko część z niezliczonej liczby istot nadnaturalnych, obecnych w folklorze plemion afrykańskich. Przyjrzyjmy się więc trzem z nich:

U ludu Kotokoli w Togo, chtoniczne (związane ze światem podziemnym), złośliwe duchy zamieszkujące skały i korony drzew określa się mianem abonesi Wyobraża się je pod postacią karłów o różowawej karnacji skóry i długich włosach. Uważa się je za dawnych właścicieli poszczególnych kawałków ziemi, które były niegdyś wyłączone spod kontroli wodza. Abonesi stanowiły szczególne niebezpieczeństwo dla brzemiennych kobiet, które były przez nich atakowane, jeśli przechodziły w pobliżu ich siedzib. W wyniku ich napaści. przyszłe matki nie donaszały ciąży bądź wydawały na świat ułomne potomstwo albo albinosów.

Abiku (w jęz. joruba "urodziliśmy się, aby umrzeć") oznaczały wędrowne duchy dzieci występujące w wierzeniach ludu Jorubów z południowo-zachodniej Nigerii i z Republiki Beninu. Wierzyli oni, że istoty te należały do bractwa duchów zamieszkujących w pobliżu lub w samym drzewie iroko. Obdarzone były zdolnością przenikania do łona kobiet. Przed przyjściem na świat ludzi zapewniają jednak swych duchowych towarzyszy, że wkrótce do nich wrócą. Ciężarne kobiety z plemienia Jorubów starają się unikać drzew iroko, aby te niepożądane istoty nie wybrały ich na swe matki. Jorubowie przyjmują za widoczny znak działalności abiku, jeżeli w jakiejś rodzinie kilkoro dzieci umiera niedługo po urodzeniu. Chronią więc swych potomków przed towarzystwem tych duchów poprzez nadawanie im eufemistycznych czy zachęcających do pozostania na ziemskim świecie imion w rodzaju Aiyedun - "Świat jest dobry" czy Durosinmi - "Zostań i pogrzeb mnie". Celowo nie dbano o wygląd dzieci uznanych za cielesną powłokę abiku, a niegdyś okaleczano je, aby były mniej atrakcyjne dla swych duchowych braci. Wszelkie skaryfikacje (tatuaże bliznowe) na ich ciele opóźniano do uzyskania przez dzieci wieku, kiedy możliwość ich zgonu stawała się mniej realna. Aby odwrócić uwagę abiku i powstrzymać je od powrotu do grona duchowych braci, obwieszano dzieci amuletami w postaci pierścieni, bransoletek na rękach i nogach oraz dzwonków W wyznaczonym rytualnym kalendarzem czasie organizowano dla nich uroczystości religijne, połączone z przebłagalną ucztą. Jeśli, mimo tych środków ostrożności i zabiegów dziecko umierało, deformowano jego ciało i pozostawiano je w buszu, aby duch zmarłego nie mógł trafić do kobiecego łona.

Wiedźmy u Aszantów z Ghany nazywano abajifo. Rozporządzały one nadnaturalną mocą baji, a ich dusza (sunsum) opuszczała ciało w pierwszej godzinie po północy. Dla zmylenia czujności najbliższych członków rodziny: męża lub dzieci wiedźmy przykrywały swe ciała liśćmi drzewa dweme. Cielesna powłoka wiedźmy była jedynie "pustą skórą" pozostawioną w łóżku. Jeżeli domownicy zauważą, że dusza kobiety wyruszyła na nocną wędrówkę, nacierają jej skórę pieprzem. Sunsum ma wówczas odciętą drogę powrotu do materialnej postaci i zdemaskowana wiedźma umiera. Siedziby abajifo stanowią głównie potężne drzewa, rosnące poza osiedlami ludzkimi. Aszantowie wierzą, że wiedźmy wybierają swe ofiary z własnych matrylinearnych (pokrewieństwo ze strony matki) klanów. Uważa się, iż istoty te odpowiedzialne są za przysparzanie strat materialnych, bezpłodność, impotencję i inne choroby oraz wysysanie krwi.

Ameryka Południowa

Po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego, w Ameryce Środkowej, warto zwrócić uwagę na religię Azteków. Zdaniem wielu badaczy, Aztekowie przejęli wierzenia wcześniejszych cywilizacji, uzupełniając je wiarą w swojego plemiennego bożka Huitzilopochtli (Uitsilopocztli, Vitzilopochtli, Huitzipustli). Wyznania Azteków też nie były jednorodne. Rozwarstwienie spowodowane było z jednej strony zróżnicowanymi normami i obrzędami dotyczącymi warstw społecznych, z drugiej wieloetniczną strukturą społeczeństwa podporządkowaną wojownikom przybyłym na tereny wcześniej zamieszkane przez inne plemiona. Religia aztecka stała się skomplikowanym, wielowarstwowym systemem wierzeń o rozbudowanym panteonie bogów, licznych mitów i odpowiednich rytuałów. Wśród nich znalazło się miejsce dla różnego rodzaju duchów, przeważnie nieczystych, którymi były zwykle kobiety zmarłe gwałtowną śmiercią. Cihuateteo, na przykład, to złośliwe demony, niebezpieczne dla dzieci, szczególnie podczas feralnych pierwszych dni roku. Stawały się nimi kobiety zmarłe w połogu, które czyhały na swe ofiary zazwyczaj na skrzyżowaniu dróg. Miały mleczno-białą cerę, dłonie pokryte kredowym pyłem oraz znak skrzyżowanych kości na odzieniu. Niejednokrotnie kopulowały z mężczyznami, zapewniając tym samym przetrwanie swego wampirzego rodu. Cegua natomiast była w tradycji azteckiej demonicznym stworem w ciele pięknej kobiety, która zwodziła nocami mężczyzn, a następnie czyniła z nich głupców. Ubrana była zwykle w białą długą suknię z kukurydzianych liści z woalką zakrywająca jej twarz, miała długie czarne włosy, które gęsto opadały jej na twarz.

Ale Ameryka Południowa to nie tylko wierzenia Azteków, lecz także innych pradawnych ludów tego kontynentu. I tak na przykład u Majów natrafimy na asema, istotę wampiryczną za dnia ukazującą się pod postacią starej kobiety bądź mężczyzny, nocą zaś przybierającą postać świetlnej kuli. Szczególnie groźna jest ona dla śpiących ludzi, bo to wśród nich szuka ofiar, z których wysysa krew. Majowie wystrzegają się także aluxes - duchów leśnych, którym lepiej nie wchodzić w drogę. Zwodnicze xtabay, nadnaturalne stworzenia, które przyjmując często postać pięknej kobiety, kradły mężczyźnie duszę.

ChonChon jest natomiast wampirycznym demonem znanym chilijskim Indianom. Charakterystycznymi cechami jego wyglądu jest wielka głową oraz ogromne uszy, które służą mu jako skrzydła. Według wierzeń wampirem może stać się osoba, której po śmierci wyrosną długie, spadające do ramion uszy. Brazylijczycy wierzą z kolei w inną wampiryczną istotę, zwaną jaracacas. Pojawia się ona pod postacią węża karmiącego się krwią oraz mlekiem z piersi kobiety, odciągając od nich niemowlę

Niezwykłą istotą występująca w wierzeniach ludności południowoamerykańskiej, szczególnie terenów Surinamu, jest axeman. Za dnia przybiera postać kobiety, nocą nietoperza. Ofiar poszukuje wśród mieszkańców małych wiosek, zwłaszcza tych, którzy śpiąc, wystawiają stopy poza nakrycie. Axeman przez małą rankę na dużym palcu wysysa krew nieświadomej ofiary, która budzi się pozbawiona sił. Aby uchronić się od wampira należy nad wejściem do domostwa zawiesić gałązkę jałowca.

Egipt

W starożytnym Egipcie odpowiednik duszy u Europejczyków określano terminem ka. Wedle mitologii egipskiej bóg Chnum, rzemieślnik o głowie barana, tworzy człowieka na kole garncarskim, a wraz nim jego ka. Od chwili przyjścia na świat nowo narodzonego dziecka, dusza towarzyszy człowiekowi przez całe jego życie jako rodzaj duchowego sobowtóra lub anioła stróża. Egipcjanie uważali, że ów spirytualny byt stanowił zespół samych dobrych cech i energii witalnych podtrzymujących życie. Paradoksalnie, za życia człowieka, ka pozostawała przez cały czas w zaświatach. Kiedy przychodziła pora rozstania się z ziemskim światem, "egipska" dusza opuszczała ciało śmiertelnika, któremu towarzyszyła przez całe życie. Pewnie dlatego, gdy Egipcjanie mówią "pójść do swego ka" , to zwrot ten oznacza słowo "umrzeć".

Najważniejszym momentem pogrzebu była ceremonia Otwarcia Ust. Podczas niej ka zmarłego było ożywiane przez kapłana. W pochówkach możnych i władców Egiptu ceremonia ta miała kilka etapów. Trumnę ustawiano przed grobowcem i rytualnie oczyszczano wodą i kadzidłami. Poszczególne części ciała przywracano do życia za pomocą zaklęć i narzędzi. Potem do ust zmarłego przykładano prawą przednią nogę wołu ofiarnego, aby w ten sposób symbolicznie przekazać zmarłemu moc zwierzęcia. Czasem obrzędy pogrzebowe odprawiano nie tylko na mumii, ale także na posągu, w którym wedle wierzeń Egipcjan również zamieszkiwało ka.

Po śmierci człowieka dusza potrzebuje pożywienia w postaci ofiar prawdziwych lub symbolicznych ( wyrażonych malowidłami na grobowcach). Ka, którego głód nie został zaspokojony, mogły sprawiać żywym kłopoty. Wedle dawnych wierzeń niezaspokojone dusze nawiedzały rodzinę zmarłego, nie zawsze w pokojowych zamiarach. Miały moc sprowadzania chorób na ludzi lub wstępowania w ciała zwierząt. Najbardziej niebezpieczne były ka wyzwolone z ciał straconych przestępców, samobójców i topielców. Aby przebłagać "złe" dusze, Egipcjanie składali im ofiary z mięsa i pożywnych potraw. Inny sposób przebłagania niezadowolonych duchów stanowiły, stosowane przez kapłanów, specjalne zaklęcia, które miały przyspieszyć podróż zmarłego w zaświaty. Tam Ozyrys dokonywał sądu nad częściami duszy zmarłego - ważył ka (bezgrzeszny wzór człowieka z dnia urodzin) i serce człowieka (zawierające wszystkie jego złe i dobre uczynki). Jeśli szala była w równowadze, test wypadał pomyślnie. Wtedy ka jednoczyło się z ba stając się ach - błogosławionym zmarłym, który trafiał do egipskiego raju.

Hieroglif "ka" przedstawia dwa złączone ramiona z dłońmi wzniesionymi ku górze. Jest on znakiem magicznym, który chroni jego posiadacza przed złymi mocami.

* Duchom japońskim poświęciłem osobny artykuł



Źrodła:http://nanikore.pl/film?nr=684#kom12
http://rozrywka.onet.pl/niewiarygodne/1003,1073282,niewiarygodne.html
http://portal.zjawiska.hosted.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=415
http://www.answers.com/topic/kumiho
http://www.thaifolk.com/doc/nangnak_e.htm
http://www.pantheon.org/articles/m/mae_nak.html
http://www.swiatpodrozy.pl/a.php?id=1601
http://estelost.superhost.pl/content/view/45/26/
http://ciemna-strona-dnia.blog.onet.pl/2,ID36516888,DA2005-08-30,index.html
http://www.alsirat.com/deathlore/revenants/ekimmu.html
http://ciemna-strona-dnia.blog.onet.pl/2,ID35159089,DA2005-08-20,index.html
http://www.portal.zjawiska.hosted.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=9
http://blog.tenbit.pl/rootten
http://encyklopedia.pwn.pl/47790_1.html
http://www.gwiazdy.com.pl/46_98/2.htm
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IR/czarna_afryka_01.html
Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1
HO, Publicystyka - Duchy, upiory, demony w pradawnych kulturach ludów świata <br/> część 1

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -