Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Mary Shelley Wollstonecraft - Prometeusz grozy

mihaugal

"Jesteśmy przeszłością jutrzejszego dnia."
M. Shelley Wollstonecraft


Świat współczesnego horroru byłby zaiste bardzo ubogi, gdyby nie postać Frankensteina. Nie powstałyby dziesiątki filmów, powieści, opowiadań,. Nie byłoby pierwowzoru, który sprowokował dalsze pomysły, stał się kołem zamachowym dla kreacji kolejnych opowieści, monstrów i potworów. I pomyśleć tylko, że przyczyniła się do tego zaledwie osiemnastoletnia niewiasta...

Mary Wollstonecraft przyszła na świat 30 sierpnia 1797 roku w Londynie, jako jedna z dwóch córek słynnej feministki i pisarki Mary Wollstonecraft i anarchistycznego filozofa i publicysty Williama Goodwin`a. Młoda Mary otrzymała wyjątkowo dobre wykształcenie, niebywałe wręcz jak na niewiastę żyjącą w tamtych czasach. Nie ukończyła co prawda żadnej szkoły i nie otrzymała dokumentów potwierdzających jej edukację, ponieważ gros nauk pobierała u swojego ojca. Żywo interesowała ją nauka, badania z dziedzin chemii i fizyki, wyróżniała się inteligencją i oczytaniem. Pierwszy wiersz opublikowała w wieku 10 lat.

W 1812 roku poznała Percy`ego Bysshe Shelley`a, poetę, radykała i wolnomyśliciela, wówczas żonatego, lecz nieszczęśliwego w swym związku mężczyznę, ojca dwóch córek. Po dwóch latach związała się z nim i ulegając presji otoczenia wyjechała z nim do Europy. Ojciec wyrzekł się jej na wieść o ucieczce z kraju, z żonatym mężczyzną, lecz dwa lata później zmienił zdanie i po ślubie Mary i Percy`ego - pogodził się z nimi.

W maju 1816 roku para udała się w towarzystwie przyrodniej siostry Mary nad Jezioro Genewskie, nad którym poznali jednego z największych poetów swojej epoki - Lorda George`a Byron`a. Zimą 1816 roku Mary i Percy powrócili do Anglii, a 30 grudnia, krótko po samobójczej śmierci żony Percy`ego - pobrali się. W 1818 roku światło dzienne ujrzała słynna powieść pisarki - "Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz". Z trójki potomstwa Shelley`ów zaledwie jedno dożyło wieku dorosłości, najmłodszy syn - Percy Florence Shelley. W tym czasie mąż pisarki nie krył się z licznymi romansami, jakim oddawał się w całej Europie. W 1822 roku rodzina przeniosła się do Włoch, do Pisy. W lipcu tegoż roku Percy Shelley utonął w morzu podczas sztormu, który zastał go w drodze powrotnej z Livorno. Miał 29 lat. Poeta pozostawił niedokończony poemat pt.: "Triumph of Life". Mary Shelley niestrudzenie pracowała nad dziełami męża, poprawiała je i budowała jego wizerunek, jako jednego z największych poetów angielskiego romantyzmu. Podobno pisarka zatrzymała aż do śmierci serce tragicznie zmarłego małżonka, zawinięte w jedwabną chustkę.

W ciągu kolejnych lat życia napisała jeszcze kilka powieści, lecz zarzuciła pisanie fantastycznych historii, gdy na świecie do łask powróciła proza realizmu. Skupiła się wtedy na opowiadaniach i esejach. Zaczęła pisać biografię Percy`ego, lecz przerwała ją po jakimś czasie.

Zmarła 1 lutego 1851 roku. Leży pochowana na cmentarzu Świętego Piotra w Bournemouth, w Wielkiej Brytanii.

Pracę nad "Frankensteinem" Mary rozpoczęła w 1816 roku, po spotkaniu z grupką młodych pisarzy i intelektualistów, którzy pod wpływem lektury "Fantasmagoriana" postanowili urządzić sobie konkurs na historię o duchach. Możliwe, że powodem do tych zmagań było również wyzwanie rzucone przez Lorda Byrona. Jednym z efektów tego przedsięwzięcia była opowieść Johna Polidori pt.: "Vampyre", która stała się istotną inspiracją dla późniejszego "Draculi" Brama Stokera; drugim, spektakularnym efektem konkursu była powieść Mary Shelley Wolstonecraft - "Frankenstein, czyli nowoczesny Prometeusz". Praca nad spisaniem historii młodego naukowca i jego dzieła zabrała pisarce blisko dwa lata. Wiosną 1817 roku Mary ukończyła powieść, a wydano ją rok później. Pomysł na fabułę przyszedł do niej podobno we śnie, w którym widziała rozchełstanego studenta, pochylającego się nad poskładanymi w jedną formę fragmentami ludzkich ciał. We "Frankensteinie" pisarka zawarła wiele odwołań. Poza odniesieniami do osiągnięć ówczesnej wiedzy w zakresie chemii i fizjologii (m. in. badania Galvaniego), przemyciła do powieści mit Prometeusza, a także umiejscowiła w swojej książce dzieła Miltona i Coleridge`a, które ukrywający się przed ludźmi stwór znajduje w szopie na odludziu (?!) i z pomocą których rozpoczyna edukację. Postarała się także znaleźć miejsce w powieści dla zasygnalizowania swojego światopoglądu, w wyniku czego potwór stworzony przez doktora Frankensteina był wegetarianinem, tak samo jak Mary i jej mąż.

Po "Frankensteinie" Mary napisała jeszcze kilka książek, ale żadna z nich nie zyskała takiego uznania, jak jej pierwsze dzieło. Jej późniejsze powieści grozy ("Ostatni człowiek", "Przeistoczenie") dopiero długi czas po jej śmierci zaczęły wzbudzać większe zainteresowanie i na nowo podjęto na ich temat dyskusję.

Mary Shelley Wolstonecraft swoim "Frankensteinem" i późniejszymi książkami zapoczątkowała nurt fantastyki naukowej, gatunek do tej pory niemal zupełnie obcy. To właśnie dzięki niej późniejsi pisarze zaczęli puszczać wodze fantazji i kreować historie, o jakich wcześniej nikomu się nie śniło. Być może Juliusz Verne nie pokusiłby się o napisanie tylu niewiarygodnych opowieści, gdyby nie ta niepozorna kobieta z Londynu. "Frankenstein, czyli nowoczesny Prometeusz" stał się kamieniem milowym, przełomem w literaturze na następne lata, wywierając olbrzymi i z pewnością nieoceniony wpływ na kształt literatury nowoczesnej. Dzieło Shelley Wolstonecraft było zarazem prekursorem, jednym z czołowych przedstawicieli powieści gotyckiej, która odegrała istotną rolę w powstaniu i rozwoju gatunku literatury grozy i horroru.

Jedna książka, napisana w bezprecedensowych okolicznościach, przez kobietę (nie bez kozery uwydatniam płeć autorki, horror jako taki kojarzy się przeważnie z autorami płci męskiej. Tym bardziej warto wiedzieć, że całe dzisiejsze straszenie zawdzięczamy kobiecie!), raz na zawsze zmieniła oblicze światowej prozy.

Nie sposób przecenić wkładu, jaki wniósł ze sobą jej "Frankenstein" w życie późniejszych pokoleń. Z mitu istoty złożonej z fragmentów martwych ciał pełnymi garściami korzystały dziesiątki, a pewnie nawet setki późniejszych twórców, zarówno pisarzy, reżyserów, jak też malarzy, poetów, rzeźbiarzy. Nawiązań w literaturze jest cała masa, trochę mniej prób przeniesienia prozy Shelley na ekran. Jedne udane, drugie mniej, żadna nie zdołała jednak uchwycić nastroju, jaki wyczarowała na kartach swojej książki autorka. Oczywiście za dosłownymi nawiązaniami ciągną się legiony pomysłów i historii, zainspirowanych wizją samego monstrum, możliwością wzbudzania życia, kreowania nowego bytu. Gdzieś po drodze zaciera się jednak aspekt, który Shelley wyeksponowała jako jeden z głównych elementów "Frankensteina" - kwestię moralności.

Steven King napisał: "Ci, którzy sięgają po tę książkę oczekując szybkiej, krwawej akcji - które to oczekiwania ukształtowało kino - zazwyczaj odkładają z odczuciem rozczarowania i oszołomienia" ("Danse Macabre", 1981). To prawda, kino i filmowe "adaptacje" przyzwyczaiły odbiorcę do wizerunku brutalnego monstrum, morderczego, nienawistnego, czasem wręcz krwiożerczego. Tymczasem w historii opisanej przez Wolstonecraft mamy istotę cierpiącą, zagubioną i poszukującą wyjaśnień swojego istnienia, jego sensu. Dostajemy obraz niezwykle wrażliwego istnienia zamkniętego w skorupie, będącej kolażem dziesiątek fragmentów ludzkich ciał. Pisarka dość przewrotnie i nawet trochę kokieteryjnie pokazuje nam potwora, który jest odrażający jedynie swoją powierzchownością, a ponad to, niejako dla kontrastu, w pewnym momencie dostajemy też obraz prawdziwej potworności ukrytej pod płaszczykiem ludzkiego istnienia. Oczywiście - stwór w powieści Shelley posuwa się do brutalnego mordu i nie ma cienia wątpliwości, że to zachowanie bestialskie i niegodne.

Jednak patrząc z drugiej strony... Nie, żebym chciał usprawiedliwiać te zabójstwa, ale z której strony by nie patrzeć - dychotomia jest we "Frankensteinie" nad wyraz czytelna. Przyjmujemy punkt widzenia Victora Frankensteina, poznajemy czyny istoty, którą powołał do życia i niemal odruchowo obdarzamy ją negatywnymi odczuciami, sądzimy surowo i patrzymy uważnym wzrokiem, myśląc jak o potworze, mordercy. Zaraz jednak patrzymy na wszystko oczami zagubionego stwora. Dostrzegamy, jak dojrzewa w nim przekonanie, że jest sam i nie może oczekiwać niczyjej pomocy. Widzimy, że mamy do czynienia z istotą inteligentną i wrażliwą, która nie rozumie dlaczego za sprawą kaprysu naukowca (można chyba spokojnie rzec "szalonego naukowca") musi cierpieć w swoim istnieniu. Poczynania potwora zdają się być bardzo ludzkie, bo przecież zemsta, do której się ucieka, to nieodzowny element egzystencji człowieka. Może więc wszyscy jesteśmy potworami?

Drugi człon tytułu powieści brzmi "współczesny Prometeusz". Tym Prometeuszem miałby być Victor Frankenstein - naukowiec zafascynowany nowymi dokonaniami nauki, możliwościami jakie rysują się przed człowiekiem w obliczu nowych wynalazków. To on wnosi zmianę, o jakiej człowiek nie myślał do tej pory, a jeśli już pojawiły się w czyjejś głowie takie myśli - pozostawały jedynie w sferze marzeń. Victor dochodzi do momentu, w którym martwą materię można pobudzić do życia. To ma być ogień wykradziony bogom, zwrot w dziejach ludzkości. Na tyle znaczący, co nieudany, bo sam Frankenstein zdaje się być swym dokonaniem zniechęcony, efekt eksperymentów rozczarowuje naukowca, a na koniec postanawia zniszczyć swoje dzieło. Marny to Prometeusz w wydaniu Victora Frankensteina. Zagubiony, a do tego zostawiający na pastwę okrutnego losu swoje dzieło. Egoistyczne aspiracje pociągają za sobą cierpienie, które narasta i pochłania kolejne ofiary, także z najbliższego otoczenia człowieka, który postanowił zabawić się w Boga. Frankensteinowi brakuje konsekwencji. Dostaje wszak od swojego dzieła propozycję - "Daj mi towarzyszkę, a odejdę i nie nigdy więcej mnie już nie zobaczysz". Naukowiec dopiero po czasie raczy spojrzeć na moralną i praktyczną stronę swojego eksperymentu. Dopiero wówczas dochodzi do wniosku, że nie było chyba najlepszym pomysłem wpychanie się w sprawy, którymi powinna rządzić jedynie natura.

Cóż - skoro zabrakło konsekwencji Frankensteinowi - dobrze, że przynajmniej jego dzieło - "potwór" potrafił ją zachować. Może jako karząca dłoń Boga, a może po prostu jako wymiar czystej zemsty - monstrum z zimną krwią egzekwuje swoje groźby i pozbawia naukowca ukochanej - o tyle cięższą jest jego zemsta, że wypełnia ją w noc poślubną Frankensteinów...

Pod płaszczykiem opowieści z dreszczykiem Shelley udało się przemycić nowy wymiar powieści, zapoczątkować nową jakość w świecie literatury. Umiejętnie zbudowany klimat grozy, pełne napięcia wydarzenia, wnikliwa analiza moralnej strony bohaterów. Pełny tytuł nie bez powodu posiada takie właśnie rozwinięcie - "współczesny Prometeusz". Świadomie Shelley nie chciała swojego dzieła ograniczyć do trywialnej (zdawałoby się) opowiastki o potworze.

"Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz" jest dziełem wyjątkowym pod wieloma względami. Wyjątkowe są okoliczności powstania książki, tak jak wyjątkowe jest samo dzieło. Wyjątkowa jest w końcu postać autorki powieści, bo rzadko się zdarza, by w dziedzinie grozy i horroru prym wiodła niewiasta, do tego wychowana w dość purytańskiej rzeczywistości.

Pamiętajmy, spod czyjej delikatnej dłoni wyszło dzieło, na którym po dziś dzień wzorują się setki pisarzy, poetów i reżyserów.


Źrodła:http://people.brandeis.edu/~teuber/shelleybio.html
http://www.kirjasto.sci.fi/mshelley.htm
http://www.bibliomania.com/0/0/43/frameset.html
http://www.georgetown.edu/faculty/irvinem/english016/franken/franken.htm

Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - Mary Shelley Wollstonecraft - Prometeusz grozy
HO, Publicystyka - Mary Shelley Wollstonecraft - Prometeusz grozy
HO, Publicystyka - Mary Shelley Wollstonecraft - Prometeusz grozy
HO, Publicystyka - Mary Shelley Wollstonecraft - Prometeusz grozy
HO, Publicystyka - Mary Shelley Wollstonecraft - Prometeusz grozy
HO, Publicystyka - Mary Shelley Wollstonecraft - Prometeusz grozy
HO, Publicystyka - Mary Shelley Wollstonecraft - Prometeusz grozy
HO, Publicystyka - Mary Shelley Wollstonecraft - Prometeusz grozy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -