Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)

Katarzyna Sawicka

Oryginalny tekst dostępny jest na stronie http://www.moviesonline.ca/movienews_12804.html – dostęp 30 październik 2009r.

Tłumaczenie: Katarzyna Sawicka


Uwielbiasz horrory, a twoja przygoda z nimi trwa od dawna. Jak podchodzisz do „Halloween”? Traktujesz ten film osobiście?

ROB ZOMBIE: To jedno z pytań, które zawsze zadają mi w trakcie wywiadów. „Twoich pięć ulubionych horrorów?” A ja ciągle wymieniam „Halloween”. Kocham ten film od zawsze. To jeden z najlepszych horrorów. Jest dla mnie filmem szczególnym.

Czułeś, że „Halloween” nie byłby „Halloween” bez oryginalnej muzyki?

ROB ZOMBIE: Nie byłem pewny. Kiedy robiłem film, właściwie nie wiedziałem, czy użyć muzyki Johna Carpentera. Myślałem, że może będzie brzmieć dziwacznie w moim filmie, bo jest tak charakterystyczna. Nigdy nie wiadomo, zanim nie zacznie się montaż. Ale kiedy zaczęliśmy montować i użyliśmy fragmentów muzyki Johna, wszystko świetnie pasowało.

Kiedy Bob Weinstein podsunął ci pomysł zrobienia „Halloween”, jak zareagowałeś? Miałeś jakieś obawy?

ROB ZOMBIE: Było tak, jakbyś dopiero co wszedł do pokoju, takiego jak ten, i nawet nie wiedział, czego dotyczy spotkanie i nagle pojawia się temat. Ja na to: „Yy, nie wiem.”Nie wiedziałem, co powiedzieć. Tak naprawdę nigdy wcześniej o tym nie myślałem. Właściwie, to nie proponowali koniecznie remake’u. Po prostu proponowali „Halloween” na zasadzie „Co myślisz?” A ja: „Nie wiem. To świetny film. To właśnie myślę.” Nie wiedziałem, co im powiedzieć, więc w końcu dodałem: „Super. Dzięki za propozycję. Pójdę pomyśleć i zobaczymy, na co wpadnę.” Wiedziałem, że to ogromna szansa, ale nie wiedziałem tak naprawdę, jak ogromna. Kiedy wróciłem do domu i zacząłem nad tym myśleć, doszło do mnie, że jedyny sposób, w jaki chcę to zrobić, to tylko robiąc remake. Nie zamierzałem robić Halloween 9. To byłoby głupie. Nie byłem też przekonany czy chcę robić prequel. Przyszedł mi do głowy remake, ale z godzinną przedakcją, której nigdy nie widzieliśmy. Myślałem o tym przez jakiś czas i wróciłem z pomysłem. Wayne Toth, facet od efektów, zrobił modele masek – jedną młodego Michaela, jedną Michaela w szpitalu i klasyczną maskę. Wtedy pomyślałem, że to może być coś naprawdę innego – stworzyć innego Michaela i spróbować dodać do filmu coś swojego, tak, żeby nie powtarzać tego, co już było.

Jedna z niewielu reguł w „Masters of Horror” była taka, żeby nie pokazywać jak dzieci zabijają dzieci. Czy ktoś miał coś przeciwko tej sekwencji?

ROB ZOMBIE: Nie. Prawdę mówiąc, to zawsze była ulubiona scena Boba Weinsteina. [Śmiech] Myślałem, że może MPAA będzie mieć z tym jakiś problem. Pomyślałem „O kurcze, jak oni na to zareagują?” Ale nie musieliśmy nic wycinać. Najwyraźniej nie obchodziło ich to.

Po prostu dali wam „R”?

ROB ZOMBIE: Tak. Dokładnie. Nic nie wycinaliśmy.

Kiedy zdecydowałeś się zrobić film, w jaki sposób przebiegało ustalanie, jak powinien wyglądać, co trzeba zachować, a co zrobić inaczej?

ROB ZOMBIE: To było jak nieustanna podróż. Byłoby łatwiej, gdyby istniały jakieś wytyczne, odnośnie tego, co trzeba zachować, ale im było wszystko jedno. Bobowi Weinsteinowi było nawet wszystko jedno, czy pojawi się maska Michaela Myersa. Chciał po prostu zupełnie nowego filmu. Cały czas powtarzał: „Zrób z tego inny film. Zrób z tego swój własny film.” Więc wszystko zależało ode mnie. Pomyślałem, że chcę klasycznie wyglądającego Michaela Myersa, w którymś momencie filmu, bo bez niego wszyscy zadawalibyście pytanie: „Czemu to się w ogóle nazywa „Halloween”?” Byłoby to jak King Kong bez goryla. Część zabawy przy robieniu remake’u była związana z Dr. Loomisem i Laurie Strode, i jak pokazać te postaci 30 lat później. Zdecydowałem się zachować momenty Johna Carpentera w trzecim akcie, a pierwszy i drugi zrobić zupełnie nowe.

Powiedziałeś w wywiadzie, że Boba Weinsteina nie interesowała franczyza. Brzmi to jak typowy brak zainteresowania producenta integralnością projektu.

ROB ZOMBIE: To nie do końca tak. On nie martwił się tym, co było. Martwił się, tym co zrobimy, bo franczyza to franczyza. Naprawdę myślę, że w przypadku franczyzy po ostatnim filmie, czyli Halloween 8, Halloween 9, jeśli kiedykolwiek by powstało, wyszłoby od razu na video. Tak mi się wydaje. Dlatego myślę, że chciał czegoś zupełnie nowego. Był otwarty na wszystko.

Czy śmierć Moustaphy Akkada zmieniła coś?

ROB ZOMBIE: Nie. Zmarł na długo przed moim zaangażowaniem się w to, więc nigdy go nawet nie spotkałem.

Możesz powiedzieć coś więcej o obsadzeniu Scout i jakimi cechami cię poraziła?

ROB ZOMBIE: Scout była pierwszą osobą, którą zobaczyłem na castingu do roli Laurie Strode. Od razu ją polubiłem. Ale pomyślałem, że może ekscytuję się tak, tylko dlatego, że jest pierwsza. Przesłuchałem cały tłum ludzi i powtarzałem sobie „Wciąż najbardziej podoba mi się Scout.” To było naprawdę zabawne, bo nikt poza mną tego nie widział. Wszyscy twierdzili: „Ona się nie nadaje.”

A ty co zobaczyłeś?

ROB ZOMBIE: Po prostu wiedziałem. Wydawała się świeża. Słodka i sympatyczna, ale jakby twarda. Było w niej coś, co mi się podobało. Ale nikt inny tego nie widział. Pomyślałem „O Boże.” I zacząłem się bawić w oglądanie każdej jednej dziewczyny. Ją nagrałem trzy razy. Wróciła i znowu przeczytała, potem znowu wróciła i przeczytała, tym razem z Danielle Harris. A potem znowu. Wtedy mój operator nagrał ją z innymi. Była ostatnią osobą, którą obsadziliśmy. Nagraliśmy z nią całą scenę. I w końcu przyznali, że jest odpowiednia, ale pewnie tylko dlatego, że po prostu skończył nam się czas. Teraz wszyscy ją uwielbiają. Kiedy obejrzą film, mówią „O Boże, ona jest absolutnie fenomenalna. Nie mieliśmy pojęcia.” A ja mówię: „Dlatego właśnie mnie wynajęli. To moja robota.”

A co z decyzją, żeby pokazać Laurie i Michaela jako brata i siostrę? Ten pomysł pojawia się chyba dopiero w drugiej części Halloween.

ROB ZOMBIE: Ta może wydać się głupie z mojej strony, bo rzeczywiście nie ma nic takiego w pierwszym filmie. Wprowadzili ten pomysł w drugiej części. Ale zupełnie tego nie pamiętałem. Widziałem „Halloween,” pierwszą część, milion razy. Drugą też widziałem, ale było to z milion lat temu. Ostatnio może dwadzieścia lat temu. Zupełnie nie pamiętałem tej części filmu, więc kiedy pisałem scenariusz, pomyślałem: „Jaki fajny zaskakujący pomysł.” A potem zdałem sobie sprawę, że, chwileczkę, to nie jest nic nowego. Ale zupełnie nie pamiętałem, że to już było w dwójce. I do tego momentu, już obmyśliłem sobie, że podróż Michaela Myersa musi kończyć się pod koniec filmu tym, że będzie próbował, w swym chorym umyśle, zebrać całą swoją rodzinę, za wszelką cenę. To znaczy, on zabija każdego, kto stanie mu na drodze, oczywiście dlatego, że inni go nie obchodzą. Pod koniec filmu, nagrobek jest matką, martwe ciało Lindy jest jak Judith, a potem pojawia się dziecko, i wszyscy są razem w domu. W jego szalonym umyśle, wszystko jest, jak powinno.

Widziałeś wszystkie sequele?

ROB ZOMBIE: Nie sądzę. Wiem, że widziałem 1, 2, 3, 4, 5 i może 7 i 8. [Śmiech] Nie wiem, czy widziałem 6 czy 7.

A co z obsadzeniem Danielle Harris? To było celowe?

ROB ZOMBIE: Właściwie to Danielle Harris (zagrała Jamie Loyd w 4 i 5 cz. „Halloween” – przyp red.)przyszła przeczytać rolę Annie. Zawsze chciała zagrać tę rolę. Nie Laurie, a Annie. Moja pierwsza reakcja była taka, że nie chcę jej w obsadzie, bo była już w 4 i 5 części i uważałem to za minus. Nie mam nic przeciwko ludziom z innych części, bo uwielbiam P.J. Solesa i jego ekipę, ale pomyślałem, że może przez to, moja część nie będzie jak prawdziwy film, tylko jakiś dziwaczny fanowski hołd złożony „Halloween.” Więc nie chciałem obsadzić nikogo, kto pojawił się w pozostałych częściach. Ale ona oczywiście dorosła i nie wygląda już jak mała dziewczynka. Obejrzałem nagrania wszystkich dziewczyn, które brały udział w castingu na Annie, i stwierdziłem: „Kurwa, człowieku, Danielle jest najlepsza.” Więc ją wybrałem.

W twoim filmie pojawia się wielu ludzi, z którymi już wcześniej pracowałeś. Najpierw napisałeś scenariusz, a potem zastanawiałeś się, komu można by dać daną rolę? Czy po prostu pomyślałeś: chciałbym pracować z tymi ludźmi. Jaką rolę mogę dla nich stworzyć?

ROB ZOMBIE: To i to. Zawsze chciałem, żeby Sheri zagrała matkę Michaela, a William Forsythe jej chłopaka. I wiedziałem, że skoro Michael w czasie ucieczki ma ukraść komuś ubranie, musi być to ktoś duży, a Ken Foree jest prawie tak duży, jak Tyler. Miało to sens, bo facet wielki na 7 stóp nie może ukraść ubrania kogokolwiek, bo wtedy paradowałby jak w szortach. Więc wiedziałem, że Ken będzie idealny. Danny’ego Trejo uwielbiam. Chciałem z nim pracować, ale chciałem, żeby był takim trochę miłym mięczakiem – a nie twardzielem, którego zawsze gra. W końcu, każdy trafił do filmu, tak czy inaczej. Nie wiem, jak to się stało.

A Malcolm McDowell? Widziałeś go jako godnego następcę Donalda Pleasance?

ROB ZOMBIE: Tak. To zabawna sprawa. Napisałem dziwaczną, wczesną wersję „Devil’s Rejects” i chciałem, żeby Malcolm McDowell zagrał tam pewną postać. On nawet o tym nie wie, nie żeby miało go to obchodzić, ale potem zmieniałem scenariusz milion razy i postać znikła. Malcolm zawsze był na liście ludzi, z którymi chciałbym pracować. Kiedy pojawił się plan zrobienia „Halloween”, był pierwszym i jedynym człowiekiem do tej roli, który przyszedł mi do głowy.

Masz zamiar zrobić sequel?

ROB ZOMBIE: Nie, chciałem, żeby ten film naprawdę się kończył. Chociaż, nieważne jak skończysz film, ktoś może wymyślić sposób, żeby go kontynuować, ale dla mnie ten film się kończy.

Skoro nie będziesz robić sequeli, pracujesz teraz nad jakimś innym projektem?

ROB ZOMBIE: Tak. Kończę teraz „The Haunted World of El Super Beasto,” film animowany. Animacje są już gotowe. Więc tylko pracujemy nad muzyką, efektami dźwiękowymi, tego typu rzeczami. Pewnie wyjdzie na początku następnego roku. I właśnie się zastanawiam, jaki film zrobić potem. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie parę pomysłów. Powiedziałem o nich Bobowi Weinsteinowi i on jest naprawdę za, ale jeszcze nie jestem pewien, co z tym zrobić. Ale on na pewno w to wchodzi. Nie chcę jeszcze nic zapowiadać. Nie znoszę ogłaszać czegoś wcześnie, ale prace nad kolejnym filmem już ruszyły.

To będzie kolejny horror?

ROB ZOMBIE: Tak jakby. Napisałem również drugi scenariusz, który nie jest horrorem i też chciałbym go zrealizować, ale nie jestem pewien, czy to dobry moment. Nie wiem. Chcę poczekać, aż wyjdzie „Halloween” i sprawdzić. To podyktuje mi, co zrobić dalej.

A ten drugi scenariusz to jaki gatunek?

ROB ZOMBIE: Coś w stylu filmu „Ghost World”

Co stanowiło największe wyzwanie w czasie kręcenia „Halloween”? Coś, co nieoczekiwanie sprawiło trudności? Trudny dzień? Trudna scena?

ROB ZOMBIE: Największym wyzwaniem – i będzie to raczej nudna odpowiedź – było kręcenie w Południowej Pasadenie i to, że noce były naprawdę krótkie, kończyły się w którymś momencie, a z nimi kończyło się też filmowanie. Arghhhhhh! Za każdym razem podczas scen w nocy, wydawało mi się, że nie nakręciłem wystarczająco dużo i to doprowadzało mnie do szaleństwa.

Nie martwiłeś się, że wyjaśnianie co kryje psychika Michaela Myersa może pozbawić postać „upiorności”?

ROB ZOMBIE: Nie martwiłem się. Właśnie chciałem pozbyć się tej jego „upiorności”, bo wydawało mi się, że było jej już za dużo. Gdyby istniało tylko „Halloween”, byłoby inaczej, ale nie przy ośmiu filmach. Jest coś, co wydaje mi się straszniejsze, i zawsze podaję to jako przykład. Któregoś dnia widziałem na A&E fragment programu o Jeffrey`u Dahmerze. Pokazali filmik, jak w Boże Narodzenie otwiera prezenty ze swoimi dziadkami. A on już wtedy zaczął zabijać. Widzimy go w Święta, w ładnej koszuli, otwierającego prezenty, kiedy w lodówce, w domu leży głowa. I to wydało mi się znacznie bardziej przerażające. Nie chodzi o to, że tego nie rozumiemy, nie wyjaśniamy, ale o ten dodatkowy wgląd. Ja tak naprawdę nic nie wyjaśniam, jeśli chodzi o psychikę Michaela Myersa. Po prostu rzucam na nią trochę światła. Wydaje mi się, że trochę dodatkowej wiedzy jest właściwie straszniejsze niż jej zupełny brak. Uwielbiam sposób, w jaki zrobił to Carpenter, ale, jak już powiedziałem, to już było, więc chciałem spojrzeć na to pod innym kątem.

Czy jest jakaś różnica między pracą z dzieckiem a dorosłym?

ROB ZOMBIE: Pewnie tak, ale ja mam takie samo podejście. Ponieważ nie mam swoich dzieci, ani nie mam z dziećmi większego kontaktu, zawsze rozmawiam z dzieciakami, tak jakby były dorosłe. Na szczęście, dzieci w tym filmie są naprawdę mądre i właściwie nie można byłoby rozmawiać z nimi w inny sposób. Daeg, który gra Michaela, jest całkiem dojrzały jak na dziesięciolatka, tak samo jak i dwoje pozostałych dzieci. Dziewczynka (Jenny Gregg Stewart), która gra Lindsey Wallace, to taka trochę: „Przyłapałam mojego trzeciego chłopaka, na zdradzie, na MySpace, i powiedziałam mu…” „Co ty, masz 40 lat?” Jest wysoka, ma dziesięć lat. A chłopak (Skyler Gisondo), który gra Tommy’ego Doyle’a jest super mądry i był świetny. Mogłem dać mu naprawdę skomplikowany dialog, a on powtarzał go po dwóch sekundach.

Dużo energii poświęcasz na robienie filmów. Czy wciąż myślisz o sobie jako o muzyku, który dorabia sobie jako filmowiec, czy jesteś filmowcem, który dodatkowo jest muzykiem?

ROB ZOMBIE: W tej chwili, myślę, że jest tak pół na pół. Robię jeden projekt, tak jak robiłem „Halloween”, i jest to 100% „Halloween”. Teraz, kiedy film jest gotowy, zacznę znowu trasę. Bycie muzykiem to dla mnie teraz mniej praca, a bardziej relaks. Robienie filmów jest znacznie bardziej intensywne i wymaga większego skupienia. Bycie w trasie i robienie muzyki to łatwizna.

Myślisz, że ciągle rozwijasz się jako reżyser? Stajesz się lepszy? Myślisz, że zmienił się sposób, w jaki postrzegają cię w tym biznesie?

ROB ZOMBIE: Tak, myślę, że to jak mnie widzą zmienia się. Zdecydowanie, rozwijam się, staję się lepszy. Problem w tym, że stajesz się lepszy, im więcej czegoś robisz, ale filmy robi się tak długo, że chciałoby się stworzyć 10 rocznie i wtedy stać się 10 razy lepszym, 10 razy szybciej. Pierwszy film to zupełne szaleństwo. „O mój Boże, robię film. To szaleństwo.” A przy drugim filmie mówisz sobie „Ok, teraz już wiem, jak to wszystko okiełznać i teraz zrobię to trochę solidniej.” A przy trzecim filmie, czujesz, ze naprawdę możesz to wszystko ogarnąć, manipulować tym. W zasadzie, film to manipulowanie obrazami tak, aby wywołać emocjonalną reakcję w ludziach.

[Malcom McDowell dołącza do wywiadu]

MALCOLM MCDOWELL: (strasznym głosem) Te oczy.

ROB ZOMBIE: O, jest. Znowu pijany! [Śmiech]

MALCOLM MCDOWELL: Więc jak pracowało się z dziećmi?

ROB ZOMBIE: Znacznie łatwiej niż z tym tu osobnikiem. [Śmiech]

MALCOLM MCDOWELL: Chyba żartujesz. Nigdy tak dobrze się nie bawiłeś na planie.

ROB ZOMBIE: [Śmiech] To prawda. A ty?

MALCOLM MCDOWELL: Żartujesz sobie? Było świetnie.

ROB ZOMBIE: Ten facet nie przestaje się śmiać.

MALCOLM MCDOWELL: O Boże.

Więc jak pracowało się z Malcolmem McDowellem?

ROB ZOMBIE: No cóż, Malcolm jest prawdopodobnie trzeźwy przez dwie godziny dziennie.

MALCOLM MCDOWELL: Nie, nawet nie tyle. [Śmiech] Nawet nie tyle.

ROB ZOMBIE: Oczywiście nie teraz. Więc poranne zdjęcia były dla ciebie najlepsze. Po lunchu, byłeś już trochę [gwiżdże].

MALCOLM MCDOWELL: Tak, tak. Nie ma mnie!

ROB ZOMBIE: [Śmiech] Więc musieliśmy kręcić wcześnie. Coś trochę widać w szpitalu, kiedy przesłuchujemy małego Michaela, a ten ciągle się odsuwa.

MALCOLM MCDOWELL: Mały dziwoląg.

ROB ZOMBIE: [Śmiech] Żałuję, że to nie żart. O Boże, ja żartuję.

MALCOLM MCDOWELL: Dobrze się bawiliśmy.

ROB ZOMBIE: Tak, było świetnie. To poważna robota, bo chcesz, żeby wyszło coś dobrego, ale zawsze też chcesz się dobrze bawić, bo bez zabawy, jaki to ma sens?

Czy mówienie o filmach zmienia sposób, w jaki oceniasz pracę na planie, to, co o niej sądzisz?

ROB ZOMBIE: Nie, wydaje mi się, że nie zawsze mam odpowiedź na wszystko. [Śmiech] Tak wiele decyzji podejmujesz wtedy instynktownie, więc kiedy ludzie zadają ci te naprawdę wnikliwe pytania o sprawy, które były czasem spontanicznymi decyzjami, mówisz: „Hmmm. Nie wiem czemu to zrobiłem. Po prostu zrobiłem.” To czasem nie jest jasne.

Deborah to od Debry Hill? (producentka “Halloween” z 1978 r.)

ROB ZOMBIE: Nie. Widzisz, nigdy mi to nie przyszło na myśl. Spodziewałbyś się, że to będzie zdecydowane „tak”, ale nie pomyślałem o tym, aż do teraz, kiedy o to spytałeś

Możesz coś powiedzieć o kondycji horroru w dzisiejszych czasach? Jakie są twoje reakcje na to, co wychodzi?

ROB ZOMBIE: Tak naprawdę nie obchodzi mnie kondycja czegokolwiek. Po prostu zajmuję się swoją robotą i chodzę do kina, niektóre filmy podobają mi się, niektóre nie. Nie chcę być częścią jakiegoś nurtu, czy jakiegoś zaczynać. Po prostu skupiam się na filmie, który robię w danej chwili.

MALCOLM MCDOWELL: W ogóle ciężko jest zrobić film, prawda?

ROB ZOMBIE: Tak. [Śmiech] Dokładnie. I to cud, że niektóre z nich powstają.

Co ostatnio ci się spodobało?

ROB ZOMBIE: Nie wiem. Widziałem parę świetnych rzeczy. „Pan’s Labyrinth” był naprawdę dobry. Przez ostatni rok nic nie oglądałem, bo pracowaliśmy nad filmem, więc nadrabiam oglądając DVD.

MALCOLM MCDOWELL: Podobał mu się „Lives of Others”.

ROB ZOMBIE: Tak. To dobry film.

MALCOLM MCDOWELL: Świetny.

Co jeszcze?

ROB ZOMBIE: „Rocky Balboa.” To najlepszy film roku.

MALCOLM MCDOWELL: Ohhhhh!

ROB ZOMBIE: No naprawdę!

MALCOLM MCDOWELL: I tutaj właśnie się różnimy. Właśnie tu.

Na tym kończy się wywiad, który Rob Zombie (i po części Malcolm McDowell) udzielił portalowi Movies Online, www.moviesonline.ca





HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)
HO, Wywiady - Wywiad z Rob`em Zombie – „Halloween” (2007)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -