Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Rafałem Cytackim

Ireneusz Gajek


Imię i Nazwisko: Rafał Cytacki

Wiek: 35 lat

Zawód: Marketingowiec, Farmaceuta, Trener biznesu. Prowadzę własną Firmę szkoleniową.

Prywatnie: Ojciec dorastających nastolatków. Kochający partner. Filozof – Myśliciel.

Na planie „SchizofREMii”: scenarzysta, reżyser, montażysta, twórca efektów specjalnych, sponsor, podcieracz nosa a nawet aktor jednego ujęcia ale trzeba mieć sprawny kciuk na pilocie, żeby w odpowiednim momencie zatrzymać…




Dzisiaj młodzi ludzie nastawieni są przede wszystkim na bierną konsumpcję wszelakich dóbr kultury, jeśli są w ogóle nimi zainteresowani. Rzadko kto chce pisać, malować, tworzyć muzykę czy kręcić filmy. Skąd więc pomysł na to, aby nakręcić film? I dlaczego Twój wybór padł na taki, a nie inny gatunek?

W tym pytaniu właściwie kryje się odpowiedź. Zacznę jednak od początku trochę w ramach wieczorku kombatanckiego. Skąd pomysł? Przygodę z filmem zacząłem jeszcze w latach 80-ych biegając z kumplami po starym poligonie i kręcąc radziecką kamerą 8mm filmy karate pod silnym wpływem oglądanych na kasetach wideo filmów z Brucem Lee. Trzeba było się było dobrze zastanowić co kręcimy bo jedna kasetka zawierała zaledwie 3 minuty filmu. Później wywoływanie metodami chemicznymi, montaż na ręcznej przeglądarce, sklejanie taśmy specjalnym klejem i wyświetlanie na ekranie za pomocą projektora. Wszystko bez dźwięku bo sprzęt odtwarzające ścieżkę dźwiękową to był Święty Graal amatorskiej kinematografii. Późniejsze próby z jedyną na osiedlu kamerą VHS i kultowy wśród naszych znajomych horror „Powrót potwora w czepku” tytuł roboczy ze względu na zastosowanie niezwykle nowatorskich rozwiązań z zakresu efektów specjalnych czyli czepka kąpielowego z poprzyklejanymi kawałkami surowego mięsa. Film niestety zaginął w otchłani czasu. Potem na wiele lat marzenia o realizacji filmów odeszły na półkę – studia, życie rodzinne, dzieci, praca - zwykła rzeczywistość. I po tym przydługim wstępie dochodzę do konkretnej odpowiedzi skąd pomysł czy inspiracja. Właśnie w wyniku obserwacji moich dzieciaków doszedłem do wniosku, że trzeba im pokazać coś więcej, że można inaczej spędzać czas, że nie tylko komputer, konsola czy przysłowiowe gadu-gadu może być celem i dlatego odkurzyłem coś czym się w latach młodości interesowałem. Z 4 lata temu na wakacjach powstał pomysł krótkiej fabuły o rodzeństwie, które przenosi się do krainy baśni – „Smocze Jajo”. Pomysł jak się później okazało był wyjątkowy nośny. Obudziliśmy w naszych znajomych i ich dzieciach „demona aktorstwa”. I tak z małego pomysłu na urozmaicenie wakacyjnego czasu stworzyliśmy 1,5 godzinny film z blisko 20 aktorami, który powstał na zasadzie „też mi rozpisz jakąś rólkę”. Jednocześnie wielu z naszych znajomych „przypomniało sobie” że też kiedyś chcieli grać i występ traktowali jako spełnienie pomysłu sprzed wielu lat. Jak się pewnie domyślasz film z oczywistych względów był tylko wyświetlany na wieczornych zamkniętych pokazach przy winie czy piwie. Kolejny rok, kolejne wakacje, koleiny film - „Kosmiczny weekend”. Film z gatunku przygodowego s-f o przylocie kosmitów na ziemię i ich spotkaniu z grupą młodzieży. Te eksperymenty pozwoliły tak mi jak i całej ekipie nabrać wprawy, nauczyć się trochę na błędach, opanować podstawy aktorstwa, realizacji czy montażu a wreszcie efektów specjalnych – które nie ukrywam osobiście w wyjątkowy sposób mnie zaciekawiły. Dodatkowym efektem tych aktywności było to, że dzieciaki zaczęły się realizacją filmów trochę bardziej interesować, chodzą na zajęcia aktorskie, realizując swoje krótkie etiudy a nawet tak jak moja 10 letnia córka Ola piszą scenariusz sitcom-u na temat swojej klasy oraz jak córka naszych znajomych Manuela prawdziwą młodzieżową powieść. Jednym słowem wszystko wymknęło się spod kontroli w pozytywnym znaczeniu.

Porozmawiajmy teraz o twoim filmie, „SchizofREMii”. Patrząc na „listę płac” można zauważyć, iż pojawiają się w niej te same nazwiska. Podejrzewam więc, że Twoja produkcja miała charakter rodzinno-towarzyski. Wyjaśnij, jakich argumentów użyłeś, by ludzie wymienieni w napisach końcowych pomogli Ci w realizacji projektu.

Absolutnie jest to projekt towarzysko-rodzinny. Właściwie większość aktorów można było zobaczyć w produkcjach o których mówiłem wcześniej. Stąd nie było konieczności specjalnego przekonywania. W pewnym sensie jest to dla nas coroczny wakacyjny rytuał. Jedyna różnica polegała na tym, że próbowaliśmy się do tego projektu przygotować bardziej profesjonalnie. Scenariusz, wreszcie nie pisany na kolanie i w trakcie, próby, uczenie się roli, wielokrotne duble, dubbing całego materiału dźwiękowego włącznie z postsynchronami, efekty specjalne, zróżnicowane lokalizacje, kostiumy to wszystko spowodowało, że pracowaliśmy nad tym filmem blisko 9 miesięcy. Do tego stopnia, że część ujęć robionych zimą trzeba było kręcić w taki sposób, żeby imitowały lato. Samego materiału filmowego na 30 minut nakręciliśmy ok. 20 godzin. Podsumowując cała ekipa napracowała się naprawdę potężnie. I to pewnie dobre miejsce, żeby im za to bardzo serdecznie podziękować. Właściwie losy tego filmu mimo włożonej pracy miały być podobne do poprzednich czyli „pokazy zamknięte” dla „rodziny królika” i dla przyjemności młodych aktorów wyświetlanie w Internecie. Dostałem jednak kiedyś pytanie od osoby organizującej Festiwal Filmów OFF-owych czy może go w trakcie tej imprezy wyświetlić. I tak się zaczęła niezwykła z mojego punktu widzenia droga tego filmu jednocześnie ta sytuacja pokazała mi jaką gigantyczną siłą dysponuje internet. Kilka razy wysłałem go na przeglądy filmów amatorskich czy OFF-owych. W Koninie na OKFA dostał wyróżnienie, w Warszawie był wyświetlany w kinie „Rejs” a ostatnio nawet pokazywali go w TVP Kultura. Przerosło to moje najśmielsze oczekiwania. W tej chwili żyje sobie własnym życiem na przeróżnych witrynach.

Mógłbyś przybliżyć potencjalnym widzom znaczenie tytułu?

Wbrew wielu dyskusjom na różnych forach na temat tego filmu nie jest przypadkowy błąd czy też niewiedza lub ignorancja. Chodziło mi o połączenie dwóch określeń schizofrenii jako choroby psychicznej polegającej w ogólnym zarysie na rozdwojeniu jaźni oraz fazy REM snu w której to pojawiają się marzenia, fantazje senne. Oczywiście tytuł ma swoje odbicie w akcji filmu i jest również swoistym nawiązaniem do „Smentarza dla zwierząt” gdzie to zniekształcenie miało również nawiązywać do sposobu wypowiadania wyrazu przez dziecko.


W jednym z e-maili napisałeś mi, iż „SchizofREMia” programowo nie miała być filmem oryginalnym i nowatorskim. Pozwolę sobie zacytować Ciebie: „Film nie tylko nie jest oryginalny, ale również taki miał nie być. Uważny widz dostrzeże tam nawiązania do przynajmniej 12 filmów lub seriali (włącznie z przekopiowaniem niektórych rozwiązań fabularnych czy gry aktorskiej) już nie mówiąc o pojawiających się książkach”. Chciałbym, abyś wszystkim zainteresowanym wyjaśnił, dlaczego zdecydowałeś się na takie rozwiązanie i jakie dzieła, filmowe i literackie, posłużyły Ci za inspiracje.

Tak jak tytuł tak i reszta filmu jest jednym wielkim nawiązaniem, wypiskiem z klasyki grozy. Sama fabuła w konwencji horroru jest tylko pretekstem do pokazania mojego zainteresowania kompletnie inną tematyką a mianowicie wpływu bodźców z filmów, książek, otoczenia, gier na rozwój umysłowy rozwijającego się młodego człowieka. Inspiracją tego pomysłu były moje dzieciaki, które jak z rękawa sypią cytatami z bajek czy filmów. Mało tego stworzyły język, którym się posługują bardzo sprawnie i ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu bardzo efektywnie, będący zlepkiem języka zasłyszanego w dialogach filmowych. Zainteresowało mnie jak silne są te „kalki” i jaki to potencjalnie może mieć wpływ na zachowanie a być może na rozumienie rzeczywistości a w ostateczności w skrajnych wypadkach na patologiczne zachowania. Stąd w filmie niektóre rozwiązania fabularne, sama konwencja snu, tytuł i zakończenie. Można powiedzieć, że główny bohater Mateusz przemieszcza się scena po scenie, sytuacja po sytuacji z jednego filmu do drugiego czy z jednej książki do drugiej przeżywając tym razem na własnej skórze to co już wielokrotnie widział w grach, filmach czy o czym czytał. Gdyby zagłębić się precyzyjnie zauważysz tam nawiązania ale i dokładne otworzenie akcji takich filmów jak „Posłannicy”, „Krąg”, „Shrooms”, „Obcy”, „Halloween” czy serialu „Gęsia skórka” oraz wielu innych. Jak to napisał jeden z forumowiczów temat „SchizofREMii” jest tylko metaforą i pretekstem do pokazania zagrożeń jakie czyhają na młodego człowieka inspirowanego grami, filmami czy książkami. I to był właśnie ten sens, który mniej lub bardziej udanie próbowałem przekazać.   


Jednym z najmocniejszych punktów Twojego filmu jest kreacja 13-letniego Mateusza w wykonaniu Mateusza Cytackiego. Moim zdaniem jest to rola zagrana z wyczuciem i dystansem. Mateusz to Twój brat? Jak się z nim współpracowało?

 Mateusz to mój syn nie brat. To prawda, że udało mu się stworzyć kreację z jednej strony ze sporym dystansem ale jednocześnie nawiązująca do stylu jaki się posługuje naturalnie. Wymagało to trochę pracy i wiele godzin prób. Bardzo zależało mi na tym, żeby gra aktorska nie wyglądała jak recytacja na akademii w szkole. Zdaję sobie jednocześnie sprawę z tego, że ogromne znaczenia miałoby tu odpowiednie poprowadzenie przez znającego się na rzeczy reżysera a niestety ja biorąc pod uwagę wymagane umiejętności mam jedynie „szybkie denerwowanie się” i zdanie „bardzo dobrze, jeszcze raz”. Mówię to oczywiście wszystko żartem bo pomimo wielu emocji to była prawdziwa przyjemność pracować z moimi aktorami a poziom ich zaangażowania tak w projekt ale również i rolę był ponadprzeciętny.

Rzadko który twórca off-owy decyduje się na efekty specjalne. W Twoim filmie jest ich kilka. Mam tu na myśli animowanie potwora oraz scenę finalnego rytuału. Jak od kuchni przebiegała praca nad tymi elementami filmu?

Efektów specjalnych jest znacznie więcej. Właściwie większość scen w samochodzie kręconych była na green screen-e. Potwór to aktor w masce z dodaną animacją oczu. Dochodzą do tego oczywiście sceny z duchem i wspomniana przez Ciebie finałowa scena z „wysysaniem duszy”. Trochę tego było i nie ukrywam, że sama ich realizacji zajęła bardzo dużo czasu szczególnie biorąc pod uwagę amatorskie domowe warunki oraz tworzenie ich na laptopie. Wiele pomysłów i inspiracji znalazłem w Internecie ucząc się na tych przykładach. Po opanowaniu tworząc wiele scen w scenariuszu pod kątem tych rozwiązań i wplatając w akcję filmu. Kino Off-owe rzadko po nie sięga bo w zwyczajnie bywa, że paradoksalnie pogłębiają „amatorskość” filmu poprzez nieprawidłowe wykonanie.

Czy podczas pracy nad filmem, pojawił się jakiś problem, z którym nie potrafiłeś sobie poradzić?

Niestety również warunki amatorskie nie pozwoliły na realizację kilku ujęć, które wymagałyby bardziej zaawansowanego sprzętu na planie (myślę tu np. o kranie kamerowym) a na których mi bardzo zależało. Próbowaliśmy je zasymulować w inny sposób ale nie spełniły oczekiwań i wypadły w ostatecznym montażu. Również nie udało się wielu scen rozegrać aktorsko tak jak to miałem w głowie. Sytuacje na planie pokazały mi jak trudno wytłumaczyć aktorowi o co mi chodzi, jak to powinno być zagrane, jak wiele się muszę w tej dziedzinie nauczyć. W ostatecznym montażu wypadła również jedna scena z użyciem lustra i efektów specjalnych która miała pokazywać dwoistość natury głównego bohatera. Niestety przerosła ona moje umiejętności. W głowie i w teorii wyglądało dużo prościej.

I z drugiej strony – co sprawiło Ci największą satysfakcję podczas realizacji filmu?

Nie ukrywam, że jestem absolutnym fanem wyśmiewanego często „film look-u”. To z czego jestem dumny to specyficzny klimat, który udało się osiągnąć poprzez zastosowanie z jednej strony korekcji kolorystycznej, ktoś nawet napisał, że jest to wizytówka tego filmu, ale również sposobem filmowania m.in. przez zastosowanie jazd symulowanych przez filmowanie z samochodu z zamontowanym statywem. Okazuje się, ze mały budżet (na film wydaliśmy ok. 700 zł) zmusza do kreatywności i kombinowania. Ponadto niezwykle fascynujący i wręcz jak dla mnie magiczny jest sam proces montażu materiału. Jak to możliwe, że obraz często grany w odstępach wielu miesięcy „skleja się” w jedną całość a bywa, że logiczną? Niezwykłe. Trzeci wymiar to oczywiście coś poza aspektem technicznym walor nazwę go emocjonalny. Mam poczucie, że właśnie ten film jak i otoczka, która wytworzyła się wokoło niego (wyświetlanie w telewizji czy kinie, opinie na witrynach internetowych) pozwoliło mi osiągnąć to o czym mówiłem na samym początku czyli pokazaniu naszym dzieciom, że warto ciężko pracować, realizować swoje marzenia, mieć ambicje i co najważniejsze, że masz wpływ na własne losy i że niekiedy dobrze jest ruszyć tyłek z przed telewizora czy komputera i coś zrobić. Jest też ciemna strona realizacji filmu. Muszę Mateusza bardziej pilnować, żeby mu woda sodowa do głowy nie uderzyła. Ostatecznie w swoim środowisku stał się „mini gwiazdą” . Ostatnio wzmocnił to dodatkowo nagrywając wraz ze swoim zespołem w którym gra na gitarze i śpiewa kilka rockowych kawałków. Mój ojcowski, dumny kawałek umysłu mówi, że też miałem wpływ na to co się teraz z jego „karierą” dzieje. Plus dodatkowo oznacza to, że w przyszłości być może użyjemy wreszcie własnej muzyki do filmu.

Jak wyglądała dystrybucja Twojej produkcji? Czy miały miejsce jakieś publiczne seanse? Jeśli tak, to z jakim odbiorem ze strony widzów spotykała się SchizofREMia”?

Jak już mówiłem wcześniej jedyną dystrybucję zapewnia Internet poprzez witryny typu video czy youtube a ostatnio nawet systemy wymiany plików. Opinie tradycyjnie są zróżnicowane od wypominania, że to amatorszczyzna po zdania, że „szkoda, że to film krótkometrażowy bo chętnie bym zobaczył coś takiego w pełnym metrażu”. Zresztą nie oszukujmy się sama tematyka zawęża grono potencjalnych odbiorców tego filmu a żeby uchwycić sedno filmu trzeba się przebić przez niekoniecznie lubianą przez wszystkich konwencję. Jest również sporo ocen negatywnych związanych z wtórnością materiału albo, że to kolejny polski shit, że Polacy nie potrafią kręcić horrorów, itd. Z drugiej strony sporo osób zwraca uwagę na realizację, montaż, ujęcia, dobre aktorstwo Doroty Tokarczyk, która gra właścicielkę pensjonatu i że nieźle się to ogląda. Za wszystkie opinie chciałbym tu podziękować bo dają nam możliwość dalszego doskonalenia tym bardziej, że są to zdania wynikające nie z sentymentu lub jego braku, jak to bywa w przypadku oglądania filmu przez jego Twórców i ich przyjaciół ale w miarę obiektywnego spojrzenia na fabułę, realizację czy grę aktorską. Z drugiej strony sam fakt, że ktoś go chce oglądać i traktuje jako poważną produkcję jest dla nas bardzo nobilitujący i zachęcający do dalszej pracy.

Wyobraź sobie, że do następnego filmu udało Ci się znaleźć sponsora, który mógłby wyłożyć pieniądze na całkowicie profesjonalną ekipę. Mając ogromne możliwości, jaki nakręciłbyś film? O czym i z jakimi ludźmi?

W tej chwili pracuję nad 2 scenariuszami i chętnie je w warunkach profesjonalnych zrealizuję . Jeden jest metaforą życia dzisiejszych 35-40-latków, odbywającą się podczas jednej nocnej imprezy. Drugi natomiast opowiada o sfrustrowanych nastolatkach i potencjalnych skutkach i efektach ich działania w myśl zasady że ludzie rodzą się źli tylko normy społeczne zmuszają ich do innych niż naturalne zachowania – myślę o konwencji van Santa jaką zastosował w „Słoniu” tylko mocno osadzonych w Polskich realiach. Chciałbym, żeby to nie były kolejne teksty o parzeniu herbaty ale zobaczymy na razie te projekty są w fazie początkowej. Z klimatów horrorowych natomiast w szufladzie czeka na realizację „Bordek” opowieść o człowieku, który otrzymuje dar stygmatów. Historia o niezrozumieniu, dualizmie postaw i wyobcowaniu. Taka mieszanka „Frankensteina” z Karloffem z „Pasją” Gibsona. Interesuje mnie również podobna realizacja: film czarno biały, niemy, zagrany w podobny ekspresyjny sposób z udziałem naturalistycznych scen przemocy.

Na koniec chciałbym Cię zapytać o Twoje zdanie na temat filmowych produkcji grozy. Co lubisz oglądać, a przede wszystkim, co myślisz o współczesnym horrorze filmowym, który święci swoje triumfy chyba na całym świecie.

Horror to jeden z moich ulubionych gatunków. Właściwie dominujący na mojej kolekcjonerskiej półce. Szczególnie lubię tzw. „animal attack”, niekiedy coś o zombii, duchach czy jak w „Księciu ciemności” Carpentera „szatanie zstępującym na ziemię” sumarycznie wszystko co nie pachnie wampirami i patologicznymi mordercami. Nie jestem szczególnie wymagającym odbiorcą. Jeśli mam dzień odpowiedni do oglądania tego typu filmów wystarczy mi sprawna realizacja i niezłe aktorstwo. Bawię się doskonale na odgadywaniu kolejnych kroków bohaterów a w ostateczności podziwiam pracę kamery czy pomysły na połączenie kadrów. W skrajnych przypadkach w tzw. międzyczasie czytam książkę śledząc akcję bez specjalnej uwagi od czasu do czasu rzucając okiem na rozwój fabuły. Wszystko to dla relaksu. To dziwne prawda jak świetnie potrafimy wypoczywać przy rozrywanych ciałach, wypruwanych flakach, scenach tortur, bicia, rozczłonkowywania. To po raz koleiny udowadnia moim zdaniem to co mówiłem wcześniej, że gdzieś w każdym z nas mieszka mały demon czekający tylko na odpowiedni czas i dobre okoliczności do uwolnienia. Jak w „SchizofREMii”.

Dlaczego warto obejrzeć „SchizofREMie”? Chociażby dlatego, żeby zobaczyć co można zrobić za pomocą zwykłej kamery, komputera i kilku zapalonych amatorów. Być może również dlatego, żeby odnaleźć w sobie chęci, żeby wraz z przyjaciółmi, dziećmi, rodzicami spędzić trochę czasu. Stworzyć historię, którą wspólnie przeniesiecie na „ekran”. Nie dlatego, że to da Wam sukces i popularność (chociaż kto wie) ale dlatego że uczy to szacunku, wzbogaca umiejętności komunikowania się, zmusza do kreatywności i jest po prostu wyjątkowo atrakcyjną formą spędzania wolnego czasu. Ponadto chciałbym, żebyście odkryli w tym filmie to drugie dno o którym mówiłem wcześniej i świetnie się bawili w zgadywanie „do jakiego filmu nawiązuje kolejna scena?”. Gwarantuję, że jest ich tam przynajmniej 12. Każdy Horroromaniak znajdzie je bez żadnego problemu.


HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim
HO, Wywiady - Wywiad z Rafałem Cytackim

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -