Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Andrzejem Wajdą o ekranizacji opowiadań E.A. Poe`ego

Ireneusz Gajek

UWAGA! PONIŻSZY TEKST JEST PRIMAAPRILISOWYM ŻARTEM



Spotkanie z reżyserem „Popiołu i diamentu” miało miejsce w jednej z kawiarni mieszczących się niedaleko ulicy Chełmskiej w Łodzi. Andrzej Wajda zgodził się porozmawiać chwilę ze mną o swoim najnowszym projekcie filmowym, którym jest ekranizacja twórczości Edgara Allana Poe


Dzień dobry, panie reżyserze. Wiem, że jest Pan człowiekiem bardzo zajętym i tym bardziej cieszę się, iż zgodził się Pan choćby na krótką rozmowę.

Mnie również jest miło, bo jeśli dobrze zrozumiałem, jest pan jednym z redaktorów strony internetowej poświęconej filmowi.

Tak, pisuję recenzje oraz artykuły poświęcone filmom dla portalu Horror Online.

A więc odbiorcami reprezentowanego przez pana medium są młodzi ludzie?

Przede wszystkim młodzi. Choć kino jest jednym z tych elementów naszego życia, które doskonale łączy pokolenia. I właśnie chciałem o tym z Panem porozmawiać, bo twórczość Edgara Alana Poe’go czytana jest zarówno przez kilkunastolatków, jak i ludzi dorosłych, można rzec, dojrzałych. Który utwór z dorobku amerykańskiego pisarza posłużył jako baza dla scenariusza Pańskiego filmu?

A więc, młody człowieku, kiedy już powstał pomysł na ekranizację twórczości Poe’go, założyliśmy sobie z Czarkiem Harasimowiczem oraz Julkiem Machulskim, głównymi scenarzystami, iż mój film nie będzie adaptacją tylko jednego tekstu. Chciałem, aby głównym bohaterem obrazu był sam pisarz. Siłą rzeczy więc trzeba było dokonać znacznej ingerencji we wszystkich opowiadaniach, jakie braliśmy pod uwagę, pisząc scenariusz. Czytając utwory Poe’go miałem wrażenie, jakby jego proces twórczy dokonywał się w innym świecie, dzięki czemu wszystko, co w nich pokazuje, jest na swój sposób zgodne i konsekwentne. To nam trochę ułatwiło pracę.

Ale czy mógłby Pan zdradzić nam, którymi utworami Edgara Allan Poe’go szczególnie się interesowaliście?

Ciągnie mnie pan za język, a tu dopiero zdjęcia wiosną mają ruszyć. Jak powiem zbyt dużo, to sponsor się wycofa i będę zmuszony robić odcinki „M jak miłość” (śmiech). No ale coś nie coś powiedzieć mogę. Za fundament scenariusza posłużyły nam fakty z życia autora oraz „Zagłada domu Usherów”. Jednak znający twórczość Poe’go widzowie na pewno znajdą w filmie odniesienia do „Kruka”, „Morelli”, „Człowieka tłumu”, „Serca oskarżycielem”, „Przedwczesnego pogrzebu”, „Portretu owalnego” czy „Podłużnej skrzyni”. Chciałbym jednak bardzo mocno zaznaczyć, iż film nie będzie wierną adaptacją żadnego z tych utworów.

To, że ekranizuje Pan genialną literaturę i to w równie genialny sposób, wiedzą wszyscy. Choćby w „Tataraku” po wielu latach powrócił pan do Iwaszkiewicza. Wcześniej był Andrzejewski, Żeromski, Borowski, Wyspiański, Reymont. Co skłoniło Pana do sięgnięcia po Edgara Alana Poe’go?

Kilka rzeczy, szanowny panie. Mam nadzieję, iż pan pamięta, że szkoła polska podejmowała temat zmagania się romantycznych bohaterów z trudną i skomplikowaną rzeczywistością. Poe to przecież romantyk, to również niespokojni duchem bohaterowie. Oprócz tego jak pan zapewne wie, Słowacki czy Mickiewicz nie stronili od wątków nadnaturalnych, tajemniczych, groźnych. Wy, młodzi, dziś powiedzielibyście, iż „Balladyna” to fantasy, a II część „Dziadów” to horror. Wieszczowie są ponadczasowi, a pana obecność tutaj i rozmowa ze mną świadczą, iż Poe również jest ponadczasowy. Ale Poe to nie tylko bohaterowie i gotycka, czasami trupia, atmosfera, lecz także gotowe obrazy, które można pokazać w filmie. Poe jest bardzo malarski.

Do tego właśnie chciałem nawiązać. W „Brzezinie” inspirował się Pan Malczewskim, w „Pannach z wilka”, czy choćby w „Popiele i diamencie” jako natchnienie służyli Panu inni polscy malarze. Który z polskich malarzy zawładnie Pańską wyobraźnią podczas kręcenia filmu opartego na twórczości Poe’go? Beksiński?

Nie trafił pan. Beksiński jest moim zdaniem zbyt jednoznaczny i chyba jednak manieryczny. Kolokwialnie rzecz ujmując, jego obrazy malowane są na jedno kopyto. Moim zdaniem ducha twórczości Poe’go oddają rysunki Francisco Goi. Pamięta pan? „Gdy rozum śpi, budzą się demony”. Groza w czystej postaci. Chciałbym także, żeby ten film kojarzył się jeszcze z malarską twórczością Brunona Schulza. Ciągle zastanawiam się, jak to zrobić, ale chciałbym przydać filmowi odrobinę szaleństwa i niesamowitości, która panuje w obrazach autora „Sklepów cynamonowych”. Ostatnio oglądałem po raz któryś film Wojtka Hasa „Sanatorium pod Klepsydrą”. Niektóre sceny to czysty Poe!

Kilka minut temu mówił Pan o gotyckiej, a nawet trupiej atmosferze w twórczości Poe’go, o nadnaturalnych i tajemniczych elementach w twórczości romantyków. Jakimi sposobami chce Pan w swoim dziele odzwierciedlić klimat utworów Edgara Alana Poe’go?

(śmiech) Znowu pyta mnie pan o rzeczy, o których nie za bardzo mogę mówić. Autorem zdjęć będzie Krzysztof Ptak, który ostatnio wsławił sie wizualną stroną „Domu złego” Wojtka Smarzowskiego. Bardzo dużo rozmawialiśmy o obrazie w moim filmie i doszliśmy wspólnie do wniosku, iż musimy w nim zastosować metody, które rzadko dotąd były stosowane w polskiej kinematografii. Jakie to metody? Tego nie zdradzę. Ponieważ umowa z tą firmą jest już podpisana, więc mogę powiedzieć panu, iż efektami specjalnymi zajmie sie znane polskie studio Platige Image.

Kto by pomyślał! Andrzej Wajda, mistrz konserwatywnej kinematografii, która opiera się na pokazywaniu jej jak najbardziej tradycyjnego piękna, „zaprzęga” do współpracy speców od animacji komputerowej!

Dlaczego się pan dziwi? Przecież cały czas wspomina pan o wizualnej warstwie filmu zrobionego w konwencji grozy. Nie da się chyba dzisiaj wiarygodnie stworzyć innego świata, tak przecież różnego od tego, w którym żyjemy, bez techniki komputerowej. O ile komputery i ich operatorzy, programiści, tak?, są tylko użytecznymi narzędziami, a nie głównymi twórcami dzieła filmowego, wtedy wszystko jest jak najbardziej na swoim miejscu. Niestety, dzisiaj, chcąc nakręcić film, którego akcja będzie działa się w połowie XIX wieku, nie da się plenerów czy nawet wnętrz stylizować ręcznie.

Wymienił Pan takie nazwiska twórców jak Juliusz Machulski, Cezary Harasimowicz, Krzysztof Ptak. Kto jeszcze jest zaangażowany w projekt? Mógłby pan podać jakieś nazwiska?

Nie! (śmiech) Za coś takiego producenci na pewno wyrzuciliby mnie z planu (śmiech). Po prostu nie robi się takich rzeczy. Tym bardziej, że będziemy starać się, aby zarówno pracę na planie, jak i późniejszą postprodukcję zachować w jak najgłębszej tajemnicy. Ale jedno mogę zdradzić. Ponieważ manager tego pana za oceanem już szepnął kilka słów tu i ówdzie, jest pomysł, by twórcą muzyki do mojego filmu był Elliot Goldenthal.

Twórca muzyki do „Wywiadu z wampirem”, „Tytusa Andronikusa” i „Fridy”!

Tak, przesłuchałem kilka jego tematów muzycznych udostępnionych nam przez managera i stwierdziłem, iż pan Goldenthal potrafi zarówno „sterować” napięciem, jak i kreować muzyczne krajobrazy dopełniające świat filmu widziany przez widza. Bardzo zdolny kompozytor.

Czy w związku z tym, iż bohaterem filmu będzie pisarz, artysta, podczas prac nad scenariuszem w jakiś sposób Pan, również artysta, identyfikował się w Edgarem Alanem Poe?

Człowiek sztuki opowiadający o innym artyście zawsze będzie w pewien sposób z nim związany. Opowiadając bowiem o malarzu, filmowcu, muzyku czy poecie będzie starał się przeniknąć jego sposób myślenia i znaleźć klucz nie tylko do jego twórczości, lecz także do samego procesu twórczego. Poe był niespokojnym duchem, który nie potrafił tworzyć w gabinetowym zaciszu. Dużo podróżował, przenosił się z miejsca na miejsce, znikał na krótkie okresy czasu, miał też na sumieniu sporo niezbyt chwalebnych uczynków. Nie możemy także zapomnieć o tym, iż wielokrotnie doświadczał straszliwej biedy. Wtedy zamiast pracy twórczej musiał podejmować się innych zajęć. Musi pan także pamiętać, iż autor „Kruka” patrzył, jak umiera jego młoda żona. W pewnym sensie więc każdy artysta będzie widział w Poe’m, geniuszu, lecz napiętnowanym tragizmem, kawałek siebie, symbolizujący wieczne i najczęściej niespełnione poszukiwanie sensu i prawdy.

Bardzo dziękuję, Panie reżyserze, za wywiad. Mam nadzieję, iż czytelnicy Horror Online nie tylko mogli się
dowiedzieć czegoś o Pańskich planach twórczych, lecz także część z nich sięgnie po Pana wcześniejsze filmy.


Ja również bardzo dziękuję. Chciałbym bardzo, aby moja twórczość dawała coś istotnego i wartościowego współczesnym młodym Polakom. Jeśli ta rozmowa do tego się przyczyni, będę bardzo zadowolony.

Rozmawiał Ireneusz Gajek, 28.03.10


HO, Wywiady - Wywiad z Andrzejem Wajdą o ekranizacji opowiadań E.A. Poe`ego
HO, Wywiady - Wywiad z Andrzejem Wajdą o ekranizacji opowiadań E.A. Poe`ego
HO, Wywiady - Wywiad z Andrzejem Wajdą o ekranizacji opowiadań E.A. Poe`ego
HO, Wywiady - Wywiad z Andrzejem Wajdą o ekranizacji opowiadań E.A. Poe`ego
HO, Wywiady - Wywiad z Andrzejem Wajdą o ekranizacji opowiadań E.A. Poe`ego
HO, Wywiady - Wywiad z Andrzejem Wajdą o ekranizacji opowiadań E.A. Poe`ego

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -