Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)

Shadock

Graham Masterton to ikona literatury grozy, ale także autor dziesiątek poradników seksualnych, powieści historycznych i thillerów. W tym roku po raz kolejny odwiedzi Polskę, kraj, z którym był zawsze blisko związany dzięki osobie zmarłej w tym roku żony, Wiescka. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika, miałem okazję porozmawiać z autorem o jego fascynacjach, idolach, ulubionej muzyce, fanach i pisaniu w duecie. Zapraszam serdecznie do zapoznania się z zapisem tej rozmowy.
Shadock


Horror Online: Jest pan pisarzem, który jest swego rodzaju kultem dla niektórych osób. Czy czuje się pan za nie odpowiedzialny? Czy odczuwa pan ciężar swojej popularności? Jak pan opisze uczucie bycia Ikoną?

Mam poczucie odpowiedzialności wobec moich czytelników, ale przecież głównie daję im bardzo dobrą rozrywkę, jaką jest moja zdolność do pisania i ciągłego przesuwania granic mojej twórczości. Niektórym czytelnikom może to przeszkadzać. Słyszałem skargi, że niektóre z moich opowiadań są zbyt drastyczne, zbyt skrajne, by niektórzy ludzie mogli się w nich odnaleźć czytając je. Ale prawdziwy świat jest bardziej brutalny i bardziej tragiczny niż cokolwiek, co mógłbym ewentualnie opisać.
Czuję wielką odpowiedzialność wobec czytelników moich poradników seksualnych. By dać im szczerą i bezpośrednią odpowiedź, a także nauczyć ich, że najlepszy seks wynika ze zrozumienia i empatii z partnerem. Nie wolno być seksualnie samolubnym. Wiele kobiet w Polsce przychodziło do mnie i mówiło, że moje książki zmieniły ich życie. Gdy popularność jest równa zainteresowaniu, nie postrzegam siebie jako sławnego. Jednak być tak rozpoznawanym, jak to możliwe, jest, oczywiście, ważną częścią bycia pisarzem. To nie ciężar, to wielka przyjemność, ponieważ umożliwia poznawanie ludzi z różnych dziedzin życia i różnych krajów. Włączając w to także Polskę, oczywiście.

H.O.: Trochę ryzykowne pytanie. Którą z własnych książek czy opowiadań uważa pan za dzieło najlepsze? A z drugiej strony – które jest dla pana najgorsze?

Mam małą słabość do „Bonnie Winter (Trauma)”, bo sądzę, że udało mi się stworzyć naprawdę wiarygodną i sympatyczną bohaterkę. Trudno powiedzieć, która z moich powieści jest dla mnie najgorsza, bo lubię myśleć, że poprawiam się z każdą książką, którą piszę.

HO: Muszę przyznać, że najważniejszą częścią każdej powieści są dla mnie zakończenia. Uwielbiam pana finał w „Tengu” i byłem naprawdę rozczarowany tym z „Kostnicy”. Preferuje pan te heroiczne czy raczej ponure zakończenia?

To zależy od opowieści i bohaterów. Mój amerykański wydawca chciał, bym zmienił zakończenie „Tengu” uznając je za zbyt apokaliptyczne. Innym razem przedyskutowaliśmy także dobre zakończenie „Koszmaru”, i naprawdę napisałem wesoły finał tej historii, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się zamieścić oryginał. Lubię zostawić na zakończenie jakieś niedopowiedzenie, coś dla czytelnika, sprawić by zastanowił się co dalej. To z kolei sprawia, że niektórzy pytają mnie o kontynuacje. Ale bardzo często nie mam zamiaru pisać dalszego ciągu. Czasem bardzo trudno jest skończyć książkę i pożegnać bohaterów. Ostatecznie, kiedy piszę powieść, postacie stają się dla mnie realne i zawsze jestem niechętny do uśmiercenia czy unieszczęśliwienia ich.

HO:Banalne, ale zawsze aktualne. Skąd pan bierze pomysły do swoich książek? Jak pan przygotowuje się do pracy nad kolejnymi z nich?

Moje pomysły biorą się z doświadczeń dziennikarskich i redaktorskich. Do wielu z moich powieści (takich jak „Manitou”; „Kostnica” czy „Tengu”) wziąłem starożytne legendy i przywróciłem je do życia przeciwstawiając im zwyczajnych ludzi, którzy musieli sobie z daną sytuacją poradzić. „Manitou”, na przykład, jest kombinacją artykułu, który czytałem w książce o kowbojach gdy byłem młody, a Wiescka była w ciąży z naszym pierwszym synem. Ale mam tyle pomysłów, że nie będę nigdy zdolny opisać ich wszystkich przez całe moje życie.

HO: Proszę mi wybaczyć, ale historia z pomysłem na „Manitou” jest tą najbardziej znaną, także przez wspomnianą ciążę. A skąd na przykład wzięły się pomysły na „Zaklęci” lub „Czarnego anioła”?

„Zaklęci” przyszli mi do głowy podczas wizyty w starym hotelu w Milwaukee, Wisconsin. Usłyszałem tam, że ludzie wierzą, że mogą usłyszeć głosy poprzednich mieszkańców. „Czarny Anioł” był oparty na moich badaniach historycznych dokumentów, z których wynikało, że embarcadero w San Francisco zostało zbudowane na ruinach starych doków i portów. Możesz próbować pogrzebać wspomnienia, ale one zawsze powrócą by cię dopaść.

HO: Używa pan komputera czy maszyny do pisania? A może czasem nachodzi pana zew dawnych dni i chwyta pan za pióro i notes?

Komputera, na litość boską. Jest szybki, możesz poprawiać swoją pracę ile razy trzeba i zawsze masz pod ręką Google. Poza tym, gdy skończysz książkę, możesz po prostu wcisnąć guzik i wysłać ją do swojego agenta, wydawcy, czy kogokolwiek kto chce kopię.

HO: Co pan myśli o klasycznych pisarzach grozy jak H.P. Lovecraft czy E.A.Poe? Kto jeszcze pana inspirował?

Byłem zainspirowany Lovecraftem i Poem gdy zacząłem pisać opowiadania grozy w szkole. Uwielbiam atmosferę, którą tworzy Lovecraft. Zły skręt na drodze umieszcza nas w złowrogiej okolicy. I te jego oszalałe zakończenia. Mój ulubiony bohater z Lovecrafta to Brązowy Jenkin, szczuropodobny stwór ze „Sny w domu wiedźmy”, którego nieskromnie pożyczyłem do mojej powieści „Drapieżcy”. Później jednak czytałem bardzo niewiele horrorów i moje główne inspiracje pochodzą od bardzo realistycznych amerykańskich pisarzy takich jak Nelson Algren i Herman Wouk, a także odrobinę od autorów takich jak William Burroughs i Gregory Corso. To ich prace dały mi świeży wgląd w konstrukcję języka i to, jak używać go w sposób bardziej efektywny, a także istotny dla dobrze napisanego dialogu.

H.O: Wiem, że spotkał się pan z pracami niektórych polskich autorów, niektórzy z nich są pańskimi przyjaciółmi. Którego z nich poleciłby pan czytelnikom?

Niestety, nie czytałem żadnych prac polskich pisarzy, nawet tych zaprzyjaźnionych, więc nie jestem w stanie polecać żadnego z nich. Nie czytam także amerykańskich ani angielskich autorów fikcji. W zasadzie, w ogóle nie czytam fikcji. Gdybyś był kucharzem, wracałbyś do domu i natychmiast zaczynał gotować kolację?

H.O. W porządku, więc może powie mi pan coś na temat książki o panu, pisanej przez Roberta Cichowlasa i Piotra Pocztarka?

To zbiór komentarzy i wywiadów oraz krótkich historyjek, które mam nadzieję wyjaśnią moje uczucia odnośnie pisania bardziej wyraziście. Obaj autorzy są moimi dobrymi przyjaciółmi i wiem, że dobrze wykonają swoją robotę w zaprezentowaniu mnie OKO W OKO polskim czytelnikom. Przy okazji, jadłem dziś lunch z moim synem Lukiem, a naszą kelnerką była Agnieszka z Gdyni. Wiedziała kim byłem, ale wszystko co powiedziała to „miło cię widzieć”. Myślę, że wszyscy moi czytelnicy wiedzą, że nie lubię udawać, że jestem sławny przez duże „S”.

H.O.: Uwielbiam pańskie opowiadania, może nawet bardziej niż powieści. Szczególnie zbiory „Dwa tygodnie strachu” i „Uciec przed koszmarem”. Kiedy możemy oczekiwać nowego zbioru opowiadań?

Lubię krótkie historie, ponieważ w wielu przypadkach są bardziej wymagające niż pełnowymiarowe powieści. Nie ma miejsca na niechlujstwo w opowiadaniach. Powinienem mieć nowy zbiór pod koniec 2012 roku, przy odrobinie szczęścia.

H.O: Jestem historykiem i bardzo żałuję, że pana powieści historyczne nie są tak popularne jak horrory. Co może być tego przyczyną? Kiedy możemy spodziewać się ich wydań w Polsce? Czy może je pan jakoś zarekomendować?

Kilka moich powieści historycznych było publikowanych w Polsce - „Dziewicza podróż”, „Droga żelazna”na przykład. „Bogacze” będą opublikowani już wkrótce. Kocham pisać tego typu utwory, ale zbyt wiele czasu zabierają przygotowania do nich. I jak powiedziałeś, nie są tak komercyjne i popularne jak horrory. Mam kilka pomysłów na różne powieści, które mam zamiar zacząć pisać w niedalekiej przyszłości, ale obawiam się, że będziesz musiał poczekać by dowiedzieć się o czym są.

H.O.: Pisze pan także cykle powieści „Manitou”, „Rook”, „Wojownicy Nocy”. Dlaczego te historie mają zawsze dalszy ciąg, a inne, jak na przykład „Drapieżcy” czy „Zaklęci”, nie?

Myślę, że to bohaterowie tworzą cykle powieści. Harry Erskine w „Manitou” jest bardzo podobny do mnie. Bardzo lubię pisać o Jimie Rook, ponieważ lubię mówić do młodych ludzi. Przypuszczam, że mógłbym napisać kontynuacje „Drapieżców” i „Zaklętych”, i innych książek, ale lubię próbować nowych rozwiązań. Nie chcę utknąć w pisaniu w kółko o tych samych bohaterach.

H.O. W wielu z pańskich powieści są momenty o muzyce, którą niektóre osoby słuchają, lubią, grają. Odkąd przeczytałem „Ducha zagłady” chciałem zapytać – jakiej muzyki pan słucha, panie Masterton?

Mój gust muzyczny jest bardzo zróżnicowany, od Beethovena po Debussy, od Aloe Blacca po Bon Ivera. To zależy od nastroju. Lubię słuchać muzyki gdy prowadzę, ale potrzebuję głuchej ciszy gdy piszę.

H.O: W dzisiejszych dniach wielu autorów pisze powieści wspólnie. Czy pan mógłby pisać w duecie?

Aktualnie piszę książkę z nową pisarką, Dawn Harris (na pierwszym zdjęciu z autorem – przyp. Ł.R.) i jest to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ oznacza to, że pierwszy raz będę musiał iść na ustępstwa z czyimiś pomysłami lub czyimiś metodami wyrażania samego siebie. To, co czyni Dawn bardzo cenną współautorką, jest fakt, że ma bardzo kobiece opinie, których sam bym nie wymyślił. Kocham pisać książki z kobiecymi bohaterkami, ponieważ uwielbiam wyzwanie, jakie stwarza próba postrzegania świata z żeńskiej perspektywy. Myślę, że Dawn poprawi moją zdolność do tego.

H.O.: To niesamowite. Prawdziwa szczęściara. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli poznać efekty tej pracy. Wszystkiego dobrego wam obojgu, ale... Co sprawiło, że po latach pracy samotnika zdecydował się pan napisać książkę z kimś innym? Nie ukrywajmy, niemal z debiutantem?

Oczywiście, moje życie zmieniło się dramatycznie kiedy moja żona Wiescka zmarła w tym roku. Zacząłem szukać nowych sposobów pisania i nowych sposobów postrzegania życia. Mam również nadzieję napisać humorystyczną powieść ze słynnym brytyjskim komikiem. Rozmawiałem już z nim o tym, ale na razie pomysł jest w bardzo wczesnym stadium. Faktem jest, że nigdy nie przestaniesz się uczyć o swojej własnej osobowości i o osobowości innych ludzi, i myślę, że o tym jest naprawdę dobre pisarstwo - o rozumieniu osobowości innych ludzi i przekazywaniu ich uczuć, pragnień, ich codziennych strachów w naprawdę wiarygodnych historiach. Zresztą, bardzo lubię Dawn, była dla mnie dobrym przyjacielem w trudnym okresie.


H.O.: Jak to się stało, że mamy tylko trzy adaptacje filmowe pana prac? Nie lubi pan horrorów?

Więcej niż dziesięć moich książek było typowanych do filmów przez poważne studia typu Universal, Phoehix Pictures czy Gold Circle, ale za każdym razem coś się nie udawało. Finanse, reżyser, talent, dystrybutor (zazwyczaj finanse). Teraz mam jednak nowego, prężnego agenta, który ma bardzo dobre powiązania w świecie filmu i telewizji, mam więc nadzieję, że wreszcie zobaczę nieco więcej moich prac pojawiających się na ekranie.

H.O.: Polskie wydawnictwo „Replika” zaprezentowało nam nową wersję „Kandydata z Piekła”. Minęło trzydzieści jeden lat odkąd pan to napisał. Co myśli pan o tej powieści teraz? Czy chciałby pan coś w niej zmienić?

Nie. Myślę, że jest świetna. A poza tym, jest adekwatna do dzisiejszych polityków, tak jak była wtedy.

H.O. Wkrótce „Replika” wyda zbiór opowiadań różnych autorów - Morta Castle, Scotta Nicholson, Guy'a N. Smith'a, F. Paul Wilson'a i pańskie. Znajdą się tam też teksty polskich pisarzy - Łukasza Orbitowskiego, Jakuba Małeckiego, Roberta Cichowlasa, Pawła Palińskiego. Co pan myśli o tej międzynarodowej idei?

Jest wspaniała. Im więcej międzynarodowej współpracy, tym lepiej. Gdy Wiescka sprzedała moją książkę w Polsce w 1989 roku, godziny zabrało jej mierne połączenie telefoniczne z Warszawą. Dziś możemy wszyscy rozmawiać ze sobą bez przerwy, co jest wspaniałe.

H.O.: Bardzo dziękuję panu za cierpliwość i poświęcony czas. To dla mnie zaszczyt. Proszę jeszcze o kilka słów dla czytelników HORROR ON LINE.

Wiele moich nowych powieści grozy i opowiadań pojawi się w Polsce w ciągu najbliższych miesięcy i lat. Mam wielką nadzieję, że czytelnicy HORROR ON LINE uznają je za bardziej ekscytujące i przerażające niż kiedykolwiek wcześniej. Zawsze liczyłem na moich polskich czytelników jak na przyjaciół, ponieważ dali mi wiele wsparcia i entuzjazmu przez tak wiele lat. Odwiedzę Warszawę i Kraków na Targach Książki w listopadzie, więc proszę, przyjdźcie, jeśli chcecie bym podpisał którąś z waszych książek. Chciałbym tylko dzielić z wami mój hołd dla mojej żony, Wiescki, która zmarła 27go kwietnia tego roku, która była uwielbiana przez tyle osób w Polsce. Tęsknię za nią bardzo i wiem, że byłaby zachwycona mogąc znów odwiedzić Polskę. Będzie tam duchem.

H.O. Jestem pewien, że tam będzie. Bardzo mi przykro z powodu pana straty. Mam nadzieję, że zobaczymy się w listopadzie w Krakowie lub Warszawie. Jeszcze raz dziękuję za wywiad.


HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)
HO, Wywiady - Wywiad z Grahamem Mastertonem (2011)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -