Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Gary`m Braver`em

M@rio

O życiu po życiu, thrillerach naukowych i horrorach, pisarstwie, współczesnych piratach oraz powieści „Tunel” rozmawiamy z Garym Braverem, międzynarodowym autorem bestsellerów i profesorem angielskiego na Północno-Wschodnim Uniwersytecie w Bostonie.


HO: Witaj, Gary! Twoja proza balansuje pomiędzy horrorem, thrillerem i s-f. Dlaczego wybrałeś akurat te gatunki? Możesz nam przybliżyć swoją twórczość?

Dorastając, czytałem mnóstwo książek z gatunku science fiction i horroru. W młodości oglądałem również bardzo dużo filmów grozy, s-f i thrillerów. Te gatunki zawładnęły moją wyobraźnią. Dlatego, gdy zdecydowałem, że będę zajmował się zawodowo pisarstwem, chciałem tworzyć właśnie takie utwory.

Moje zainteresowanie nauką popchnęło mnie do zdobycia stopnia naukowego z fizyki; pracowałem zresztą przez parę lat jako fizyk, zanim nie zdobyłem odpowiednich stopni naukowych z literatury angielskiej, zostając profesorem angielskiego na Północno-Wschodnim Uniwersytecie w Bostonie. Z powodu mojego zainteresowania s-f oraz horrorem, rozpocząłem kursy z obu gatunków na Uniwersytecie w Bostonie, które prowadzę od ponad 25 lat.

Można więc powiedzieć, że pisanie thrillerów naukowych i horrorów było dla mnie czymś zupełnie naturalnym. W każdej z moich ośmiu powieści próbuję stworzyć wyjątkowe okoliczności, w których zwykli ludzie doświadczają niezwykłych wydarzeń, związanych zazwyczaj z wielkim naukowym przełomem i/lub niewytłumaczalnym pogwałceniem naturalnego porządku.

Strach jest najczystszą z ludzkich emocji – od strachu związanego z upadkiem aż do strachu przed śmiercią. Podobnie groza – strach, że coś złego się wydarzy – towarzyszy wszystkim dreszczowcom, niezależnie czy jest to s-f, czy horror. To, co usiłuję osiągnąć w swoich powieściach to poczucie rosnącego zagrożenia w narracji moich głównych bohaterów – że wydarzy się im coś okropnego lub ich bliskim. Ten sam rodzaj strachu nie pozwala czytelnikom oderwać się od książki i daje możliwość sympatyzowania z książkowymi protagonistami, którzy cierpią strach i którym udaje się przeżyć przerażające wydarzenia, żeby wyjść na końcu zwycięsko, będąc silniejszym.

Nikt w normalnym życiu nie boi się potworów – wampirów, wilkołaków, zombie, czy demonów. To są istoty wyobraźni, które znajdziemy jedynie w horrorach. Nie istnieją w realnym świecie i nikt przy zdrowym rozsądku nie wierzy w ich istnienie. W świecie fikcji, monstra te są jedynie symbolem naszego strachu lub strachu przed śmiercią, a nie śmiercią samą w sobie. Monstra z horrorów są niczym halloweenowe maski – to po prostu straszne „twarze”.

Wszyscy boimy się śmierci, ale stajemy przed nią w ostateczności. Z tego, co udało mi się zaobserwować, największy strach zarówno w s-f i horrorach wzbudza dehumanizacja, utrata naszego człowieczeństwa. W większości najsłynniejszych dzieł obu gatunków przerażenie pojawia się, gdy zwyczajne ludzkie istoty stają się „potworne” – czasami wbrew swojej woli. Spójrzmy na Winstona Smitha w „Roku 1984” George’a Orwella, tak zdehumanizowanego przez państwo totalitarne, że wydaje policji Big Brother’a swoją ukochaną na końcu książki. Albo weźmy „Niezwykły przypadek doktora Jekylla i pana Hyde'a”, gdzie dobroduszny lekarz aplikuje sobie własnoręcznie przyrządzoną miksturę, która zamienia go w morderczą bestię. Lub Lawrence’a Talbota przemieniającego się w bestię w filmie „Wilkołak”. Bądź też słodką, niewinną Lucy Westenra przemieniającą się w uwodzicielskiego wampira w „Draculi”. Dobrym przykładem jest też Jack Torrance, przeobrażający się w dzierżącego siekierę mordercę w „Lśnieniu” Stephena Kinga. W normalnym życiu naszymi potworami są właśnie psychopaci lub terroryści, którzy zabijają niewinnych ludzi.

Lubię w swoich powieściach zgłębiać psychologiczne aspekty tego, co pcha ludzi do czynienia zła. Co więcej, próbuję również uchwycić strach dobrego człowieka, który może uwolnić w nim zdolność do niewyobrażalnego zła.

HO: Jak to się stało, że zacząłeś pisać?

Od czasów szkoły średniej, zawsze chciałem pisać. Moja motywacja wynikała częściowo z faktu, że czytałem bardzo dużo literatury science fiction, gdy dorastałem. Mimo że studiowałem fizykę w college’u, bardzo dużo pisałem do studenckich pism. Przed rozpoczęciem drugiego roku studiów, zdecydowałem, że fizyka laboratoryjna nie jest dla mnie. Chciałem pisać powieści. A nie ma lepszej drogi do nauki pisania literackiej fikcji niż nauczanie innych literatury. (Jako professor w college’u miałbym także letnie wakacje, żeby poświęcić się pisaniu). Dążyłem zatem do zdobycia wysokich stopni naukowych z literatury angielskiej, żeby móc uczyć na wyższych uczelniach.

Od ponad 30 lat pracuję jako profesor angielskiego na Północno-Wschodnim Uniwersytecie w Bostonie, gdzie prowadzę kursy z zakresu science fiction, horroru, współczesnych bestsellerów oraz pisania. Kilka lat temu, gdy przerabiałem na moim kursie powieści Stephena Kinga i Deana Koontza, postanowiłem, że sam spróbuję pisać. No i spróbowałem, zacząłem publikować „thrillery naukowe”, których część posiada silne akcentowane elementy horroru.

HO: „Tunel” to Twoja pierwsza powieść, która ukazała się w Polsce. Niedawno sam skończyłem ją czytać i muszę stwierdzić, że to całkiem niezły thriller z wątkami medycznymi i metafizycznymi. Co, jako autor, możesz nam powiedzieć o tej książce?

„Tunel” to moja najambitniejsza powieść ze wszystkich ośmiu, które napisałem. Jej głównym wątkiem jest poszukiwanie naukowego dowodu na istnienie życia po śmierci, a co za tym idzie, Boga. Książka jest thrillerem, łączącym w sobie element science fiction i horroru.

W wyniku wypadku na rowerze w Bostonie, Zack Kashian, student college’u, zapada w śpiączkę. Kilka miesięcy później podczas wielkanocnego weekendu, chłopak przebudza się, recytując Modlitwę Pańską w języku aramejskim, języku Jezusa. Media zaczynają aż huczeć o “Cudownym Człowieku”, który wybudził się i recytuje Jezusa. Fanatycy religijni gromadzą się wokół jego łóżka, mimo że on sam jest ateistą.

Powrót Zacka do życia zwraca również uwagę naukowców, potajemnie prowadzących badania nad śmiercią kliniczną. Ich cel jest prosty: ustalić, czy rzeczywiście istnieje coś, co wiele ofiar opisuje jako dryfowanie w tunelu w kierunku niebiańskiego światła i spotykanie duchowych istot. Czy może być to dowodem na istnienie życia po śmierci czy to zwyczajna neurobiologia?

Projekt badający śmierć kliniczną wspiera zamożny ewangelicki kaznodzieja, który nie może się doczekać, żeby ogłosić największe odkrycie w dziejach ludzkości: że Bóg istnieje, odkrycie, które nareszcie zjednoczyłoby wszystkie religie i całą ludzkość.

Doświadczenia Zacka trudno nazwać inaczej, jak boskimi. Tak, wraca on i oświadcza, że spotkał swojego zmarłego ojca. Chłopak jest również dręczony straszliwymi przeżyciami, których doświadczył, gdy uwolnił się z własnego ciała; powodują one, że zaczyna wątpić w swą poczytalność. Są również ludzie, którzy postrzegają oświadczenia dotyczące śmierci klinicznej jako dotknięcie nieba w kategoriach bluźnierstwa - kłamstw diabła. To ludzie, którzy w imieniu Boga nie cofną się przed niczym, by zakończyć projekt I wyeliminować wszystkich, którzy są z nimi związani.

Oprócz tego, że „Tunel” jest thrillerem, to stawia również naprzeciwko siebie naukę i wiarę religijną. Myślę, że wynik końcowy usatysfakcjonuje i wywoła dreszcze zarówno wśród niewierzących, jak i wierzących.

Powinienem dodać, że w „Tunelu” horror czai się w doświadczeniach klinicznej śmierci przez Zacka Kashiana, podczas których widzi on ludzi mordowanych na jego oczach i jego własnymi rękoma. Wspomnienia tych brutalnych morderstw skłaniają go do rozważań, czy przypadkiem nie postradał rozumu lub rzeczywiście przeszedł na drugą stronę, przynosząc ze sobą psychopatyczne zło z tamtego świata. Lub co gorsza, naprawdę jest zimnokrwistym mordercą, skrywając ten fakt przed samym sobą.

Ten sam motyw przewija się w mojej poprzedniej powieści, „Skin Deep”, w której detektyw z bostońskiego wydziału zabójstw uparcie podąża tropem mordercy kilku pięknych kobiet – tropu, który prowadzi prosto do niego. Horror wyraża się tu w strachu detektywa, że to on może być tym seryjnym mordercą i nawet o tym nie wie. O ile wiem, nie istnieje w literaturze angielskiej żadna inna powieść detektywistyczna, w której policjant ściga sam siebie.

HO: Motywem przewodnim „Tunelu” jest doświadczenie śmierci klinicznej. Skąd ta idea?

Wszystkie moje powieści są o „wielkich” przełomowych odkryciach naukowych, zawierających ostrzeżenie: Uważaj, czego naprawdę pragniesz. Jak przystało na epokowe odkrycia, nie ma nic lepszego niż udowadnianie, że istnieje życie po śmierci. Ale jest też przestroga: nie zadzieraj z siłami nadprzyrodzonymi.

Sam nigdy nie doświadczyłem śmierci klinicznej, ale znam parę osób, które tak; ten fenomen zafascynował mnie na tyle, że postanowiłem o nim napisać.

Gdy poszukiwałem materiałów do książki, przeprowadziłem dziesiątki wywiadów z ludźmi, którzy doświadczyli śmierci klinicznej, przeczytałem setki relacji – relacji, które sięgają dwóch tysięcy lat wstecz, aż do greckiego filozofa, Platona.

Najbardziej zdumiewające jest podobieństwo relacji ludzi, którzy technicznie rzecz biorąc umarli, ale potem powrócili – na szpitalnym stole operacyjnym, tonąc, czy w wypadku drogowym. Po pierwsze, większość z nich wskazuje na doświadczenia pozacielesne – poczucie, że ich świadomość opuściła ciało i obserwuje wszystko z góry, jak są operowani przez chirurgów lub jak są reanimowani przez sanitariuszy na uboczu drogi w następstwie wypadku. Ale są też inne charakterystyczne rzeczy:
 Poczucie ogromnego spokoju i miłości
 Wędrówka tunelem w kierunku jasnego światła
 Kierowanie się w stronę jasnego światła i napotkanie istot duchowych, zmarłych krewnych i postacie religijne – aniołów, Jezusa, Mohameda i Boga.
 Niechęć powrotu do życia

Pewna kobieta wyznała, że nie chciała wracać do życia po tym jak spotkała duszę swojej zmarłej matki, która musiała ją nakłaniać do powrotu, ponieważ jej rodzina kochała ją i potrzebowała. Po tych namowach obudziła się w pokoju wybudzeń.

Inna kobieta, Żydówka, zmarła podczas porodu i obudziła się po drugiej stronie, gdzie spotkała mężczyznę, który przypominał Jezusa Chrystusa. Poczuła wtedy bezwarunkową miłość oraz doznała otuchy w jego obecności i nie chciała wracać do świata żywych. Ale Jezus wskazał jej dwójkę dzieci, które zostawiła i namówił ją do powrotu, ponieważ dzieci ją potrzebują. Zgodziła się i obudziła w szpitalnym łóżku w pokoju wybudzeń. Podobnie jak wiele innych ofiar śmierci klinicznej, stwierdziła, że jej życie zmieniło się na lepsze. Zaczęła doceniać własne życie i innych ludzi.

HO: A Ty sam wierzysz w życie po śmierci?

Nie mam pojęcia, czy jest jakieś życie po śmierci. Ale im jestem starszy, tym bardziej jestem zwolennikiem jednego życia.

HO: Jak długo pisałeś „Tunel”? Pamiętasz, jakiś szczególny moment podczas swojej pracy nad książką?

Napisanie „Tunelu” zajęło mi 18 miesięcy. Jedyny moment, o który pytasz, zdarzył się, gdy już byłem na półmetku – wtedy trafiło do mnie, jakie powinno być zakończenie powieści. Wcześniej nie byłem tego pewien, poza tym, że potrzebuję wielkiej, dramatycznej sceny i dobrego zwrotu akcji, żeby zaspokoić czytelniczą potrzebę bycia zaskakiwanym i sprawić, żeby czytelnicy jeszcze długo po zakończeniu lektury myśleli o mojej książce.

HO: Czy jest szansa na ukazanie się na polskim rynku Twoich pozostałych książek?

Mam taką nadzieję. Ale dużo zależy od Repliki, mojego polskiego wydawcy.

HO: Swego czasu, Jack Nicholson i Ridley Scott zainteresowani byli przeniesieniem na taśmę filmową Twoich dwóch powieści, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Żałujesz, że Twoja proza nie trafiła na duży ekran?

Żałuję i to bardzo. Myślę, że na podstawie moich książek powstałyby naprawdę dobre filmy. Podobnie sądzą moi czytelnicy.

HO: Jakich autorów czytasz?

Lubię czytać mistrzów s-f w rodzaju Ray’a Bradbury’ego i Greg’a Beara. Lubię także sięgać po Roberta B. Parkera, pisarza spod znaku mystery oraz twórców grozy, Stephena Kinga i Deana Koontza.

HO: Masz swój ulubiony film grozy?

Moje ulubione horrory to „Egzorcysta” i „Noc Żywych Trupów”. Natomiast moje dwa ulubione filmy s-f to „Alien” i „The Thing” (1982).

HO: Gary, prowadzisz także zajęcia pisarskie, poświęcone horrorowi i popkulturze. Jakich rad i wskazówek udzieliłbyś początkującym pisarzom?

Radzę wszystkim młodym pisarzom, by dużo czytali tych autorów, których podziwiają i jednocześnie chcą naśladować. Czytajcie powoli i dokładnie. Musicie spojrzeć na utwory innych pisarzy w ten sam sposób, w jaki cieśla patrzy na dom. Mam na myśli to, jak oszczędnie tworzą postacie, jak główne wątki tworzą artystyczną całość, w jaki sposób piszą realistycznie brzmiące dialogi, jak efektownie potrafią rozpocząć i zakończyć wątek, jak ich język jest oryginalny i sugestywny, w jaki sposób tworzą narrację, która nie pozwala Ci się oderwać od książki. Innymi słowy, nie czytajcie ich książek w tradycyjny sposób – wnikliwie studiujcie, jak to jest wszystko poskładane w jedną całość.

HO: Możesz wymienić swój kanon ulubionych powieści grozy?

„Cmętarz Zwieżąt” i „Lśnienie” Stephena Kinga.
„Obserwatorzy” Deana Koontza
„The Price” Alexandry Sokoloff

HO: Twoim wielkim hobby jest nurkowanie. Przeczytałem na Twojej stronie internetowej, że w latach 70-tych zostałeś zaatakowany przez współczesnych piratów w okolicy Majorki. To wręcz niewiarygodne! Możesz przybliżyć nam tą ciekawą historię?

To było wtedy, gdy właśnie zostałem certyfikowanym nurkiem i dołączyłem do zespołu nurków „Earthwatch”, którzy dobrowolnie pomagali archeologom morskim w poszukiwaniach fenicjańskich i rzymskich wraków statków niedaleko hiszpańskiej wyspy Majorki. Rybacy wyciągali starożytne przedmioty, żeby naukowcy mogli sprawdzić, czy rzeczywiście może to być wrak statku, który nie został naruszony przez upływ czasu lub szabrowników.

Po tygodniu, zaczęliśmy znajdować kawałki amfor i innych przedmiotów z rzymskich wraków, które zatonęły niedaleko brzegu ponad 2000 lat temu. Któregoś dnia, podczas odkopywania ceramiki jakieś 2 kilometry od brzegu, nad nami przemknęła motorówka. Byliśmy zanurzeni jedynie na głębokości 10 metrów, odkopując starożytną ceramikę i wszystko wskazywało na to, że poniżej może znajdować się cały wrak. Pomimo że nasz ponton zacumowany był zaraz nad nami i miał wywieszoną flagę, informującą o obecności nurków, motorówka krążyła ponad naszymi głowami w tę i z powrotem. Za pierwszym razem to może być przypadek, drugi raz to głupota, a trzeci i czwarty oznacza niebezpieczeństwo.

Nie mieliśmy już prawie powietrza, a motorówka dalej krążyła nad nami. Po piątym lub szóstym zwrocie, kierujący nią ludzie wyrzucili kotwice na łańcuchach, by wyciągnąć nas na ostro zakończonych hakach. Niemal ogarnięci paniką i nie mając już powietrza, mój kolega i ja, wystrzeliliśmy ponad powierzchnię wody, wynurzając się zaraz obok łodzi. Gdy ludzie z motorówki zobaczyli nasze wynurzone głowy, skierowali się w kierunku brzegu. Zdążyli też rozciąć nasz ponton, więc musieliśmy wiosłować w kierunku brzegu.

Nie wiedzieliśmy wtedy, że nasza mała ekspedycja archeologiczna wkroczyła w sam środek operacji, w której czarnorynkowi handlarze kradli łupy z wraków na Morzu Śródziemnym, a później sprzedawali je kolekcjonerom i muzeom na całym świecie. Właścicielem motorówki okazał się prowodyr całej akcji, który z zawodu był prawnikiem, a przemytem antyków zajmował się dodatkowo. Zdołał nawet nakłonić miejscowego komendanta morskiego, żeby unieważnił nasze pozwolenia na nurkowanie. Ale dostaliśmy je z powrotem, bo posiadaliśmy podwodny wykrywacz metali, który chciał pożyczyć, mając nadzieję, że znajdzie złoto i srebro na kolejnym wraku. Pożyczyliśmy mu więc na jeden dzień nasze urządzenie, po tym jak załatwił nam z powrotem pozwolenia na nurkowanie.

Wciąż pamiętam, jak obiecywałem sobie, że jak wyjdę z tego żywy, to napiszę książkę o tym zdarzeniu. I napisałem, przeniosłem jedynie miejsce akcji na Wyspę Egejską, Santoryn, starożytny ośrodek minojskiego imperium. Książka nazywa się „Atlantis Fire”.


HO: Chciałbyś coś powiedzieć Czytelnikom Horror Online?

Jestem szczęśliwy i zaszczycony, widząc, że „Tunel” trafił na polski rynek. Mam nadzieję, że książka dostarczy moim czytelnikom wiele godzin przyjemności i kilku nieprzespanych nocy.

Mam również nadzieję, że Replika, mój polski wydawca, zdecyduje się na opublikowanie moich pozostałych książek.

Dziękuję,
Gary Braver
www.garybraver.com

Rozmawiał: Mariusz Juszczyk
20.01.2012



HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em
HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em
HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em
HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em
HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em
HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em
HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em
HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em
HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em
HO, Wywiady - Wywiad z Gary`m Braver`em

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -