Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Corpse Party

CORPSE PARTY

Corpse Party

ocena:9
Producent:Team GrisGris
Wydawca:Xseed Games
Gatunek:przygodowa/visual novel
Tryb gry:Single
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Heavenly Host Elementary School to miejsce, w którym z pewnością nie chcielibyście się znaleźć. Szkoła podstawowa z ciążącą nad nią wyjątkowo paskudną klątwą, w dodatku wciąż pamiętająca okrutną zbrodnię, popełnioną w zapuszczonej piwnicy, to także niezbyt dobre środowisko dla małej grupki nastolatków, którzy dla zabawy postanowili odprawić niegroźny rytuał. Zabawa, rzecz jasna, okazała się być niegroźna tylko tak długo, jak długo uczestnicy nie rozjuszyli kilku raczej drażliwych zjaw z zaświatów. Teraz, jak za pewne się domyślacie, jest już za późno na przeprosiny – pozostaje więc tylko postarać się za wszelką cenę przeżyć w nieprzyjaznych korytarzach nawiedzonej szkoły. Alternatywą jest śmierć i przeżywanie towarzyszącego jej bólu przez wieczność; jedyną szansą na ocalenie zaś, połączenie sił i próba odkrycia, o co w tym wszystkim chodzi.

I. Dygresja na temat japońskości

Można się spierać na temat tego, czy Japończycy wiodą prym na poletku filmowego horroru – tym bardziej, że oprócz zjadającego swój własny ogon Hollywood mają też poważną konkurencję pod postacią chociażby Hiszpanów i Francuzów. Jednakże gdy spojrzeć na branżę gier wideo, nie ma żadnych wątpliwości, że to właśnie oni grają pierwsze skrzypce. Oprócz może pierwszego Dead Space, Penumbry czy Amnesii, nie ma na rynku prawie żadnych produkcji, które mogłyby zagrozić japońskim tytanom survival horroru: seriom Silent Hill, Resident Evil, czy mniej znanej na terenie naszego kraju Fatal Frame.

Jak się jednak okazuje, te rozpoznawalne marki to nie jedyne dzieła interaktywnej grozy, jakie wychodzą spod rąk japońskich programistów. Nie tak dawno natknąłem się na niepozorną produkcję o pokracznym tytule „Corpse Party”, dostępną do ściągnięcia na przenośne konsole PSP. Nie byłoby w tym może nic interesującego, gdyby nie to, że ta undergroundowa produkcja zgarnia w Internecie najwyższe noty – znacznie dystansując nawet wspomniane wcześniej Fatal Frame. Moja ciekawość nie pozwoliła mi dłużej czekać, i w ten oto sposób zabrałem się do gry.

Recenzję „Corpse Party” nie na darmo zacząłem od wywodu o zdolnościach Japończyków; mało jest bowiem dostępnych w Europie gier, w których japońskość byłaby tak silna, jak w tej produkcji. Gra posiada oryginalny voice acting, co może wywołać alergię u osób nieprzyzwyczajonych do niezwykle ekspresyjnej mowy Japończyków. To jednak tylko mała kropla w morzu; w „Corpse Party” na każdym kroku natykamy się na różnice i ciekawostki kulturowe, które mogą być niezrozumiałe w kontekście europejskiej rzeczywistości. Jeżeli w niektórych miejscach będziecie uważali, że postaci zachowują się co najmniej dziwnie, pamiętajcie, jak ogromna przepaść kulturowa dzieli nas od Japonii. Dla mnie osobiście było to zaletą i sprawiało tylko, że gra stawała się jeszcze ciekawsza, ale na wszelki wypadek ostrzegam solennie.

II. Rozgrywka

„Corpse Party”, zwłaszcza w zestawieniu z wymienionymi wcześniej tytułami, jest dość odległa od klasycznego pojęcia survival horroru. Jednak nie jest to też zwyczajna przygodówka, polegająca na eksplorowaniu szkoły i znajdowaniu przedmiotów – choć to właśnie będziemy robić przez lwią część rozgrywki. Nie jest to też do końca typowa visual novel, oparta na dialogach między postaciami, choć bohaterów mamy dziewięcioro, a większością z nich prędzej czy później będziemy musieli pokierować osobiście. Dialogi i eksploracja zajmują przytłaczająco większą część rozgrywki, nie można jednakże zapominać o tym, że w tej grze niezwykle łatwo jest zginąć. Zgodnie z tym, co możemy przeczytać na temat „Corpse Party” w Internecie – ta gra naprawdę wydaje się chcieć naszej śmierci. Czasami nie mamy nawet szansy spodziewać się ataku. Czasami jedna błędna decyzja może prowadzić do złego zakończenia; a są sytuacje, kiedy o jej skutkach dowiadujemy się dopiero pół godziny gry później. Na szczęście z pomocą przychodzi dobrze zaimplementowany system save pointów, a w wyjątkowych sytuacjach w sieci dostępna jest także bezspojlerowa solucja.

Walki w „Corpse Party” nie uświadczymy. W paru miejscach możemy stawiać czoło przeciwnikowi, używając przeciwko niemu dostępnych przedmiotów, ale nigdy nie jest to bezpośrednie starcie, takie jak chociażby w serii Silent Hill. W większości przypadków, kiedy zobaczymy ducha, będziemy przed nim w popłochu zwiewać – a o ile jest to łatwe w szerokich korytarzach Heavenly Host, o tyle kiedy zostaniemy zapędzeni w ślepy zaułek, ominięcie morderczego ducha w ciasnym przejściu czasami graniczy wręcz z cudem.

Zagadki w grze nie należą do skomplikowanych, bardzo łatwo jednak przeoczyć jakiś ważny element, co często może prowadzić do złego zakończenia. Tych mamy zaś pełen wachlarz; są też zakończenia ukryte, bonusowe, a na każdy rozdział przypada jedno „preferowane” przez twórców, które pozwala na kontynuowanie rozgrywki. Maniacy zbierania bonusów z pewnością będą w siódmym niebie, gdyż oprócz kolekcjonowania zakończeń, możemy tu także zbierać… zwłoki. Właściwie nie do końca dosłownie, gdyż chodzi raczej o czytanie odznak i identyfikatorów, które możemy znaleźć przy sporej liczbie porzuconych na terenie szkoły ciał. W menu gry mamy pełen spis szkół i uczniów, których udało nam się odkryć. Nie powiem, bym osobiście był rozentuzjazmowany na samą myśl o oglądaniu każdego napotkanego trupa – a wierzcie, martwe ciała to jeden z najczęstszych widoków w tej grze – ale jest to miły smaczek i dość złowieszczy ukłon w stronę fanów.

III. Po co to wszystko i o co tu chodzi?

Fabuła „Corpse Party” bez wątpienia jest tym, co spaja tę niepozorną produkcję i nie pozwala się od niej oderwać przez długie godziny. Wysoka ocena, która zapewne zwróciła Waszą uwagę, to w dużej mierze zasługa opowiedzianej w grze historii. Nie jestem w stanie oddać bogactwa scenariusza, ani nawet w przybliżeniu podać zarysu tego, co będziemy stopniowo odkrywać przez pięć rozdziałów gry. To trzeba poznać samemu, żeby uwierzyć. Moim zdaniem, mamy tu do czynienia z jedną z lepszych opowieści w historii interaktywnego horroru. Jest bardziej skomplikowana i chwilami nawet lepiej wymyślona, niż fabuły niektórych części Silent Hill. Brakuje jej atmosfery niedopowiedzeń oraz pola dla domysłów – ale to właściwie jej jedyna wada. Gdyby historia była opowiedziana mniej wprost, mniej bezpośrednio, być może pokusiłbym się o dodanie do oceny dziesiątej czaszki.

„Corpse Party” warto przejść właściwie dla samej fabuły. Eksplorowanie jest ciekawe, ale po jakimś czasie może odrobinę nużyć. Ucieczki przed duchami potrafią być irytujące, ale szybko się o tym zapomina, gdy zagłębimy się w dalszej rozgrywce. W tę produkcję nie gra się dla samego grania – tu chodzi o to, co stanie się dalej. Która z postaci przeżyje, jak zakończy się dany wątek, kto za tym wszystkim stoi – te pytania napędzają rozgrywkę. A dodajmy, że bohaterowie gry są postaciami bardzo interesującymi. Każdy ma bardzo starannie nakreślony charakter i interesujące cechy. Bywa też, że jesteśmy raczeni sporadycznymi flashbackami, które jeszcze głębiej wprowadzają nas w świat danej postaci. Nie da się wyróżnić jednego bohatera centralnego, ale niektóre spośród dziewięciu głównych osób dramatu będą odgrywały większą rolę od innych – ja sam zdołałem bardzo polubić przynajmniej trzy z nich, a zróżnicowanie charakterów sprawia, że prawie każdy znajdzie tu dla siebie bratnią (siostrzaną?) duszę.

IV. Nieistotne kwestie techniczne

„Corpse Party” z pewnością nie wygrałoby konkursu na najładniejszą grę roku. Mówiąc szczerze, raczej nie miałoby też szansy na miejsce w rankingu gier przyzwoicie wyglądających. Produkcja była oryginalnie stworzona w programie RPG Maker, przez co grafika w grze przypomina nieco czasy SNES-a i odległych generacji konsol. W wersji na PSP dodano tylko rysowane wizerunki postaci, które pojawiają się przy dialogach i przyznaję, że te prezentują się akurat bardzo przyzwoicie, choć ludzie niechętni mangowej stylistyce pewnie będą się krzywić i narzekać. Przyzwoicie wypada voice acting, który może nie ma wielu naprawdę dobrych momentów, ale przynajmniej prezentuje się znacznie lepiej od drętwych, źle zagranych dialogów z dowolnej części Silent Hill czy Fatal Frame. Jeśli potraktować grę jako oddanie hołdu produkcjom z lat 90-tych, jej oprawa wypada naprawdę przyzwoicie. Poza tym, uwierzcie mi, że w trakcie grania nie będziecie mieli zbyt wiele okazji do myślenia nad jakością grafiki. Atmosfera jest tutaj naprawdę ciężka, a składający się z ledwie kilku niebieskawych pikseli duch potrafi napędzić takiego stracha, że niejedna realistyczna bestia z serii Resident Evil mogłaby się schować. Twórcy „Corpse Party” udowadniają w pięknym stylu, że aby porządnie straszyć, wcale nie trzeba pokazywać wiele. Gra zawiera mnóstwo przemocy i potrafi nieźle zniesmaczyć, ale tutaj główną rolę grają dźwięki. Ekran przy tych najbardziej bestialskich sekwencjach albo taktownie ciemnieje, albo dostarcza sugestywnych, statycznych obrazów, które więcej podpowiadają, niż naprawdę pokazują.

Podsumowując, „Corpse Party” to gra dość krwawa i brutalna, straszna i mroczna, o prawie idealnie poprowadzonej fabule, z wieloma ciekawymi, grywalnymi postaciami. Grafika nie odgrywa tutaj zbyt dużej roli, ale dźwięk zasługuje na wysokie noty. Muzyka jest bardzo dobra, może za wyjątkiem motywów z ostatniego rozdziału, które były dla mnie zbyt mocno przesycone elektroniką. Gra kryje też wiele tajemnic, które chce się odkrywać, i potrafi zaskoczyć niejednym zwrotem akcji. Dla mnie jest to niemal arcydzieło konsolowej grozy – do najwyższej noty zabrakło najwyżej paru drobnych poprawek. Polecam z czystym sumieniem, jeśli tylko macie odwagę, dobrą znajomość angielskiego i PSP.

Screeny

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na grę.
Plusy:

+ praktycznie wszystko!

Minusy:

- …choć nie wszystkim musi się podobać oldschoolowa grafika…
- …a rozgrywka bywa momentami irytująca

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -