Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CATHERINE

CATHERINE

CATHERINE

ocena:9
Producent:Atlus
Wydawca:Deep Silver
Gatunek:logiczna
Tryb gry:Single
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Produkcje takie jak „Catherine”, choć można by o nich pisać godzinami, są dla mnie raczej mało wdzięcznymi obiektami recenzji. Z jednej strony nie są dość idealne, by można było bez najmniejszych wątpliwości postawić im najwyższą ocenę, z drugiej zaś… nie pamiętam, kiedy ostatnio odczuwałem podobne nagromadzenie wszelakich emocji podczas obcowania z grą wideo. (W porządku, trochę przesadzam – jestem w stanie wymienić takie gry z kilku ostatnich miesięcy czy lat, po prostu jest ich diabelnie mało, okej?) Chcę, by jedno stało się jasne już w pierwszym akapicie: „Catherine” jest tytułem wyjątkowym, a ocenianie jej to jak próba zdefiniowania, czy pomidor jest warzywem czy może owocem. Można dywagować bez końca, a jego smaku i tak to nie zmieni.

Vincent to trzydziestoletni facet, którego egzystencja na błękitnym globie jest równie znacząca dla wszechświata, co rośnięcie główki kapusty albo przysłowiowe miesiączkowanie pingwinów. Szczerze mówiąc, to z początku trudno go nawet lubić; gość wydaje się nie tylko pusty jak wydmuszka, ale w dodatku zaczyna krzywdzić swoje najbliższe otoczenie. Na wieść, że jego dziewczyna Katherine (pisane przez „K”, co wbrew pozorom jest istotną informacją) prawdopodobnie zaszła w ciążę, Vince nieomal wpada w panikę. Oczywiście podzielenie się obawami z ukochaną, albo otwarte przyznanie się do bycia nieprzygotowanym na taką odpowiedzialność, nawet nie przechodzą mu przez głowę. Zamiast tego Vincent zaczyna pić na umór w barze „Zbłąkana owieczka”, gdzie poznaje… Catherine (tak, tym razem pisane przez „C”). Nasza tytułowa heroina to blondwłose dziewczę o niebagatelnych atutach, które zrozpaczonemu samcowi alfa nie może pozostać obojętne. Niczego nieświadomy, Vincent wpada wprost w jej objęcia…

Mimo iż z pozoru Vincent jest postacią antypatyczną i irytującą, to właśnie nim będziemy w grze kierować. Możecie wierzyć, albo nie, ale już po godzinie gry żywiłem do niego perwersyjną sympatię, a obserwując jego dość przewidywalną przemianę zacząłem mu żywo kibicować. Z główną personą (wybaczcie żarcik słowny, firma Atlus odpowiedzialna za „Catherine” słynie z cyklu właśnie o tytule „Persona”) łatwo się utożsamiać, a przedstawiona w grze historia jest nader angażująca emocjonalnie. Powiedzcie, w ilu grach wideo zetknęliście się z tematyką wierności wobec partnera, dojrzałości emocjonalnej czy wyboru między ułożonym a niespokojnym życiem? Przez większość czasu historia rozwija się jak nieco humorystyczny dramat obyczajowy, w krzywym zwierciadle odbijający problemy co drugiego dorastającego z opóźnieniem mężczyzny. Element nadprzyrodzony pojawia się głównie… w snach.

Wtedy też otwiera się przed nami cała rozgrywka: w sekwencjach nocnych bowiem Vincent nie pije już z kumplami w zacisznej knajpie, ale w skórze białej owcy (!) wspina się po różnokolorowych blokach (!), zazwyczaj uciekając przed symbolicznym maszkaronem z piekła rodem, przyjmującym postać dziecka z piłą mechaniczną (!) albo… wielkich pośladków z jęzorem (!!!). Gdyby gra traktowała samą siebie całkowicie serio, taki styl rozgrywki z pewnością by nie wypalił; na szczęście Japończykom z Atlusa nie brakuje perwersyjnego poczucia humoru, a gracz zaskakiwany jest co chwila świetnymi zwrotami akcji.

Podsumowanie rozgrywki w „Catherine” jest proste i można je podzielić na dwie części. Za dnia skupiamy się na interakcjach z innymi ludźmi, słuchając co mają nam do powiedzenia postaci w barze „Zbłąkana owieczka”. Możemy także wymieniać esemesy z obiema naszymi paniami, Katherine oraz Catherine. Pisanie wiadomości rozwiązano bardzo przyjemnie, bo jeżeli skasujemy zdanie i zaczniemy pisać jeszcze raz, ukaże nam się inna wersja wiadomości. Treść esemesów, podobnie jak odpowiedzi na pytania, które pojawiają się w sekwencjach koszmarów, mają wpływ na nasz wskaźnik moralności. Tylko od nas zależy, czy Vincent będzie zagubionym aniołem, który dba o swoją ukochaną, czy też piekielnym kochankiem, którego bardziej od niańczenia dzieci interesuje noc spędzona z tajemniczą blondynką. W barze możemy też pić drinki, co ma dwojaki efekt: po pierwsze, jesteśmy raczeni losowymi ciekawostkami o pitym alkoholu (!), a po drugie, zwiększając swoje upojenie sprawiamy też, że bohater będzie poruszał się szybciej w sekwencjach nocnych.

Gdy zdecydujemy się wyjść z baru, po krótkiej animacji zostajemy przeniesieni wprost do snu Vince’a. Wspinanie się po blokach to coś, co można zapewne znaleźć w co drugiej każualowej grze logicznej, ale w „Catherine” elementy te rozwiązano wręcz perfekcyjnie. Zróżnicowanie stawianych przed nami wyzwań jest ogromne, a we wspinaniu się pomaga dobre opanowanie licznych strategii – możemy na przykład wysuwać klocki w taki sposób, by stworzyły schody, a także korzystać z bloków specjalnych: katapult, bomb i innych. Na każdym „półpiętrze” (czyli pod koniec każdego levelu) spotykamy inne owce, które czasami dzielą się z nami swoimi strategiami, a czasami po prostu mają chcą nam powiedzieć parę rzeczy o sobie. Dodajmy, że nie wszystkie są pozytywnie nastawione: nieraz na swojej drodze napotkamy cwaniaków, którzy będą gotowi wspiąć się na szczyt po naszym zimnym trupie. Należy wobec nich stosować zasadę „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”, a wszystko będzie dobrze.

W Internecie krążą legendy na temat poziomu trudności „Catherine”. Cóż, powiem krótko: dla dobra Waszych nerwów i dla oszczędzenia sobie wrzodów żołądka, porzućcie honor i grajcie na easy. Tak naprawdę bowiem podział poziomów trudności na łatwy, średni i trudny mógłby zostać zamieniony na „Nieprzyzwoicie trudny”, „O święty Jezu!” i „Kończ Waćpan…”. Grając na easy nieraz się spociłem, nieraz głośno zakląłem, ale powiem Wam jedno – ta gra jest nie tylko trudna, jest także niesamowicie satysfakcjonująca. Przejście wyjątkowo trudnej sekwencji daje uczucie, że możecie stanąć przed lustrem i uśmiechnąć się do siebie półgębkiem niczym Clint Eastwood.

Wreszcie na koniec: jakie są wady? „Catherine” ma tendencję do irytowania, zwłaszcza w walkach z bossami, w których wspinamy się w bardzo ograniczonym limicie czasowym. Poza tym trudno nie zauważyć, że w barze „Zbłąkana owieczka” nie ma zbyt wiele do roboty, a odpisywanie na esemesy i ładowanie w siebie drinka za drinkiem szybko robi się powtarzalne. Z drugiej strony, cykliczna formuła gry naprawdę może się podobać, nie twierdzę więc, że wszyscy będą się w tych momentach nudzić. Problemem są także stawiane przed nami pytania, które dają nam możliwość podejmowania wyborów moralnych. Niektóre z nich są, delikatnie mówiąc, głupie. Mam też wątpliwości do całego systemu oceniania naszych uczynków: czasami bywa średnio intuicyjny i zmusza do zastanawiania się, co takiego twórcy gry uważali za właściwe w danej sytuacji. To też jednak można wybaczyć, biorąc pod uwagę, że gra oferuje dobre zakończenia niezależnie od tego, czy wybierzemy Catherine, czy Katherine.

W ogólnym rozrachunku „Catherine” to świetna, pomysłowa i bardzo szalona gra dla ludzi, którzy lubią być zaskakiwani. Twórcy reklamują ją jako horror erotyczny, i faktycznie taka jest – choć warto zaznaczyć, że erotyka jest w niej podana bardzo delikatnie i ze smakiem (nie ma epatowania nagimi piersiami), zaś groza narasta dość szybko i również w dobrym guście. Na zakończenie napięcie zauważalnie siada, ale w świetle wymienionych zalet trudno tego twórcom nie wybaczyć. Powiem szczerze, dla mnie „Catherine” to gra, dla której warto zakupić konsolę i zarwać kilka nocy. I tym optymistycznym akcentem…

Screeny

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na grę.
Plusy:

+ pomysłowy scenariusz
+ świetnie napisane dialogi
+ znakomite sekwencje logiczne
+ satysfakcjonujące wyzwania
+ rewelacyjny klimat
+ niezła komiksowa oprawa graficzna
+ wciąga, wciąga, wciąga
+ budzi żywe emocje

Minusy:

- sekwencje w barze mogą nużyć
- zakończenie nie wszystkim przypadnie do gustu
- bywa diabelnie irytująca

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -